Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami i sugestiami jakie posiadaliśmy w trakcie naszego pijanego życia jak i na drodze naszego trzeźwienia. Mówimy o sobie, nie o innych.

  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3

TEMAT: Balansuję na krawędzi

Balansuję na krawędzi 2019/08/15 22:10 #1

  • AgnieszkaPe
  • AgnieszkaPe Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 62
Mam na imię Agnieszka. Jestem alkoholiczką. Piję od 7 lat. Mam dwoje dzieci - jedno w wieku szkolnym, drugie przedszkolnym. Mieszkam w bardzo małym miasteczku na Lubelszczyźnie. Jestem też DDA choć alkoholizm ojca jest dla mnie najmniejszym usprawiedliwieniem.
Próbowałam terapii indywidualnej, ale zrezygnowałam z niej ze względów finansowych. Nie stać mnie na sesje.
W moim małym środowisku każdy zna każdego. Jest szpital z psychiatrą i terapią uzależnień. Pech chce, że głównym lekarzem psychiatrą tej poradni jest moja koleżanka, której nie chcę mówić o tym, z czym mam problem. Nasze dzieci i my same znamy się od 8 lat,a ja w jej oczach jestem osobą ogarniętą, panującą nad każdą sytuacją itd itp. Wbita w ambicję z każdej strony już zwyczajnie nie daję rady zachowywać pozorów. Po 40 latach życia ze zranieniami, niedojrzałością swoją i moich rodziców, w tym 9 latach walki z nerwicą mam ochotę się poddać.
Od około 3 miesięcy czytam wpisy na tym forum i dziś postanowiłam dołączyć. Nie wiem co ze mną będzie. Strasznie się boję o jutro i każdy kolejny dzień. To nie jest moja pierwsza próba zerwania z piciem. Trzeci raz podejmuję decyzję, że nie zapiję weekendu.
Obejrzałam "Ocalonych" w tv. Pomyślałam, że z alkoholikiem to jak z dzieckiem - nie uwierzę, jak nie zobaczę. Ja zobaczyłam i uwierzyłam. Proszę o modlitwę.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, Marta74, Eloyze, Dariusz, kris66, jerzak, williwilli55, Krysztal, monikaaaaa, olka2019 ten użytkownik otrzymał 4 podziękowań od innych

Balansuję na krawędzi 2019/08/15 22:20 #2

  • jerzak
  • jerzak Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2962
  • Otrzymane podziękowania: 6172
%%- Witam. Jerzy alkoholik.
Początki zawsze są trudne, zaraz potem jest lepiej.
Trzeźwienie to proces.
Alkoholizm to choroba postępująca... bywa śmiertelna.
Alkoholizm to też proces... destrukcyjny.
Mądrych wyborów. Spokoju wewnętrznego.

Też mieszkam na lubelszczyźnie w jednym z miast.
Daj myślom lot wysoki,
daj czynom miarę granic.
Ostatnio zmieniany: 2019/08/15 22:25 przez jerzak.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgnieszkaPe

Balansuję na krawędzi 2019/08/15 22:23 #3

  • Gandalf
  • Gandalf Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 669
  • Otrzymane podziękowania: 742
Hej Agnieszko :czesc: Marcin jestem alkoholikiem dobrze że jesteś z nami
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgnieszkaPe

Balansuję na krawędzi 2019/08/16 01:39 #4

  • monikaaaaa
  • monikaaaaa Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • "Lepiej potknąć się o prawdę niż ją ominąć"
  • Posty: 73
  • Otrzymane podziękowania: 229
Cześć Agnieszka :czesc:
Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgnieszkaPe

Balansuję na krawędzi 2019/08/16 03:48 #5

  • Zakapior
  • Zakapior Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1668
  • Otrzymane podziękowania: 2719
Cześć :czesc: jestem Marcin alkoholik, trzeźwy dzięki programowi 12 kroków i Wspólnocie AA.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgnieszkaPe

Balansuję na krawędzi 2019/08/16 04:12 #6

  • Wiola74
  • Wiola74 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • alkoholiczka 10/07/2017
  • Posty: 50
  • Otrzymane podziękowania: 152
:czesc: Ja się wychowałam w małym miasteczku na Lubelszczyźnie. Rozumiem Twoje wątpliwości, lęk, strach i obawę ale pomyśl o sobie, o tym co będzie dla Ciebie najlepsze. Tu sama modlitwa obawiam się nie pomoże, tu potrzebne chęci, działanie i konkretne kroki. Jeśli nie chcesz szukać pomocy u siebie to pojedź do miast ościennych, tych w okolicy nie brakuje. Początki są trudne ale czas i praca nad sobą będą działać na Twoja korzyść. Masz wiele dróg do trzeźwości i wiele możliwości. Życzę Ci mądrych decyzji, fajnie ze jestes @};- Jestem Wiola alkoholiczka
„Nikt nie może się cofnąć w czasie i napisać nowego początku, ale każdy może zacząć od dzisiaj dopisać nowe zakończenie”
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgnieszkaPe

Balansuję na krawędzi 2019/08/16 04:26 #7

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2339
  • Otrzymane podziękowania: 7423
I tak się dowiedzą. Od Ciebie zależy czego: że walczysz albo że się staczasz.

Na moją pierwszą terapię jeździłem do Lublina. Terapeutka była matką mojego szefa. Strasznie się bałem i wstydziłem. Na mityngach przez pierwszy miesiąc trzęsłem się z emocji, wstydu, lęku... Żyję, jest ok, korona mi z głowy nie spadła.

Schowaj pychę na inną okazję. Dla siebie i dla dzieci sięgnij po wszystkie środki, które mogą zwiększyć prawdopodobieństwo sukcesu.

Tsu :czesc: Agnieszka
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): monikaaaaa, darek70, olka2019, Iwanka, AgnieszkaPe

Balansuję na krawędzi 2019/08/16 04:36 #8

  • Jurek
  • Jurek Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3475
  • Otrzymane podziękowania: 4040
Witaj Agnieszko na forum :czesc:
Dobrze że jesteś i szukasz wsparcia.Masz wiele możliwości ,ale tylko poprzez realne działanie możesz dać sobie szanse na trzeźwe życie.
Jurek alkoholik.
Pomagając sobie pomagasz innym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): monikaaaaa, AgnieszkaPe

Balansuję na krawędzi 2019/08/16 04:44 #9

  • olka2019
  • olka2019 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2070
  • Otrzymane podziękowania: 3257
Witaj na forum Agnieszko.
Wyjście można znaleźć zawsze. Trzymam kciuki, żeby udało Ci się zebrać w sobie siły. Skoro czytasz forum to wiesz, że ludzie upadają ale się podnoszą. Pomyśl o swoich dzieciach. One też będą DDA.
Pozdrawiam.
"Przeszłość minęła, dokonała się.
Istnieje tylko doświadczenie chwili"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): monikaaaaa, Iwanka, AgnieszkaPe

Balansuję na krawędzi 2019/08/16 04:46 #10

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15668
  • Otrzymane podziękowania: 22751
Witaj na Forum :czesc:
Czytałam już tutaj bardzo podobny post, może to byłaś Ty? Nie wiem, zresztą nieważne.
Z tego co czytam to wolisz swój zafałszowany obraz w oczach koleżanki, bo.....znacie się, znają się Dzieci. I właściwie co z tego? Koleżankę obowiązuje przysięga Hipokratesa, więc Twoja opowieść o problemie nie wyjdzie dalej. Lepiej przyodziać maskę nerwicy lub kobiety zaradnej niż poddać analizie prawdziwe przyczyny dlaczego to grasz.
A grasz, głównie przed sobą, bo Dzieci nawet kilkuletnie widzą Twoje picie, widzą sąsiedzi, widzi zapewne też koleżanka lekarka.
Tak to jest, że w tej chorobie chory przyznaje się do niej ostatni. Zaczynasz coś widzieć ale nie tyle żeby to zaakceptować. Masz sporo "BO" a ja Ci powiem, że każde "BO" jest świetnym pretekstem do picia.
Mądrych wyborów życzę @};-
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): kris66, monikaaaaa, darek70, Iwanka, AgnieszkaPe

Balansuję na krawędzi 2019/08/16 04:49 #11

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Online
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 12403
  • Otrzymane podziękowania: 15693
Witaj Agnieszko :czesc:
Nie szukaj powodów na nie, szukaj powodów na tak i tylko działania, zmiany. Idziesz po pomoc, ratujesz własne życie, więc wstyd do dziurawej kieszeni schować. Zdanie innych nieważne, Ty jesteś ważna i bycie trzeźwą mamą dla dzieci. Tutaj ważne są wybory, ustalenie priorytetów.
Jestem Monika alkoholiczka.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano, monikaaaaa, Iwanka, AgnieszkaPe

Balansuję na krawędzi 2019/08/16 04:53 #12

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7094
  • Otrzymane podziękowania: 12049
Witaj Agnieszko. Mam na imie Ula i jestem alkoholiczka.
Ciesze sie, ze nie musze niczego udawac, pelna akceptacja swojej choroby... przykre to, ze nie mozesz byc soba, ze zakladasz maski przed innymi ludzmi, ludzmi, ktorzy tak na prawde powinni wiedziec, a nie znaja Cie prawie w ogole.
Alkoholizm to choroba, nie powod do wstydu. Ja doroslam do tego, ze dzis jak ktos mnie pyta, dlaczego nie pije, to prosto z mostu mowie: "bo jestem alkoholiczka".
Ja trzezwieje z AA i nie wyobrazam sobie trzezwienia bez tej wspolnoty i programu 12 krokow.
Fajnie, ze jestes @};-
Istnieją słowa, które nie mówią nic i cisza, która mówi wszystko.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): kris66, monikaaaaa, darek70, Iwanka, AgnieszkaPe

Balansuję na krawędzi 2019/08/16 08:31 #13

  • LaCrimena
  • LaCrimena Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • La vita e'bella!
  • Posty: 98
  • Otrzymane podziękowania: 187
Cześć Agnieszka,
Ala alkoholiczka.
Twoja koleżanka psychiatra zapewne wie więcej, niż Ci się wydaje.
Mam przyjaciółkę w tym fachu, która załatwiła mi detox.
Porozmawiaj z nią na spokojnie, to nie jest żaden temat tabu. Rozumiem Twój lęk, że w małym miasteczku wszyscy wszystko o wszystkich wiedzą.
Taki kryptoalkoholizm, szczególnie wśród kobiet to niestety dośc powszechne zjawisko, jednak w oczach społeczeństwa nadal niezbyt akceptowane.
Porozmawiaj z nią, ona na pewno zna psychiatrów z okolicznych poradni czy szpitali i zapewne pomoże Ci załatwić miejsce gdzie indziej, zwłaszcza, że ma wysokie stanowisko.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): darek70, olka2019, AgnieszkaPe

Balansuję na krawędzi 2019/08/16 08:40 #14

  • Iwanka
  • Iwanka Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Alkoholiczka / DDA/ Kiedyś współuzależniona
  • Posty: 227
  • Otrzymane podziękowania: 667
Witam Cię Agnieszko na forum
:czesc:
Czytasz, więc zauważyłaś, ze jeśli się bardzo chce, to można żyć w trzeźwości. Też mam dzieci. Dzieci widziały to, czego ja nie dostrzegałam a lekarz psychiatra od lat znał mnie jako sumienną odpowiedzialną inteligentną opiekunkę swojego brata, którego w szpitalu od lat był niejednokrotnie lekarzem prowadzącym. Obecnie jest i moim lekarzem w poradni uzależnień. Przełamałam swój wstyd. Śmiało napiszę i uczciwie, że dziś jestem wolna od tego uczucia. Pomaga mi zdrowieć program 12 kroków AA, moja wspólnota AA, gdzie chodzę na mitingi oraz to forum i mitingi on-line.

Iwona alkoholiczka
"Wstąpienie do AA wielu spraw nie uzdrowi;
Ale Ciebie - z pewnością"


Iwona Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): darek70, olka2019, AgnieszkaPe

Balansuję na krawędzi 2019/08/16 09:54 #15

  • AgnieszkaPe
  • AgnieszkaPe Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 62
Bardzo dziękuję za tyle wpisów i słów wsparcia. Uderzyło mnie na tym forum to, że jest tu bardzo dużo dobrych i życzliwych ludzi. Czasem sama w duchu traciłam do niektórych osób cierpliwość, bo upierali się, że nie jest z nimi tak źle choć piją codziennie. Ale jak nie urwał im się film, to jeszcze nie są uzależnieni. Po drugiej stronie były osoby, które z wielkim zrozumieniem i spokojem tłumaczyły co i jak. We mnie budzi to zaufanie do tego forum.
Przez picie moje życie stało się okropne. Nic mnie nie cieszy. Jestem ciągle zmęczona i osowiała. Zobojętnienie i poczucie przytłoczenia towarzyszy mi już niemal cały czas. Nic mi się nie chce. Moja aktywność w stosunkach rodzinnych ogranicza się do gotowania, prania i prasowania. Robię tylko to, czego dzieci same nie są w stanie zrobić. Zabawa, wspólne spędzanie czasu są tylko od wielkiego dzwonu. Czuję, że jestem okropną matką.
Próbowałam jakiś tydzień temu przestać pić. Po jakichś 3 dniach byłam już tak roztelepana, że myślałam, że wszystkich pozabijam. Chciałam tylko spać, nic nie słyszeć ani nic nie widzieć. Mąż się na mnie wydzierał, żebym się ogarnęła i wzięła za siebie. Piwo niestety pomogło. Tak się skończyła moja abstynencja. Czuję w środku, że czas zmienić swoje życie, ale... No właśnie - ale żeby ktoś przyszedł, wyprał mi mózg, włożył do głowy nowe zdrowe myśli, wlał w serce motywację i siłę. Wiem, że wszystko zależy tylko ode mnie, ale to właśnie największy problem.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Balansuję na krawędzi 2019/08/16 10:09 #16

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15668
  • Otrzymane podziękowania: 22751
Nikt do Ciebie nie przyjdzie, nie wypierze Ci mózgu, nie da Ci tabletki bo na alkoholizm tabletek nie ma. Nikt Ci nie pomoże bo nie wie, że tej pomocy potrzebujesz.
To Ty sama musisz iść, podobnie jak przyszłaś tu na Forum. Kolej na dalszy krok czyli spotkanie ze specjalistą, miting AA a przede wszystkim szczera chęć skończenia z tym badziewiem.
Jesteś tu, rozmawiasz z Nami, dziś Trzeźwymi, więc wiesz, że tak można.
Jak My, to i Ty, więc dasz radę
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): monikaaaaa, olka2019, AgnieszkaPe

Balansuję na krawędzi 2019/08/16 10:19 #17

  • Iwanka
  • Iwanka Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Alkoholiczka / DDA/ Kiedyś współuzależniona
  • Posty: 227
  • Otrzymane podziękowania: 667
Napisałaś: "Czuję w środku, że czas zmienić swoje życie, ale... No właśnie - ale żeby ktoś przyszedł, wyprał mi mózg, włożył do głowy nowe zdrowe myśli, wlał w serce motywację i siłę. Wiem, że wszystko zależy tylko ode mnie, ale to właśnie największy problem."

Moim największym problemem, to było wyjście po alkohol i zapijanie problemu. A czy nie będę piła to zależało od tego czy chcę żyć w trzeźwości. Dopóki nie przyznałam się przed sobą, ze jestem alkoholiczką to ciągle wracalam do moich ukojeń pod wpływem alkoholu. Bycie na rauszu wspomagało moje trwanie. Nic wspólnego to nie miało z życiem w rzeczywistym świecie. I ja się łapałam na tym, aby szybko przywieźć dzieci ze szkół i szybko cokolwiek wypić aby do wieczora przetrwać. I co to za życie było. Alkohol zawsze wygrywał. Przestałam juz Walczyć i gdy powiedzialam sobie: jestem bezsilna wobec alkoholu, to był pierwszy krok ku trzeźwości. Zespoł odstawienny przetrwałam z bólem fizycznym i psychicznym, potem było juz tylko łatwiej i tak jest do dziś.

I pomyślałam sobie, co by jeszcze mogło się stać, gdybym nie odstawila alkoholu. Ano moglabym juz i ja i dzieci nie żyć, albo ja bym się staczała jeszcze bardziej, ale bez dzieci, które by mi odebrano.

Warto być trzeźwą. Otrzymałam szansę na nowe dobre życie. I Tobie się uda Agnieszko, wystarczy chcieć i porzucić swój wstyd. Gorszy wstyd był kiedy szlam po kolejna porcja alkoholu do sklepu. Gorszy wstyd był, gdy inni wyczuwali ode mnie alkohol. I co z tego, ze się ładnie ubralam jak śmierdziałam etanolem.
"Wstąpienie do AA wielu spraw nie uzdrowi;
Ale Ciebie - z pewnością"


Iwona Alkoholiczka
Ostatnio zmieniany: 2019/08/16 10:21 przez Iwanka.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgnieszkaPe

Balansuję na krawędzi 2019/08/16 10:19 #18

  • AgnieszkaPe
  • AgnieszkaPe Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 62
Zgadza się - wszystko w moich rękach. I czuję, że jestem swoim największym wrogiem. Jeśli tak dużo zależy tylko ode mnie, a jednocześnie sama doprowadziłam się do etapu, w którym jestem, to zastanawiam się jak teraz mam się z tego wyciągnąć? Skąd czerpać siłę? Na forum jest wiele historii i nimi próbowałam się motywować. Ale czuję, że to nie jest dobry sposób, bo po przeczytaniu kilkunastu wpisów zawsze wracam do swojego chorego życia.
Najprościej powiedzieć "weź dupsko w troki i nie użalaj się nad sobą". Słusznie. Niestety sama siebie nie potrafię skutecznie do tego przekonać.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Balansuję na krawędzi 2019/08/16 10:22 #19

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Online
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 12403
  • Otrzymane podziękowania: 15693
Agnieszko to Ty masz chcieć coś z Twoim piciem zrobić. Gdy motywacji brak, to chyba jednak jeszcze nie ten czas...tylko na co tutaj czekać, alkoholizm jest chorobą postępująca, w miejscu nie stoi, tylko gorzej i gorzej. Nic Cię nie cieszy, zmęczenie, brak zainteresowania czymkolwiek. Jak myślisz, jaka to przyczyna jest? Wyprowadzę Cię z błędu, piwo niestety, niestety nie pomogło w niczym. Picie alkoholu tylko niszczy, nie ma pozytywów i ta niby ulga to iluzja, wielkie zakłamanie. W czym alkohol Twoim zdaniem pomaga?
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): olka2019, Iwanka

Balansuję na krawędzi 2019/08/16 10:47 #20

  • Jolit@
  • Jolit@ Avatar
  • Online
  • Super Gaduła
  • "MusiszNajpierwWygraćWumy​śleZanimWygraszWżyciu"
  • Posty: 254
  • Otrzymane podziękowania: 343
:czesc:
Mam na imię Jola i też mam dzieci.
Moni pyta w czym alkohol pomaga...pomaga w życiu, gdy jeszcze chora głowa to nie widzimy innego wyjścia.
My alkoholicy bez alkoholu lub programu, terapi...nie widzimy sensu życia.
Na początku żeby odstawić alkohol trzeba się przemeczyc...a żeby się długo nie męczyć to jak najszybciej iść po pomoc.
Pierwsze dni musisz dac radę, nikt tego za Ciebie nie zrobi. Oj trudne to. Ja też nie wyobrażałam sobie życia bez znieczulenia. Teraz zajadam w sytuacjach stresowych, nie pije 7 tygodni. Weszłam już na program 12 kroków i mam terapeutke. No i mitingi oczywiście.
Momento Mori
Ostatnio zmieniany: 2019/08/16 10:48 przez Jolit@.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, Tomoe, olka2019, Iwanka

Balansuję na krawędzi 2019/08/16 11:02 #21

  • AgnieszkaPe
  • AgnieszkaPe Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 62
Moni74 napisał:
Agnieszko to Ty masz chcieć coś z Twoim piciem zrobić. Gdy motywacji brak, to chyba jednak jeszcze nie ten czas...tylko na co tutaj czekać, alkoholizm jest chorobą postępująca, w miejscu nie stoi, tylko gorzej i gorzej. Nic Cię nie cieszy, zmęczenie, brak zainteresowania czymkolwiek. Jak myślisz, jaka to przyczyna jest? Wyprowadzę Cię z błędu, piwo niestety, niestety nie pomogło w niczym. Picie alkoholu tylko niszczy, nie ma pozytywów i ta niby ulga to iluzja, wielkie zakłamanie. W czym alkohol Twoim zdaniem pomaga?

Absolutnie w niczym. Wiem. I wielokrotnie czytałam, że ktoś jeszcze nie osiągnął dna albo za mało stracił, żeby przestać pić. Ja się boję tego dna i tych strat. Nie chcę zabrnąć tak daleko.
Dwa tygodnie temu zostałam sama z dzieckiem w domu. Piłam. Upiłam się jak świnia do tego stopnia, że zaczęłam wymiotować. Moje małe dziecko stało obok i pytało "mamo, cio się śtało?" Mówiłam "nie bój się kochanie. Mama źle się poczuła. Mamę boli brzuszek" Kiedy dzieci już zasnęły zaczęłam płakać. Wyłam z bezradności, a w uszach miałam głos mojej kruszynki kochanej. Powiedziałam sobie, że to pierwszy i ostatni raz. Już nigdy nie pozwolę na to, żeby dzieci widziały, że piłam.
No ale co z tego, że dzieci nie zobaczą? Mam świadomość, że piję już ryzykownie. To już niebezpieczne nie tylko dla mnie, ale przede wszystkim dla dzieci. Wtedy uświadomiłam sobie, że straciłam kompletnie kontrolę nad piciem. Od tamtego wieczora nie mogę przestać myśleć o tym, że potrzebuję pomocy. Nie piję kiedy jestem sama z dziećmi - to postanowienie, które konsekwentnie i z powodzeniem realizuję. Ale to nie oznacza, że nie piję, bo przecież w końcu w domu pojawia się mąż. Kiedy nie piję, mam okropny humor. Jestem zła, krzyczę, płaczę, wszystko mi przeszkadza. Im dłużej, tym gorzej. Mąż mi powtarza, że alkohol rozwiązuje wszystko: małżeństwa, rodziny, przyjaźnie. Nie rozwiązuje tylko problemów. Ma 100 - procentową rację.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): monikaaaaa, Masza, Iwanka

Balansuję na krawędzi 2019/08/16 11:25 #22

  • Newlife
  • Newlife Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 236
  • Otrzymane podziękowania: 266
Cześć Agnieszka :czesc: Wojtek

Masz koleżankę psychiatrę - świetnie. Umów się z nią gdzieś na kawę albo zaproś ją do domu (zależnie, gdzie będziesz miała lepszy komfort rozmowy) i przedstaw problem. Tylko nie owijaj w bawełnę. Na pewno nie będzie robiła Ci wyrzutów.
Prywatna rozmowa jest lepsza niż oficjalna konsultacja, bo w poradni trzeba wszystko notować, nawet ewentualne niewygodne dla Ciebie fakty. Tak przynajmniej powiedziała mi moja znajoma psychiatra, bo na konsultacji tez może być pielęgniarka (przynajmniej w DK tak jest) i też wszystko notuje.
Zakładam, że Twój mąż nie pije, więc nie powinno być podejrzeń o zaniedbywanie dzieci.
No i porozmawiaj z nim szczerze, zapewne będzie Cię wspierał, a na pewno nie będzie demotywował. Jak wspomniano wcześniej, może Cię skierować do poradni w innym mieście.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgnieszkaPe

Balansuję na krawędzi 2019/08/16 12:00 #23

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6724
  • Otrzymane podziękowania: 9511
AgnieszkaPe napisał:
Zgadza się - wszystko w moich rękach.
I czuję, że jestem swoim największym wrogiem.

Jeśli tak dużo zależy tylko ode mnie, a jednocześnie sama doprowadziłam się do etapu, w którym jestem, to zastanawiam się jak teraz mam się z tego wyciągnąć?

Skąd czerpać siłę? Na forum jest wiele historii i nimi próbowałam się motywować. Ale czuję, że to nie jest dobry sposób, bo po przeczytaniu kilkunastu wpisów zawsze wracam do swojego chorego życia.
Witaj :czesc: Agnieszko
Nie jesteś swoim wrogiem.
Jesteś uzależniona od alkoholu i sama nie jesteś dzisiaj w stanie przekierowywać swojego myślenia na TRZEŹWE.
Potrzebny Ci jest drugi zdrowiejący alkoholik i jego doświadczenia - jak żyć bez alkoholu?
Być może potrzebna Ci też wiedza i świadomość - czym jest alkoholizm?
Ja potrzebną mi siłę czerpię z mitingów AA.
Inni trzeźwi alkoholicy lub niepijący alkoholu ludzie - to dziś moje otoczenie. Zostawiam resztę z boku, nie są mi niezbędni do życia. Zrozumieć mnie tak naprawdę może tylko ktoś, kto jest alkoholikiem, bądź zna temat uzależnień.
Dobrze, że jesteś. Działaj, to jedyna droga do przemian w Tobie: terapia bądź mitingi AA. :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): darek70, AgnieszkaPe

Balansuję na krawędzi 2019/08/16 13:49 #24

  • Krysztal
  • Krysztal Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 135
  • Otrzymane podziękowania: 143
Witam na forum :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Balansuję na krawędzi 2019/08/16 15:15 #25

  • AgnieszkaPe
  • AgnieszkaPe Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 62
Dzisiaj robię rozrachunek z sobą samą... Przypomniałam sobie pewną sytuację.
Jakieś 7-8 lat temu chodziłam na terapię z powodu nerwicy lękowej. Nie pamiętam dokładnie okoliczności, ale po roku - dwóch terapii zauważyłam, że alkohol przynosi mi ulgę. Powiedziałam mojej psycholog, że boję się uzależnienia, ponieważ mój tata pił, a byłam z nim bardzo zżyta. Mimo, że pił i mnie bił to miałam chyba syndrom sztokholmski. Tak to dziś nazywam, ale nie wiem czy to prawda. Pani psycholog powiedziała, że nie grozi mi nałóg alkoholowy, ponieważ jestem zbyt świadoma problemu alkoholowego.
Uspokoiła mnie i moją czujność. I komu wierzyć?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Balansuję na krawędzi 2019/08/16 15:47 #26

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Online
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 12403
  • Otrzymane podziękowania: 15693
Mój ojciec, ciocia, wujek, mój brat, wszyscy alkoholicy. Tylko brat jeszcze żyje, ale robi wszystko aby się zapić na śmierć. No i przecież wiele widziałam, wiele przeżyłam i się uzależniłam. Nie zastanawiam się, nie wgłębiam, że mimo wszystko też zostałam alkoholiczką. Według mnie,
nie było we mnie żadnej świadomości, ja tak naprawdę nic o alkoholizmie nie wiedziałam, widziałam tylko jak konsumpcja alkoholu zachowanie człowieka zmienia. Jest jak jest, decyzję podjęłam, po pomoc poszłam, nie piję, jestem szczęśliwa, świadoma siebie i swoich poczynań.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgnieszkaPe

Balansuję na krawędzi 2019/08/16 16:04 #27

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15668
  • Otrzymane podziękowania: 22751
Chorobą alkoholową nie można się zarazić od kogoś, ona nie jest zakaźna. Można mieć tylko predyspozycje, wzorce z dzieciństwa, itp....
W mojej Rodzinie nie było alkoholików a ja jednak się uzależniłam. Jakiś paradoks, co? :grin:
Nie ma co tu gdybać. Rozkminianie tego typu sprawy lepiej zrobić z pomocą specjalisty. Sama to ja flaszkę rozkminiałam i spójrz tylko-nie mam na kogo zwalić ^^) :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alex75

Balansuję na krawędzi 2019/08/16 16:30 #28

  • AgnieszkaPe
  • AgnieszkaPe Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 62
Emilka, ja nie chcę zwalać na nikogo swojej choroby. Jestem alkoholiczką i już. A że po drodze spotkałam ludzi którzy pokazali mi jak pić (czytaj mój ojciec), którzy teraz walczą w szpitalu o życie z powodu picia (czytaj rodzony brat mojego ojca) i zaprzepaszczają wszystko co osiągnęli przez alkohol (czytaj drugi brat rodzony mojego ojca), to nie pozostaje bez wpływu na mnie samą. Ale oczywiście od początku to mój wybór. Przyznasz jednak, że niektórzy z uzależnieniem od alkoholu mają zwyczajnie po drodze.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Balansuję na krawędzi 2019/08/16 17:06 #29

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15668
  • Otrzymane podziękowania: 22751
szekla napisał:
Sama to ja flaszkę rozkminiałam i spójrz tylko-nie mam na kogo zwalić ^^) :grin:
Dlatego emotkiem puściłam oczko, bo moje każde picie było przez coś, przez kogoś :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Piotrek, AgnieszkaPe

Balansuję na krawędzi 2019/08/16 18:40 #30

  • Antea
  • Antea Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2284
  • Otrzymane podziękowania: 2537
Agnieszko :czesc:
prawda głosi jeśli będziesz pragnęła zaleczyć swój alkoholizm to zamiast terapeuty na przeciwko Ciebie będzie siedziała gumowa lalka to i tak dasz radę. Witaj kochana na FORUM kwiaaatek
Odkrywam kim staje się w objęciach BOGA.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): olka2019, AgnieszkaPe

Balansuję na krawędzi 2019/08/16 21:22 #31

  • Wolny
  • Wolny Avatar
  • Online
  • Gaduła
  • Dostalem druga szanse,mam szczęście.
  • Posty: 187
  • Otrzymane podziękowania: 301
Witaj Agnieszko
Michal alkoholik. Dzisiaj sie nie boje nikomu powiedzieć o swojej chorobie, dzisiaj nikogo nie obwiniam ani nie mam do nikogo żalu. Bo gdy byl we mnie zal i strach to nie trzeźwiałem.Ja wierze ze twoje obawy znikna jak porozmawiasz z kolezanka o fakcie ktory juz istnieje. Strach nie jest dobry gdy trzezwiejemy.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): monikaaaaa, AgnieszkaPe

Balansuję na krawędzi 2019/08/16 23:28 #32

  • Marusza
  • Marusza Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Bez %% od 1.08.2017
  • Posty: 1584
  • Otrzymane podziękowania: 1810
:czesc: Agnieszko
Dziś nie piję, dlatego właśnie dziś robię dla siebie coś, za co podziękuję sobie w przyszłości. %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgnieszkaPe

Balansuję na krawędzi 2019/08/17 06:19 #33

  • AgnieszkaPe
  • AgnieszkaPe Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 62
Coraz mocniej dociera do mnie potrzeba bycia wśród ludzi takich jak ja. Z tym samym problemem. Oczywiście trzeźwych :) Sama nie dam rady wyjść z picia. Zawsze lepiej funkcjonowałam w grupie. Potrzebuję ludzi do codziennego funkcjonowania, a w walce z alkoholem szczególnie muszę mieć wsparcie. Widząc, że można z tego wyjść, że można normalnie żyć bez picia, bo tysiące ludzi dało radę mogłabym czerpać siłę i motywację.
Wczoraj chciałam dołączyć do mityngu online, ale się nie dodzwoniłam. Spróbuję za tydzień. Obmyślam plan na to, żeby zacząć terapię z NFZ. Może gdzieś znajdę. Pogadam z mężem, żebym raz w tygodniu mogła chodzić na spotkanie grupy AA. To wszystko póki co w głowie i nie podjęłam żadnych konkretnych kroków, ale piszecie, że warto, więc komu jak komu, ale Wam mogę wierzyć :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa

Balansuję na krawędzi 2019/08/17 06:39 #34

  • Iwanka
  • Iwanka Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Alkoholiczka / DDA/ Kiedyś współuzależniona
  • Posty: 227
  • Otrzymane podziękowania: 667
Agnieszko warto @};-
Przez pierwsze dni niepicia możesz czuć się parszywie. Gdy u mnie minął efekt fizyczny zaczelam dbać o swój umysł i duszę. Michał dobrze Ci radzi, popros o pomoc swoja koleżankę, na pewno będzie miała dla Ciebie wiele zrozumienia.
Ja dokonalam słusznego wyboru. Tobie tez się uda, tylko jeden warunek jest do spełnienia, o czym zawsze ja pamiętam: uznać bezsilność wobec alkoholu i trzeźwość rozpocząć wyłącznie dla siebie samej. Reszte dobrych zdarzeń przyjdzie samo.
:ymhug:
"Wstąpienie do AA wielu spraw nie uzdrowi;
Ale Ciebie - z pewnością"


Iwona Alkoholiczka
Ostatnio zmieniany: 2019/08/17 06:40 przez Iwanka.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgnieszkaPe

Balansuję na krawędzi 2019/08/17 07:03 #35

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7094
  • Otrzymane podziękowania: 12049
Co dziś po ośmiu latach mnie pomaga w utrzymaniu trzeźwości i w ogóle w życiu?
Program 12 kroków, który na stałę zrósł się w moje życie i kontakt z drugim alkoholikiem. Codziennie z kimś gadam, prawie codziennie pisze na tym forum, chodzę na mitingi, dziś już nie tak często jak kiedyś, ale nadal ich potrzebuje.
Alkohol w tym wszystkim to najmniejszy problem. Problemem jest moja głowa. Mechanizmy, które kiedyś zalewałam alkoholem nadal są i dają czasem o sobie znak. Ale dopóki mam program, dopóki mam przyjaciół, którzy rozumieją, życie jest dobre i potrafię jakoś nad sobą zapanować.
Dobrze myślisz, teraz czas na działanie.
Pozdrawiam @};-
Istnieją słowa, które nie mówią nic i cisza, która mówi wszystko.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, Zakapior, darek70, olka2019, Wiola74, Iwanka, AgnieszkaPe
  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3