Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami i sugestiami jakie posiadaliśmy w trakcie naszego pijanego życia jak i na drodze naszego trzeźwienia. Mówimy o sobie, nie o innych.

  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3

TEMAT: Jestem chory ale i głupi.

Jestem chory ale i głupi. 2019/07/20 08:48 #71

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7151
  • Otrzymane podziękowania: 12199
Kiedyś czekałam na kogoś, kto zjawi się w moim życiu i nada mu sens. Ktoś kto powie jak mam życ, ktoś kto uczyni dla mnie cud. To, że ta osoba się nie zjawiała było dla mnie doskonałą wymówką do tego żeby chlać.
Na szczęście zapragnęłam zmian i odkryłam, że zmiany muszę zacząć od samej siebie. Ruszyłam tyłek.
I tego Ci życze- wspaniałej wędrówki do pokochania siebie, a potem będziesz w stanie przyjąć tę miłość od innych i dać też od siebie.
Pozdrawiam @};-
Istnieją słowa, które nie mówią nic i cisza, która mówi wszystko.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Carla746, kameljot, 2ksiezyce

Jestem chory ale i głupi. 2019/07/20 10:15 #72

  • 2ksiezyce
  • 2ksiezyce Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 75
  • Otrzymane podziękowania: 146
kameljot napisał:
Nie znajduję siły. Ani na AA, ani u kogokolwiek innego w życiu realnym, ani tu na forum. Nie mam nikogo, kto mogłby mnie wesprzeć, ale tak realnie. Nigdy nie miałem przyjaciela, kogoś bliskiego. Myślę sobie, że jeden na stu alkoholików to taki typ,który nigdy z nikim się nie zakumpluje...i to właśnie ja. Ja wiem, że alkoholicy lubią o sobie myśleć, że są inni, wyjątkowi ale jak mam o sobie myśleć ja, który ma z jednej strony tak niestandardowe życie a z drugiej jest 24h sam na sam ze sobą..nigdy nie miałem tzw bratniej duszy, choć bardzo często uchodziłem w towarzystwie za tzww. duszę tow. Odkąd rozstałem się z żoną, zostałem sam. Sam jak palec. (dla mnie to głupie porównanie, bo palec ma czterech innych towarzyszy niedoli jeszcze) Po pracy wracam do domu, teraz jeszcze mamy lato, więc możliwości typu rower, spacery itp. Wiecie, Drodzy Państwo, co jest najgorsze? Że mam rozpisany bilans, i jasność, że taki fajny, wrażliwy człowiek jak Ja, wraz z jesienno-zimowym spleenem nie przeżyje kolejnej depresji. Jestem waszym zaprzeczeniem. Nie znalazłem boga( "jakkolwiek go pojmuję" to abstrakcja dla mnie tak nie pojęta, że nie dałem rady) nie znalazłem nikogo. Próbowałem tu na forum ale nawet ostatnio okazało się że nikt nie polubił moich postów (lub jak to się tu mówi, nie podziękował) co dla tak zagubionego człowieka jak ja jest wręcz druzgocące. Widocznie bywają i takie wróbelki, które troszkę pomachają sobie skrzydełkami i xxx o murek niezrozumienia. Nietrzeźwość nie jest już dla mnie a trzeźwość jest nie do zniesienia. Bywajcie.

Zalajkowałam Twój wpis, choć nie do końca mi się podoba to, co tym razem piszesz.
Ale cenię Ciebie za lekkość słowa, poczucie humoru, intelekt i artystyczną wrażliwość.
Byłoby szkoda, gdybyś zrezygnował z forum.
Nie do końca mi się wpis podoba, bo czuję, że popadasz w lekką megalomanię, a wyjątkowych i wrażliwych ludzi w podobnej sytuacji jest tutaj bez liku.
Nie tylko Ty nie kumplujesz się z nikim, nie tylko Ty nie masz daru wiary, nie tylko Ty jesteś nierozumiany przez otoczenie, nie jesteś jedynym wyjątkiem na stu alkoholików, jesteś jednym z wielu.
Szukasz pomocy i zrozumienia wśród poranionych, zagubionych i styranych życiem ludzi a mimo to wiele dobra od nich dostajesz, co jest cudowne i warte docenienia.
A czy Ty, sam zdruzgotany i zagubiony byłbyś zdolny pomóc komukolwiek w tej chwili?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Killgrave, Carla746, kameljot

Jestem chory ale i głupi. 2019/07/20 10:40 #73

  • Killgrave
  • Killgrave Avatar
  • Online
  • Gaduła
  • Posty: 156
  • Otrzymane podziękowania: 198
Echh... Mi też nikt serduszek na forum nie wysyła.... :(
A tak przecież dobrze źre te moje niepicie
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak

Jestem chory ale i głupi. 2019/07/20 13:00 #74

  • Płotka
  • Płotka Avatar
2ksiezyce napisał:
Szukasz pomocy i zrozumienia wśród poranionych, zagubionych i styranych życiem ludzi a mimo to wiele dobra od nich dostajesz.
A czy Ty, sam zdruzgotany i zagubiony byłbyś zdolny pomóc komukolwiek w tej chwili?

I to jest właśnie to co trzeba zrozumieć aby zacząć trzezwiec.
Ostatnio zmieniany: 2019/07/20 15:12 przez Moni74. Powód: poprawa cytatu
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jestem chory ale i głupi. 2019/07/20 17:54 #75

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6771
  • Otrzymane podziękowania: 9618
kameljot napisał:
Nie znajduję siły. Ani na AA, ani u kogokolwiek innego w życiu realnym, ani tu na forum.
Nie mam nikogo, kto mogłby mnie wesprzeć, ale tak realnie.
Ja wiem, że alkoholicy lubią o sobie myśleć, że są inni, wyjątkowi ale jak mam o sobie myśleć ja,
który ma z jednej strony tak niestandardowe życie
a z drugiej jest 24h sam na sam ze sobą..
... co jest najgorsze? Że mam rozpisany bilans, i jasność, że taki fajny, wrażliwy człowiek jak Ja,
wraz z jesienno-zimowym spleenem nie przeżyje kolejnej depresji.

Jestem waszym zaprzeczeniem. Nie znalazłem boga ... nie znalazłem nikogo.
Nietrzeźwość nie jest już dla mnie a trzeźwość jest nie do zniesienia.
Jarek :czesc: smutne te Twoje przemyślenia i pesymistyczne wizje.
Rozumiem smutek, samotność - to nie jest jeszcze powód do pisania czarnych scenariuszy i zamykania się w sobie.
Czy aby na pewno mitingi nic nie wnoszą w Twoje życie? Ile razy byłeś na mitingach i jak często chodziłeś?
Ja znalazłem wsparcie, znalazłem bliskich ludzi, znalazłem w swojej grupie Siłę większą ode mnie samego.
Potrzebowałem na to ponad 6 lat uczestniczenia w życiu grupy, by zrozumieć, że nie piję dzięki niej, dzięki mitingom, dzięki umiejętności słuchania tego jak inni radzą sobie w życiu.
Na wszystko trzeba czasu. Przyjaźnie też nie rodzą się z dnia na dzień.
Jestem przekonany, że znajdziesz na grupie tej czy innej kogoś, kto chętnie czasem umówi się na jakąś wspólną kawę, herbatę, ciacho czy pogawędkę. Samotność na początku drogi, to rzecz częsta. W końcu porzucasz dawne towarzystwo, a niejednokrotnie uratowanie związku bywa już niemożliwe. Trzymaj się ludzi zdrowiejących, nawet jeśli wydaje Ci się, że nie Ci to nie pomaga.
Ja z każdego mitingu wychodzę z jakąś refleksją nad sobą nad życiem czy ludźmi albo Bogiem.
Jesteś fajnym gościem dla mnie już z samego powodu, że chcesz niepić, chcesz zmieniać swoje życie. :-BD
Bóg też nie przychodzi ot tak sobie na życzenie. Trzeba mu wyjść naprzeciw. Trzeba zacząć rozmawiać ze sobą, ze swoim sumieniem
- może i Bóg dołączy to Twoich refleksji. Gdy nie ma modlitwy, pragnień, życzeń, marzeń - wtedy nie ma "Boga".
No, bo i skąd ma się wziąć "Bóg", jeśli nie jestem wdzięczny za to co mam?
Skąd ma się On wziąć - jeśli nie ma modlitwy, wiary, nadziei?
Jarku, wykrzesaj z siebie więcej wiary w siebie, nadziei, że jest Siła, która wspomoże Ciebie w trzeźwości, w to, że będzie lepiej.
Gdy nie pijesz i szukasz drogi do zrozumienia siebie - z pewnością będzie co raz lepiej. :-BD
Ostatnio zmieniany: 2019/07/20 18:00 przez andrzejej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): kameljot

Jestem chory ale i głupi. 2019/07/20 20:39 #76

  • kameljot
  • kameljot Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 33
  • Otrzymane podziękowania: 58
Dziękuję Wam wszystkim za słowa wsparcia. Wczoraj miałem gorszy dzień i wylałem swoje żale tu, na forum. Gorąca głowa to moja słabość, by nie rzec wada. Czasem, kiedy jest u mnie gorzej, popadam w hurrapesymizm i czarnowidztwo. I kiedy już tak ukierunkuję się na niepotrzebny sentymentalizm, błahe sprawy przybierają odcienie pochmurności.Myślę, że muszę popracować tu nad kwestią zatrzymania w porę tej rzewnej optyki spraw.
@2ksiezyce nie uważam się za megalomana, myślę, że jest we mnie tyle pokory ile potrzeba. To, że uważam siebie za wartościowego człowieka to jeszcze nie dowód mojej megalomanii. Ale dziękuje za przypomnienie, że nie jestem wyjątkowy w swoim poczuciu wyjątkowości. Nie tylko ja. Nie tylko ja. Jestem jednym z wielu. Pamiętać.
Zbyt pochopne wnioski, które tu wczoraj zamieściłem, a które dziś na chłodno przemyślałem i zapisałem w formie porad dla samego siebie:
1. "Nie znalazłem Boga". A ile, motyla noga, czasu go poszukujesz?! 3 miesiące? W trzy miesiące to doszukać się można chyba tylko jakiegoś pomniejszego bożka ludów Afryki, który był wypadł ze statku, cumującego u nas;-)
2.To, że jesteś sam to tylko i wyłącznie Twoja wina. Pamiętasz, jak świadomie odsuwałeś się od ludzi, którzy zauważyli Twój problem? Którzy zagadywali "Jaro, nie przesadzasz czasem z tym alkoholem?" Najwygodniej było wtedy zacząć ich unikać i "problem"sam znikał.Potrzebujesz czasu na odratowanie cennych znajomości (masz przecież to szczęście mieć znajomych, którzy robili domówki, na których zaparzali np.jakieś ciekawe herbaty, i wspólnie oglądali filmy. Byłeś ze dwa razy na takich imprezkach, ale po szybkim wypiciu herbaty wymawiałeś się jakąś wymyśloną wymówką i czym prędzej wychodziłeś, bo szkoda przecież ci było soboty, kiedy to dzień wolny i walnąć można sobie browarka zamiast herbaty)i żadne biadolenie "o boże, jaki jestem samotny!"nic tu nie pomoże. Sam sobie nawarzyłeś tego hmmm...piwa i go (nie) wypijesz.
3."Wraz z jesienno-zimowym spleenem nie przeżyję kolejnej depresji" Po pierwsze, drogi Jarku, do zimy jeszcze daleko. Za 5 miesięcy, kiedy nadejdzie zimowa szarówka,jeśli tylko utrzymasz abstynencję i będziesz realizował program, Twoja optyka na pewne sprawy ulegnie zmianie.Na lepsze. Poza tym nie zapominaj, że to alkohol wbijał Cię właśnie w te depresyjne stany.Za tych kilka miesięcy być może już będziesz na tyle oczyszczony z toksyn, że melancholijne stany, których się obawiasz, nie będą miały prawa się pojawić.
4."nikt nie polubił moich postów" to yhmm...zostawię bez komentarza bnggfgbfb
Jeszcze raz dzięki za odzew. To naprawdę daje do myślenia, podnosi na duchu. I nie ma co poddawać się chandrze. Każdy ją przechodzi, a szczególnie osoba, która zrywa z nałogiem i jest na początku tej drogi.Miłego wieczoru i trzeźwości! kwiaaatek
Jarko. Uzależniony.
Ostatnio zmieniany: 2019/07/20 20:42 przez kameljot.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Tsubasano, jerzak, Kayo78, Iga, Metanoia

Jestem chory ale i głupi. 2019/07/20 20:43 #77

  • Kayo78
  • Kayo78 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 99
  • Otrzymane podziękowania: 329
Amen Bracie :YMAPPLAUSE: :grin:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): kameljot

Jestem chory ale i głupi. 2019/07/20 20:48 #78

  • Płotka
  • Płotka Avatar
Super że masz do siebie dystans:)
I nie mylić z kajaniem się na pokaz.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jestem chory ale i głupi. 2019/07/20 20:49 #79

  • Płotka
  • Płotka Avatar
I oczywiście lubię to i kciuk w górę.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Jestem chory ale i głupi. 2019/07/21 00:18 #80

  • kameljot
  • kameljot Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 33
  • Otrzymane podziękowania: 58
Za poprzedni post podziękowała m.in.Iga. Oryginalne imię. Zawsze jak wołałem je np.w parku to odwracała się tylko jedna dziewczyna. Moja była żona, do której strasznie tęsknię. Zostawiła mnie, bo jest mądrzejsza ode mnie. Zauważyła, że wylewanie mi piwa, chowanie, a w późniejszej fazie naszego związku kupowanie mi piwa i picie ze mną nie przynosi pożądanego efektu ograniczenia mojego picia, bo ja byłem szczwany lis i pochowane miałem w miejscach, o których nawet nie pamiętałem. Prosiła,błagała, a kiedy rzucanie krzesłami o ścianę nie przyniosło skutku, poszła poradzić się mądrzejszych osób w ośrodku OTUA w Szczecinie. Tam dowiedziała się, że jest współuzależniona. Postanowiła walczyć o nas. (Na początku podjętych wzmagań nie wiedziała biedulka, że ja, alkoholik, chory na zakłamanie i oszukiwanie wszystkich dookoła, sam z siebie muszę chcieć) Po niezliczonej ilości dawanych i zawiedzonych szans, systematycznie ukrócając łańcuch, na którym rozszalały pies mego uzależnienia człapał, wzięła i założyła niebieską kartę (ponoć groziłem użyciem siekiery w celu pozbawienia życia powódki). Dwukrotne wezwanie policji i wywózka mojej pijanej osóbki na wytrzeźwiałkę zaowocowały ograniczeniem zbliżania się do I., dozór policyjny i kuratorski.Mądra moja żona, nie chcąc przyjmować więcej strraszliwych słów, które wzbierały wraz z moim upo(dl)jeniem, zrobiła wspaniałą rzecz: KONSEKWENTNIE ostrzegała mnie, że jeśli teraz zrobię to czy tamto , to ona zadzwoni po policję. Piszę mądra, bo choć sam jestem niejako "ofiarą"tej opowieści, uważam, że postępowała jak najbardziej słusznie. Być może, gdyby była wystraszoną jak jej mama ofiarą agresji (teściu był tyranem a teściowa z wiecznie podkulonym ogonkiem) powielilibyśmy schemat i być może rzeczywiście użyłbym kiedyś tej siekiery.Od strony moich rodziców sytuacja podobna; ojciec mocno pijący i matka która stale mu ulegała. Piszę "mądra"bo uważam, z perspektywy czasu, że zachowała się a) bardzo odważnie; nie każda kobieta kładzie na szalę małżeństwo, wobec późniejszej niepewności wychowywania dziecka samej
b)bardzo mądrze - oboje byliśmy zgodni co do tego, żeby dziecko (2,5l wtedy)nie przesiąkało atmosferą alkoholowych przygód.
Co ciekawe, nigdy nie miałem jej tego za złe, nie czułem się przez nią upodlony, jakby mając świadomość, że sam się do takiego stanu doprowadziłem. (Może poza jedną sytuacją, kiedy już wyprowadziłem się z domu, dogadaliśmy się co do wizyt z synkiem, kontynuowała oskarżenie wobec mnie znęcania się psychicznego) Prosiłem, żeby wycofała to oskarżenie, bo w razie wyroku mogło to skutkować "nieporządkiem" w papierach,co mogłoby przełożyć się na trudności ze znalezieniem pracy. Mówiła, że muszę ponieść wszelkie konsekwencje swojego zachowania. Do dziś uważam, że nie było to konieczne (jeszcze 1330zł dla sądu)no ale biorę to z całym dobrodziejstwem inwentarza i oddzielam grubą kreską. Dziś pozostajemy w dobrych stosunkach, widuję się z synkiem 3 razy w tygodniu (czasem jak coś wypadnie albo ja potrzebuję to i częściej) wymieniamy się zdjęciami i filmikami na messengerze a ja...jestem jej wdzięczny, bo gdyby nie jej radykalne ruchy to dziś tkwilibyśmy w dużo większym bagnie niż rok temu. Nie podjąłbym leczenia, alkoholizm w rodzinie rozwijałby się przepięknie a wszystkim tym przesiąkałby nasz trzy i pół letni teraz synek. A tak, dzięki Idze, została przerwana ta przeklęta alkoholowa sztafeta pokoleń.
Jarko. Uzależniony.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, andrzejej, kalka, Tsubasano, jeryho 1, Płotka, darek70, Alex75

Jestem chory ale i głupi. 2019/07/21 05:39 #81

  • kalka
  • kalka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1180
  • Otrzymane podziękowania: 1750
Wielkie brawa dla żony,że zadziałała,a przestała gadać.A Tobie(nie wiem jak Ci na imię)gratuluję odwagi,aby się tym doświadczeniem podzielić. kwiaaatek dla Was obojga.
każda droga zaczyna się od pierwszego kroku
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): kameljot

Jestem chory ale i głupi. 2019/07/21 08:05 #82

  • darek70
  • darek70 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • 24 h
  • Posty: 327
  • Otrzymane podziękowania: 521
Tez ta sztafete chce przerwac. Dobrze ujete oklaskiii
Dzis jestem trzezwy i stosuje program 12 krokow, ktory jest mi w tym konieczny.
Pod koniec mojego picia, szukalem przyczyn mojego zalosnego stanu, we wszystkim i wszystkich. Dziecinstwo, szkola, matka, ojczym, wujek, ojciec ktory utonol po pijanego, w koncu zona, "wredne " dzieci i ta lista nie miala konca. Dzis dzieki uczciwosci, to troche inaczje wyglada.
U ciebie tez widze dosc uczciwie podejcie. To dobry start.
Pamietaj, ze jakkolwiek chcemy okreslic swoja sile wyzsza, to jest to cos lub ktos komu glownie zalezy na naszej trzezwosci, jakas sila dzieki ktorej mozemy ta trzezwosc codziennie osiagac. Miaszkam w Szwecji, kraju agnostykow i ateistow i tysiace osob korzystaja tu z programu AA z powodzeniem, bez pojmowania Boga, jakiego znamy z nurtu religijnego. Zycze by i tobie sie udalo, bo ten program dziala i uzdrawia dzien po dniu.
"Everything is gonna be alright"
Ostatnio zmieniany: 2019/07/21 08:07 przez darek70.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, kameljot

Jestem chory ale i głupi. 2019/07/21 12:10 #83

  • kameljot
  • kameljot Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 33
  • Otrzymane podziękowania: 58
@darek70 jest mi trudno "uwierzyć" w siłę wyższą, bo od wielu lat jestem agnostykiem (wcześniej byłem ateistą) i choćbym nie wiem jak bardzo pragnął, uwierzenie w "Siłę Wyższą" wydaje mi się tymczasowym oszukaniem umysłu, żeby przez chwilę było mi lepiej. Niby chcę i próbuję uwierzyć, że coś takiego istnieje, ale cały czas czuję się jak oszust, który przyznaje i wie, że jest oszukiwany. Innymi słowy, próbuję oszukać samego siebie, mimo świadomości, że jestem oszukiwany. Przyznacie sami, że w procesie trzeźwienia takie fałszowanie rzeczywistości niczemu dobremu nie służy. Zastanawiam się coraz częściej, by pominąć ten krok. Okej, zamiast tego proponuję samemu sobie wiarę w ludzi, bo uważam że jesteśmy tu przez chwilę i wszystko co spotyka nas spowodowane jest przez ludzi, a reszta, która "należy się bogu" to tylko ułuda, żeby łatwiej się żyło.
Zaraz ktoś napisze, że ludzie cię oszukają, zwiodą a bóg nie. Ale jak, do świętej motylej nogi, uwierzyć w bajki?
Jeszcze jedna myśl: Czytając Osiatyńskiego Rehab bodajże, natknąłem się na taką cudną myśl: (tu parafrazuję): wiara w boga jest czymś tak absurdalnym, że trzeba przyjąć to jako pewnik.
Nie myśleć, nie rozpatrywać, tylko wierzyć. Tego chyba muszę się "nauczyć".
Jarko. Uzależniony.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Tsubasano

Jestem chory ale i głupi. 2019/07/21 12:39 #84

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Online
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15806
  • Otrzymane podziękowania: 23110
Myślę, że wiary nie można się nauczyć. Wiarę się ma albo i nie.
Zabrzmi to paradoksalnie ale ja tą Siłę Wyższą zauważyłam, poprzez analizę przeszłości i tego co się dzieje obecnie. Wiem, że COŚ nade mną czuwa, chroni mnie, wyciąga pomocną dłoń. Nie jest ważne jak TO nazwę, ważne jest, że wiele razy wyszłam z opresji i nie wiem w jaki sposób.
Wiem, że mam opiekuna, bardzo troskliwego,czujnego. Nie wiem czym sobie na to zasłużyłam, że tak o mnie dba. Mam w życiu tyle szczęścia...i nie mówię tu o wygranych w totka..., że nazywam się czasem "dzieckiem specjalnej troski".
Nie wiem jak się nazywa mój nieziemski opiekun. Ja dałam mu na imię Anioł Stróż. Ty też możesz nazwać swojego Boga, Siłę Wyższą jak zechcesz %%-
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Zakapior, kameljot

Jestem chory ale i głupi. 2019/07/21 12:53 #85

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2429
  • Otrzymane podziękowania: 7785
"Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; pukajcie, a zostanie wam otworzone. Bo każdy, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a pukającemu zostanie otworzone. Czyż jest wśród was taki człowiek, który, gdy syn o chleb go poprosi, poda mu kamień? 10 Albo gdy o rybę poprosi, czy poda mu węża? Jeśli zatem wy potraficie, choć zepsuci jesteście, dawać swym dzieciom dobre dary, to o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, proszącym Go." [Mt 7: 7 - 11]

Mam wielu znajomych, którzy szukali i znaleźli (sam miałem tylko dosyć krótki okres niewiary gdzieś pod koniec podstawówki, ale miałem też okres, kiedy niby wierzyłem w Boga, ale realizowałem tylko moją wolę starając się nawet nie myśleć o tym, jaka może być wola Boga).

Ważne jest, żeby nie mając wiary zdecydować się prosić o wiarę. Bardzo pomaga, jeżeli człowiek, który nie ma wiary przyzna się przed sobą samym, że chciałby wierzyć. Dobrze jest zacząć mówić do Boga, w którego istnienie się nie wierzy o tym, że się nie wierzy i o tym, że chciałoby się wierzyć. Dobrze jest, nie będą przekonanym do tego czy się wierzy czy raczej nie, zacząć się modlić. Wielokrotnie widziałem jak to działa, wielokrotnie rozmawiałem o tym z ludźmi, którzy tą drogą doszli do wiary.
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Ostatnio zmieniany: 2019/07/21 13:03 przez Tsubasano.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): anikaa, kameljot

Jestem chory ale i głupi. 2019/07/21 13:12 #86

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2429
  • Otrzymane podziękowania: 7785
kameljot napisał:
Nie myśleć, nie rozpatrywać, tylko wierzyć. Tego chyba muszę się "nauczyć".

Pozwól, jeszcze jeden cytat:
"Wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy. Sam Bóg zaszczepił w ludzkim sercu pragnienie poznania prawdy, którego ostatecznym celem jest poznanie Jego samego, aby człowiek — poznając Go i miłując — mógł dotrzeć także do pełnej prawdy o sobie" [JP2, Fides et ratio]

Nie musisz odkładać myślenia. Przeciwnie.
:grin:
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Ostatnio zmieniany: 2019/07/21 13:14 przez Tsubasano.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Grzegorz, kameljot

Jestem chory ale i głupi. 2019/07/21 14:45 #87

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6771
  • Otrzymane podziękowania: 9618
Jarek :-H agnostyk nie wyklucza istnienia Boga - nie ma dowodów na Jego nieistnienie.
Wystarczy, że właśnie nie zaprzecza Jego istnieniu jak ateista.
Zatem może On istnieć i jeśli dopuszczam jako agnostytk taką ewentualność, to dla mnie ma sens ewentualna modlitwa.
Tomoe napisała kiedyś modlitwę ateisty:
jeżeli Boga nie ma - co daj Boże - to chwała Bogu,
a jeżeli Bóg jest - co nie daj Boże - to niech Bóg mnie broni. bnggfgbfb
Ja osobiście dzisiaj jako agnostyk uważam, że na przeszkodzie do pełnego zaistnienia Boga w mym umyśle
stoi mój EGOCENTRYZM i mój brak POKORY w tej materii.
Nie musisz wierzyć w Boga. Ważne jest, że uwierzysz, iż potrafisz nie pić i zdrowieć dzięki jakiejś Sile.
Jeśli sam nie dawałem rady, a we Wspólnocie AA daję - to dla mnie jest Nią drugi alkoholik, Wspólnota AA.
Moim błędem wcześniej było szukanie wyobrażenia Boga. Bądź ponad takie dociekania.
Bóg nie jest materią. Boga szuka się w sobie, ale nie w wyobraźni - tylko w życiowej postawie.
Pogody ducha. :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): darek70, kameljot

Jestem chory ale i głupi. 2019/07/22 04:26 #88

  • Tolek Banan
  • Tolek Banan Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 139
  • Otrzymane podziękowania: 235
Dobra nie chce mi się pitolic I czytać do końca (cały ja...) cos tam pisałeś że nie masz bratniej duszy i takie tam standardy które i mi nie są obce,. Zróbmy tak jesteśmy z tego samego miasta na priv podaj mi numer ja ci dzisiaj wyślę swój,. Nie jestem nachalnym katolikiem ani tym bardziej aowcem,. Z chęcią posłucham jak tkwisz w tych korkach :) PS bardzo fajnie piszesz i bardzo lubię czytać twoje literki ale wybacz nie chce mi się lajkowac każdego ^^) to co pasuje?
Nullum potentius satellitum quam amici Fideles
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Grzegorz, Killgrave, kameljot, Metanoia
  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3