Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami i sugestiami jakie posiadaliśmy w trakcie naszego pijanego życia jak i na drodze naszego trzeźwienia. Mówimy o sobie, nie o innych.

  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: LODZ trudne zerwanie z alkoholem

LODZ trudne zerwanie z alkoholem 2019/06/01 11:01 #36

  • Krzysztof88
  • Krzysztof88 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 4
Witam, mam nadzieje, ze z niego nie zejde na zadne manowce
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

LODZ trudne zerwanie z alkoholem 2019/06/01 11:03 #37

  • Krzysztof88
  • Krzysztof88 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 4
Witam mam nadzieje, ze z niego nie zejde na zadne manowce
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

LODZ trudne zerwanie z alkoholem 2019/06/01 17:59 #38

  • Wiola74
  • Wiola74 Avatar
:czesc: Krzysztof na forum @};- Mam dobra wiadomość: wszystko zależy wyłącznie od Ciebie, Twoich chęci, zaangażowania i pracy. Pozdrawiam Wiola alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

LODZ trudne zerwanie z alkoholem 2019/06/01 19:16 #39

  • jamcion
  • jamcion Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 179
  • Otrzymane podziękowania: 126
Krzysztof ja mam 35 lat i jestem alkoholikiem, ostro piłem przez ok 10 lat, kilka prób aa, terapii dziennych, później terapia zamknięta ( na której bardzo się starałem, przestrzegałem zaleceń itp.) W dzień w który wyszedłem z terapii upiłem się, wiesz takie niby "pożegnanie" z alkoholem. Piłem jeszcze ponad rok. Dlaczego? bo chciałem pić... Widzisz ja nie miałem jakiś silnych objawów odstawiennych, trzęsienie rąk i lęki ale wszystko mijało po ok 2 dniach ( może dlatego, że leczę się farmakologicznie na nerwicę lękową, notabene prawie na pewno jestem pewien, że mam ją przez picie alkoholu). Piłem dalej bo skutki odstawienne nie najcięższe, komfort picia bardzo duży, prócz straty prawa jazdy i kilkunastu prac, żadnych większych strat. Nie mam długów itp. Jak to rodzina mówiła i mówi byłem beznadziejnym przypadkiem, straszenie leczeniem zamkniętym,kuratorem, tym, że dziewczyna mnie zostawi nic nie skutkowało. Może to śmieszne ale chodziło mi po głowie, by uciec zostać bezdomnym w jakimś innym mieście i pić sobie do woli bez problemów... Przecież ja lubiłem to picie, tak piłem bo lubiłem, nie by zapijać problemy itp. Aż pewnego dnia obudziłem się na kacu, oczywiście klin w postaci 2 piw, ale spojrzałem w lustro i widziałem ten wrak człowieka, żółte oczy od picia, a że moja luba jest ratownikiem medycznym to co nieco wiem, wiedziałem, że wątroba ostro dostaje po 4 literach. I wtedy pomyślałem sobie, że mam dwa wyjścia, albo zostać tym bezdomnym, albo wziąć się za siebie. Pomyślałem sobie: Masz chłopie 35 lat jeszcze co nieco możesz osiągnąć, może nie za wiele bo czasu nie cofnę, ale np. normalne życie, rodzinę, nawet dziecko, tylko nie mogę pić, bo picie wszystko niszczyło i nie pozwoli mi zrealizować celów. Po namyśle doszedłem do wniosku, że wybieram drugą opcję, przede wszystkim by odzyskać szacunek dla samego siebie to był bardzo silny bodziec. Móc spojrzeć w lustro i nie czuć do siebie samego obrzydzenia. Fakt nie piję krótki czas, ale bardzo nie chcę wracać do tego co było. Mam pracę, którą lubię, narzeczona mnie nie zostawiła, wspiera mnie. Z mojego doświadczenia napiszę Ci, że dla mnie najgorsze było posiadanie za dużo wolnego czasu dla siebie, a jak taki człowiek jak ja się nudzi to co najłatwiej można zrobić? Napić się. Dla tego podjąłem pracę, wróciłem do hobby, staram się wyciągać wnioski z terapii i zaleceń, które tam otrzymałem i wypracowałem. Przede wszystkim staram sobie każdego dnia wieczorem mniej więcej zaplanować następny dzień. To wyniosłem z terapii, terapeuta też alkoholik mówił, by zaplanować tak dzień by szpilki nie szło włożyć. Dlatego przede wszystkim nie można pozwolić sobie na nudę, jak mi się nudzi a nie bardzo wiem co zrobić to wyciągam słoik z ryżem i przekładam po ziarenku do pustego słoika, aż nie przełożę wszystkiego, czas mija i głupie myśli też. Dziś nie chodzę na AA,ani na terapię, może ktoś Ci tutaj napiszę, że źle robię i popłynę, bo np. chodzę na spotkania, gdzie inni piją alkohol, lecz jak Wiola napisała, jak sam nie będziesz chciał to nawet jak cię przywiążą do kaloryfera to i tak znajdziesz sposób by się napić. Jak to mówił terapeuta alkoholik jak chce się napić to nawet z kamienia wyciśnie. A ja bardzo nie chcę pić. Gdy mi przychodzą myśli typu a może jedno piwo to wracam wspomnieniami do tego co robiłem jak wyglądałem gdy piłem i mówię sam sobie: Piotrek jak zaczniesz pić to zapomnij o rodzinie, dziecku, znów stracisz pracę i przede wszystkim szacunek do siebie. Staram się lepiej odżywiać, reperuję zdrowie. Ostatnio lekarka dała skierowanie na badania. Wszystko ok, aż sama była zdziwiona, że z wątrobą wszystko ok, próby wątrobowe w normie, śmiałem się, że to geny :) Kiedyś nie mogłem spać jeśli się nie napiłem, teraz sypiam jak niemowlę bez alkoholu. Oczywiście nie jest kolorowo, czasem miewam sny alkoholowe, ale to mała cena za normalne życie. Mam również duże oparcie w narzeczonej. Mam w domu alkohol (wina narzeczonej) tutaj też napiszą, że to błąd, ale mi to nie przeszkadza, bo jakbym chciał się napić to nawet jakbym w domu nie miał alkoholu to co za problem kupić? Żaden. Uważam, że jakbym bardzo restrykcyjnie przestrzegał zaleceń to nie byłbym szczęśliwy, ograniczony, przecież alkohol jest wszędzie. Ale jest nie groźny do puki sam po niego nie sięgnę. Głody alkoholowe oczywiście miewam, ale reaguje na nie, pomocna była terapia, terapeuci dali wiele pomysłów jak sobie z tym poradzić. Choć moje głody nie są silne i przeważnie mijają po kilkunastu minutach, a ja wiem jak na nie reagować. Moim lekarstwem jest przede wszystkim nie nudzić się i planować sobie czas, tak by nie było miejsca na głupoty. Mam też telefon do zaprzyjaźnionego alkoholika, czasem dzwonię pogadać nie tylko o głodach, ale czasem tak po prostu... Zapuściłem brodę to taka odmiana wizerunku, może by nie wracać przed lustrem do tej zapitej gęby :) Nie myśl, że moje sposoby są te naj, bo nie są, ale mi pomagają, z czasem wypracujesz swoje. Najważniejsze to pamiętać, że jeśli sam nie będziesz chciał się napić, to nie ma siły, która Cię do tego zmusi... Życzę wszystkiego dobrego
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Marta74, Carla746

LODZ trudne zerwanie z alkoholem 2019/06/01 21:17 #40

  • Krzysztof88
  • Krzysztof88 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 4
Piotrze, dzieki za tak dlugi wpis. Zgadzam sie z Toba w stu procentach, tez uwazam, ze generalnie wszystko zalezy od pidjecia decyzji, i bycia BEZWZGLEDNIE w niej konsekwentnym. Jesli tego nie ma nie pomoze ani AA i 12 krokow (ktore zreszta dla mnie swiatopgladowo sa nie do przyjecia), ani terapie, ani unikanie miejsc, ludzi itd itp. I tak samo w druga strone nie przeszkodzi Ci rowniez w niepiciu uczestnictwo w imprezie, ktora wszyscy koncza pod stolem. Niemniej jednak na terapie sie udam, ze wzgledu na chec poznania pewnych mechanizmow uzaleznienia. Ja jestem raczej typem naukowym, niz uznajacym "Sily Wyzsze" itd. Oczywiście nie krytykuje, oraz nie podwazam skutecznosci innych sposobow i metod podtrzymywania abstynencji, niepicia, zdrowienia, czy jakby tego nie nazwac.
Problem jest rzeczywiscie w tym, ze wykonuje wolny zawod, i czasem jestem strasznie zarobiony, wtedy nie ma mowy o piciu - zawsze bylem, i jestem zdyscyplinowany w pracy, a czasem mam np 3 tygodnie wolnego, jak teraz, wiec mozeby sie napic... Ale teraz juz nie szkoda zdrowia i zycia :)
Pozdrawiam serdecznie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

LODZ trudne zerwanie z alkoholem 2019/06/01 21:50 #41

  • Krzysztof88
  • Krzysztof88 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 4
A tak na marginesie, jesli leczyles sie antydepresantami, to one rzeczywiscie znosza nieprzyjemne skutki odstawuenia :)
Jeszcze raz pozdrawiam i spokojnej nocy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

LODZ trudne zerwanie z alkoholem 2019/06/02 05:01 #42

  • jamcion
  • jamcion Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 179
  • Otrzymane podziękowania: 126
Witam w piękny niedzielny poranek. Oczywiście fajnie, że idziesz na terapię. Dowiesz się wiele o chorobie i sposobach radzenia sobie z nią. Dobrze, że idziesz na nią ze świadomością, że tak na prawdę wszystko zależy od ciebie, jak ja byłem na terapii to były osoby, którym wydawało się, że terapia to jak wyrwanie bolącego zęba, a po czasie przerywali, albo za pijali po bo jak mówili terapia u nich nie działa bo im dalej chce się pić...Co do AA to jak uważasz,ja za często tam nie bywam, ale może spróbuj klubu abstynenta - inna forma, bez opierania się na bogu, bardziej luźna forma. Co mogę polecić to załatw sobie nr od jakiegoś alkoholika ze sporym czasem abstynencji, który będzie chętny ci pomóc, czy pogadać o każdej porze dnia czy nocy...To serio pomocne w kryzysowych sytuacjach. Taki red alert. No i polecam również zrobić sobie kompleksowe badania krwi, moczu. Dla świętego spokoju, bądź w razie czego zacząć od razu leczenie. Od siebie również polecam ostropest plamisty, świetnie regeneruje komórki wątroby..
A co do wolnego czasu, masz jakieś hobby??
Wykonujesz wolny zawód, mniemam, że nie zarabiasz mało, nie bym zaglądał Ci do portfela, ale może jakaś siłownia? fitness, spacery z psem, majsterkowanie. Nie wiem coś co lubisz...
Ja poszedłem w akwarystykę roślinną, dbam o roślinki, kupuję nowe rzadkie gatunki, czytam fora, filmy na yt, śledzę wydarzenia, zloty itp...Dyskutuję z innymi akwarystami...
Nie wiem jak ty, ale dla mnie jak pisałem wcześniej nuda jest największym wyzwalaczem i uruchamia chore myślenie, mogę być na imprezie gdzie piją i nie rusza mnie tak jak nuda.
Ostatnio zmieniany: 2019/06/02 05:09 przez jamcion.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

LODZ trudne zerwanie z alkoholem 2019/06/02 05:59 #43

  • Krzysztof88
  • Krzysztof88 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 4
Dzieki za wiadomosc.
Nad telefonem do alkoholika z duzym stazem abstynencji myslalem, i mam nadzieje, ze jakis na terapii sie znajdzie.
Co do badan robie okresowe co rok (cala przesiewowka, bo rodzinnie jestem obciazony zawalami, udarami, nowotworami, i wszystkim innym co tylko mozliwe:)), wiec
profilaktycznie, ostatnie w marcu, wszystko ok.
Generalnie wiem, ze latwo nie bedzie, w koncu przyzwyczajenie jest druga natura, a nalog to rowniez swego rofzaju przyzwyczajenie). Ale bede sie staral.
Pozdrawiam, i milego dnia!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

LODZ trudne zerwanie z alkoholem 2019/06/02 06:10 #44

  • Krzysztof88
  • Krzysztof88 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 4
Jamcion, a jesli moge zapytac; jak dlugo nie pijesz?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

LODZ trudne zerwanie z alkoholem 2019/06/02 07:58 #45

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 12643
  • Otrzymane podziękowania: 16218
Krzysztofie na terapii nie znajdziesz alkoholika z długim stażem abstynencji. Po co komuś terapia kto nie pije i odnalazł się w tym trzeźwym życiu? No chyba że stwierdził, że jednak czegoś mu brakuje, znam taki jeden przypadek, kilka lat niepicia, uczęszczania na mityngi i decyzja o terapii.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

LODZ trudne zerwanie z alkoholem 2019/06/02 08:33 #46

  • Krzysztof88
  • Krzysztof88 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 23
  • Otrzymane podziękowania: 4
Rozumiem :( czyli co sugerujesz?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

LODZ trudne zerwanie z alkoholem 2019/06/03 05:18 #47

  • jamcion
  • jamcion Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 179
  • Otrzymane podziękowania: 126
Moni ja nie sugeruję, że na terapii znajdzie alkoholika z długim stażem, ale w AA, albo klubie abstynenta owszem...
Krzysztof nie piję krótki czas... nie liczę tego bo mi to do niczego nie potrzebne, kiedyś liczyłem i się później "nagradzałem" że wytrzymałem jakiś czas...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof88

LODZ trudne zerwanie z alkoholem 2019/06/03 09:03 #48

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 12643
  • Otrzymane podziękowania: 16218
Odpisałam na wpis Krzysztofa :) Jestem tego samego zdania, że we wspólnocie, klubie abstynenta, stowarzyszeniu abstynenckim.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysztof88
  • Strona:
  • 1
  • 2