Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami i sugestiami jakie posiadaliśmy w trakcie naszego pijanego życia jak i na drodze naszego trzeźwienia. Mówimy o sobie, nie o innych.

  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3

TEMAT: Obawiam się spadku wagi.

Obawiam się spadku wagi. 2019/08/25 05:42 #71

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Naczelna Wiedźma
  • Posty: 16628
  • Otrzymane podziękowania: 25094
Jak uniknąć głodu?
Podobnie jak z kacem. Żeby nie miec kaca najlepiej dzień wcześniej nie pić.
Żeby nie mieć głodu najlepiej nie chodzić tam skąd można go dostać.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak, Alex75, Damian93, Iwanka

Obawiam się spadku wagi. 2019/08/25 05:47 #72

  • Zakapior
  • Zakapior Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 2030
  • Otrzymane podziękowania: 3588
Damian93 dla mnie coś takiego jak głód alkoholowy nie istnieje. Jest za to obsesja umysłu na którą jedynym sposobem jeśli o mnie chodzi jest stosowanie się do programu 12 kroków. Powiem szczerze, że o HALT to ja nawet nie myślę. Życie jest takie, że niejednokrotnie jestem głodny na przykład wtedy kiedy chodzę po lesie i zabraknie mi kanapek :) zdarza mi się także złość bo jestem tylko człowiekiem, ale ta złość nie urasta już do rangi urazy tak jak to dawniej bywało. Mam do tego odpowiednie narzędzia programu. Czasami jak przerzucę parę ton drewna to i zmęczony jestem jak diabli, a jeśli chodzi o samotność, to taki już po prostu jestem, że mi ona nie doskwiera nawet na chwilę. Ot i taki to ten mój HALT :) towarzystwo pijących też mi już od dawna nie przeszkadza ponieważ to nie w ludziach i sytuacjach jest problem tylko we mnie on tkwił. Siła Wyższa ten problem rozwiązała, a moje zadanie to codziennie o ten stan dbać, żyć tylko dzisiaj. Tak to u mnie wygląda.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Havana, Tomoe, darek70, Damian93, Iwanka

Obawiam się spadku wagi. 2019/08/28 22:32 #73

  • Damian93
  • Damian93 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 25
  • Otrzymane podziękowania: 19
Minął tydzień, nie picia, wiem że to krótko ale to 7 dni patrząc na ostatni czas to dużo. Zauważyłem pewne zmiany i błędy które popełniałem wcześniej podczas abstynencji. Jest nudno, świat nie jest taki kolorowy, za to mniej przejmuje się rzeczami, które wcześniej wzbudzały we mnie emocje, kontakty z ludźmi itp są bardziej oziębłe za to kontakty z najbliższą rodziną, synem stały się kolorowe i to jest najważniejsze, staram się myśleć o sobie w kontaktach typu praca itp. Pomaga mi to bo nie przejmując się problemami innych mam ich tak jak by mniej na glowie i nie ciągnie mnie do picia. Ostatnio był rodzinny grill odmowilem, powiedziałem że nie pije i nie będę siedział i patrzył jak inni to robią, podziałało. Kończąc pracę zwijam się pierwszy i idę prosto do domu unikając dłuższych pogawędek z kumplami po drodzę, wracam do domu i delektuje się kolejnym trzeźwym wieczorem przy herbacie, dobrym jedzeniu i filmie, nie chce tego tracić. Uczę się tego "nudnego" życia bo takie ono jest na prawdę, picie tylko maskuje prawdę, nie zmienia życia, życie zawsze będzie takie samo. Staram się czerpać z niego ile moge, w przyszłości skupię się na jakiś sportach itp na razie wolę odpocząć, przyzwyczaić się bo zauważyłem, że im więcej emocji tym ciężej nie pić, wiem że to jeszcze nie trzezwienie ale chcę nie powtarzać błędu którego popełniłem ostatnio czyli skupić się na abstynencji. Teraz skupiam się też na emocjach dlaczego chce mi się pić, co we mnie to wyzwala szukam głębszego problemu a nie tego powierzchownego jakim było same picie. A co najważniejsze, nie mówię sobie, że już nigdy się nie napije, bo to ruch trochę za daleko skupiam się na dzisiejszym dniu.

Zakapior - co masz na myśli pisząc o złości która wzrasta do urazy, na czym to polega ? Jak to rozróżniać. Też dochodzę do wniosków, że głód alkoholowy nie istnieje, to bardziej problem emocjonalny.
Ostatnio zmieniany: 2019/08/28 23:04 przez Damian93.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, jerzak, Cyrax 666, YaroZja, darek70, Iwanka

Obawiam się spadku wagi. 2019/08/29 04:15 #74

  • Zakapior
  • Zakapior Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 2030
  • Otrzymane podziękowania: 3588
Damian ja jestem tylko człowiekiem i zdarza się że na pewne, często niespodziewane sytuacje w moim życiu pierwszą moją reakcją jest złość. Różnica między dzisiejszą złością, a dawniejszą urazą polega na tym, że nie pielęgnuję tej złości tylko stosując krok dziesiąty staram się zobaczyć jak wygląda rzeczywistość, a co za tym idzie jeśli popełniłem błąd, staram się jak najszybciej, najlepiej od razu do niego przyznać. Zachowuję dzięki temu spokój ducha. Dawniej kiedy ktoś powiedział mi coś co mi nie odpowiadało reagowałem najpierw złością i nie mając odpowiednich narzędzi nie robiłem nic innego tylko nakręcałem się tą sytuacją tak bardzo, że z przysłowiowej igły potrafiłem zbudować traktor :) zupełnie nie odróżniałem prawdy od fałszu, negatywne emocje we mnie rosły, było poczucie krzywdy, użalanie nad sobą i życzenie wszystkiego najgorszego osobie, z którą byłem skonfliktowany. W skrócie złość przeistaczała się w urazę. Zdrowa umysłowo i duchowo osoba radzi sobie ze złością i nie dopuszcza do urazy, ale nie ja alkoholik, wtedy jeszcze czynny. Owe sytuacje i brak na nie rozwiązania pchały mnie w kierunku szukania ulgi, a to łączy się też z obsesją umysłu. Bez alkoholu byłem rozgoryczony, skory do gniewu, ot taka tykająca bomba. Musiałem więc wypić by poczuć ulgę. To dlatego uraza w moim życiu jest trucizną. Dzięki Sile Wyższej i programowi radzę sobie w odpowiedni sposób ze złością, która już nie rośnie do rangi urazy.
Ostatnio zmieniany: 2019/08/29 04:16 przez Zakapior.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, andrzejej, Tomoe, YaroZja, darek70, Damian93, Iwanka

Obawiam się spadku wagi. 2019/08/29 04:38 #75

  • darek70
  • darek70 Avatar
  • Online
  • Super Gaduła
  • 24 h
  • Posty: 484
  • Otrzymane podziękowania: 893
Uraza, irytacja, niespoelnione oczkiwania, lek i zlosc. Tak wygladało moje zycie, ale nie tylko gdy bylem czynnym alkoholikiem. Do pewnego stopnia pomogla mi terapia. Ostrzegano nas, aby strzez sie jak ognia urazy, aby stosowac zasade "odpusc sobie", dla wlasnej trzezwosci. Dosc szybko przekonalem sie o tym, ze to emocje pchaly mnie do picia, po konflikcie z szefem, ktory niemal nie doprowadzil mnie do sklepu monopolowego, a to bylo 2 tygodnie po terapi. Stad wiedzialem, ze tylko nie pic, nie wystarczy.
Dosc szybko zdecydowalem sie na znalezienie sponsora i wejscie na program wspolnoty, bo wciaz tez meczyly mnie leki, poczucie wstydu, ale glownie wiekszosc tych negatywnych emocji tlumilem, bo wnetrze bylo wciaz nieuporzadkowane. Udawalo mi sie byc trzezwym, ale to wymagalo duzo wysilku i wcale nie bylo latwe.
Dzis gdy zyje programem, gdy przebaczylem tym, ktorzy mnie jak mi sie kiedys wydawalo ranili, a jak sie okazalo, to najczesciej byly te same osoby, ktorym sam wyrzadzalem jakies krzywdy, moge powiedziec, ze moje zycie wolne jest od urazy. Staram sie codziennie uczciwe przyjrzec sie jaki byl moj dzien w relacjach z innymi, gdzie mam przyznac sie do bledu, gdzie nawet przeprosic, gdzie odpuscic i nie starac sie kontrolowac. W zamian zyskuje spokoj, jakiego nie znalem, zarowno w moim pijanym, jak i trzezwym zyciu.
"Everything is gonna be alright"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, andrzejej, Tomoe, Zakapior, YaroZja, Damian93, Iwanka

Obawiam się spadku wagi. 2019/10/22 23:36 #76

  • Damian93
  • Damian93 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 25
  • Otrzymane podziękowania: 19
Hej, nie pije już jakiś czas aż zapomniałem o forum. Ale ostatnio zaczęły mnie dopadac myśli typu "tyle już nie pije" to może jedno walniemy. Chodzi mi o moich znajomych szanują to, że nie pije, nie proponują itp ale nadal przebywam w ich towarzystwie niby wszystko ok ale pojawia się w mojej głowie myśl że jak tyle nie pije to już mogę no ale wygrywa ta druga połowa która może ale nie chce. Boję się tego bo czuje że jest co raz bliżej granicy... Dodam, że moi znajomi z pracy to czynni alkoholicy piją przed pracą w pracy i po pracy jakoś daje radę bo ważniejsza dla mnie rodzina w głębi marzę aby się odciąć zmienić pracę ale to nie takie proste. Tam gdzie mieszkam w tym zawodzie który wykonuje to najlepsze miejsce jeżeli chodzi o wypłatę zarabiam jak na moje wymagania na prawdę dobre pieniądze pracując 40 godzin jestem w stanie utrzymać całą rodzinę... Chce od nich odbić ale nie wiem jak. Nie stać mnie na to. Zmienię pracę zrobię dużo mniej nie będę w stanie utrzymać rodziny A gdybym miał przycisk delete w życiu który usuwa znajomych zrobił bym to teraz.
Ostatnio zmieniany: 2019/10/22 23:42 przez Damian93.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Obawiam się spadku wagi. 2019/10/23 00:46 #77

  • Krysztal
  • Krysztal Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 215
  • Otrzymane podziękowania: 277
Damian wypicie tego "jednego" oznacza powrót na drugą stronę. Sam widzisz , że przebywanie w takim towarzystwie Ci nie służy. Nie czekaj aż będzie za późno i po prostu zmień towarzystwo z czynnych alkoholików na ludzi nie pijących.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Obawiam się spadku wagi. 2019/10/23 04:38 #78

  • darek70
  • darek70 Avatar
  • Online
  • Super Gaduła
  • 24 h
  • Posty: 484
  • Otrzymane podziękowania: 893
Mialem podobne obawy na poczatku swojej drogi trzezwienia. Czy teraz bede odludkiem ? Czy zycie towarzyskie sie skonczylo dla mnie ?
Na jakis czas napewno i do mojego starego dosc aktywnego zycia towarzyskiego nawet nie mam zamiaru wracac i juz za nim nie tesknie. Tak, na poczatku wlaczala sie tesknota i wywolywala strach i lekka depresje, ale we wspolnocie nauczylem sie zasady " trzezwosc zawsze najpierw". To przewartowsciowanie, a nastepnie praca w programie 12 krokow zmienila mnie, a nie moich kolegow, czy moje otoczenie. " Boze uzycz mi pogody ducha, abym godzil sie z tym czego nie moge zmienic..."
Dzis nie odczuwam zadnej tesknoty, za wyjsciem do knajpy, czy na koncert w pijanym towarzystwie, a rozmowy kolegow z pracy o pijanym weekendzie ? Coz niby mialoby mi w tym imponowac ?
:czesc:
"Everything is gonna be alright"
Ostatnio zmieniany: 2019/10/23 04:40 przez darek70.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Zakapior, Iwanka

Obawiam się spadku wagi. 2019/11/14 00:21 #79

  • Damian93
  • Damian93 Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 25
  • Otrzymane podziękowania: 19
No jakoś idzie, dalej nie pije, nie mam już tych myśli ale zacząłem popalać, to mi "pomaga" ale nie wiem czy to nie coś w stylu "z deszczu pod rynnę" pytanie co gorsze. Jak na razie wiem, że do trzezwienia mi daleko. Mam jedno pytanie, słyszałem że jak osoba uzależnia się od alkoholu w młodym wieku to jest jej 2 x ciężej wytrzezwiec niż dorosłej osobie. Ja uzależnieniłem się w wieku 16-18 lat a mam 27. Zastanawiam się czy w końcu będę musiał iść na terapię, bo bez tego się nie obejdzie. Bo już sam zauważyłem że samo nie picie to nie to czego do końca chce, fajnie że nie pije, watroba, trzustka, żołądek, nerki są zdrowe. Ale w głowie dalej czuje ten brak tego czegoś...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Obawiam się spadku wagi. 2019/11/14 05:07 #80

  • freelander
  • freelander Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Cogito ergo sum
  • Posty: 416
  • Otrzymane podziękowania: 772
Damian93 napisał:
No jakoś idzie, dalej nie pije, nie mam już tych myśli ale zacząłem popalać, to mi "pomaga" ale nie wiem czy to nie coś w stylu "z deszczu pod rynnę" pytanie co gorsze. Jak na razie wiem, że do trzezwienia mi daleko. Mam jedno pytanie, słyszałem że jak osoba uzależnia się od alkoholu w młodym wieku to jest jej 2 x ciężej wytrzezwiec niż dorosłej osobie.
Tego nie wiem, bo wolę się opierać na swoim przykładzie niż na innych. Tzn bo napisałem bardzo nieprecyzyjnie - mogę mówić tylko za siebie, a moja wiedza nie jest na tyle wystarczająca żeby potwierdzić lub zaprzeczyć temu co napisałeś. Są tutaj osoby znacznie mądrzejsze ode mnie i w praktyce i w teorii.
Ja też uzależniłem się w przedziale czasowym takim jak Ty. Mając 17 lat miałem już kilka regularnych parodniowych ciągów w roku. Teraz wiem, że już wtedy byłem alkoholikiem i należę do grupy tych szybko się uzależniających. Ty jesteś z 93' roku, ja z końcówki 92.
W moim przypadku alkohol na pewno skrajnie obniżył i tak już niską samoocenę. Wychowując się w alkoholowym domu i mając wzorce takie jakie miałem nic z tym nie robiłem. Coś takiego jak DDA uważałem za bzdury. Myślałem kategoriami typu "wypij tyle piw przez dwa tygodnie niewiele jedząc, słabo śpiąc i słuchając głupot tych alkoholików, a zobaczysz co to jest cierpienie". Wstydziłem się własnego cienia bardziej niż się go bałem. Nawet tutaj wpisałem inne imię dla niepoznaki. Jak to wytłumaczyć, jak nie skrajnie owładniętym przez alkohol umysłem?
Znalazłem jednak swoją Siłę Wyższą, definitywnie zacząłem odróżniać prawdziwego siebie od tego drugiego alkoholowego "ja" i przez kilkadziesiąt ostatnich dni zrobiłem dla siebie więcej niż przez wcześniejszych x lat. Mam konkretne plany na dzisiaj, na spędzeniu w sposób pożyteczny weekendu, choć tutaj jeszcze do końca nie wiem jak to będzie wyglądało ze względu na niejasność co do pewnej pracy. Odczuwam jednak wewnętrzny spokój, a to uczucie warte wszystkiego. Nie analizuję już wszystkiego na tysiąc sposobów, nie żyje problemami innych, którzy nadal chcą tkwić w iluzji. Mam swoje cele, plany i będę się je starał realizować z Siłą większą ode mnie.
"Życie nieświadome nie jest warte tego, by je przeżyć"
Ostatnio zmieniany: 2019/11/14 05:13 przez freelander.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Masza

Obawiam się spadku wagi. 2019/11/14 07:39 #81

  • Killgrave
  • Killgrave Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 170
  • Otrzymane podziękowania: 223
Damian93 napisał:
No jakoś idzie, dalej nie pije, nie mam już tych myśli ale zacząłem popalać, to mi "pomaga" ale nie wiem czy to nie coś w stylu "z deszczu pod rynnę" pytanie co gorsze. .

jedno i drugie to taki sam syf. różnica chyba jedynie taka, ze po paleniu szybciej sie śmierdzi a po piciu dłużej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Obawiam się spadku wagi. 2019/11/14 08:06 #82

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7179
  • Otrzymane podziękowania: 12103
Masz racje, nie trzeźwiejesz.
Osoby, które zdecydują się trzeźwieć w młodym wieku mają ciężej, a nie osoby, które uzależniły się w młodym wieku!
27 lat to oczywiście młody wiek, ale nie aż tak młody, powiedziałabym: w sam raz na trzeźwienie i początek nowego, lepszego życia, założenie rodziny itd.
Działaj chłopie, zaoszczędzisz sobie lat nałogu i istnego piekła, a alkoholizm to choroba progresywna, nie będzie lepiej, będzie coraz gorzej!
Pozdrawiam @};-
"I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja ze swoją miłością niech sobie będę głupi." Sted
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): darek70
  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3