Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami i sugestiami jakie posiadaliśmy w trakcie naszego pijanego życia jak i na drodze naszego trzeźwienia. Mówimy o sobie, nie o innych.

  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: Potrzebuję pomocy

Potrzebuję pomocy 2018/11/24 10:47 #1

  • Smutasek29
  • Smutasek29 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 6
  • Otrzymane podziękowania: 19
Witam wszystkich,

Podczytuje do forum już od jakiegoś czasu jednak dopiero dzisiaj zdecydowałam się na założenie konta i podzielenie się swoją historią. Osiągnęłam stan kiedy jestem kompletnie bezradna w obliczu alkoholu i nie umiem sobie z tym poradzić. Widzę dla siebie dwie drogi na ten moment - albo będę brnąć w uzależnienie dalej, aż w końcu się zachleje, albo przestanę chlać, chociaż jeszcze nie wiem jak, bo myśl o życiu bez alkoholu powoduje u mnie paniczny lęk...
Mam 26 lat, jestem młodą dziewczyną, na pozór mam wszystko czego człowiek może potrzebować do szczęścia. Mam dobrą pracę, która daje mi spełnienie i w której jestem doceniana, mam dość kolorowe perspektywy, mam swoje mieszkanie, jestem niezależna finansowo, podróżuję po świecie, mam pasje, hobby, grono fajnych i sprawdzonych znajomych, jestem atrakcyjna, dbam od siebie, naprawdę ciężko mi znaleźć coś do czego mogłabym się przyczepić poza tą jedną malutką słabością jaką jest miłość do wprowadzania się w stan nieważkości...Nie piję wódki, nie piję wina, jedyny alkohol jaki toleruje to piwo. Zaczęłam pić w bardzo młodym wieku i szybko odkryłam, że alkohol rozwiązuje dużo moich problemów. Właściwie to alkohol jest rozwiązaniem na wszystkie moje problemy. Takie przeświadczenie wyniosłam również z domu, ponieważ moja matka popijała sobie. Tak jak jej ojciec, jej brat, jej dziadek i jeszcze pare osób z mojej rodziny. Można więc powiedzieć, że alkoholizm mamy w genach. Na początku było to picie towarzyskie, w weekendy, na imprezach, podczas spotkań ze znajomymi. Zawsze mogłam wypić bardzo dużo i być trzeźwa, niestety z czasem granica zaczęła się niebezpiecznie przesuwać, a mi zaczął się urywać przysłowiowy film. To był ten moment kiedy powinnam definitywnie odstawić butelkę. Jak się domyślacie nie zrobiłam tego. Nie będę się rozpisywać o latach chlania i urwanych filmach. Byłam patologiczna, robiłam chore rzeczy, narobiłam sobie wstydu, ludzie nie chcieli się ze mną zadawać, codziennie rano się wstydziłam i zastanawiałam się co tym razem odwaliłam. To było okropne, ale zamiast wziąć się za siebie piłam dalej. Żeby zapomnieć, żeby się nie wstydzić, żeby nie przeżywać, nie myśleć i nie musieć skonfrontować się ze wszystkimi lękami, problemami, rzeczami, które zepsułam i ludźmi, których skrzywdziłam. Z roku na rok było coraz gorzej, w pewnym momencie odkryłam magię samotnego picia i przepadłam...
Przestałam utrzymywać relacje z ludźmi, zrobiłam się aspołeczna, wycofałam się z towarzystwa, moje życie kręciło się w okół powrotów do domu i otwieraniu piwka na dobry sen. Najpier było jedno, potem trzy, potem niestety 8...Ale walczyłam, robiłam sobie przerwy, potrafiłam nie pić nawet miesiąc, po czym znowu wpadłam w chore ciągi. Zaczęłam zawalać pracę, ludzie zaczęli mnie postrzegać jako pijaczkę, znowu powtarzały się sytuacje z mojej młodości, znowu się wstydziłam, znowu się ze mnie śmiali, znowu nikt się ze mną nie chciał zadawać. Byłam potwornie samotna, więc z tej samotności piłam jeszcze wiecej...
Aż nagle stało się coś o czym długo marzyłam. Poznałam miłość, tę jedną jedyną na którą tak długo czekałam i w której pojawienie się zaczęlam już wątpić. Udało sie, związałam się z kimś kogo bardzo kochałam, prawie tak bardzo jak alkohol...Nie umiałam przestać pić, mimo że chciałam, że miałam dla kogo, że mi zależało, nie wyobrazałam sobie bez niego życia, ale tym bardziej nie potrafiłam wyobrazić sobie życia bez alkoholu. I nagle spadła na mnie bardzo przykra prawda, prawda którą długo wypierałam. Jestem uzależniona. Nie potrafię nie pić, alkohol rządzi całym moim życiem...To było straszne. Poszłam na pierwszy meeting AA. Spotkałam ludzi poturbowanych przez życie, ludzi, którzy potrafili obudzić się na śmietniku, którzy stracili rodziny,zdrowie przez alkohol. Źle się z tym czułam, myślałam, że ja tutaj nie pasuje, że jestem o ironio lepsza, że to przecież nie ja...Bo chodzę do pracy, mam faceta, mam zainteresowania, jestem KIMŚ...Co z tego, że co rano może i budzę się we własnym łóżku, a nie na śmietniku, ale mój facet musi mi opowiadać co się działo kilka godzin wcześniej, bo ja przecież nic nie pamiętam...Na meeting więcej nie poszłam, chciałam sobie poradzić sama, a wtedy okazało sie, że mój facet, mój wymarzony mężczyzna również ma pociąg do butelki...i tak mijały bezproduktywne miesiąc podczas, których nie działo się kompletnie nic. Wegetowałam, nie żyłam tylko chlałam z facetem, uciekając od rzeczywistości i całego świata. Byłam szczęśliwa, a raczej tak mi się wydawało. Nic nie czułam, nic mnie nie obchodziło, piękny stan, stan w którym chciałabym trwać wiecznie.
Nagle stało się coś co wywróciło moje życie do góry nogami. Nie chce wchodzić w szczegóły, bo to nie ma znaczenia. Zostałam sama, kompletnie sama. Bez faceta, bez znajomych, bez planów, marzeń, perspektyw, bez niczego. Myślałam, że zwiarjuje, więc wróciłam do jednej stałej, niezawodnej rzeczy w moim życiu - piwa. I poszło, 8, 10, 13 piw...ciąg, który trwał dwa miesiące. Budzenie się z kacem, cała opuchnięta, czerwona, nie pamiętająca co robiłam poprzedniej nocy, jak zasnęłam, z kim rozmawiałam. Któregoś dnia powiedziałam sobie dość, przestaje i odzyskuje kontrole nad swoim życiem. W 4 miesiące udało mi się dojść do stanu o którym nawet nie śniłam. Awansowałam, schudłam 18 kilo, zaczęłam o siebie dbać, odzyskałam znajomych, zyskałam nowych, dbałam o przyjaźnie, pogodziłam się z rodziną, moja matka poprosiła mnie o wybaczenia i mam z nią teraz świetny kontakt. Stałam się silna, przynajmniej tak mi się wydawało, niezależna, miałam swoje mieszkanie, które sama urządziłam i wyremontowałam. Weszłam na swój pierwszy górski szczyt, zaczęłam się zdrowo odżywiać, jeździłam po świecie, znalazłam sens i cel mojego życia. Stałam się zupełnie innym człowiekiem, znajomi nie mogli wyjść z podziwu. Brzmi pięknie, prawda? Tylko brzmi...Cały ten czas, mimo wielkich zmian co wieczór towarzyszył mi alkohol. Piłam codziennie. Nie umiałam przestać, ale się oszukiwałam. Że skoro pracuje nad sobą, skoro robię tyle rzeczy, skoro tyle zmieniłam to nie mam problemu z alkoholem...po prostu pije, bo wszyscy piją, bo lubię pić, to nie jest nic złego.
I teraz dochodzimy do momentu w którym się aktualnie znajduje. Moje życie jest fajne, nie mam na co narzekać, jest naprawdę dobrze z małym ale. Piję. Codzienie. Nie umiem z tego wyjść. Nie miałam ani jednego dnia przerwy od ponad dwóch miesięcy. Chodze do pracy, niby normalnie żyje, ale kiedy przychodzi wieczór mam zawsze czteropak...Dobra, skłamałam. Teraz już sześciopak, a czasem ośmiopak. Codziennie obiecuję sobie, że to ostatni raz, i codziennie samą siebie zawodzę. Chce przestać, bo wiem, że to jest droga donikąd. Widzę negatywne skutki picia - tragiczna pamięć, brak koncentracji, kiepska ogólna kumatość, opuchnięta twarz, podkrązone oczy, okłamywanie wszystkich...żyje w iluzji i bardzo boję się z niej wyjść, bo nie jestem pewna czy poradzę sobie z tym co na mnie spadnie...Chcę iść na meeting, ale cały czas towarzyszy mi to bezpodstawne poczucia bycia lepszą...wybaczcie mi, że to piszę. Nie jestem lepsza. Jestem słaba i beznadziejna...
Tak naprawdę nie wiem po co to piszę, mam zarys planu w głowie - odstawienie alkoholu, terapia i meetingi AA. Chce być trzeźwa, chce w końcu dowiedzieć się jak to jest żyć bez wspomagaczy. Jak to jest mieć emocje, bo nie pamiętam. Jak to jest przeżywać, czuć i czerpać radość z małych rzeczy. Chyba piszę tu, bo potrzebuję przeczytać słowa w wsparcia. Że bez alkoholu się da, że jest fajnie, że sobie poradzę, że umiem, że dam radę...
Pomożecie?
Ostatnio zmieniany: 2018/11/24 11:07 przez Smutasek29.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, Pinek, kris66, samsal, Asia, jerzak, Solder, Waldek, Cyrax 666, Aksamitka ten użytkownik otrzymał 2 podziękowań od innych

Potrzebuję pomocy 2018/11/24 11:07 #2

  • jurek
  • jurek Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3383
  • Otrzymane podziękowania: 4835
Witaj na forum :czesc:
Tak naprawdę nie wiem po co to piszę, mam zarys planu w głowie - odstawienie alkoholu, terapia i meetingi AA.
To jednak wiesz jaka drogę obrać.To dobra droga,droga z ludźmi którzy dzielą się swoim doświadczeniem.
Moje początki tez nie były łatwe.Stałem przed ta niewidzialną linią i nie mogłem jej przekroczyć.Strach przed nowym,nieznanym.
Ten krok zrobiłem.To był najlepszy i najmądrzejszy krok jaki wykonałem.Krok do nowego życia.
Dzisiaj ciesze się trzeźwym życiem,pielęgnuję je i nie zamieniłbym najlepszego pijanego na najgorszzy trzeźwy.
Masz szansę.Nie zmarnuj jej.Wytrwałość i systematyka przynosi z czasem efekty.
Pozdrawiam i cieszę się że jesteś oraz szukasz swojej trzeźwej drogi.
Jurek alkoholik.
Pomagając sobie pomagasz innym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Solder

Potrzebuję pomocy 2018/11/24 11:16 #3

  • Solder
  • Solder Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 487
  • Otrzymane podziękowania: 425
Z tego co piszesz wynika że doskonale wiesz co możesz zrobić.
Jeśli mogę sugerować to zrób to i już, rusz się.

Witaj :czesc: jestem Solder, alkoholik.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Potrzebuję pomocy 2018/11/24 11:21 #4

  • Tolek Banan
  • Tolek Banan Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 28
  • Otrzymane podziękowania: 47
oklaskiii gratuluję odwagi i szczerości a to już naprawdę DUŻO. Mam na imię Tolek jestem alkoholikiem i pozdrawiam cie z oddziału szpitalnego do którego zgłosiłem się sam, decyzje podjąłem w 5 min, rzuciłem wszystko, prace, mieszkanie, spakowałem 4 torby całego mojego dobytku i przyjechałem do Polski zacząć się leczyć, i ja też się boję tak jak ty, jak każdy na początku drogi,.. 8 stycznia zaczynam terapię zamknięta... I powiem Ci tak ja co chwilę mam obawy czy dam radę? I na przykład dzisiaj po prostu czuje strach, ale z drugiej strony mam to gdzieś - tak po prostu.
Nullum potentius satellitum quam amici Fideles
Ostatnio zmieniany: 2018/11/24 11:21 przez Tolek Banan.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): kris66, Namika, Agnes 1468

Potrzebuję pomocy 2018/11/24 12:01 #5

  • Tolek Banan
  • Tolek Banan Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 28
  • Otrzymane podziękowania: 47
Aha no i siema tak wogole, witaj wśród swoich :-BD :czesc:
Nullum potentius satellitum quam amici Fideles
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Agnes 1468

Potrzebuję pomocy 2018/11/24 12:08 #6

  • Waldek
  • Waldek Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1731
  • Otrzymane podziękowania: 4503
Witaj na forum :czesc: To bardzo dobrze,że Jesteś tutaj z nami.
Jestem Waldek alkoholik
"Co mi dasz najnowszy dniu,
śmiechu garść czy krople łez?
Jedno wiem,że jestem tu,
miejsce me na Ziemi jest...

Chcę kochać co da mi los,gdzie każe iść,
wybiegać ludziom na wprost i śmiało żyć..."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Potrzebuję pomocy 2018/11/24 12:15 #7

  • Pinek
  • Pinek Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 395
  • Otrzymane podziękowania: 591
Alkoholizm to bardzo demokratyczna choroba, dla niej nie ma lepszych i gorszych.
A trzeźwe życie jest dużo lepsze od pijanego.
Witaj na Forum :czesc:
" Ten, który potrafi cieszyć się życiem, nie musi otaczać się bogactwami "
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Potrzebuję pomocy 2018/11/24 12:31 #8

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 14982
  • Otrzymane podziękowania: 20823
Witaj :czesc:
Prawie wszystko powiedziałaś już w swoim poście. Jeśli więc dziś wieczór chęć wypicia choć jednego browaru to wróć do tego co napisałaś. Zajmij się czymś co może Cię pochłonąć. Zastąp czymś odruch sięgania po alkohol.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Potrzebuję pomocy 2018/11/24 12:47 #9

  • Aksamitka
  • Aksamitka Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 672
  • Otrzymane podziękowania: 1251
Witaj :czesc:
Fajnie ze jestes kwiaaatek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Potrzebuję pomocy 2018/11/24 13:43 #10

  • samsal
  • samsal Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Alkoholik
  • Posty: 1012
  • Otrzymane podziękowania: 1181
Smutasek29 napisał:
Chodze do pracy, niby normalnie żyje, ale kiedy przychodzi wieczór mam zawsze czteropak...Dobra, skłamałam. Teraz już sześciopak, a czasem ośmiopak. Codziennie obiecuję sobie, że to ostatni raz, i codziennie samą siebie zawodzę. Chce przestać, bo wiem, że to jest droga donikąd. Widzę negatywne skutki picia - tragiczna pamięć, brak koncentracji, kiepska ogólna kumatość, opuchnięta twarz, podkrązone oczy, okłamywanie wszystkich...żyje w iluzji i bardzo boję się z niej wyjść, bo nie jestem pewna czy poradzę sobie z tym co na mnie spadnie...Chcę iść na meeting, ale cały czas towarzyszy mi to bezpodstawne poczucia bycia lepszą...wybaczcie mi, że to piszę. Nie jestem lepsza. Jestem słaba i beznadziejna...
Cześć. Kiedyś, dawno temu, miałem tak samo. Bylem zbyt wartościowy i mądry, by zadawać się z tymi ..... . Moja pijana mamusia tak wryła to w moją pamięć. Postępowałem tak jak ona chciała. Byłem dobrym synem i pragnąłem by mamusia była dumna ze mnie. Gdyby nie to wewnętrzne rozdarcie!!!!?? Ból, cierpienie i napęd do picia. Całe lata przynosił alkohol jakąś ulgę, jednak tylko do czasu. W pewnym momencie nawet zmniejszyć cierpienia ni dawało się. Masz swoją szansę dziewczyno! Ja nawet nie wiedziałem że można inaczej. Nie musisz czekać na ten straszny moment który już poznałem. Nikt nie jest tak winny by coś takiego przeżyć. Przeżyłem i mam to w pamięci. w koszmarach mi się śni.
Dwa dni temu moja dorosła już córeczka. Kiedy ostatni raz odstawiałem alkohol miała dziesięć lat. Odwiedziła starego ojca by podzielić się pewnym problemem. Uznała że ojciec najbardziej zasługuje na zaufanie, by powierzyć coś tak frapującego dla dziewczyny.
Kilka lat nie piję, ale ciągle pamiętam. Nie zamieniłbym najgorszego dnia dziś, choć takich nie miewam, na żaden z tamtego stanu. Jest zupełnie inaczej. Nie da się porównywać.
W tamtych najtrudniejszych chwilach najbezpieczniejszym miejscem było spotkanie AA. Dwie godziny w których raczej da się wytrwać w postanowieniu. Byle do następnego mityngu, a potem??? niech dzieje się co chce. Terapia też Ci może pomóc poznać tego robaka który wyżera wnętrze. Jeśli nie zaczniesz, nie popłyniesz. Każdy sposób jest dobry, Trzymam kciuki.
Każdy ma jakąś twardość w sobie, jeżeli to nie jest serce to inna część ciała jest twarda, ale coś na pewno jest w Tobie twardego.
Ostatnio zmieniany: 2018/11/24 13:49 przez samsal.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Potrzebuję pomocy 2018/11/24 14:14 #11

  • Chcę...
  • Chcę... Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 225
  • Otrzymane podziękowania: 423
Witaj :czesc:
Jestem Magda... I dziś jest mój 12. dzień bez alkoholu.

Twoja historia w wielu miejscach przypomina moją historię sprzed kilku lat. Gdy wracam myślami do tamtych chwil, to do dziś mi wstyd. Żeby się nie wstydzić też zamykałam się w domu i piłam w samotności... Potem coś się stało, coś pękło, założyłam rodzinę i nie piłam bardzo długo. Bez wsparcia, bez przyznania, że mam problem, mało tego, wmawiałam mężowi i znajomym, że skoro teraz nie piję, to problemu żadnego nie mam. Po kilku latach stwierdziłam, że co mi tam, przecież jak wtedy z tego wyszłam, to mogę kontrolować picie... No i jestem tu znowu... Po niemal miesięcznym ciągu, po takim właśnie piciu piwa dzień w dzień, czasem bez przerwy na sen i jedzenie zrozumiałam, że bez pomocy się nie obędzie... Mąż znalazł mi lekarza, ja znalazłam terapeutę, wiele daje mi to forum...
Co do meetingów i AA się nie wypowiem, kto wie, może kiedyś... Na razie się waham...
Nie wiem, co poradzić, żebyś dziś wieczorem nie sięgnęła po alkohol... Nie mam pojęcia, co we mnie strzeliło, że zrozumiała, co mogę stracić... To była chwila... Chyba każdy ma taką swoją chwilę, swój powód, swoją motywację... Życzę Ci, żebyś odnalazła swoją... Ale jeśli zdajesz sobie sprawę z problemu to działaj tu i teraz, bo potem możesz zapomnieć, że sobie tą sprawę zdawałaś...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tolek Banan

Potrzebuję pomocy 2018/11/24 16:24 #12

  • jerzak
  • jerzak Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2551
  • Otrzymane podziękowania: 6035
%%- . Witam. Jerzy alkoholik.
Początki zawsze są trudne, zaraz potem jest lepiej.
Daj myślom lot wysoki,
daj czynom miarę granic.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Potrzebuję pomocy 2018/11/24 16:55 #13

  • Smutasek29
  • Smutasek29 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 6
  • Otrzymane podziękowania: 19
Dziekuję wam wszystkim za tak liczne odpowiedzi :)

Wiem co mam robić, ale nie wiem czy chce. Boję się, naprawdę potwornie sie boję żyć bez alkoholu. Nie wiem co to za życie, bo nie pamiętam czasów kiedy nie piłam. To było jakieś 13 lat temu, wcześnie zaczęłam. Ostatnie lata zachlewałam wszystko. Każde niepowodzenie, każde złe słowo, sytuacje, traumy, nauczyłam się mieć wszystko w dupie dzięki chlaniu. A z natury jestem bojaźliwa, lękliwa, zakompleksiona, niepewna. No mogłabym wymieniać długo.
Wiem, że to jest tylko szukanie wymówek żeby pić dalej, ale no kurczę. Naprawdę chyba nigdy się tak nie bałam?
Szukałam już meetingów w swoim mieście, nawet wybrałam jeden tylko niestety czuję silną niechęć do AA. Pierwszy powód jest prosty do obalenia - czuję się lepsza, ale racjonalnie wiem, że nie jestem. Moje życie kiedyś to był śmietnik, nie mam prawa myśleć, że moje pijaństwo jest z wyższych sfer, albo, że jestem ponad to i poradzę sobie sama.
Drugi powód to atmosfera meetingów, cały program 12 kroków i wybaczcie mi znowu - trochę pachnie mi to sekta. Poza tym my, alkoholicy jesteśmy ludźmi, którzy mają skłonności do wpadania w uzależnienie. A z tego co widzę, to jest to po prostu zamiana jednego uzależnienia na drugie. Alkohol na AA. Ok, alkohol jest destrukcyjny, przynosi wiele start itp, a AA to same korzyści, tym bardziej, że pomagają się trzymać z daleka od naszego największego wroga - alkoholu. Jednak no coś mi tu nie pasuje.

Dzisiaj wychodzę z koleżanką i będziemy pić herbatki i obżerać się na mieście, więc myślę, że wytrwam bez piwek. Najgorsze są zdecydowanie samotne wieczory w domu.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Potrzebuję pomocy 2018/11/24 17:06 #14

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6757
  • Otrzymane podziękowania: 9341
Smutasek29 napisał:
I teraz dochodzimy do momentu w którym się aktualnie znajduje.
Piję. Codzienie. Nie umiem z tego wyjść.
Nie miałam ani jednego dnia przerwy od ponad dwóch miesięcy.
... kiedy przychodzi wieczór mam zawsze czteropak... sześciopak, a czasem ośmiopak.

... mam zarys planu w głowie - odstawienie alkoholu, terapia i meetingi AA.
Smutasku :czesc: witaj wśród nas.
Nie czarujmy się, że przestaniesz sama pić skoro tyle czasu pijesz codziennie i tyle. No, chyba, że stracisz pracę i przepijesz wszystko. Może pójdź na Odwyk (6-8 tyg.) gdzie przejdziesz odtrucie organizmu pod nadzorem lekarskim oraz terapię. Nie szukaj argumentów przeciw jeśli faktycznie bardzo chcesz przestać pić.
Jestem alkoholikiem - dobrze, że jesteś. :-BD
Ostatnio zmieniany: 2018/11/24 17:10 przez andrzejej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Potrzebuję pomocy 2018/11/24 17:07 #15

  • Zakapior
  • Zakapior Avatar
  • Online
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 906
  • Otrzymane podziękowania: 1369
Cześć. Jestem Marcin alkoholik. Wszędzie musi być zachowany umiar. Ja nie zamieniłem alkoholu na AA. Wspólnota pozwala mi jednak zachować trzeźwość i nie mam zamiaru z niej rezygnować. Też myślałem, że to sekta, ale chodziłem na mitingi uparcie i wiesz co? AA to nie jest sekta, to zwykli ludzie, jedni dobrzy, drudzy niekoniecznie mi odpowiadają, ale mam szacunek do wszystkich. Ja żyłem uprzedzeniami i pod dyktando swojego umysłu, chorego umysłu. Program 12K jest dla mnie cudownym środkiem, aby trzezwieć. Nie namawiam jednak, bo każdy jest inny i do pewnych postanowień musi dojść sam. Pogody ducha.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Potrzebuję pomocy 2018/11/24 17:07 #16

  • rejek
  • rejek Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 131
  • Otrzymane podziękowania: 110
Poszłam na pierwszy meeting AA. Spotkałam ludzi poturbowanych przez życie, ludzi, którzy potrafili obudzić się na śmietniku, którzy stracili rodziny,zdrowie przez alkohol. Źle się z tym czułam, myślałam, że ja tutaj nie pasuje, że jestem o ironio lepsza, że to przecież nie ja...Bo chodzę do pracy, mam faceta, mam zainteresowania, jestem KIMŚ...
Chcę iść na meeting, ale cały czas towarzyszy mi to bezpodstawne poczucia bycia lepszą...
A jestes lepsza,ładniejsza,więcej zarabiasz,jesteś bardziej sławna niż np taka Felicjańska?
A ona na mityngi chodzi.
Jakbyś ją spotkała ,na mityngu,to byś się poczuła na miejscu?
Mi ktoś powiedział kiedyś "zacznij na mityngu szukać podobieństw ,nie różnic" i robię to do dziś .
I jeszcze jedno może alkoholicy na mityngu ,stracili pracę ,dom ,rodzinę ,obudzili się na śmietniku-ale dziś nie piją-a ty?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Zakapior

Potrzebuję pomocy 2018/11/24 17:12 #17

  • Chcę...
  • Chcę... Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 225
  • Otrzymane podziękowania: 423
Mam podobne przemyślenia na temat meetingów i AA, ale obiecałam sobie, że chociaż spróbuję... Na razie jeszcze się nie odważyłam...
I masz całkowitą rację ze skłonnościami do uzależnień... Alkohol jest moją najdłuższą "miłością", ale nie jedyną... Jesteśmy podatni na sugestie i dlatego obawiam się wszelkiego rodzaju grup, przewodników duchowych itp. Ale może to jest wyjście? Zastąpić złe uzależnienie tym lepszym...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Potrzebuję pomocy 2018/11/24 17:42 #18

  • Zakapior
  • Zakapior Avatar
  • Online
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 906
  • Otrzymane podziękowania: 1369
Tradycja II AA: "Jedynym i najwyższym autorytetem w naszej Wspólnocie jest miłujący Bóg, jakkolwiek może się on wyrażać w sumieniu każdej grupy. Nasi przewodnicy są tylko zaufanymi sługami, oni nami nie rządzą". Chyba bardziej neutralnie się nie da, więc nie mylcie nawiedzonych sekciarzy ze Wspólnotą AA, gdzie nikt nie może Wam mówić co macie robić.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Potrzebuję pomocy 2018/11/24 17:58 #19

  • Aksamitka
  • Aksamitka Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 672
  • Otrzymane podziękowania: 1251
Wiekszosc ma takie zdanie o aa, oczywiscie osob ktorzy nigdy nie byli, strach przed nieznanym.
Tez porownywalam kiedys ludzi i ocenialam. Na mityngach ucze sie akceptowac i nieoceniac. Na aa wszysc sa rowni, tam nie ma osoby o wyzszym satucie niz ta ktora przyszla pierwszy raz.
Ja nie pilam az tyle co Ty, ani codziennie. Pilam 2 razy w tygodniu 6 piw i niczego nie przepilam. Poszlam zeby sie dowiedzic czynjestem alkcholiczka. Takze nie martw sie, nie wszyscy tak duzo pija jak myslisz. A wiesz ze oceniasz po sobie?
Ja na szczescie nie sugeruje sie czyimis opiniami, poszlam i bede chodzila, bo potrzebuje wsparcia w trzezwieniu. Poznalam tam fajnych i szczerych ludzi. Jedno co mnie zaskoczylo w aa to uczciwosc z jaka sie w naszym spoleczenstwie normalnie nie spotyka. Uczciwosc to podstawa w leczeniu alkocholizmu. Ale to podoba mi sie. Poza tym terapeuci i psychiatrzy polecaja mityngi, myslisz ze polecaliby sekte?
Ja nie namawiam do chodzenia na mityngi, bo jestem z aa i wiem ze nie mozna nikogo namawiac na sile. Wolna wola. Tego tez sie nauczylam i wiele rzeczy o chorobie, z ktorych nie zdawalam sobie sprawy.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, Marta74, Zakapior, Roxana

Potrzebuję pomocy 2018/11/24 18:46 #20

  • Tolek Banan
  • Tolek Banan Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 28
  • Otrzymane podziękowania: 47
Smutasek29 napisał:
Dziekuję wam wszystkim za tak liczne odpowiedzi :)

Wiem co mam robić, ale nie wiem czy chce. Boję się, naprawdę potwornie sie boję żyć bez alkoholu. Nie wiem co to za życie, bo nie pamiętam czasów kiedy nie piłam. To było jakieś 13 lat temu, wcześnie zaczęłam. Ostatnie lata zachlewałam wszystko. Każde niepowodzenie, każde złe słowo, sytuacje, traumy, nauczyłam się mieć wszystko w dupie dzięki chlaniu. A z natury jestem bojaźliwa, lękliwa, zakompleksiona, niepewna. No mogłabym wymieniać długo.
Wiem, że to jest tylko szukanie wymówek żeby pić dalej, ale no kurczę. Naprawdę chyba nigdy się tak nie bałam?
Szukałam już meetingów w swoim mieście, nawet wybrałam jeden tylko niestety czuję silną niechęć do AA. Pierwszy powód jest prosty do obalenia - czuję się lepsza, ale racjonalnie wiem, że nie jestem. Moje życie kiedyś to był śmietnik, nie mam prawa myśleć, że moje pijaństwo jest z wyższych sfer, albo, że jestem ponad to i poradzę sobie sama.
Drugi powód to atmosfera meetingów, cały program 12 kroków i wybaczcie mi znowu - trochę pachnie mi to sekta. Poza tym my, alkoholicy jesteśmy ludźmi, którzy mają skłonności do wpadania w uzależnienie. A z tego co widzę, to jest to po prostu zamiana jednego uzależnienia na drugie. Alkohol na AA. Ok, alkohol jest destrukcyjny, przynosi wiele start itp, a AA to same korzyści, tym bardziej, że pomagają się trzymać z daleka od naszego największego wroga - alkoholu. Jednak no coś mi tu nie pasuje.

Dzisiaj wychodzę z koleżanką i będziemy pić herbatki i obżerać się na mieście, więc myślę, że wytrwam bez piwek. Najgorsze są zdecydowanie samotne wieczory w domu.

mi pomoglo to moze tobie tez pomoze,wlacz czerwony portal z filmikami znajdz audiobook W.Osiatynskiego pod tytulem REHAB i sluchaj ,sluchaj i jeszcze raz sluchaj ,...po chwili byc moze i ty zdasz sobie sprawe ze kazdy alkoholik jest bardzo do siebie podobny,..odnajdziesz tam siebie,..ja odnalazlem,.
Nullum potentius satellitum quam amici Fideles
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Potrzebuję pomocy 2018/11/24 20:06 #21

  • kris66
  • kris66 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • skorpion uwikłany demonami
  • Posty: 121
  • Otrzymane podziękowania: 226
Jestesmy z Toba MUsisz jedna isc na AA ,dobry terapeuta. Samej nie dasz rady,za daleko to zaszlo.Ja takich ilosci bym nie przetrawil,mocny masz organizm...ale to do czasu. Mi serce szwankuje juz. Krzysiek. Alkoholik piwny.
Krzysiek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Potrzebuję pomocy 2018/11/24 20:12 #22

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Online
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 11975
  • Otrzymane podziękowania: 14875
Witaj :czesc:
To już wiesz co robić, działanie i tylko działanie, zmiany, na pewno warto inaczej żyć.
Jestem Monika alkoholiczka.

Ps. Kriss66, nikt nie musi iść na AA, może tak pozostawić decyzję każdemu indywidualnie i nie nakazywać. Alkoholik piwny :shock:
no tak ubrać w słowa aby lepiej brzmiało...alkoholik to alkoholik, owijanie w sreberka nie działa.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą...nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Solder, Piotrek_scyzoryk, Chcę...

Potrzebuję pomocy 2018/11/24 20:27 #23

  • jeryho 1
  • jeryho 1 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 607
  • Otrzymane podziękowania: 900
cześć
Drugi powód to atmosfera meetingów, cały program 12 kroków i wybaczcie mi znowu - trochę pachnie mi to sekta. Poza tym my, alkoholicy jesteśmy ludźmi, którzy mają skłonności do wpadania w uzależnienie. A z tego co widzę, to jest to po prostu zamiana jednego uzależnienia na drugie.
15 lat chodzę na mityngi, na początku 3-4 w tygodniu teraz około 10 rocznie. w tych pierwszych latach potrzebna mi była trzecia noga bym sie nie przewrócił. Właściwie czemu poszedłem wczoraj ? przecież nie muszę- mam ustabilizowaną sytuację życiową, komfort niepicia jak to nazywam a coś tam czasem ciągnie, posiedzieć w tej właśnie atmosferze, jedynej niepowtarzalnej, nawet posłuchać ciszy gdy nikt nie ma nic do powiedzenia.
Wszedłem wczoraj
-Zimno to się weterani scbodzą ktoś zażartował
faktycznie było kilku weteranów
ktoś nny rzucił- o Jurek poprowadzisz mityng bo nie ma kto?
No poprowadzę pewnie. od pierszej wypowiedzi wyniknął temat relacji damsko męskich rozwalonych prez picie teraz misternie naprawianych.
Nawet nie wiedziałem że ta dyskusja coś mi w głowie otworzy.
przez dwie godziny nikt nie mówił o alkoholu tylko o tym co mu w duszy gra czy nie gra.

Sekta ? jasne- zapalona świeczka , wspólnie odmówiona modlitwa o Pogodę Ducha na początku spotkania, jeden guru który nie pozwala mówić wszystkim naraz, No sekta pranie mózgu.
tylko dzisiaj
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Solder, lukasz1123

Potrzebuję pomocy 2018/11/24 21:03 #24

  • Gandalf
  • Gandalf Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 135
  • Otrzymane podziękowania: 82
Siemka Smutasku :czesc: Gandalf jestem alkoholikiem pewnie,że bez alko się da tylko do tego jest potrzebny drugi alkoholik mówię na swoim przykładzie a na pytanie czy pomożecie? No kto jak nie my!!! Pogody ducha życzę :lol:
Ostatnio zmieniany: 2018/11/24 21:05 przez Gandalf.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tolek Banan, Chcę...

Potrzebuję pomocy 2018/11/24 23:03 #25

  • Tomasz
  • Tomasz Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 5
  • Otrzymane podziękowania: 10
Witam mam na imię Tomek i jestem alkoholikiem. Moja historia jest bardzo zbliżona do twojej piłem od zawsze piłem na smutki na radości na sen na pobudzenie. Założyłem rodzinę mam dzieci pracę i piłem dalej. Zawsze miałem wymówki żeby się napić. Kto był na terapii to wie jak działają mechanizmy obronne u alkoholika. Ja dowiedziałem się o nich na terapii ale moja droga do zgłoszenia się na terapię nie była prosta i nie obyło się na jednej. Po kolejnej terapii chodziłem na mitingi AA ale mało z nich brałem a po drugie chciałem nadal pić i piłem nie miałem sumienia oszukiwać tych ludzi ale także wstydziłem się tego że piję. Przestałem chodzić kontakty się urwał a ja piłem dalej. Kilkudniowe ciągi staczały mnie coraz bardziej. Postanowiłem wziąść się za siebie przecież jestem *twardym* facetem i mam pozwolić żeby chemia mną rządziła. A chyba jestem twardy skoro jeszcze żyje a picie wielokrotnie zbliżyło mnie do śmierci z powodu upojeń alkoholowych. Od 4 dni nie pije a w zamian za to śledzę wpisy na forum. Mam tylko tą przewagę że jestem po terapiach mam jeszcze materiały z terapii i wiedzę. Terapia duża mi pomogła a już na pewno pozwoliła mi na przerwanie ciągu w jakim żyłem. Powodzenia :czesc:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Potrzebuję pomocy 2018/11/24 23:11 #26

  • lukasz1123
  • lukasz1123 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 362
  • Otrzymane podziękowania: 595
jeryho 1 napisał:
pranie mózgu.
Aa robi pranie. Z brudnego mózgu wódką zrobi czysty, jak czysta 0,5. To pranie trwa długo. U mnie na chwilę obecną jest jak we frani - jeden wir i szara woda. Byle nie było płukania po drodze.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tolek Banan

Potrzebuję pomocy 2018/11/25 01:30 #27

  • samsal
  • samsal Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Alkoholik
  • Posty: 1012
  • Otrzymane podziękowania: 1181
Zmienianie siebie, swojego życia, w lepsze, to właśnie przeciwstawienie się strachowi. Reszta powodów to usprawiedliwianie strachu. Wiem jak jest zmieniać, kiedy nie wiadomo na co i po co. Naprawdę to nie będziesz wiedziała zanim nie zobaczysz. Ryzyko jest wielkie ale skoro inni zyskali to czemu Ty miałabyś stracić???? Po prostu zrób to i nie szukaj powodów przeciw. Każdy codziennie coś ryzykuje.
Każdy ma jakąś twardość w sobie, jeżeli to nie jest serce to inna część ciała jest twarda, ale coś na pewno jest w Tobie twardego.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tolek Banan

Potrzebuję pomocy 2018/11/25 09:42 #28

  • Marusza
  • Marusza Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Bez %% od 1.08.2017
  • Posty: 1437
  • Otrzymane podziękowania: 2527
:czesc: Smutasku
Dziś nie piję, dlatego właśnie dziś robię dla siebie coś, za co podziękuję sobie w przyszłości. %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Potrzebuję pomocy 2018/11/25 10:45 #29

  • Smutasek29
  • Smutasek29 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 6
  • Otrzymane podziękowania: 19
Ja już byłam raz na meetingu. Dwa lata temu. Nie spodobało mi się, a wspólna modlitwa i atmosfera jaka panowała na spotkaniu zadziałała na mnie odpychająco. Mam taki głupi charakter, że zawsze muszę stać w opozycji, także słuchając ludzi na spotkaniu w myślach od razu negowałam wszystko co mówili.

Ale postanowiłam spróbować jeszcze raz, wybrałam grupę, we wtorek idę. Trzymajcie kciuki żebym nie stchórzyła...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, andrzejej, Tolek Banan

Potrzebuję pomocy 2018/11/25 10:55 #30

  • jurek
  • jurek Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3383
  • Otrzymane podziękowania: 4835
Dobry ruch z Twojej strony.Nie da się wszystkiego negować.Pochodź,posłuchaj,a zapewniam Ciebie ,że w wielu wypowiedziach znajdziesz siebie.Na mityngu masz wsparcie ludzi z podobnym problemem.
Ja tez byłem buntownikiem.Dzisiaj mam wybór,ale też dopuszczam inne doświadczenia.
Po co mam się parzyć na własnych błędach ,skoro inni pokazują mi jak tego nie czynić.Oni to przeszli,więc tylko korzystać.
Trzymam kciuki i wierzę ,że dasz radę %%- :-BD
Pomagając sobie pomagasz innym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Smutasek29

Potrzebuję pomocy 2018/11/25 11:10 #31

  • Smutasek29
  • Smutasek29 Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 6
  • Otrzymane podziękowania: 19
dziękuje za wiarę :) Ja sama w siebie nie wierzę, więc miło mi, że chociaż ktoś inny to robi.
Dzisiaj jadę do rodziców i zamierzam ich poinformować o moich postanowieniach. Troszkę w głębi serca liczę na to, że moja decyzja zmotywuje również moją matkę do szukania pomocy, chociaż z niej jest wybitnie ciężki przypadek. Jej mechanizm wyparcia jest niezwykle silny, a ja chciałabym ją z niego wyciągnąć i pokazać jej, że może inaczej, że nie musi tak żyć jak teraz...

A co do wsparcia, to jest to pozytywny aspekt meetingów, który mnie zachęca do uczestnictwa w nich. Dobrze wiedzieć, że są ludzie, którzy mnie rozumieją, przechodzą przez to samo i co najważniejsze, są szczerzy i nie wstydzą się o tym mówić głośno. Bardzo mi brakuje takich ludzi w moim otoczeniu. Wszechobecne zakłamanie, brak odwagi do mówienia o tym co nas boli, udawanie i kłamstwa to są rzeczy z którymi sobie nie radzę, gdyż ja taka nie jestem. Przez to chyba zawsze się czuła samotna i niezrozumiana. No i zaczęłam pić, bo alkohol nie pyta. Alkohol rozumie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Aksamitka

Potrzebuję pomocy 2018/11/25 11:27 #32

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 14982
  • Otrzymane podziękowania: 20823
Nie próbuj przeskakiwać schodów
To ma Moni74 w stopce. Nie możesz Mamie pomóc zanim sobie nie pomożesz.
Nie dasz nikomu cukierka, którego teraz nie masz, prawda? Zatem teraz Ty a Mama za jakiś czas.
I do tego właśnie wskazane są mitingi, bo tam poznasz 12 kroków. Nie da się przeskoczyć na 12 jeśli w pełni nie przepracujesz pierwszego.
Doskonale z autopsji znam chęć niesienia posłania i zawsze kończyło się to dla mnie fiaskiem.
Ty i Twoje zdrowienia, reszta potem. Powoli, bez pośpiechu....
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Potrzebuję pomocy 2018/11/25 13:02 #33

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6757
  • Otrzymane podziękowania: 9341
Smutasek29 napisał:
Ja już byłam raz na meetingu. Dwa lata temu.
Nie spodobało mi się, a wspólna modlitwa i atmosfera jaka panowała na spotkaniu zadziałała na mnie odpychająco.
Mam taki głupi charakter, że zawsze muszę stać w opozycji, także słuchając ludzi na spotkaniu w myślach od razu negowałam wszystko co mówili.

Ale postanowiłam spróbować jeszcze raz, wybrałam grupę, we wtorek idę. Trzymajcie kciuki żebym nie stchórzyła...
Sutasku @};- ja myślę, że takie nastawienie na NIE na pierwszym mitingu, prawdopodobnie świadczy, że to jeszcze nie był dla Ciebie ten moment, by zdrowieć. Ktoś zdesperowany, szukający faktycznie pomocy nie skupia się wyłącznie na NEGACJI. Nie szuka argumentów, aby nie chodzić. Zwłaszcza, że często mówi się do nowicjusza na mitingach: przychodź, słuchaj nawet jak nie wszystko rozumiesz, daj sobie szansę. Szukaj tego co nas łączy, a nie dzieli.
Dlatego gdy pójdziesz po raz drugi, spójrz na to w ten sposób. Jestem tu dla siebie, bo chcę zdrowieć. Ci wszyscy ludzie przeżyli z alkoholem podobne rzeczy do moich. Powinniśmy więc się wzajemnie wspierać, bo cel mamy jeden - trzeźwe życie. :-BD
Ostatnio zmieniany: 2018/11/25 13:03 przez andrzejej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Potrzebuję pomocy 2018/11/25 13:27 #34

  • rejek
  • rejek Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 131
  • Otrzymane podziękowania: 110
Smutasek29 napisał:
Ja już byłam raz na meetingu. Dwa lata temu. Nie spodobało mi się, a wspólna modlitwa i atmosfera jaka panowała na spotkaniu zadziałała na mnie odpychająco. Mam taki głupi charakter, że zawsze muszę stać w opozycji, także słuchając ludzi na spotkaniu w myślach od razu negowałam wszystko co mówili.

Ale postanowiłam spróbować jeszcze raz, wybrałam grupę, we wtorek idę. Trzymajcie kciuki żebym nie stchórzyła...
Nie wiem gdzie mieszkasz ,w mieście małym czy dużym,ale poszukaj i pochodź na kilka grup jak masz możliwość .Nie wszystkie mityngi (grupy) są takie że ci przypasują.
AA tworzą ludzie,ludzie spotykają się i kreują mityngi -a ludzie są różni.
Warto poszukać takiej grupy na której będziesz się dobrze czuła ,a nie negować AA po jednym spotkaniu.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Potrzebuję pomocy 2018/11/25 14:48 #35

  • lukasz1123
  • lukasz1123 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 362
  • Otrzymane podziękowania: 595
Ostatnio na mitingach nie przypasowała za duża ilość boga. W tym kroku jest go DLA MNIE za dużo. Targał mną mega głód, gdzie byłem o pikometr od napicia się. Głód połączony ze złością. Tak naprawdę, to niepotrzebnie, bo nic mi to nie dało, bo tego kroku nie zmienię. Jedynie co mogę, to mieć wpływ na siebie. Ten krok zbyt nie wnosi do mojego życia, ale samo towarzystwo ludzi jak najbardziej. I zamiast na tym się skupić, to rozkminiałem to co nieistotne. Ale teraz jestem mądrzejszy. Nie każdemu przypadnie do gustu aa, wypowiedzi, ale trzeba odsiac to, co nie pasuje i tyle. Jest to ciężkie wszystko bo w moim przypadku nie akceptuję pewnych fundamentów trzezeienia. Nie jestem pewien czy i w ogóle, ale nie piję. Akurat gdy będę pił, to pewny mogę być jednego, że nic z tego dobrego nie będzie. Jadę na dupościsku i czekam. Co będzie, to będzie. Dla mnie to jest optymalne. I taki paradoks: gdy jestem trzeźwy, to chciałbym być pijany, a jak byłem pijany, to chciałem być trzeźwy. Tak się nie da. Kurła. Nie jest lekko, ale nikt nie mówił, że będzie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Alchemia, Tolek Banan
  • Strona:
  • 1
  • 2