Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami i sugestiami jakie posiadaliśmy w trakcie naszego pijanego życia jak i na drodze naszego trzeźwienia. Mówimy o sobie, nie o innych.

TEMAT: Czy jej odpuścić czy dręczyć?

Czy jej odpuścić czy dręczyć? 2018/07/10 13:19 #1

  • Mares
  • Mares Avatar
Cześć, dużo Was tu jest, tym bardziej liczę, że znajdę jakąś poradę. Raczej nie piszę i nie rozmawiam o takich sprawach, ale i tak łatwiej napisać niż mówić z kimś oko w oko. Jestem alkoholikiem, dość młodym, bo mam niewiele ponad 30 lat. Alkohol piję od jakiś 15. Tak destruktywnie od 5 lat może. Kilka lat temu mocno przebudowałem swoje życie osobiste. Mam nową żonę, czy raczej miałem, ale o tym zaraz. Dużo nas kilka lat temu nasz związek kosztował walki i wytrwałości, bo to było moje drugie małżeństwo. Gdzieś to moje picie rozwijało się równolegle, jakoś to starałem się kontrolować, choć w ciągi kilku dniowe wpadałem regularnie co 3 miesiące. Jak wypije to nie jestem agresywny. Ale nasila mi się wtedy osobowość autodestruktywna i depresja. Błędne koło. Co tu dużo mówić. Niecały rok temu wziąłem z żoną ślub. Szybko wpadłem w mocny cug. Tak skrócie…. Odeszła ode mnie. Wyprowadziła się do matki. Ja wtedy pierwszy raz tak sam przed sobą przyznałem, no że jednak jestem alkoholikiem. Że to nie styl życia, tylko chorobliwe picie, a z racji tego, że nie jestem nastolatkiem, to odczuwam coraz bardziej problemy zdrowotne, po prostu mogę się kiedyś zapić albo zrobić coś tak głupiego po piciu, że wszystko będzie nie do odwrócenia. Długo by opisywać, ale wziąłem się wtedy za siebie, psychicznie i fizycznie. Dużo schudłem, zacząłem się zdrowo odżywiać, dbać o siebie, to mi się całkiem spodobało i żonie też. Wróciła do mnie. Byliśmy silni jak nigdy dotąd. Byłem kilka razy na terapii, później nie chodziłem , bo kompletnie nie w głowie mi było picie. Byłem innym człowiekiem. No i oczywiście okazało się, że to nie jest koniec historii. Zapiłem i to w fatalnym stylu, widziała to cała jej rodzina. Sam nie wiem do dzisiaj jak to się stało. Miałem trochę problemów związanych z poprzednim związkiem, śmierć bliskiej osoby, jakiś gorszy czy wręcz fatalny nastrój w obecnym małżeństwie. Wszystko w jednym czasie się skumulowało + jej wyjazd poza dom. Zostałem sam z flaszką. No i teraz jestem sam w ogóle. Wyrzuciła mnie z domu. Czeka nas rozwód, ale czuję, że to tylko formalność, bo mentalnie i emocjonalnie już nas nie ma. Tkwię już w takich zawieszeniu 2 miesiące. Nie piję. Bardzo chcę do niej wrócić. Zrozumiałem, tak mi się przynajmniej wydaje, co poprzednio poszło nie tak. Ale chyba już drogę do żony mam zamkniętą. Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że widuję się z nią bardzo często i jakoś obok siebie musimy funkcjonować, choć przychodzi mi to z wielką trudnością. Mieszają mi się uczucia od miłości, pożądania, po złość i żal. Z jednej strony czuję się przegranym, że przegrałem te kilka lat i okazję na naprawdę udany związek i myślę, że powinienem dać jej spokój. Jest dużo młodsza ode mnie. Jeszcze wszystko przed nią, a wiem jak strasznie ciężko przeszła to moje zapicie i po prostu się o nią boję, co by było gdybym upadł kiedyś jeszcze raz. Lepiej dla jej bezpieczeństwa odpuścić. Ale z drugiej strony mówię sobie, że przecież ją kocham, wiem, że ona gdzieś w środku mnie jeszcze trochę też. I nie chodzi tylko o miłość, byliśmy dobrą parą, jako kochankowie, przyjaciele, koledzy. Nasze małżeństwo to było coś więcej niż taki po prostu związek. Przynajmniej dla mnie to coś nierozerwalnego, tym bardziej mnie boli, że tak zawiodłem Było nam ze sobą dobrze, a ja wiem, że stać mnie na normalne życie w trzeźwości i dla mnie i dla niej, bo nie uważam, że staranie się również dla kogoś jest czymś złym. Tylko czy jako jednak ten starszy, ciągle myślący, że jakoś przy zdrowych zmysłach, z mózgiem nie zjedzonym jeszcze przez wódkę, nie powinienem dać jej szansy na inne życie? Może tylko moja urojona głowa ma jakieś wyobrażenia, a powinienem dla jej dobra odpuścić jeśli tak rzekomo kocham? Ile związków udaje się uratować w takich sytuacjach i jak się zachować?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czy jej odpuścić czy dręczyć? 2018/07/10 13:31 #2

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1718
  • Otrzymane podziękowania: 4969
Mares napisał:
Byłem kilka razy na terapii, później nie chodziłem , bo kompletnie nie w głowie mi było picie

Może tu leży pies pogrzebany. Jesteś przekonany, że jak nie pijesz i nie chce Ci się pić, to nie masz problemu, nad którym powinieneś pracować. Ten mechanizm świadczy o tym, że minimalizujesz zagrożenia. Związki Ci się będą rozpadać, bo kolejne panie będą widziały niekonsekwencję w Twoim myśleniu i działaniach. Mityngi i terapię DŁUGOTERMINOWO polecam bardzo.

Tsu :czesc: Meres
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Ostatnio zmieniany: 2018/07/10 13:31 przez Tsubasano.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): beny

Czy jej odpuścić czy dręczyć? 2018/07/10 13:33 #3

  • Mares
  • Mares Avatar
Tak, masz rację, teraz to wiem, ale o jedno zapicie za dużo. Moje życie z piciem to ciągła walka, ja to dobrze znam, bo przez całe dorosłe życie od okresu nastoletniego miałem problemy "z głową" :wmur: i ciągle z tym walczę. Jedno zwalczę, pojawia się drugie. To nie znaczy, że całe życie mam jak huśtawka i nic dobrego nie zrobiłem, bo jestem dumny z tego co osiągnąłem mimo problemów, ale są osoby, które nie chcą walki, a spokój i stabilność, że nie musi być ××××× uniesień, byle by nie było ×××××× upadków. A ja chciałem ją w moją walkę włączyć, może przyzwoicie nie powinienem
Ostatnio zmieniany: 2018/07/10 19:02 przez Marta74. Powód: Wulgaryzm
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czy jej odpuścić czy dręczyć? 2018/07/10 14:07 #4

  • Kristina
  • Kristina Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3259
  • Otrzymane podziękowania: 3055
Witaj Mares !
Mam na imię Krystyna i jestem alkoholiczką.
Napiszę Tobie parę słów ...
Dla każdego alkoholika jego trzeźwość musi być na pierwszym miejscu. Bo, jeżeli nie będziesz trzeźwy to nie będziesz i tak miał nic, pracy, rodziny, partnera ... Alkoholik nie pije dla siebie. Alkoholizm to choroba na całe życie, nigdy nie można przestać jej leczyć. Trzeźwiejemy do śmierci.
Widzisz, teraz myślisz o żonie ... to normalne, bo ją kochasz, ale niestety to błąd. Musisz skupić się na sobie, bo na dzień dzisiejszy NIC JEJ NIE MOŻESZ DAĆ. Żony, kochanki wracają do alkoholików jak widzą zmiany, a im więcej razy się sparzyły, tym czas gojenia ran i obserwacji alkoholika trwa dłużej ...
Mares , Ty zajmij się sobą, pracuj nad sobą, trzeźwiej, a swojej żonie daj czas na gojenie się ran ...
Nikt z nas nie wie co życie przyniesie ... kto wie, może będziecie jeszcze szczęśliwi razem ...
Pozdrawiam !
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Mares

Czy jej odpuścić czy dręczyć? 2018/07/10 16:52 #5

  • kalka
  • kalka Avatar
  • Online
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 920
  • Otrzymane podziękowania: 1264
To tylko moje doświadczenie.Po kilku miesiącach małżeństwa,mąż po pijanemu spowodował wypadek ze skutkiem śmiertelnym.kiedy przebywał w areszcie śledczym,podczas odwiedzin z maleńkim dzieckiem,usłyszałam,"zostaw,odejdz,poukładaj swoje zycie,ze mnie nie będzie dobry mąż i ojciec dla dziecka" Za wszelką cenę ratowałam,podnosiłam,racjonalizowałam,bo nie miałam pojęcia z czym się mierzę.Nikt,nawet sędzia na rozprawie nie zauwazyli problemu.To było prawie 27 lat temu,ten czas żyłam z czlowiekiem,który chciał tak na prawdę zyć inaczej."Miłość ,to nie pluszowy miś",ale wtedy chciałam mieć pełną rodzinę,wiem,że to ja byłam trzeżwa,ale nie potrafiłam dokonać wyboru.Wychodzenie z jednego związku w drugi,bez pracy nad sobą,nie uda się,popełniamy dokładnie te same błędy,które podyktowane sa schematami,które posiadamy.Podziwiam dziś kobiety,które potrafią pójsć swoją drogą,to odwaga.Pokazanie,że chcę być innym człowiekiem ,to działanie długofalowe,jesli to prawdziwa miłość,to się nie skończy,a jeśli nie to znaczy,że nigdy się nie zaczęła.
każda droga zaczyna się od pierwszego kroku
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hawana

Czy jej odpuścić czy dręczyć? 2018/07/10 18:04 #6

  • Aa
  • Aa Avatar
  • Online
  • Bywalec
  • Posty: 32
  • Otrzymane podziękowania: 7
Witaj Mares, mam na imię Łukasz i jestem alkoholikiem, też tak miałem, miałem dużo przerw w swoim piciu, kiedyś nie piłem 6 tygodni i jakoś nie stworzyło mi to problemu, po tym czasie myślałem, że mam kontrolę nad piciem i przez jakiś czas się udawało, udało mi się dotrzymać słowa, że dziś tylko dwa piwa. Jednak nałóg nie śpi z czasem zacząłem zwiększać dawki powoli zwiększałem ilość wypijanych piw aż w końcu wróciłem do picia jak dziś
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Czy jej odpuścić czy dręczyć? 2018/07/10 18:07 #7

  • AntoniS
  • AntoniS Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 3
  • Otrzymane podziękowania: 1
Ciekawy wątek i myślę, że dojrzale do tego podchodzisz. W tej sytuacji to jej odpuść. Życie z tobą to duże poświęcenie i widocznie nie dajesz ekwiwalentu odpowiedniego za te cierpienia :ymdevil: Byłem, i jestem, w podobnej sytuacji. Ale 6 lat w trzeźwości, chociaż początki były chwiejne, żona cierpiała, skrzywdziłem ją, ale została. Nie z obowiązku czy ze strachu, ale miłości. I myślę, że Ania przyzna mi rację, że było warto zwyciesteoe Ja sam w sobie dałem radę, ale ona mnie wzmocniła maksymalnie. Ale nasz związek był inny, przede wszystkim byliśmy przyjaciółmi, partnerami, nie takim typowym małżeństwem. U Ciebie kolego czarno to widzę, bo Ty sam nie wiesz co chcesz, ona też nie wie. Zadbaj sam o siebie i przyjmij na klatę, że sam musisz się z tym uporać
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kristina