Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami i sugestiami jakie posiadaliśmy w trakcie naszego pijanego życia jak i na drodze naszego trzeźwienia. Mówimy o sobie, nie o innych.

  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3

TEMAT: Dziś nie piję

Dziś nie piję 2018/04/09 08:11 #1

  • Ala
  • Ala Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 92
  • Otrzymane podziękowania: 285
Witam Was wszystkich!
Od jakiegoś czasu czytam sobie Wasze forum i w końcu postanowiłam się zarejestrować.
Nie piję od 8 grudnia 2017. Byłam w terapii zamkniętej i teraz ją kontynuuję w trybie dochodzeniowym 2 razy w tygodniu plus mityngi AA.
7 grudnia osiągnęłam swoje dno i nawet chwili nie czekałam, żeby pojechać na terapię. Następnego dnia zaczęłam swój pobyt w ośrodku, na który wcześniej nie chciałam się dać namówić mężowi. Nie wyobrażałam sobie, jak on sobie poradzi z trójką dzieci (7, 5 i 3 latka), ale dał radę. Nie miał wyjścia... Ja też nie miałam. Po dwóch poważnych detoksach, z czego na ostatnim byłam na granicy intubacji z powodu niewydolności oddechowej już nie miałam innej drogi jak iść się leczyć. Wiele samotnych prób i wszystko na nic.
Zaczynam poznawać siebie, prawdziwe emocje, prawdziwe życie. I walczę o siebie każdego dnia. Choć czasami jest ciężko.
Napisałam tutaj, bo mam nadzieję znaleźć w Was jeszcze jedno źródło oparcia w moim trzeźwym życiu. A nikt mnie tak dobrze nie zrozumie jak inny trzeźwiejący alkoholik.
Miałam w sobotę trening TAZA i nie spodziewałam się, że takie emocje to we mnie wywoła. Scenki wyreżyserowane, ale emocje prawdziwe. Nakręciłam się myślami o schłodzonym białym winie, potem w sklepie dłużej mój wzrok zatrzymał się na półce z winami i wieczorem po kłótni z mężem HALT posypany. Byłam zła i samotna. Miałam ochotę się napić. Choć już sobie dość dobrze wbiłam do głowy: "Po co się wkurzasz? I tak się nie napijesz.", to i tak miałam poczucie straty i żalu za swoją głupotę. Zadzwoniłam do kolegi z terapii i zrobiło mi się lepiej. Ale i tak wczoraj przeleżałam prawie cały dzień na huśtawce przed domem. Byłam jakaś wypompowana emocjonalnie i fizycznie i bez sił...
Dzięki, że tu jesteście!
Ala, alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, Czarny, Wera33, Angora, ...anna63, Jan53, Tomoe, Waldek, Krzysztof Z., Roxana ten użytkownik otrzymał 1 podziękowań od innych

Dziś nie piję 2018/04/09 08:36 #2

  • cardwell
  • cardwell Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 350
  • Otrzymane podziękowania: 242
Witaj Alu :czesc: Robert alkoholik.
Trzeźwieje dopiero 3 tydzień ,może nie piłem tak jak Ty ale podziwiam Cie i Twojego męża.
Życzę samych trzeźwych dni.
Na pustyni jest się trochę samotnym.
- Równie samotnym jest się wśród ludzi.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dziś nie piję 2018/04/09 09:41 #3

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 11559
  • Otrzymane podziękowania: 14383
Witaj Ala :czesc:
Terapia, mitingi, jednym słowem działasz, leczysz się, poznajesz siebie. Gratuluję decyzji.
Jestem Monika alkoholiczka.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą...nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Ala

Dziś nie piję 2018/04/09 09:59 #4

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15872
  • Otrzymane podziękowania: 19711
Witaj :czesc:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dziś nie piję 2018/04/09 10:02 #5

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 2902
  • Otrzymane podziękowania: 4105
Witaj Ala. Jestem Krzysztof alkoholik
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dziś nie piję 2018/04/09 10:05 #6

  • Wera33
  • Wera33 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2018
  • Otrzymane podziękowania: 4514
Witaj Alu na forum :czesc: fajnie, że jesteś @};-
Obróć twarz ku słońcu a cienie zostawisz za sobą.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dziś nie piję 2018/04/09 10:13 #7

  • Ala
  • Ala Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 92
  • Otrzymane podziękowania: 285
Dziękuję za miłe słowa!
Pamiętam, jaka byłam zagubiona na terapii. Zanim tam trafiłam nie wyobrażałam już sobie życia ani z alkoholem ani bez niego... Pustka... Nawet dzieci nie były motywatorem.
Pamiętam też, jak mówiłam, że nie wiem, kim jestem, nie wiem, co lubię...
Teraz się tego uczę. Zaczęłam chodzić na jogę 4 razy w tygodniu i dowiedziałam się, że uwielbiam to. Wcześniej chodziłam na siłownię, ale bardziej z rozsądku i przekonania. Teraz nie pójście na jogę to dla mnie kara. Dostaję tam taką dawkę spokoju umysłu, że zaczęłam się zastanawiać, czy to terapia, czy joga mi bardziej pomaga :)
Wywróciłam swoje życie do góry nogami i dalej to robię. Postępuję dokładnie o 180 stopni inaczej niż w pijanym życiu i dobrze mi z tym. Zaczynam mieć więcej wyrozumiałości dla siebie i jak potrzebuję odpocząć, to odpoczywam a nie na siłę szukam zajęć, żeby nie mieć poczucia winy, że jestem leniem.
Postawiłam trzeźwienie na pierwszym miejscu i nie zamierzam się cofnąć. Cały czas mam w głowie słowa z terapii, że trzeźwienie to zmiana postaw i zachowań, jest jak wchodzenie do góry po ruchomych schodach jadących w dół - nie można się zatrzymać przy wchodzeniu.
Odczuwanie na trzeźwo jest zupełnie nowym doświadczeniem, wcześniej zapijałam wszystkie uczucia. Teraz niesamowite jest dla mnie odkrywanie siebie na nowo. A najbardziej chyba cieszę się ze zmian w moich dzieciach - przestają się bać, są bardziej stabilne emocjonalnie, przytulają się bardzo często i mówią, że mnie kochają nad życie. A ja już nie warczę na nie rano w delirium alkoholowym z trzęsącymi się rękoma i myślą, żeby się napić jak tylko mąż je zawiezie do szkoły. Wcześniej tylko alkohol dawał mi "spokój".
Przestałam się bać. I mimo, że problemy są dalej takie jakie były, to nie wydają mi się tak przerażające. Nie boję się ludzi, nie boję się powiedzieć o swoim uzależnieniu (i tak przecież wszyscy doskonale o tym wiedzieli...), iść na mityng w swojej miejscowości (jeszcze na początku terapii zarzekałam się, że na żaden mityng nie pójdę).
Teraz wśród innych uzależnionych czuję się jak w rodzinie, w domu. Nikt mnie nie ocenia, nie radzi. A porozmawiać i pośmiać się można nawet lepiej niż z pijanym towarzystwem.
Dużo daje mi mąż, który też zrezygnował z alkoholu i chodzi na terapię Al-Anon.
Nie miałam świadomości, że moje życie może być takie piękne, choć momentami bardzo trudne.
Boję się, że alkohol może kiedyś wrócić, ale staram się nie myśleć za dużo o przyszłości i skupiać się na tu i teraz. Jednak strach, to jest coś co mnie powstrzymuje od zamartwiania się nadmiernego przyszłością. Kiedyś tak robiłam i to mnie zaprowadziło prawie do grobu.
Dziś wiem, że się nie napiję a modlitwa o pogodę ducha to moja broń uniwersalna :)
Pozdrawiam słonecznie,
Ala alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, dobryczlowiek, Angora, ...anna63, Jan53, Tsubasano, Hawana, Waldek, Roxana, Muro ten użytkownik otrzymał 1 podziękowań od innych

Dziś nie piję 2018/04/09 10:22 #8

  • jerzak
  • jerzak Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1976
  • Otrzymane podziękowania: 4286
Jestem alkoholikiem mam na imię Jerzy. Witaj tu. %%- .
Daj myślom lot wysoki,
daj czynom miarę granic.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dziś nie piję 2018/04/09 10:53 #9

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2442
  • Otrzymane podziękowania: 3589
Witaj Alu. :czesc:
Ja mam na imię Alicja i jestem trzeźwą alkoholiczką.
Dużo stanowczości i determinacji wyczuwam w Twoich postach. :grin:
"Bezczynność rodzi wątpliwości i strach. Działanie rodzi zaufanie i odwagę. Jeśli chcesz zwyciężyć strach, nie siedź w domu rozmyślając o swoim strachu. Wyjdź i zacznij działać." (Dale Carnegie)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dziś nie piję 2018/04/09 11:06 #10

  • podparty
  • podparty Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 290
  • Otrzymane podziękowania: 256
Alu! szacunek za determinację i rozsądne podejście do swej choroby! :)
8 grudnia 2017 będzie być może będzie już w twym życiu bardzo ważną datą. Porównam ją w ważności do twej daty urodzenia. Mam nadzieję że też czujesz rangę tego dnia.
Wielce ważne że masz wsparcie i zrozumienie w mężu. świadczy to o jego uczuciu.... :)
Jakoś spokojnie się czuję myśląc o twojej rozrastającej się trzeźwości :)
Ostatnio zmieniany: 2018/04/09 11:21 przez podparty.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Ala

Dziś nie piję 2018/04/09 11:26 #11

  • Ala
  • Ala Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 92
  • Otrzymane podziękowania: 285
podparty napisał:
Alu! szacunek za determinację i rozsądne podejście do swej choroby! :)
8 grudnia 2017 będzie być może już w twym życiu bardzo ważną datą. Porównam ją w ważności do twej daty urodzenia. Mam nadzieję że też czujesz rangę tego dnia.
Wielce ważne że masz wsparcie i zrozumienie w mężu. świadczy to o jego uczuciu.... :)
Jakoś spokojnie się czuję myśląc o twojej rozrastającej się trzeźwości :)

Bardzo dziękuję za ciepłe słowa!
Musiałam dużo się napić w życiu, żeby dojść do tego miejsca...
Niestety o ile data 8 grudnia 2017 ma dla mnie dużą rangę - chyba doznałam wtedy olśnienia - o tyle data moich urodzin, czyli 29 maj kojarzy mi się już tylko z datą śmierci mojego synka... Te daty... urodził się w Dzień Matki w 2008, całe życie był niepełnosprawny... a zmarł trzy dni po swoich urodzinach, w rocznicę moich urodzin... w 2016 roku. W sumie, to od tamtego czasu przerwałam terapię indywidualną i półtora roku równi pochyłej do piekła alkoholizmu. Nie chcę już tam wracać, za nic na świecie!
Płakać zaczęłam pisząc to. Chyba jeszcze żałoby nie przepracowałam. Nie wiem, czy kiedykolwiek mi się to uda...
Ostatnio zmieniany: 2018/04/09 11:27 przez Ala.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ...anna63, Jan53, Hawana, Waldek, anikaa

Dziś nie piję 2018/04/09 11:39 #12

  • cardwell
  • cardwell Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 350
  • Otrzymane podziękowania: 242
Żałoba Alu jest bardzo ważna ,trzeba ją przeżyć i zakończyć .Wiem po moim przykładzie i z różnych mądrych książek ,że nie można żałoby zbyt długo przeżywać.Przeżyj ją i żyj dalej.
Na pustyni jest się trochę samotnym.
- Równie samotnym jest się wśród ludzi.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dziś nie piję 2018/04/09 11:45 #13

  • Ala
  • Ala Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 92
  • Otrzymane podziękowania: 285
cardwell napisał:
Żałoba Alu jest bardzo ważna ,trzeba ją przeżyć i zakończyć .Wiem po moim przykładzie i z różnych mądrych książek ,że nie można żałoby zbyt długo przeżywać.Przeżyj ją i żyj dalej.

Jedno wiedzieć, drugie zrobić... Nie wiem jak... Dać czasowi czas?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jan53, Hawana

Dziś nie piję 2018/04/09 12:30 #14

  • jurek
  • jurek Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3058
  • Otrzymane podziękowania: 3866
Witaj Alu na forum :czesc:
Jurek alkoholik.
Pomagając sobie pomagasz innym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dziś nie piję 2018/04/09 13:31 #15

  • deck
  • deck Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 889
  • Otrzymane podziękowania: 1479
Cześć Alu :czesc:
Mam na imię Darek i jestem alkoholikiem.
Podróż na tysiąc mil zawsze zaczyna się od pierwszego kroku...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dziś nie piję 2018/04/09 13:51 #16

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6288
  • Otrzymane podziękowania: 8502
Ala napisał:
Nie wiem jak... Dać czasowi czas?
Alu :-H najnormalniej w świecie - nic nie robić w celu przyśpieszenia "oczekiwań". Uzbroić się w cierpliwość, działać powoli i roztropnie. Nie napalać się na rezultaty zmian swoich zachować.
CZAS gdy konsekwentnie działamy - ZROBI SWOJE.
Jestem alkoholikiem @};-
Gratuluję działania, terapii, mitingów zwłaszcza, bo to dobra szkoła zdrowienia. :-BD Gratuluję CZTERECH miesięcy na trzeźwo, :YMAPPLAUSE:
gratuluję dobrego, odpowiedzialnego i mądrego męża. ^:)^
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Ala

Dziś nie piję 2018/04/09 14:49 #17

  • Marusza
  • Marusza Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Bez %% od 1.08.2017
  • Posty: 1112
  • Otrzymane podziękowania: 1624
:czesc: Alu
Dziś nie piję, dlatego właśnie dziś robię dla siebie coś, za co podziękuję sobie w przyszłości. %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dziś nie piję 2018/04/09 15:37 #18

  • Waldek
  • Waldek Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1203
  • Otrzymane podziękowania: 2790
Witaj Alu na forum :czesc:
Jestem alkoholikiem
"Co mi dasz najnowszy dniu,
śmiechu garść czy krople łez?
Jedno wiem,że jestem tu,
miejsce me na Ziemi jest...

Chcę kochać co da mi los,gdzie każe iść,
wybiegać ludziom na wprost i śmiało żyć..."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dziś nie piję 2018/04/09 16:03 #19

  • ...anna63
  • ...anna63 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • DZIŚ NIE PIJĘ
  • Posty: 1224
  • Otrzymane podziękowania: 1581
Witaj Alu :czesc:
Miło Cię poznać
...i gratuluję 4 miesięcy życia w trzeźwości oklaskiii
Nigdy nie jest za późno,
żeby zacząć od nowa,
żeby pójść inną drogą i raz jeszcze spróbować...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dziś nie piję 2018/04/09 16:17 #20

  • oczy_zmrużone
  • oczy_zmrużone Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 79
  • Otrzymane podziękowania: 122
Witaj Alu :czesc: Marta
Z całego serca współczuję Ci straty Synka.. To jest jedna z tych rzeczy, których nie jestem w stanie sobie wyobrazić, mam łzy w oczach, kiedy to piszę.
Myślę sobie, że twoja żałoba, w sensie procesu, trwa, ale czas zrobi swoje, jak dasz mu szansę..
Dobrze, że tu jesteś
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Ala

Dziś nie piję 2018/04/09 16:20 #21

  • AniaKr
  • AniaKr Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 843
  • Otrzymane podziękowania: 1834
Cześć Alu :czesc: Ania alkoholiczka. Dziękuję za Twoją historię. Dobrze, że jesteś i gratuluję tych miesięcy trzeźwości. Zostań z nami @};-
"Wiele dni, wiele lat czas nas uczy pogody. Zaplącze drogi, pomyli prawdy, nim zboże oddzieli od traw..."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Ala

Dziś nie piję 2018/04/09 19:54 #22

  • Ala
  • Ala Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 92
  • Otrzymane podziękowania: 285
AniaKr napisał:
Cześć Alu :czesc: Ania alkoholiczka. Dziękuję za Twoją historię. Dobrze, że jesteś i gratuluję tych miesięcy trzeźwości. Zostań z nami @};-

Tak, to już cztery miesiące, tylko i aż. Cieszę się każdym trzeźwym dniem.
Wkurzam się na siebie, że na terapii nauczyłam się palić papierosy - jedną kompulsję zastąpiłam drugą... I kolejny nałóg do rzucenia. A muszę przestać palić, bo mam alergię i astmę...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Dahud, AniaKr

Dziś nie piję 2018/04/09 22:48 #23

  • Dahud
  • Dahud Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Carpe diem...
  • Posty: 1631
  • Otrzymane podziękowania: 2998
Ala, ja palilam ponad dwie paczki dziennie, od 30 lat. I przestalam w ciagu jednego dnia... gdy lekarz przedstawil mi wstepna diagnoze po badaniu...
U ciebie nie musi byc tak drastycznie. Ale skoro udalo ci sie przestac pic, to i z fajkami sobie ,,spiewajaco,, poradzisz. :-BD
,, ... Wazne sa tylko te dni, ktorych jeszcze nie znamy...''
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dziś nie piję 2018/04/10 06:55 #24

  • Roxana
  • Roxana Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 159
  • Otrzymane podziękowania: 189
:czesc: Alu. Jestem Roxana alkoholiczka. Cieszą mnie takie konkretne działania ku trzeźwości :-BD. Będę do Ciebie zaglądać :grin:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dziś nie piję 2018/04/10 08:43 #25

  • Ala
  • Ala Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 92
  • Otrzymane podziękowania: 285
Dzięki Dziewczyny za sowa otuchy :)
U mnie dziś nowy dzień, słońce za oknem i słońce w duszy :)
Codziennie dziękuję, że mogę wstać bez kaca, wcześniej, wyrobić się ze wszystkimi obowiązkami i posłać dzieci do szkoły w humorach :)
Wcześniej noce były horrorem a poranki rzeźnią...

Pozdrawiam Wszystkich słonecznie!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, AniaKr, anikaa

Dziś nie piję 2018/04/12 04:43 #26

  • Ala
  • Ala Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 92
  • Otrzymane podziękowania: 285
Cieszę się, że dziś mogę znowu wstać trzeźwa! Jakie to cudowne uczucie! Spokój, kawa na tarasie... Zaczynam coraz bardziej wierzyć, że wszystko ma sens i że jest ktoś kto kieruje moim życiem, ma wobec mnie plan, Siła Większa ode mnie samej!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, ursa, Angora, AniaKr

Dziś nie piję 2018/04/12 07:56 #27

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7115
  • Otrzymane podziękowania: 11073
Witaj Alu. Mam na imie Ula i jestem alkoholiczka.
Fajnie, ze jestes, fajnie, ze tak dobrze sobie dajesz rade: doroslas do trzezwienia, nie bagatelizujesz choroby, nie szukasz roznic, chcesz :-BD o to wlasnie chodzi.
Wspolczuje z powodu smierci synka. Mam dwie corki wiec moge sobie wyobrazic Twoj bol.
Jednak ja mam odmienne zdanie na temat zaloby, dla mnie to cos co trwa cale zycie, tyle, ze emocje z tym zwiazane sie zmieniaja. Te emocje wlasnie trzeba przezyc, trzeba dac im zaistniec. Mozliwe,ze Ty swoje zalalas alkoholem zeby nie czuc i teraz to daje o sobie znak?
Milo sie Ciebie czyta.
Pozdrawiam w ten trzezwy poranek (u mnie niestety deszczowy) @};-
Ważniejsza od osiągnięcia celu jest droga , która do niego prowadzi.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dziś nie piję 2018/04/15 05:59 #28

  • Ala
  • Ala Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 92
  • Otrzymane podziękowania: 285
Witajcie,
dziś się chciałam z Wami podzielić moimi myślami/odczuciami z dnia wczorajszego. Czuję się trochę dziwnie i niekomfortowo i może podpowiecie mi coś mądrego w temacie.
Otóż zaprosiłam na wczoraj swojego znajomego z terapii na grilla - razem z żoną i synem. Nasi współmałżonkowie chodzą razem na terapię Al-Anon.
Był to mój pierwszy grill bez alkoholu, z czym nie czułam się źle, bo gdzieś już zaczęły mi zanikać odruchy myślenia i sięgania po alkohol w sytuacjach kiedy dawniej piłam - nie szukam rano z nadzieją niedopitych butelek z winem, nie myślę o alkoholu, kiedy chce mi się pić (raczej o herbacie, soku lub kawie), itp. Było bardzo fajnie, bo ten chłopak daje mi dużo siły w trzeźwieniu, bardzo nad sobą pracuje, dużo czyta i dzieli się tym, chodzi bardzo często na mityngi...
Ale z czym się czułam niekomfortowo, to zachowanie mojego męża. Jest osobą, która bardzo mnie wspiera, bardzo kocha i docenia, to co robię, o czym często mi mówi i przypomina. Ale gdzieś tam często również pojawiają się komentarze, które dla mnie są próbą obniżenia mi poczucia wartości, mojej dumy ze zmian, które wprowadzam. Np. ja przygotowałam wszystkie rzeczy do grilla, a on miał zająć się grillowaniem, kilka razy powiedział jakoś tak dziwnie, żebym mu się do tego nie wtrącała, że tego nie umiem robić, a potem wymagał asysty przy każdej czynności - typu, czemu mu tacek nie posmarowałam, skoro je przyniosłam. Jak rozmawialiśmy o terapii (jednak jakoś ciężko o tym było nie rozmawiać w takim gronie) i opowiadałam, że jakbym tam nie trafiła w momencie, w którym tak się stało to być może jakbym poczuła się lepiej to bym jeszcze zrezygnowała, (byłam w tragicznym stanie fizycznym, kiedy to miałam dość picia i myślałam, że umrę), to mi powiedział, że nie miałabym do czego wracać (czytaj: nie wpuściłby mnie do domu). Potem jak w jakieś dyskusji powiedziałam, że kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień, to poprosił synka, żeby go przyniósł. Ja nie oczekuję, że będę głaskana po głowie i klepana po plecach, bo wiem, że za swoje picie jestem odpowiedzialna tylko ja. Popełniłam dużo błędów, ale czasu nie cofnę, żebym nawet na uszach stanęła. Chodziło mi też o, że ja też nie miałam z nim łatwo. Jak jeszcze nie piłam, to z wielu problemów go wyciągałam i on też wiele błędów popełniał, które nie wpływały dobrze na nasze życie. Ja staram się już tego nie rozpamiętywać, co nie znaczy, że nie pamiętam. Nie wiem, czy dobrze wyraziłam wszystko, co mam na myśli... czy nie zamotałam się. Napiszę wprost: mam wrażenie, że teraz za wszystkie problemy jestem obarczana ja, alkoholiczka, a mój mąż jest chory przeze mnie (tak rozumiem jego słowa i przytyki). Nie wiem, czy to jeszcze moje chore myślenie mi podpowiada takie myśli, czy dalej mam poczucie winy i czy znowu nie wchodzę w użalanie się (nie chcę już tych uczuć). Wiem, że moja praca nad sobą nigdy się nie skończy, ale chcę być wolna (wcześniej nigdy nie czułam się wolna), chcę być szczęśliwa. A tak mam wrażenie, że przeszłość ciągnie się za mną jak smród... Czy to się kiedyś skończy?
Ciężko mi czasami trzeźwieć - mój mąż ma wiele oczekiwań, że będę już zawsze pogodna, radosna i zawsze będę czytać, mu w myślach, kiedy chodzi smutny, zły i wtedy go przytulę, pocieszę. Bardzo często jest właśnie taki - ma pretensje, że mało czasu razem spędzamy (a przecież mamy też dzieci, które wymagają uwagi), a mam wrażenie, że chciałby mieć mnie wyłącznie dla siebie. Staram się bardzo godzić wszystkie role: matki, żony, pracownika, ale czasami po fali pretensji i żali nic mi się nie chce. Nie mam ochoty na przytulanie, seks... Widzę go naprawdę szczęśliwego po jego grupie terapeutycznej (mamy w tym samym czasie), a sam mi powiedział, że w pracy czuje się szczęśliwy. Nie wiem czasem, co robić... Stanęłam już dość dobrze na własnych nogach i staram się nie uzależniać swojego dobrego samopoczucia od innych osób i to mnie czasami wpędza w samotność (taką wewnętrzną). Dobrze mi tak naprawdę z innymi trzeźwiejącymi - tam mam pełne zrozumienie i akceptację.
Powiedzcie mi coś mądrego na ten temat, bo ja już czasami nie wiem, co robić. Przecież też jestem człowiekiem, mam swoje uczucia i mogę nie chcieć rozmawiać, być zmęczoną... Nie będę aniołem...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Angora, Jan53, jerzak, Hawana, AniaKr, anikaa

Dziś nie piję 2018/04/15 08:05 #29

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6288
  • Otrzymane podziękowania: 8502
Witaj Alu :-H
Po przeczytaniu moje pierwsze wrażenie jest takie, że mąż był może trochę spięty, więc przy okazji wyrzucił pewne żale.
Niby to drobiazgi, ale rozumiem, że Ciebie lekko zabolały, bo jesteś krucha jeszcze bardzo. Zresztą, czy alkoholik jest odporny na docinki, krytykę? Ja uważam po sobie, że jest bardzo wyczulony na takie rzeczy - szybko je wychwytuje, tylko z czasem potrafi z nimi zrobić właściwy MIX w głowie i rozchodzi się to po kościach. :-?
1. <<... kilka razy powiedział jakoś tak dziwnie, żebym mu się do tego nie wtrącała, że tego nie umiem robić,
a potem wymagał asysty przy każdej czynności - typu, czemu mu tacek nie posmarowałam, skoro je przyniosłam.>>
Faceci Alu czasem uważają, że zrobią coś lepiej - ja też tak miewam i też czasem jestem marudny jak baba. :lol: Zatem, to bym zrzucił na spięcie, rozdrażnienie i chęć bycia zauważonym w swej ciężkiej i odpowiedzialnej roli - gospodarza. :ymdevil:
2. <<... to mi powiedział, że nie miałabym do czego wracać (czytaj: nie wpuściłby mnie do domu). Potem jak w jakieś dyskusji powiedziałam, że kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień, to poprosił synka, żeby go przyniósł.>>
Widocznie zabolało go Twoje gdybanie, że mogłabyś uciec przed terapią. Chciał może przez to powiedzieć - przegięłaś pałę z piciem, spróbowała byś się wymigać, nie uwierzyłbym już w żadne Twoje słowo, że przestaniesz pić, miałem dość Twego picia. Rozumiem, że ten kamień byłby dla niego - on jest bez winy. Myślę, że tu go rozumiem. Moja ex żona uważała, że piłem, bo chciałem, zatem winien jestem sobie sam i również temu, że tak przeżywała moje kaprysy i przegięcia w piciu. Alu - sama wiesz dzisiaj, że prawda jest inna. Byłem wraz ze swoim nikłym poczuciem wartości - "namaszczony" na alkoholika. Nie chciałem nim zostać. Współuzależnieni mają - na początku swego "zdrowienia" - problem z zaakceptowaniem tego faktu, no i gdzieś tam jeszcze nie potrafią zostawić historii w spokoju (życie TU i TERAZ).
3. <<A tak mam wrażenie, że przeszłość ciągnie się za mną jak smród... Czy to się kiedyś skończy?>>
Ja myślę, że powinnaś o tym porozmawiać z mężem, że wracanie do faktów, które się wydarzyły kiedyś nie ma sensu. Jeśli chodzi na Al-Anon, to niech to przegada, pomyśli nad Krokami (zwłaszcza 4-9, 10). Tobie też się kłania jakiś gruntowny obrachunek moralny i rozliczenie z przeszłością, by nie bolała. Poczujesz się lżejsza w związku z niechlubną "historią alkoholika". :wmur:
4. <<Ciężko mi czasami trzeźwieć - mój mąż ma wiele oczekiwań, że będę już zawsze pogodna, radosna i zawsze będę czytać, mu w myślach, kiedy chodzi smutny, zły i wtedy go przytulę, pocieszę.>>
I u Ciebie, i u niego we Wspólnocie znane jest wiele wspólnych haseł, mądrości. Jedno z nich mówi: OCZEKIWANIA - ŹRÓDŁEM ROZCZAROWAŃ. Co z tym zrobić? Nie czekać, nikt nie siedzi w czyjejś głowie, nie czyta w jego myślach. Ma być komunikacja, dialog - nie chciejstwo i bierność, bo jestem pokrzywdzon-y,-na.
Trzeba, by obie strony miały tego świadomość.
Alu, ja Ci powiem, że u Ciebie widzę te wszelkie wątpliwości i zapytania wynikają z Twego poczucia winy. To też należałoby spokojnie przegadać po jakimś Waszym osobnym rozliczeniu się z przeszłości. U niego jeszcze pokutuje - w moim odbiorze - poczucie krzywdy, stąd takie teksty trochę raniące Ciebie. On raczej nie robi tego umyślnie.
Gadajcie dużo o sobie, o tym co czujecie, co myślicie - wszak cel macie wspólny - powrót do normalności. Tego Wam życzę - zrozumienia siebie nawzajem, odłożenie swego EGO na półkę, na takie różne nieporozumienia. :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Angora, Jan53, AniaKr, anikaa, Ala

Dziś nie piję 2018/04/15 10:45 #30

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1937
  • Otrzymane podziękowania: 5657
Tsu :czesc: Ala
Dobrze Ci idzie pisanie tutaj. Może masz tak samo jak ja, że jak sobie coś napiszesz to lepiej rozumiesz i emocjonalnie też coś się uspokaja. Pisz!
:)
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Ala

Dziś nie piję 2018/04/15 13:01 #31

  • Krzysztof Z.
  • Krzysztof Z. Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1002
  • Otrzymane podziękowania: 2899
Ala napisał:
Napiszę wprost: mam wrażenie, że teraz za wszystkie problemy jestem obarczana ja, alkoholiczka, a mój mąż jest chory przeze mnie (tak rozumiem jego słowa i przytyki).

Alu. Prawda jest taka, iż ani Ty nie piłaś przez męża ani on nie wkręcił się we współuzależnienie, bo akurat związał się z Tobą. Równie dobrze Ty mogłabyś wypomnieć mu, że pomagał Ci w piciu swoim zachowaniem, był czynnym „pomagierem”, ale po co? Nie o to chodzi, by robić między sobą tego typu przepychanki, bo i tak lekko Wam nie jest. Musicie się dogadać i skupić każde na swoim zdrowieniu – to jest najważniejsze. Bo może być też tak, że mąż nadal „kręci się” wokół Twojego problemu jak to współuzależnieni – nie wiem czy swój traktuje równie poważnie czy nadal Ty jesteś w centrum jego uwagi. Natomiast Ciebie wytrącają z równowagi jego komentarze, gdyż jesteś w tym momencie nadwrażliwa. Zobacz – nie posmarowałaś tacek, mąż powiedział, że nie posmarowałaś tacek i jest już z tego jakaś historia. On wielkie pretensje jakby nie wiadomo co się stało. Ty zamiast wzruszyć ramionami i posmarować lub powiedzieć „sam to zrób” i olać temat przejęłaś się tym. A tak naprawdę oboje macie poważniejsze sprawy na głowie, a nie jakieś tam tacki, które i tak wylądują w śmietniku.
Niestety ten trudny okres trzeba przetrwać, dystans nie przychodzi ot tak, nabiera się go z czasem i pracą nad trzeźwieniem. Ja względnie normalnie zacząłem rozmawiać z kobitą chyba z pół roku temu. No, może trochę więcej. Na początku w ogóle nie mogliśmy się dogadać, potem czasem tak, czasem nie. Ale bywa, że bezmyślnie powie coś przykrego nawiązującego do mojego alkoholizmu. Tyle, że ja to przyjmuję ze spokojem. Niezaprzeczalnym faktem jest, że jestem alkoholikiem, ale nie jest to argument na moją niekorzyść w różnego rodzaju dyskusjach dotyczących czegoś zupełnie innego :ymdevil:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Ala

Dziś nie piję 2018/04/23 14:07 #32

  • Ala
  • Ala Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 92
  • Otrzymane podziękowania: 285
Dziękuję Wam bardzo za rady, szczególnie z męskiego grona :)
Bardzo je doceniam, bo znacznie mi ułatwiają komunikację z mężem.
Na terapii też mam większość chłopaków :)

Nie jest łatwo, zgrzyta bardzo, szczególnie, że mąż jest przemęczony i nie może się odstresować jeszcze po moim okresie picia, który był dla niego koszmarem. nerwy z niego wyłażą każdą możliwą dziurą... Mimo, że ja mam dużo spokoju w sobie, to jednak widzę, że nie starcza mi tego, aby być cały czas spokojną.
Wymyślił wyjazd na majówkę z dziećmi na łódkę na Bałtyk, a z takimi maluchami jak moje, to na chwilę obecną długie przeloty są męczarnią dla dzieci i dla ich opiekuna, czyli mnie :) I w sumie zaproponowałam mężowi, żeby sobie sam z jakimś kolegą popłynął i już jest cały w skowronkach, wręcz żyje tym wyjazdem... Ja sobie z dziećmi fajnie spędzę czas i poodwiedzam rodzinę. A mam sporo zaległych wizyt po okresie ukrywania się z butelką...
Ale psychicznie po tym weekendzie emocjonalnie jest u mnie gorzej. Mam do męża pretensje, że nie lubi spędzać czasu z dziećmi, nie bawi się z nimi w weekend tylko woli przeleżeć i książki o żeglarstwie czytać... Wkurza mnie to, bo mam wrażenie, że dzieci mu przeszkadzają, a one same cały dzień się bawią. Na spacery to ja z nimi chodzę, czy gram w gry. Poza tym gotowanie obiadu, czy inne rzeczy domowe też mi czas zajmują. I jakoś tak mi źle. Pokłóciliśmy się rano i to w sumie od wczoraj się ciągnęło, a wkurzyłam się jak uderzył w tyłek najmłodszego syna, bo ten mało co się nie udławił jakimś kółkiem od samochodu. A mnie to ruszyło, bo nienawidzę bicia - sama byłam bita w dzieciństwie i brzydzę się tym.
Najgorzej nie lubię takich awantur, nie wiadomo o co, po chwili nie pamiętam już, kto co powiedział, ale wyczerpują mnie one psychicznie - taka wymiana słów jak cios za cios, żeby się bardziej zranić nawzajem... I najbardziej mnie takie kłótnie emocjonalnie wykańczają - jak żadne inne... I w sumie po mniejszych kryzysach, kiedy też są jakieś nieporozumienia, ale panuję emocjonalnie nad sobą jest mi łatwiej - umiem zdiagnozować swoje emocje, ciąg przyczynowo skutkowy i wiem, jak sobie poradzić. Ale po tych kłótniach "o nic" nie wiem, co robić, nie umiem do nikogo zadzwonić, bo nawet nie wiem, co miałabym powiedzieć... Nie wiem, co się ze mną dzieje. Wiem, że się nie napiję, tego jednego jestem pewna. Ale dopiero teraz mi ból głowy przechodzi. I mam poczucie zmarnowanego całego dnia...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Asia, Jan53, Hawana, anikaa

Dziś nie piję 2018/04/25 09:38 #33

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6288
  • Otrzymane podziękowania: 8502
Alu :-H @};- - żaden dzień nie jest zmarnowany, a w szczególności "fatalny" dzień - przeżyty na trzeźwo. To bardzo dobre doświadczenie choć przykre. Oby tylko nie zachwiało za bardzo trzeźwością, a skierowało Ciebie i Twoje myślenie, na jedyne rozsądne tory - jak na trzeźwo rozgryźć to, co boli duszę. :-BD
Jeśli nie czujesz się wspierana w domowych obowiązkach - pogadaj o tym z mężem. Pomyśl wcześniej jakie wsparcie by Ciebie satysfakcjonowało? :-?
Przedstaw swoje propozycje, wysłuchaj wpierw jego pomysłów, co może z siebie zaoferować w kwestii dzieciaków czy pomocy w domu? Najlepiej będzie mu się wykonywało to, co sam zaproponuje. Najwyżej gdybyś uznała, że jego propozycje są zbyt symboliczne - jakby się za bardzo oszczędzał - dorzuć mu coś od siebie - gratis. :lol:
Po prostu ustalcie pewne rzeczy razem i pilnujcie ich w miarę konsekwentnie. :-BD
Nie muszę dodawać, że dorośli ludzie odpowiadają za to, by czyny szły w parze ze słowami, więc to będzie taki test na odpowiedzialność.
Postaraj się przekonać go, że właśnie teraz - na trzeźwo - widzisz, że tak być nie powinno, że obowiązki mają oboje z rodziców. By były tak rozłożone, aby oboje czuli się z tym dobrze. To tak na wypadek, gdyby mąż doszedł do wniosku, że odkąd nie pijesz - zaczynasz wydziwiać. :ojej:
Ja jeśli już w danym dniu nie widziałem nic pozytywnego, nauczyłem się zauważać, że nie do końca tak jest.
NAJWAŻNIEJSZE bowiem jest to, że to był jednak mimo wszystko - TRZEŹWY DZIEŃ. :-BD
Ostatnio zmieniany: 2018/04/25 09:39 przez andrzejej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Ala

Dziś nie piję 2018/05/07 09:04 #34

  • Ala
  • Ala Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 92
  • Otrzymane podziękowania: 285
Bardzo Ci dziękuję Andrzeju za cenne rady :) Przypominasz mi mojego terapeutę, też ma na imię Andrzej ;) Kiedyś doradził spisanie "kontraktu" z mężem. Trochę mi wstyd, ale do spisania jeszcze nie doszło, ale za to dużo więcej rozmawiamy i mówimy o swoich uczuciach i oczekiwaniach. Na bieżąco staramy się ustalać, kto za co odpowiada. Nie zdawałam sobie sprawy, że pewne kwestie są oczywiste dla mnie a dla męża nie.
Teraz jest łatwiej i z każdym dniem lepiej.
Właśnie spędziliśmy bardzo fajny urlop na łódce. Mieliśmy płynąć do Szwecji, ale chyba Siła Wyższa miała inne plany, bo po awarii wszystkich urządzeń nawigacyjnych i burzy z gradem, który chyba dość skutecznie i dosłownie wybiła mężowi te pomysły z głowy, wróciliśmy do Helu i spędziliśmy tu świetny czas. Przede wszystkim to pierwsze od dawna trzeźwe wakacje. Bez kaca, bólu głowy, zmęczenia alkoholem. Dzieci przeszczęśliwe, mieliśmy dla nich czas i miejsce w głowie na ich obecność. Nie przeszkadzały mi :) Chyba tak to powinno wyglądać.
Przekonałam się, że można się dobrze bawić bez alkoholu, choć nie jest mi on jeszcze obojętny. Piwo lało się na każdym kroku a największy stres przeżyłam, jak odwiedzili nas znajomi żeglarze. Mieli przyjść na kawę a przynieśli wino. Uciekłam z łódki i zadzwoniłam do "przyjaciela" :) Nie chciałam ich wdrażać, dlaczego nie piję i nie próbowałam zabronić picia wina. Taka cała moja asertywność... Jak wróciłam, to mąż poszedł wyrzucić butelkę, to jeszcze zostało niedopite wino w jednym kubku. I co? Strach. To był mój wyzwalacz, dopijanie po imprezie, po kryjomu. Nie wypiłam, mąż na szczęście szybko wrócił i wylał. Powiedziałam mu z czym mnie zostawił, a on zwyczajnie nie zauważył (sam nie pił w ogóle). Gdyby nie moje 150 dni trzeźwości, terapia, to nie wiem co by było. Potem miałam koszmar senny, że zapiłam... Masakra. Ale wróciło mi pijane myślenie, że może nie jestem aż tak chora, że inni potrafią kulturalnie pić... Zaczęłam czytać o kontrolowanym piciu... Przecież wiem, że to już nie dla mnie. Ale wrócił żal po stracie... Czytałam cały czas forum i miałam kilka rozmów z kolegami z AA i terapeutą. Spokój wrócił.
Ale widzę, że to praca na całe życie. Schody ruchome dalej jadą w dół, a ja nie mogę się zatrzymać przy wchodzeniu na górę.
Puszczam film od końca i jest ulga, że to już przeszłość.
Baterie naładowane i wracam z nowymi siłami do codziennych obowiązków. Jutro na szczęście mam terapię. Niedługo kończę grupę zdrowienia i idę dalej na grupę rozwoju. Nie zamierzam jeszcze osiąść na laurach.
Widzę, ile to mi daje.
Trochę mam smutku, bo kolega (jeden z dwóch, którzy byli ze mną na terapii w ośrodku) właśnie się poddał. Uznał, że dostał taką pracę, że nie może chodzić na terapię (a mógł wziąć dwie inne), że już tyle wie, że mógłby prowadzić treningi asertywności... Ma tyle agresji w sobie, nawet w nas zaczął szukać wrogów. A ja już od jakiegoś czasu widziałam to: nie udzielał informacji zwrotnych, nie mówił prawdy o sobie, motał się w małych kłamstwach... Szkoda, bo z grupy 8 osób została nas dwójka. 4 zapiła, 2 zrezygnowało... To mi uświadamia, że nawet najlepsza terapia może być nieskuteczna bez chęci w sobie do zmian, zaakceptowania bezsilności i pokory. I chyba ten ostatni element jest najważniejszy: POKORA.
Póki co przesyłam Wam słoneczne pozdrowienia :)
Ostatnio zmieniany: 2018/05/07 09:08 przez Ala.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, ursa, szekla, andrzejej, Marta74, Magda, ...anna63, Tsubasano, Hawana, anikaa

Dziś nie piję 2018/05/07 15:07 #35

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2442
  • Otrzymane podziękowania: 3589
Podczas mojej terapii grupowej padło kiedyś pod adresem terapeutki prowadzącej pytanie o skuteczność tej terapii.
Pani spojrzała na nas i powiedziała: "W tej chwili na tej sali siedzi was dziesięcioro. Za dwa lata tylko dwoje z was będzie trzeźwych. A teraz, kiedy już to wiecie, niech każdy z was zrobi wszystko co w jego mocy, żeby się znaleźć w tej dwójce".

Terapeutka miała rację. Od tej terapii minęło ponad 13 lat. Z dziesięciorga pacjentów obecnych wtedy na sali do dziś dnia nieprzerwaną trzeźwość zachowują dwie osoby. Ja - dzięki wspólnocie AA, czyli mityngom, służbom i programowi 12 kroków - oraz kolega, który poszedł po terapii do klubu abstynenta i dziś jest jego prezesem.
Jest jeszcze trzeci kolega, ale on po roku abstynencji wrócił do picia, pił jakieś półtora roku, ale potem wrócił do AA, zrobił program i już nie sięga po alkohol.
Pozostali, cóż... wrócili do picia i piją nadal.
"Bezczynność rodzi wątpliwości i strach. Działanie rodzi zaufanie i odwagę. Jeśli chcesz zwyciężyć strach, nie siedź w domu rozmyślając o swoim strachu. Wyjdź i zacznij działać." (Dale Carnegie)
Ostatnio zmieniany: 2018/05/07 15:10 przez Tomoe.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): anikaa
  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3