Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami i sugestiami jakie posiadaliśmy w trakcie naszego pijanego życia jak i na drodze naszego trzeźwienia. Mówimy o sobie, nie o innych.

  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3

TEMAT: Ania-moja historia.

Ania-moja historia. 2018/02/10 20:19 #1

  • Anna27
  • Anna27 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 67
  • Otrzymane podziękowania: 97
Witam Was wszystkich serdecznie, mam na imię Ania.
Postanowiłam założyć sobie konto na tym forum, ponieważ mam ten sam problem co Wy i mam nadzieję, że pomogą mi w walce z chorobą rozmowy z osobami, które doświadczają tego samego. Moje picie zaczęło się w roku 2013, kiedy straciłam brata. To było zapijanie smutku, żalu i tęsknoty. Na początku upijałam się dokładnie raz w tygodniu, w piątek - bo tylko wtedy bywałam sama w mieszkaniu. Usprawiedliwiałam to picie, wmawiałam sobie, że mi ,,wolno", bo spotkała mnie śmierć kogoś bliskiego, że to tylko raz w tygodniu, że przecież na drugi dzień trzeźwieję i całą resztę tygodnia funkcjonuję trzeźwa. Nikt o tym nie wiedział. Trwało to około 3 lata, upijania się jeden dzień w tygodniu, czasami rzadziej jeśli z jakiegoś powodu nie byłam wtedy sama, ale 1-2 razy w miesiącu były zawsze. W 2016 roku zmarła nagle moja mama, moje picie się pogorszyło. Upijałam się w tygodniu, opuszczałam zajęcia na uczelni, wymyślałam wymówki, na to dlaczego nie wywiązuję się z obowiązków. Zeszłej zimy zmarł mój tato i wtedy zaczęło się już regularne picie, kilka dni pod rząd, max 2-3 dni przerwy i znów kilka dni pijana. W wakacje poczułam się wystraszona, że tracę przez to picie bardzo dużo rzeczy - zawiesiłam studia, cudowny chłopak, którego poznałam był przeze mnie okłamywany, nie wiedział że piję. Zapytacie jak mógł nie wiedzieć, skoro tak często piłam - mieszkał wtedy w innym mieście i na czas spotkania z nim doprowadzałam się do ładu. Pogorszyło mi się zdrowie, upijanie się przestało mi już przynosić ulgę w stracie rodziny, bałam się, że stracę chłopaka, że wylecę z uczelni i postanowiłam przestać. Obecnie nie piję od listopada, zapisałam się na terapię dzienną. Nawet przyznałam się kilku najbliższym przyjaciołom do picia, o dziwo nie spotkało mnie z ich strony odrzucenie, a bardzo się tego bałam. Szukam kontaktu z osobami o tym problemie, bo mój chłopak, choć również bardzo mnie wspiera i przyjaciele, często nie rozumieją kiedy im opowiadam jak się czuję, jak to jest. Wiecie co mam na myśli - ja nigdy nie miałam złamanej ręki, więc nie zrozumiem jakie to uczucie kiedy ktoś mi opowiada. I ostatnia sprawa - bardzo się boję, boję się, że przyjdzie taki dzień, że nie wytrwam. Dlatego bliskim mówię, że nie mogę im złożyć przyrzeczenia, że nigdy się więcej nie upiję - bo boję się, że mogę kiedyś nie dotrzymać tej obietnicy. Zawsze im mówię, że będę się starać jak mogę. Dlatego szukam wsparcia na forum i obiecuję, że postaram się dać z siebie wszystko żeby Was również wspierać. Przepraszam za tak długą wiadomość i serdecznie pozdrawiam :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, andrzejej, kris66, Wera33, Mia, Hawana, Maksym, williwilli55, Waldek ten użytkownik otrzymał 2 podziękowań od innych

Ania-moja historia. 2018/02/10 20:21 #2

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 2902
  • Otrzymane podziękowania: 4105
Witaj Aniu na forum. Mam na imię Krzyszto i jestem alkoholikiem.
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ania-moja historia. 2018/02/10 20:24 #3

  • Marta74
  • Marta74 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1761
  • Otrzymane podziękowania: 1358
Witaj,jestem Marta alkoholiczka.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ania-moja historia. 2018/02/10 20:28 #4

  • Zakapior
  • Zakapior Avatar
  • Online
  • Super Gaduła
  • Posty: 673
  • Otrzymane podziękowania: 965
Witaj Aniu :czesc: Jestem Marcin alkoholik.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ania-moja historia. 2018/02/10 20:34 #5

  • jurek
  • jurek Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3058
  • Otrzymane podziękowania: 3866
Witaj Aniu na forum :czesc:
Fajnie że jesteś i szukasz wsparcia.
Jurek alkoholik.
Pomagając sobie pomagasz innym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ania-moja historia. 2018/02/10 20:39 #6

  • jerzak
  • jerzak Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1976
  • Otrzymane podziękowania: 4286
Jestem alkoholikiem mam na imię Jerzy. Witaj tu. %%-
Daj myślom lot wysoki,
daj czynom miarę granic.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ania-moja historia. 2018/02/10 21:07 #7

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 11559
  • Otrzymane podziękowania: 14383
Witaj Aniu :czesc:
Terapia to bardzo dobra decyzja :)
Jestem Monika alkoholiczka.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą...nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ania-moja historia. 2018/02/10 21:30 #8

  • deck
  • deck Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 889
  • Otrzymane podziękowania: 1479
Anna27 napisał:
Dlatego bliskim mówię, że nie mogę im złożyć przyrzeczenia, że nigdy się więcej nie upiję - bo boję się, że mogę kiedyś nie dotrzymać tej obietnicy.
:czesc: Aniu
Myślę, że żaden alkoholik nie może złożyć takiego przyrzeczenia. Trzeźwienie to ciężka praca nad sobą, nie można zaniedbywać żadnych zaleceń, które uzyskasz na terapii. Mnie osobiście bardzo pomaga regularne uczestnictwo w mityngach AA.
Mam na imię Darek i jestem alkoholikiem.
Podróż na tysiąc mil zawsze zaczyna się od pierwszego kroku...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ania-moja historia. 2018/02/10 21:36 #9

  • Waldek
  • Waldek Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1203
  • Otrzymane podziękowania: 2790
Witaj Aniu na forum :czesc: Bardzo dobrze,że tutaj jesteś z nami @};-
Mam na imię Waldek i jestem alkoholikiem
"Co mi dasz najnowszy dniu,
śmiechu garść czy krople łez?
Jedno wiem,że jestem tu,
miejsce me na Ziemi jest...

Chcę kochać co da mi los,gdzie każe iść,
wybiegać ludziom na wprost i śmiało żyć..."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ania-moja historia. 2018/02/10 21:36 #10

  • Wera33
  • Wera33 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2018
  • Otrzymane podziękowania: 4514
Witaj Aniu na forum :czesc: dobrze, że jesteś @};-
Obróć twarz ku słońcu a cienie zostawisz za sobą.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ania-moja historia. 2018/02/10 21:42 #11

  • Anna27
  • Anna27 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 67
  • Otrzymane podziękowania: 97
Dziękuję Wam serdecznie za powitanie i miłe słowa.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ania-moja historia. 2018/02/11 07:48 #12

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6288
  • Otrzymane podziękowania: 8502
Anna27 napisał:
Dlatego bliskim mówię, że nie mogę im złożyć przyrzeczenia, że nigdy się więcej nie upiję - bo boję się, że mogę kiedyś nie dotrzymać tej obietnicy.
Zawsze im mówię, że będę się starać jak mogę.
Dlatego szukam wsparcia na forum ...
Witaj @};- Aniu :-H jesteś na początku drogi i skoro masz obawy powinnaś oprócz pisania na forum, pójść także po realne wsparcie do zdrowiejących alkoholików ze Wspólnoty AA.
... ,że nigdy się więcej nie upiję ...
Wybacz Aniu drobiazgowość moich rozważań, ale takie słowa brzmią mi nieprecyzyjnie, bo jakby - zakładały picie, bez upijania się. :-?
Pewnie miałaś na myśli ... ,że nigdy więcej się nie napiję ...
Dla mnie jest to różnica w odbiorze, bo jestem alkoholikiem, bardzo wyczulonym na wszelkie słowa towarzyszące słowu "piję".
Aniu, jeśli potrafiłaś powiedzieć o swoim problemie przyjaciołom i tak pięknie zareagowali w Sylwestra wybierając Ciebie, a nie szampana - to nie powinnaś mieć oprów z pójściem na miting AA. Spotkasz tam ludzi z Twoim i moim problemem, którzy dzielą się między sobą swoimi doświadczeniami w trzeźwieniu. Dowiesz się mnóstwa rzeczy, które pomagają w zdrowieniu jak i mnóstwa rzeczy, które trzeźwości mogą zagrozić.
A od siebie powiem Ci, że jedyne co mogę obiecać całemu światu, to, że :
dzisiaj nie napiję się alkoholu.
Nie deklaruję nic więcej, za to jest to uczciwa deklaracja. A jutro powiem sobie to samo. Witaj serdecznie na forum. :-BD
Jestem alkoholikiem ze Wspólnoty AA.
Ostatnio zmieniany: 2018/02/11 07:56 przez andrzejej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Anna27

Ania-moja historia. 2018/02/11 09:32 #13

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15872
  • Otrzymane podziękowania: 19711
Witaj na Forum :czesc:
Przyszedł taki moment w moim życiu, że już nie potrafiłam ani przepraszać, ani obiecywać.
Mówiłam o tym Córce, że te słowa to tak jak czek bez pokrycia. Są chęci, gorzej z realizacją.
Mówiłam Jej, że nie mogę nic obiecać komuś jeśli nie moge obiecać sobie.
Przepraszałam Ją dalej ale już inaczej. Przestałam przyrzekać i ciągi moje były rzadsze.
Czyżby wpłynął na to fakt, że obietnice zobowiązują do dotrzymania słowa? To jednak obciąża już zwichrowaną psychikę.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak, Anna27

Ania-moja historia. 2018/02/11 10:22 #14

  • Anna27
  • Anna27 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 67
  • Otrzymane podziękowania: 97
Dziękuję Andrzeju, że zwróciłeś uwagę na różnicę między sformułowaniem ,,nigdy więcej się nie upiję" a ,,nigdy więcej się nie napiję". Różnica w znaczeniu jest bardzo duża. Zaczynam już jutro terapię dzienną :) o 17:00, pierwsze spotkanie. Jestem osobą, która dopiero zaczyna trzeźwienie (z tego forum też zrozumiałam co oznacza to słowo). Czymś co mi pomaga jest to, że na początek właśnie dowiedziałam się od Was, żeby nie myśleć ,,nigdy więcej", tylko pomyśleć ,,dzisiaj nie". To, że udało mi się nie pić od listopada.. chyba podświadomie stosowałam tę zasadę, nie wiedząc, że ona istnieje.
Jeśli chodzi o mitingi AA, pani doktor w poradni dała mi wydrukowaną listę mitingów w naszym mieście, z dniami, godzinami itd. Powiedziałam ,,ojej, tyle tego jest, skąd mam wiedzieć, który wybrać?". Odpowiedziała, że może po prostu się nie zastanawiać tylko iść na pierwszy na liście? :) pon, śr, czw są spotkania na terapii, więc we wtorek idę na pierwszy miting. Po prostu pierwszy z brzegu, który odbywa się we wtorki. Przed pierwszym dniem terapii jestem trochę niespokojna, myślę o tym jakie będą osoby, co o mnie pomyślą, jak w ogóle to wygląda.. Ale wiem, że pewnie będzie więcej osób, które są pierwszy raz i się ,,stresują".
Pozdrawiam Was serdecznie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ania-moja historia. 2018/02/11 10:35 #15

  • jerzak
  • jerzak Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1976
  • Otrzymane podziękowania: 4286
Witam.
"Wczoraj do ciebie nie należy. Jutro nie pewne. Dzisiejszy dzień jest twój"
Daj myślom lot wysoki,
daj czynom miarę granic.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ania-moja historia. 2018/02/11 10:55 #16

  • jeryho 1
  • jeryho 1 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 389
  • Otrzymane podziękowania: 568
Jeśli chodzi o mitingi AA, pani doktor w poradni dała mi wydrukowaną listę mitingów w naszym mieście, z dniami, godzinami itd.
ciekawe skojarzenie mnie naszło.
niedawno pani z poradni zwróciła się mailowo do regionalnego biura AA o aktualny spis grup w naszym mieście. osobiście wysłałem listę z dniami godzinami spotkań do pani z poradni
tylko dzisiaj
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Anna27

Ania-moja historia. 2018/02/11 11:11 #17

  • Anna27
  • Anna27 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 67
  • Otrzymane podziękowania: 97
To chyba dobry pomysł, że poradnia szuka i ma takie informacje :) Dla osób które tak jak ja trafiają do poradni jako do pierwszego miejsca, w którym szukają pomocy. Bo gdybym nie dostała tej konkretnej listy i argumentu ,,idź po prostu na pierwszy z brzegu", mogłabym stwierdzić ,,a poszukam w internecie.. ale jutro", ,,a nie wiem gdzie iść", ,,a nikt mi nie powiedział". I na koniec mogłabym stwierdzić, że w sumie może tylko terapia wystarczy? A tak jest konkretny plan - idę na najbliższy i już. Zauważyłam już czytając forum, że osoby nie zawsze są zgodne co do tego, co komu najbardziej pomaga. Jedne osoby stoją murem za mitingami, inne twierdzą, że niekoniecznie to im odpowiada itd. Ja dopiero zaczynam, terapia jutro, miting we wtorek. Jedno i drugie pierwszy raz. Wydaje mi się, że obojętnie co to jest, jeżeli komuś pomaga, to najważniejsze :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, andrzejej, Marta74, RYBSON

Ania-moja historia. 2018/02/11 11:37 #18

  • jeryho 1
  • jeryho 1 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 389
  • Otrzymane podziękowania: 568
kiedyś skończyłem terapię, mityngi traktowałem tak z przymrużeniem oka.
kazali na terapii być raz w tygodniu na mityngu to byłem.
no i skonczyłem terapię, super happy wyleczony wszystko wiem po co mi jakieś mityngi.
no i tak miesiąc minął i zaczęły wracać stare zachowania, nie piłem ale jak kiedyś byłem pijanym dupkiem to robiłem sie trzeźwym dupkiem, by nie użyc dosadniejszego określenia.
na szczęście to dostrzegłem porę i poszedłem na mityng AA
tylko dzisiaj
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ania-moja historia. 2018/02/11 13:05 #19

  • Swoja32
  • Swoja32 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 268
  • Otrzymane podziękowania: 330
Witaj Anno,jestem przerazona tym co piszesz o smierciach w swojej rodzinie?To jakis fatum? Chorowali? Straszne, współczuje z całego serca.
Trzymaj się.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ania-moja historia. 2018/02/11 13:21 #20

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15872
  • Otrzymane podziękowania: 19711
Anna27 napisał:
Ja dopiero zaczynam, terapia jutro, miting we wtorek. Jedno i drugie pierwszy raz. Wydaje mi się, że obojętnie co to jest, jeżeli komuś pomaga, to najważniejsze :)
Jedno i drugie jest bardzo ważne, bo to bo to wiedza i duchowość. Jedno też nie wyklucza drugiego.
Ja byłam na terapii gdzie mitingi były wymagane i wchodziły w plan zajęć terapeutycznych.
Większość ośrodków pracuje w oparciu o model Minnesota ale nie wszystkie.
Poza tym terapia kiedyś się kończy a mitingi trwają i trwają.
Powodzenia Ci życzę :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ania-moja historia. 2018/02/11 14:31 #21

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6288
  • Otrzymane podziękowania: 8502
Anna27 napisał:
... skąd mam wiedzieć, który wybrać?

... co o mnie pomyślą, ...
Aniu :-H wybierasz ten miting, który pasuje w czasie, miejscu, atmosferze i odbiorze przez Ciebie.
Nie masz wpływu co o Tobie pomyślą inni. Na terapii mów zawsze to co myślisz i czujesz - bądź sobą.
Ja na dziś strzelę Ci mały komplemencik - jesteś fają osóbką, bo zabierasz się od serca za swój problem. Tak trzymaj Aniu. @};- :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Anna27

Ania-moja historia. 2018/02/11 17:53 #22

  • Norbi
  • Norbi Avatar
  • Wylogowany
  • Autor Portalu
  • Alkoholik
  • Posty: 6576
  • Otrzymane podziękowania: 3433
:czesc: na Forum
Potępianie siebie za popełnione błędy jest równie złe jak potępianie innych za ich błędy.W rzeczywistości nawet siebie nie potrafimy ocenić prawidłowo.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Anna27

Ania-moja historia. 2018/02/11 21:48 #23

  • Anna27
  • Anna27 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 67
  • Otrzymane podziękowania: 97
Obca32 napisał:
Witaj Anno,jestem przerazona tym co piszesz o smierciach w swojej rodzinie?To jakis fatum? Chorowali? Straszne, współczuje z całego serca.
Trzymaj się.

Myślę, że nie traktuję tego jako fatum.. Po prostu chyba czasami jest tak, że nieszczęścia chodzą nawet nie parami, ale w większych grupach. Mój brat miał wypadek samochodowy, zginął na miejscu. Mama miała tętniaka (nie wiedziała o nim), zmarła z dnia na dzień, a tato miał sporo chorób przewlekłych, już wcześniej dość mocno był schorowany. Ale po ich śmierci już nawet nie chciał brać leków i po prostu któregoś dnia się nie obudził. Czasami zastanawiam się czy alkoholizm (bo już zaczęłam to nazywać po imieniu) pojawiłby się u mnie, gdyby nie działo się nic złego i wszyscy żyliby wciąż zdrowi i szczęśliwi. Ale uznałam, że i tak się nie dowiem ,,co by było gdyby", ważniejsze jest co jest tu i teraz. Wiem, że w nauczeniu się jak żyć z tą chorobą, jak sobie radzić żeby kolejny dzień być trzeźwym - robię to dla siebie. Pomaga mi jednak też myślenie, że oni nie chcieliby mnie widzieć takiej jak kilka miesięcy temu. Pozdrawiam Cię Obca serdecznie i trzymam za Ciebie kciuki, czytałam Twoje posty i wiem, że też nie jest Ci łatwo. Trzymam za Ciebie kciuki :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, szekla, andrzejej, Marta74, Wera33, Waldek, Krzysztof Z., Swoja32, RYBSON

Ania-moja historia. 2018/02/12 05:22 #24

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7115
  • Otrzymane podziękowania: 11073
Witaj Anno. Mam na imie Ula i jestem alkoholiczka. Fajnie, ze jestes @};-
Ważniejsza od osiągnięcia celu jest droga , która do niego prowadzi.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Anna27

Ania-moja historia. 2018/02/12 08:55 #25

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15872
  • Otrzymane podziękowania: 19711
Alkoholizm jest chorobą niezawinioną. nie wszyscy na nią chorują co piją alkohol, nie wszyscy się uzalezniają.
To choroba CUD. Ciała, Umysłu i Duszy. Jedni piją z rozpaczy, złości, gniewu. Drudzy z radości, szczęścia lub... bo tak sobie lubią.
Jest to po prostu nieradzenie sobie z emocjami i wypity alkohol wprowadza w świat iluzji i zakłamania.
Bo tak prościej, wygodniej, byle nie myśleć....wszystko do czasu.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kasiulinda, Anna27

Ania-moja historia. 2018/02/15 08:22 #26

  • Anna27
  • Anna27 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 67
  • Otrzymane podziękowania: 97
Naszły mnie pewne rozważania, również czytając Wasze opisy różnych sytuacji.

,,Co ma/powinien zrobić alkoholik, mający się znaleźć wśród pijącego towarzystwa".

Ja opisywałam mojego ostatniego sylwestra - był całkowicie bezalkoholowy, kilkoro moich najbliższych przyjaciół wiedzących o mojej chorobie postanowiło, że spędzimy go razem i oni dla mojego dobra zrezygnowali całkowicie z picia tego dnia. Bardzo to doceniłam, bawiliśmy się świetnie.

Są jednak różne sytuacje w życiu prywatnym i zawodowym. Ktoś opowiadał, że ma wyjazd służbowy, ktoś inny integrację w pracy, ktoś jeszcze rodzinne imprezy itd. I zastanawialiście się ,,iść czy nie iść". Wiadomo, że alkoholizm, to choroba, która jest postrzegana w społeczeństwie po prostu negatywnie, więc mówi się o tym zazwyczaj tylko najbliższym, zaufanym osobom. Nikt rozsądny np na rozmowie o nową pracę nie powie ,,A tak, zapomniałam dodać - jestem alkoholiczką", to by było co najmniej nierozsądne. Trudno mieć też pretensje do osób, które nie wiedzą o naszej chorobie, że mogą zaproponować np wyjście na piwo. No bo skąd mają wiedzieć?

Odkąd sama przestałam pić nie znalazłam się w żadnej sytuacji, w której ktokolwiek piłby przy mnie. Unikam tego jak ognia, bo po prostu się boję. Wymówek mam już całą listę, tylko pilnuję żeby się nie powtarzały zbyt często :) A to jestem chora, a to coś mi wypadło itd. Żeby się nie izolować od ludzi, zawsze po takiej odmowie próbuję to jakoś nadrobić potem. Znajoma para organizuje w sobotę parapetówkę. Ja odmówiłam, tłumacząc się, że jedziemy z chłopakiem do jego rodziny (nie jedziemy oczywiście). Ale umówiłam się z tą dziewczyną, że dziś wieczorem pójdziemy na zakupy, ona sobie kupi jakieś ciuchy na tę imprezę, a jutro wieczorem wpadnę do niej na kawę i pomogę jej i jej chłopakowi szykować przekąski na sobotę. Trochę kombinowania, ale koniec końców - wilk syty i owca cała.

Zastanawiają mnie bardziej sytuacje, z których naprawdę ciężko się wymówić. W maju bierze ślub moja dobra przyjaciółka/współlokatorka ze studiów. Wie, że jestem alkoholiczką. Akceptuje to i rozumie. Ja nie do końca wiem co zrobić - z jednej strony bardzo chciałabym tam być, widzieć ślub, P w sukni ślubnej itd. Z drugiej strony na weselu ludzie piją. Ona mówi, że zrozumie jeśli nie przyjdę i nie obrazi się na mnie. Postanowiłam, że pójdę tylko na ślub, no wiecie, tylko do kościoła, na ceremonię. Z wesela zrezygnuję. Nie chcę ryzykować i naprawdę bym się bała. Bycie trzeźwym alkoholikiem, to sporo wyrzeczeń. Ale po pierwsze nikt nie mówił, że będzie łatwo. A po drugie, kiedy podsumuję korzyści, które mam z niepicia i rzeczy, z których muszę rezygnować, to jednak więcej jest tego pierwszego.

Co o tym sądzicie? Jak Wy radzicie sobie w takich sytuacjach? Czy zdarzyło Wam się przebywać w pijącym towarzystwie i było wszystko dobrze, czy może odwrotnie - byliście i była to zła decyzja?

Pozdrawiam wszystkich i życzę miłego dnia, Ania @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, andrzejej

Ania-moja historia. 2018/02/15 08:36 #27

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15872
  • Otrzymane podziękowania: 19711
I wilk syty i owca cała....tak napisałaś wyżej. I jak dla mnie to najlepsze rozwiązanie.
Spełnisz swoje marzenie i zobaczysz Przyjaciółkę w tym wielkim dniu. Przyjaciółkę przez duże "P" bo rozumie i daje Ci wsparcie. Dlatego warto uszanować to co daje Ci "dziś".
Twoja obecność na weselu byłaby ogromnym ryzykiem.
Bardzo cenię Twoje wypowiedzi, powagę podejścia do problemu. To dobry kurs Aniu. nie zbaczaj z niego :-BD %%-
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Anna27

Ania-moja historia. 2018/02/15 08:48 #28

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7115
  • Otrzymane podziękowania: 11073
A dla mnie to klamstwo.
Nie powiem bo tez tak czasem robilam na poczatku. Ale juz nie chce.
Bywam czasem na imprezach alkoholowych, ale nie czuje sie tam dobrze, wiec unikam.
Ludzie wiedza, ze nie pije i dlaczego niepije. Ci, dla ktorych imprezy sa po to zeby sie napic- odpadli z grona moich znajomych. Ale Ci, dla ktorych imprezy sluza po to, zeby sie spotkac i pobyc ze soba, nadal sa w moim gronie. Helo£, jestem Ula, mam swoja osobowosc, jestem czlowiekiem... owszem chora na chorobe zwana alkoholizmem, ale czy to sprawia, ze jestem gorszym czlowiekiem? Czy musze sie tego wstydzic, ze nie pije?
Pozdrawiam @};-
Ważniejsza od osiągnięcia celu jest droga , która do niego prowadzi.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Ppludrok, williwilli55, Anna27

Ania-moja historia. 2018/02/15 09:38 #29

  • Mia
  • Mia Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 121
  • Otrzymane podziękowania: 114
Anna27 napisał:
Co o tym sądzicie? Jak Wy radzicie sobie w takich sytuacjach? Czy zdarzyło Wam się przebywać w pijącym towarzystwie i było wszystko dobrze, czy może odwrotnie - byliście i była to zła decyzja?

Cześć Aniu @};-
W moim środowisku nikt nie wie, że cierpię na tą chorobę, ja sama jeszcze czasem mam z tym problem, ale już do przodu - mniejsza o to. Twoi bliscy wiedzą, wiec większość masz "z głowy", ja nie. Często muszę się "migać", jak np. wczoraj, tłumaczyć musiałam zanim umówiłam się na spotkanie, i jeszcze na samym spotkaniu: ale jak to nie pijesz? Tylko jedno piwo, itd.
Powiedziałam, że nie pije, bo po alkoholu zaczynam źle się czuć, że mi szkodzi, I nie mam zamairu męczyc sie na drugi dzień, nie docierało....zapytałam więc jaka jest różnica dla was czy pije sok czy piwo? Zależy wam na piciu czy na moim towarzystwie? Duże zdziwienie i cisza, ale miałam spokój. Nie mogę też miec do nich pretensji, że zostałam zaproszona na piwo, przecież oni nie wiedzą.... Troche mnie to kosztowało, zwłaszcza, że byłam w miejscu gdzie wcześniej piłam, patrzyłam też jak inni piją, spotkanie mimo wszystko było miłe, ale jednak dla mnie był to duży dyskomfort, mimo, że nie dawałam tego po sobie poznać, wpłynęlo to na mnie źle. Dziś uważam, że była to zla dla mnie decyzja i bardzo nieodpowiedzialna w tym czasie w którym jestem teraz i już wiem, że szybko nie umówie się na takie spotkanie.
Pozdrawiam %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Anna27

Ania-moja historia. 2018/02/15 09:46 #30

  • Anna27
  • Anna27 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 67
  • Otrzymane podziękowania: 97
Jestem dla Ciebie pełna podziwu Ursa :) Że tak potrafisz. Może kiedyś i dla mnie będzie to łatwe, żeby po prostu mówić o tym. Dlaczego nie piję, dlaczego nie przyjdę, zamiast wymyślać wymówki. Na razie jestem na etapie, że.. mówię o tym, ale nie wszystkim. Przyznaję, że powodów jest sporo - wstyd, który wciąż często odczuwam, obawa przed odrzuceniem, niezrozumieniem itd. Dlatego wiedzą o tym tylko naprawdę bliskie mi osoby. Mam też dalszych znajomych - niealkoholików, których bardzo lubię, cenię, ale alkohol czasami spożywają. Czy spotkania są dla nich żeby się po prostu napić, czy alkohol jest tylko dodatkiem? Ciężko mi stwierdzić. Nie chcę ich jednak odrzucać z tego powodu, więc widuję się z nimi w sytuacjach kiedy alkoholu nie ma.
Wiem, że kłamstwo to kłamstwo. Przyznaję się do tego. Mimo to uważam, że jeśli ktoś chce coś zachować dla siebie (nie mówię tylko o alkoholizmie), to ma prawo nie mówić o tym wszystkim napotkanym w życiu osobom. I dodam jeszcze raz - podziwiam Cię, bardzo lubię czytać Twoje wpisy i mam nadzieję, że ja kiedyś wyzbędę się tych uczuć - wstydu, poczucia niższości itd. I właśnie to pytanie ,,Czy jestem gorszym człowiekiem z tego powodu?". Innemu alkoholikowi odpowiedziałabym - ,,Oczywiście, że nie jesteś gorszy/gorsza". A sama często się taka czuję. Nie wiem czy to mija z czasem, jestem dopiero na początku terapii, ona też ma przecież na celu budowanie poczucia własnej wartości.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, williwilli55

Ania-moja historia. 2018/02/15 09:48 #31

  • jeryho 1
  • jeryho 1 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 389
  • Otrzymane podziękowania: 568
jak najmniej tłumaczenia się nie piję bo .....
po prostu -nie piję.
zdarzają się oczywiście dociekający czemu.
-nie piję bo mogę nie pić. tak wybrałem. uszanuj to .
ktoś kto nie je słonych śledzi albo tłustej golonki nie musi się tłumaczyć czemu.
tylko dzisiaj
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, williwilli55, Anna27

Ania-moja historia. 2018/02/15 11:07 #32

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1937
  • Otrzymane podziękowania: 5657
Tsu :czesc: Anna

Jak dla.mnie to trzy różne rzeczy: 1. nie obnosić się z alkoholizmem czy z innymi problemami, 2. dawać sobie prawo do poszanowania prywatności i sekretów, 3. akceptować kombinowanie i kłamstwo.

Ad.1. Są ludzie, którzy że swojego problemu albo z walki z problemem robią element swojego wizerunku. Taki lans. Jedni "przyciągają publiczność" eksponując swoje nieszczęścia i błędy, inni opowiadają szeroko o swoich zmaganiach, terapiach, postępach, etc. W obu wypadkach może tworzyć się iluzja szczerości i autentyczności, ale na pierwszym miejscu jest tak naprawdę zdobycie zainteresowania. Pewnie w jakiejś mierze ta pokusa dotyczy każdego, mnie na pewno. Ale nie polecam…

Ad.2. Poszanowanie prywatności. Ta forma utrzymywania tajemnic jest, jak myślę, potrzebna (byle nie przesadzić). Uczę się, i już mi chyba nie najgorzej wychodzi, mówić: "przepraszam, nie będę o tym.rozmawiać", "to prywatna sprawa". Zauważyłem, że ludzie na takie komunikaty akceptują znacznie łatwiej, niż się tego spodziewałem (ludzie w ogóle mniej się mną przejmują, niż mi się zdaje…). Plusem tego jest też to, że kiedy nie czuję presji żeby o czymś mówić, to mówienie o tym często przychodzi samo, z łatwością. Szanując swoją prywatność staję się paradoksalnie, bardziej otwarty.

Ad.3. Przez lata czynnego seksoholizmu byłem mistrzem ściemy. Pod każdym względem. Pokrętne tłumaczenie się, opowiadanie o sobie ("czarowanie"), ściąganie na studiach… Wszelkie formy kombinacji i kłamstwa. Wytłumaczenie na własny użytek zawsze miałem to samo: "przecież nikomu nie szkodzę i ogólnie jestem dobrym człowiekiem".
Konsekwencją był "człowiek-plastuś". Brak zasad, brak słowności, niedotrzymane postanowienia i przyrzeczenia. Dalej, małe poczucie godności i szacunku do siebie. Trudność w komunikowaniu innym swoich granic. Na zewnątrz często pancerzyk, odgryzanie się, niby kozak, ale w środku plastelina zamiast mięśni. Z tego zacząłem sobie zdawać sprawę bardzo późno. Długo akceptowałem kombinowanie.
Kłamstwo ma, według mnie, bardzo podobne konsekwencje jak długie nadużywanie alkoholu. I jak alkoholizm jest "chorobą iluzji i zaprzeczeń". I strasznie ciężko się z tego wychodzi a pierwszym krokiem wydaje mi się zaprzestanie akceptowania tego jako metody przezwyciężania trudności.

P.S. Czym innym jest tzw. "obrona sekretu". Jeżeli wyjawienie czyjegoś sekretu byłoby krzywdą lub zagrożeniem dla tej osoby a moje milczenie mogłoby oznaczać wyjawienie sekretu, do utrzymania którego inna osoba ma prawo, wtedy mogę przekazać informację niezgodną z prawdą (np. pradziadek przechowując Żydów podczas wojny załatwił im fałszywe papiery i przedstawiał w razie konieczności jako krewnych ze Wschodu). Klasyczna etyka nie traktuje tego jako kłamstwa.
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Ostatnio zmieniany: 2018/02/15 11:22 przez Tsubasano.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, andrzejej, Mia, jeryho 1, Anna27, RYBSON

Ania-moja historia. 2018/02/15 11:21 #33

  • Anna27
  • Anna27 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 67
  • Otrzymane podziękowania: 97
Dałeś mi do myślenia Tsu, dziękuję Ci za to :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Ania-moja historia. 2018/02/15 11:21 #34

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 2902
  • Otrzymane podziękowania: 4105
Nie pije od wielu lat i przez ten czas brałem udział w wielu różnych spotkaniach, gdzie był alkohol. A to prywatne, a to rodzinne, a to służbowe, itd. Oczywiscie proponowano mi alkohol niejednokrotnie. Moja odpowiedź była zawsze krótka i ta sama - Dziękuję. Nie piję!. Poza tym za każdym razem pamiętałem po co na tej imprezie jestem. W zdecydowanej większości moja odpowiedź wystarczała i kolejnym razem, w tym samym gronie, nikt juz mi alkoholu nie proponował. Tak jest do dziś. Bywały czasem sytuacje, w których nie docierało do delikwenta to, że nie piję. Wówczas bardziej zdecydowanie powtarzałem - Nie piję! Jak nie skutkowało, to zazwyczaj dziękowałem za imprezę i wychodziłem. Zasada jest prosta. To ja mam dbać o swój komfort psychiczny, o swoją trzeźwość.
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, jeryho 1, Anna27

Ania-moja historia. 2018/02/15 11:49 #35

  • Anna27
  • Anna27 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 67
  • Otrzymane podziękowania: 97
Ja unikam spotkań, na których jest alkohol ponieważ mój okres niepicia jest krótki - 3,5 miesiąca. I największym problemem nie byłoby powiedzenie ,,nie, dziękuję", tylko obawa jak mogłoby to na mnie wpłynąć - widok pijących ludzi, alkoholu. Na spotkaniu bym odmówiła, a potem mogłabym sobie to ,,wynagrodzić" po powrocie do domu lub za kilka dni. Dlatego nie chcę przebywać w miejscu gdzie ludzie piją.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej
  • Strona:
  • 1
  • 2
  • 3