Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami i sugestiami jakie posiadaliśmy w trakcie naszego pijanego życia jak i na drodze naszego trzeźwienia. Mówimy o sobie, nie o innych.

  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: Cofnąć czas

Cofnąć czas 2017/12/04 22:45 #1

  • Hana
  • Hana Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 27
4-go grudnia RP 2017 dane mi bylo obudzic sie dwa razy.
Dwa razy tez, zupelnie inaczej, moglam przezyc ten dzien.

Pierwszy raz wynurzylam sie z Nicosci.
Sluch doniosl odglosy zycia na dworze, budziki dzwonily pewnie z 10 razy, potwierdzenie pory dnia otwarciem oczu uznalam za nieroztropne. Moja szyja i kregoslup niebezpiecznie odgiely sie w tyl gdy probowalam uniesc sie z poduszki, do ktorej przywarla zalana cementem glowa (kto by pomyslal ze mozna tak zgrabnie balansowac ciezarem ciala?). Odpowiedz przyszla sama: jeszcze nie pora wstawania.
Kilka kwadransow i litanii nad wlasna glupota pozniej (Czy ten dziwny posmak w ustach to symptom raka gardla? przelyku?), wspolnym wysilkiem wszystkich czlonkow, moge sie wreszcie spionizowac. Czuje pragnienie nie do zaspokojenia, jestem wysuszona na wior, jedyne co moze mi pomoc to pojscie na basen i wchlanianie wody jak gabka kazda komorka skory. Pomysl, choc wydaje sie genialny w swojej prostocie, umrze smiercia naturalna po wykonaniu kilku podstawowych czynnosci higienicznych: zmeczenie mnie przerasta, musze z powrotem sie polozyc z kawa i laptopem. Ten dzien jeszcze sie nie zaczal a ja juz chce zeby sie skonczyl, mam ochote przespac go, wiem ze i tak nic zaplanowanego na dzis nie zrobie.
Smagana batem wyrzutow sumienia zwlekam sie po poludniu by zrobic obiad i uprzatnac dowody zbrodni. Butelka zawsze jest pusta: w koncu to byl ostatni raz wiec to, co zostalo niewypite wylalam wczoraj do zlewu. Zaraz zaraz, te orzeszki, czekolada, ser plesniowy, salami... toz to bedzie z 2000kcal «na zab»! Nie liczac alkoholu, ale przeciez «kalorie w plynie sie nie licza». No w koncu jak leciec po bandzie to na calego, a dzis probujac przejesc kaca wsune wszystko co nie ma oczu i sie nie rusza, zagrzajac kremowke malzami jesli bedzie trzeba. A bedzie, prawda?
Wieczorem, po tym przerazliwie dlugim dniu w ktorym nie dzialo sie nic procz konsumpcji oraz przenikajacych sie figur horyzontalno-prostopadlych, poloze sie spac nie mogac zasnac.

To oczywiscie mocna, zaprawiana rumem opowiesc, ktora ma kilka czerwono-/bialo-/rozowo- «winnych» wersji podstawowych, modyfikowalnych w zaleznosci od pory roku i potrzeb profesjonalno-intelektualnych dnia nastepnego (tak, tak, to wlasnie te tzw. «wersje kontrolowane»). Glowa z prawie radosna lekkoscia potrafi oderwac sie od poduszki, cialo nie unika ruchu; wysilek intelektualny, w zaleznosci od natezenia wina w kieliszku dnia poprzedniego, jest mniej lub bardziej latwy. (Ten niezbedny przezyciu, oczywiscie. Kwestia dalszego rozwoju jest dzis duzo trudniejsza do ogarniecia.) Plany wypelniane w roznym stopniu, zdarza sie 100%. Wywazony kac-apetyt nie zagrazajacy futrynom drzwi: dosc czesty. Powazniejszych problemow nie odnotowano.

Czasem przychodzi falami jakis niepokoj, lekkie drzenie wewnatrz, tak jakby wibrowaly organy.
Czasem przypaleta sie ta mysl o raku-nieboraku. Albo wizja polmartwej watroby.
Czasem mysle, ze kiedys mialam ciekawsze zycie, a dzis zyje iluzjami, podczas gdy inni spelniaja moje marzenia.
Jeden element tylko od dluzszego czasu pozostaje wciaz ten sam. Butelka, ktora zawsze rano jest pusta.

Tak wiec pierwszy raz obudzilam sie 4-go grudnia w wersji, nazwijmy ja ogolnie, zuzyto-nieswiezej. Pomstujac i grozac sama sobie. Troche jak ten nadety emotikon ktory wypuszcza dym nosem.
I, jak wiele razy wczesniej, pomyslalam sobie: «Kurka, gdyby tak mozna bylo cofnac czas, ten jeden jedyny raz!»
I nagle: abracadabra!
Wpatruje sie w ekran a tu leci «Holiday» z Cameron Diaz. Tylko moment, nie ogladalam tego wczoraj? Moze nie skonczylam tylko nie pamietam? Laptop wylaczyl sie sam kiedy padla bateria? Ale to raptem dopiero poczatek... Patrze na datownik a tu 03/12. Telefon rowniez.
Hmmm?

I tak wlasnie udalo mi sie cofnac czas i wrocic do momentu sprzed WWWDP (Wielkiej Wyprawy po Wino Dnia Poprzedniego). Zanurzyc pod woda w wannie az do zamkniecia sklepow. Przezyc niedzielny wieczor na trzezwo z mysla, ze robie cos inaczej. Bo ten pijany powtarzal sie jak dzien swistaka, juz setki razy. A trzeci grudnia 2017: przynajmniej raz.

- - - - - - - - - - - - - - - - -

A teraz cofne sie jeszcze dalej w czasie:
witajcie, jestem Hana i zagladam Wam przez okna od okolo poltora roku.
Mnostwo czasu zeby cos zmienic. Albo nie zmienic nic.
Za kazdym razem gdy chcialam cos napisac (a na poczatku nie mialam wcale takiego zamiaru), ukladalam w glowie post do konca i... tam go zostawialam. Dokladnie przed «wyslij» lub «enter» (nie wiem, jeszcze tam nie doszlam). Wtedy wlasnie uzmyslawialam sobie, po raz kolejny, ze tylko slowo nadaje rzeczom istnienie realne. Slowo wygloszone na forum, publicznie, bedzie przekroczeniem granicy, za ktora nie bede mogla powiedziec «Ach, co tam! Przeciez wszyscy pija. Jeszcze nie jest ze mna zle, nawet niezle. Wkrecilam sobie ze mam problem. Zachcialo mi sie wyczytywac w necie» etc. (no to przeciez tylko poltora roku na «niepijemy», ze niby inni tak nie robia?)
Nie bede mogla udac, ze tego nie bylo.
Slowa raz napisanego nie mozna «odpisac».
Slowa raz przeczytanege nie mozna «odczytac».

Ktos poswieci kilka minut temu postowi i nie bede juz mogla wymazac go z jego glowy, jak usilnie nie staralabym sie wymazac go ze swojej (a na to przeciez znam sposoby, prawda?). Ktos go moze nawet zapamieta. Te cztery litery nicka, albo ta krotka historie, preludium do zmiany lub znikniecia ze strachem w oczach.
Gdzies w tym wirtualnym swiecie te slowa raz wystukane beda krazyc wiecznie. Moge mowic ze mi sie wydawalo. Ze sie pomylilam. Ze «Hana» byla bledna ocena sytuacji, eksperymentem, poszukiwaniem przynaleznosci, zagubiona dziewczynka z zapalkami ktora o kilka razy za duzo sie upila; glosem ktory sie wydobyl niepotrzebnie macac wode.
Moge powiedziec to wszystko albo nie mowic wiecej juz nic.
Bo przeciez Hana to JA.
"Ja odplacam."
Ostatnio zmieniany: 2017/12/04 22:47 przez Hana.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, szekla, Magda, Bea, chris661211, deck, Dahud, Wera33, Ivi, elzunia engelmohr ten użytkownik otrzymał 3 podziękowań od innych

Cofnąć czas 2017/12/04 22:59 #2

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1353
  • Otrzymane podziękowania: 2238
Witaj Hana. Jestem Krzysztof alkoholik. Przyznam, że bardzo interesujący post napisałaś. Treść niczym książka. Mało w nim bezpośrednich odniesień a jednak taki wymowny.
Fajnie, że po takim czasie odważyłaś się wcisnąć to magicze "Wprowadź" i bądź pewna, że nie tylko ja poświęcam tych kilka minut Twojemu postowi. Wkrótce sama to zobaczysz.
Mam nadzieję, że z nami będzie Ci łatwiej.
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Ivi, Hana

Cofnąć czas 2017/12/04 23:26 #3

  • Wera33
  • Wera33 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1223
  • Otrzymane podziękowania: 2228
Witaj Hano na forum :czesc:
Mnie również Twój post zainteresował. Twój nick jak i słowa wydały się jakby jakimś dèjà vu. Jakbym Cię już kiedyś czytała, jakbym już Cię kiedyś poznała :-? Cieszę się, że jesteś.
Obróć twarz ku słońcu a cienie zostawisz za sobą.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): chris661211, Hana

Cofnąć czas 2017/12/04 23:55 #4

  • Angora
  • Angora Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 57
  • Otrzymane podziękowania: 42
Witaj Hana :czesc:
W mojej glowie Twoj post juz zarejestrowany !
Zostan z nami i dziel sie swoimi przezyciami .
Zycze Ci powodzenia na nowej drodze %%-
Pozdrawiam serdecznie . :-H
Anna alkoholiczka , niezmiernie szczesliwa z zycia bez procentow.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hana

Cofnąć czas 2017/12/05 05:37 #5

  • jurek
  • jurek Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2434
  • Otrzymane podziękowania: 2176
Witaj Hana na forum :czesc:
Fajnie że jesteś ,że odważnie otworzyłaś drzwi do nowego,trzeźwego życia.
Jurek alkoholik.
Pomagając sobie pomagasz innym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hana

Cofnąć czas 2017/12/05 06:25 #6

  • Marta74
  • Marta74 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 1338
  • Otrzymane podziękowania: 986
Witaj,jestem Marta alkoholiczka.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hana

Cofnąć czas 2017/12/05 07:45 #7

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 13951
  • Otrzymane podziękowania: 16062
Witaj :czesc:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hana

Cofnąć czas 2017/12/05 13:13 #8

  • Tolek Banan
  • Tolek Banan Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Ut ameris, amabilis esto.
  • Posty: 337
  • Otrzymane podziękowania: 346
Mój pierwszy post był pisany w wyrazem twarzy ,a raczej oczu jaki ma krowa kiedy wciąga ją bagno.
Potem przyszedł czas na kolegowanie się z każdym na siłę,im więcej rąk tym lepiej,a wdzięczność na każde polubienie czy kolejne słowa otuchy,pomocy, itd powodowały czasem we mnie uśmiech zmiksowany z nadzieją,czasem łzy, i poczucie własnego smrodu.
Teraz mam okres buntu,chciałbym się tu po rozpychać na tyle na ile mogę(ego się nażarło szaleju i czasem mu odbija)ale jestem trzeźwym obserwatorem tego stanu z perspektywy osoby trzeciej.
Ps A swojego pierwszego posta się trochę wstydzę,co nie znaczy ze go żałuje.
:czesc: alko-T
Nullum potentius satellitum quam amici Fideles.
Nie ma potężniejszych obrońców nad wiernych przyjaciół.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Dahud, Hana

Cofnąć czas 2017/12/05 13:22 #9

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 562
  • Otrzymane podziękowania: 796
Witaj Hana :czesc:
Nie pchaj tego, co się samo toczy...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hana

Cofnąć czas 2017/12/05 15:16 #10

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Online
  • Moderator
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 5400
  • Otrzymane podziękowania: 7180
Witaj. mam na imie Ula i jestem alkoholiczka.
Ważniejsza od osiągnięcia celu jest droga , która do niego prowadzi.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hana

Cofnąć czas 2017/12/05 15:21 #11

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 5130
  • Otrzymane podziękowania: 6570
Hano :czesc: czasu nie zatrzymasz, nie cofniesz więc najlepiej na początku trzeźwej drogi zająć się dniem dzisiejszym. Gdy trafiłem do Wspólnoty AA, dowiedziałem się, że łatwiej będzie starać się nie pić dzisiaj, a na rozliczenie z przeszłością i samym sobą przyjdzie czas w postaci pracy nad programem zdrowienia.
I nie cofaj czasu Hano, przeszłość trzeba "przepracować", by nie bolała i nie wpędzała w poczucie winy.
Jestem alkoholikiem :-H
Fajno, że wyszłaś z 1,5-rocznego "podziemia" i zamierzasz rozpocząć trzeźwe życie. :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cofnąć czas 2017/12/05 19:02 #12

  • deck
  • deck Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 202
  • Otrzymane podziękowania: 220
Witaj Hano :czesc: Darek- trzeźwiejący alkoholik
Podróż na tysiąc mil zawsze zaczyna się od pierwszego kroku...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hana

Cofnąć czas 2017/12/05 20:02 #13

  • Hana
  • Hana Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 27
Witajcie Znajomi-Nieznajomi,

Alez milo zobaczyc te setki razy widziane obrazki, poltora roku to jednak szmat czasu!
Wero, ten swiat wirtualny wcale nie taki ogromny i calkiem mozliwe, ze gdzies juz, w jakims innym kontekscie, na mnie wpadlas :) Jako iz nie masz jeszcze roczku forumowego Twoj watek czytalam od pierwszego postu :)
Witaj Ula! Za «Ciebie» tez sie «zabralam» pewnego razu skuszona wpisami w watkach innych: chapeau bas za to godne pozazdroszczenia trzezwienie!
Tomoe, Szekla: witam i wciaz czytam :)
Panowie: znam Was z wypowiedzi raczej niz historii, poki co :) Kierowana solidarnoscia jajnikow, tfu, podobienstwami z plcia kobieca (ponoc jakies wykazuje) zaczelam od tejze (a byly takie co mialy i 150stron). Chetnie nadrobie by poznac meski punkt siedzenia. Widzenia, znaczy sie.
Andrzejej: uloze slowa w glowie i odpowiem :)
Marta74, Angora: witam i pozdrawiam, wciaz nie mialam okazji :)


Tolku, ten moj strach bierze sie przede wszystkim z tego, ze przez te poltora roku niewiele udalo mi sie ze soba zrobic, tudziez niewiele chyba tak naprawde zrobic chcialam i stres mnie zzera na mysl ze teraz juz musze, a moze nie potrafie.

Bardzo duzo czasu zajelo mi przejscie od «chyba mam problem z alkoholem» (z duzym naciskiem na «chyba») do stwierdzenia, ze testy nie klamia «bo sa naciagane». Moje zycie codzienne bylo dla mnie najlepszym testem od dawna juz. Tyle ze miedzy tym prawdziwym bagnem alkoholizmu z przypowiesci o krowie ^^) a tym moim rozchlapanym blotem w korytarzu, nie umialam/ nie chcialam znalezc wspolnego mianownika. Haslo «choroba postepujaca» bylo dla mnie ciagiem niezrozumialych chinskich znakow.

Na forum zarejestrowalam sie w pazdzierniku bo potrzebowalam poczytac piciorysy. Zobaczyc to dno, do ktorego daze, a od ktorego inni sie odbijaja. Odczuc jak czuje sie ktos, kto «dopija to swoje wiaderko». Wyczytac co moge stracic. Podpatrzec jak mozna sobie to dno podniesc, zeby sie zatrzymac. Moze znalezc w czyjejs opowiesci moje wlasne dno, ktore przegapilam bo bylam slepa.
Pamietacie serial «Gotowe na wszystko»? W jednym z sezonow syn Bree (tej rudej perfekcyjnej pani domu) oskarza ja o wykorzystywanie seksualne w dziecinstwie i stosowanie przemocy pod wpywem alkoholu, zeby uzyskac dostep do spadku po ojcu. Zanim sprawa trafia do sadu Bree zaczyna chodzic do AA. Oczywiscie tylko zeby miec podkladke ze sie leczy, tak naprawde nie uwaza sie za alkoholiczke i pije dalej. Na jednym ze spotkan kilka osob opowiada swoje historie, a na koniec prowadzacy pyta: «Bree, moze ty chcialabys sie z nami czyms podzielic?», na co ona z przepraszajacym usmiechem odpowiada: «Och, chyba nic lepszego nie wymysle!».

I, nie odbierzcie tego zle, taka byla moja pierwsza reakcja. I nie chodzi o to, ze mi sie w zyciu (jeszcze) nic waznego przez picie nie posypalo. Ze nie stracilam tych podstawowych filarow bezpieczenstwa: praca, rodzina, zwiazek, dach nad glowa. Chodzi o to, ze moje picie bylo zwyczajnie... nudne. Ciag non stop powtarzanych, tych samych czynnosci, sluzacych?... czemu dokladnie? Mnie to az w pewnym momencie zdumialo: po co ja to robie prawie dzien w dzien? No PO CO?
Niewiele zrobilam rzeczy glupich, bezmyslnych czy upokarzajacych (co nie oznacza ze nie robilam ich wcale, ani ze chcialabym zrobic wiecej). Niewiele tez pamietam pijackiego smiechu, moze nascie razy od czasow studiow.
Mozna by to wszystko, co przezylam przez te lata wokol butelki, podsumowac w kilkutygodniowy ciag zdarzen.
Cala reszta to biale wino i kilka powtarzanych do znudzenia seriali tudziez surfowanie po necie. Do tego to sie sprowadza. Zalosne? Jak ta lala...

Zaczelam sobie przypominac i porownywac pewne sprawy. Jak np.w 2012 dla zasady nie pilam: ani dzien przed pojsciem do pracy, ani dzien przed treningiem (wtedy myslalam ze, jak juz, to lepiej zaraz po, niz dzien przed). Wiec wychodzilo tego alkoholu... prawie nigdy. Dzis trening na kacu mi nie straszny, nie ma to jak wypocic alkohol przez skore, prawda?
Jak w 2013 zdarzalo mi sie czasem napic w tygodniu, ale tylko wtedy gdy mialam do pracy na pozniej (i tak pol butelki wina bylo wtedy wyczynem).
Jak w 2014 zdarzalo mi sie przyjsc do pracy na lekkim kacu jesli rano nie szlam na silownie, a w 2016 juz coraz czesciej bylam w pracy «zmeczona». Az w tym roku dwa razy, z «pelna swiadomoscia» (na jaka pozwala 3/4 butelki wina) zadecydowalam wieczorem, ze do pracy isc nie musze i powiem ze mam grype zoladkowa.
Jak kilka lat temu zaczelam jezdzic konno, i, aby nie mieszac leku przed tymi zwierzetami z roztrzesieniem na kacu, nawet jedno piwo nie wchodzilo w rachube dzien przed. W tym roku raz sie tak zalatwilam, ze z naszym znanym polskim aktorem moglabym isc w konkury w jezdzie konnej po pijaku. Gdybym spadla i cos sobie zrobila to do szpitala trafilabym pewnie przez izbe...

Okazalo sie, ze z uporem i konsekwencja od lat naginam wlasne zasady, ktore z bon ton w konstrukcji codziennego zycia, same staly sie czysta konstrukcja. Kiedys picie pojawialo sie wokol zycia, potem zasady (coraz mniej) «kontrolowanego» picia staly sie konstrukcja do budowy codziennosci.
Ile trzeba wyciagnac fragmentow torow zeby wykoleic kolejke?
Zauwazylam, ze duzo czesciej siegam po mocniejszy alkohol (kiedys to wino bylo dla mnie «mocniejszm alkoholem»).
Znam tez to uczucie gdy chce sie napic tylko po, to by sie upic. Zdarzylo mi sie raptem kilka razy ale nie da sie tego z niczym pomylic: to jak wsiasc na krzeslo pilota i odpalic wyrzutnie, a potem leciec w ciemnosc. To straszna, bezglebna czarna dziura i ja ja widzialam. I wiem, ze ta rownia pochyla oznacza, ze z czasem bede wracac tam czesciej. A wcale nie mam ochoty.
Zdarzylo mi sie rowniez raz, na lekkim kacu (po 3 drinkach wieczorem) w poludnie, odbyc rozmowe o prace, podczas ktorej bylam k-o-m-p-l-e-t-n-i-e pijana. Nie wiem w ogole jak to jest mozliwe, czy stres moze tak dzialac, ale nigdy nie bylam tak zdezorientowana i rzadko tak placze mi sie jezyk po alkoholu. A tu taki cud nad Wisla, kiepski zart. Gdyby nie to, ze byla to rozmowa przez telefon, to po prostu przeprosilabym i wyszla.

Pisze, ze przez alkohol wiele nie stracilam, bo i niewiele mialam. Ale zabral przeciez tez to, co dopiero moglabym miec. Marzenia, plany, projekty... wiele z nich zaczynalam i zaczynalam by w koncu i tak je porzucic. Braklo sily, konsekwencji, czasu, trzezwego podejscia.

Jesli zycia czlowieka jest kolem, to ja widze takie ogromne, drewniane kolo wodne, ktore kazdy sobie pcha do przodu. A to moje kolo to jakby jakis czas temu stanelo, i nie chce ruszyc. Deszcz leje, wiatr wieje, a ja w blocie po kolana pcham i odpoczywam na zmiane, raz do przodu, raz do tylu, za wszelka cene probujac je ruszyc z miejsca, i tylko sie wsciekajac na siebie, ze nic mi nie wychodzi jak bym chciala.
A jakby tak czlowiek stanal na chwile i pomyslal, ze moze miedzy lopatki wlazl jakis kamien i trzeba go po prostu wyciagnac?

Czy trzeba naprawde dosiegnac dna, by uwierzyc, ze ono istnieje?
"Ja odplacam."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, Wera33, elzunia engelmohr, Kasjopea73

Cofnąć czas 2017/12/05 20:09 #14

  • Bea
  • Bea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • wszystko jest trudne, zanim stanie się proste
  • Posty: 4307
  • Otrzymane podziękowania: 7421
Hana
jak to dobrze, że tu jesteś.
Ja jestem współ, a może była współ? Nie wiem sama, czy moje współ to nie jest adres społeczny na całe życie.
Niemniej cieszy mnie każdy alkoholik gotowy do zmian. Więc cieszę się, że jesteś.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cofnąć czas 2017/12/05 21:04 #15

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 5130
  • Otrzymane podziękowania: 6570
Hana napisał:
... nie stracilam tych podstawowych filarow bezpieczenstwa: praca, rodzina, zwiazek, dach nad glowa.
... moje picie bylo zwyczajnie... nudne. Ciag non stop powtarzanych, tych samych czynnosci, ...
... po co ja to robie prawie dzien w dzien? No PO CO?

Pisze, ze przez alkohol wiele nie stracilam, bo i niewiele mialam. Ale zabral przeciez tez to, co dopiero moglabym miec. Marzenia, plany, projekty... wiele z nich zaczynalam i zaczynalam by w koncu i tak je porzucic. Braklo sily, konsekwencji, czasu, trzezwego podejscia.

Czy trzeba naprawde dosiegnac dna, by uwierzyc, ze ono istnieje?
Hano :-H dno jest indywidualną granicą, inną dla każdego uzależnionego.
Twoim dnem być może przecież Twoje przekonanie o bezsensie codziennego sięgania po alkohol, które uniemożliwia Ci spełnianie marzeń i samorealizację. Ważne jest, że zauważyłaś to - co "zabiera" Ci alkohol. Ważna jest Twoja niezgoda na to i chęć zmiany.
Ja zazdroszczę tym, którzy ockną się bez bardzo przykrych konsekwencji.
To mądrzy ludzie, nie takie uparte osły jak ja. :lol:
Ciesz się Hano, że nie zdążyłaś nawywijać. I bądź uważna, bo przez to możesz mieć tendencje do "niedocenienia" podstępności tej choroby.
Nie potraktuj sobie zbyt lekko swoich skromnych "dokonań", bo jak to mawiamy w AA - wszystko jeszcze może być przed Tobą. Twoje uzależnienie rządzi sie takimi samymi prawami aniodiabel jak każdego innego alkoholika. Różni nas tylko moment - czy w ogóle i kiedy nastąpi w nas przełom w świadomości. %%- :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Koziol72, Hana

Cofnąć czas 2017/12/05 21:13 #16

  • jerzak
  • jerzak Avatar
  • Online
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 760
  • Otrzymane podziękowania: 842
Jestem alkoholikiem mam na imię Jerzy. Witaj tu. %%-
Żyj i uśmiechaj się do ludzi.
Świat będzie ubogi beze mnie!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hana

Cofnąć czas 2017/12/06 06:49 #17

  • Kaśka
  • Kaśka Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 478
  • Otrzymane podziękowania: 432
Powitam ☺
Mam nadzieję że z moich pokreconych historii nie brales tych złych przykładów .. faktycznie co się wpuszcza w net tu zostanie...
Dobrego dnia i dobrych wyborów
Kaśka
Nie rzucaj mi kłód pod nogi, bo nie wiadomo, czy nie potknę się kiedyś o jedną z nich biegnąc, by ratować Ci życie...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hana

Cofnąć czas 2017/12/06 07:14 #18

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1353
  • Otrzymane podziękowania: 2238
Piszesz o kole wodnym. Ono nie stanęło. Ono się kręci tyle, że się obniża a łopatki koła coraz głębiej wchodzą w muł. Trzeba to koło zatrzymać, podnieść do góry, przełożyć łopatki i odwrócić jego bieg.
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hana

Cofnąć czas 2017/12/06 13:03 #19

  • Hana
  • Hana Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 27
Witajcie,

Wczoraj zjadlam czekoladke z alkoholem :shock:
Nie wiedzialam, nie sprawdzalam, w sumie to nie pomyslalam nawet, nie mialam czasu. We mnie sie na widok czekolady budzi bestia, nawet jak bywalam na diecie to sie potrafilam zapomniec i pozrec w nanosekundzie. Ba! Jakby kolo mnie przez kilka godzin lezala czekolada to jestem pewna, ze wchlonelaby sie przez skore.
Dlaczego ludzie mowia «Chcesz czekoladke?» a nie «Chcesz alkohol w czekoladzie??» Albo od razu «Drinka ze stanem zapalnym?» bo to przeciez sam cukier. I kiepskiej jakosci olej. Ohyda.

Wiec jak zjecie bezmyslnie cukierka/ciasto/loda z alkoholem to jest to zlamanie abstynencji?
Wydaje mi sie, ze to taki blad poczatkujacego, nie pomyslec. Potem sie juz o takich rzeczach mysli, a na koniec je koduje. Jakby nie bylo nastepnym razem sie zastanowie dwa razy. Nie trywializuje, nie demonizuje. Wcale mi nie przeszkadza 6-sty grudnia zamiast 3-ci, w koncu dzis Mikolajki, to fajna data (i latwa!).

Mr Hyde wciaz spi. Przyzwyczailam go przez ostatnie miesiace do takich 2-3-dniowych przerw wiec spoczywa ululany w oparach (albo na jakiejs rezerwie, podobno organizm potrzebuje 10 dni by calkowicie pozbyc sie alkoholu).
Ale nie bede czekac na ostatni dzwonek i dzis juz pojde na zakupy po wode, melise (przyznaje otwarcie: nie mam zielonego pojecia o co wam chodzi z ta melisa :) ale skoro wszyscy ja tak reklamuja to przynajmniej sprobuje), sok pomidorowy (ostatnio nie moge znalezc, chyba jakis detox przedswiateczny jest w modzie) i cos na watrobe bo sie naogladalam koszmarnych filmikow na youtube :shock: .
Niech tylko zlokalizuje jakis automat do drukowania zdjec to sobie zafunduje taka w kolorze i w kuchni na scianie powiesze jako pomoc dydaktyczna.

W kilku watkach wyczytalam tez o... twarzy nabrzmialej od alkoholu.
Brzmi przerazajaco, a mi... nie przyszloby nawet do glowy :shock: .
Oczywiscie polecialam do lazienki zeby sprawdzic i... tak naprawde to skad ja mam wiedziec czy moja twarz jest obrzmiala?? Czy ja w ogole wiem jak wygladam?
Zrobilam wiec zdjecie (w poniedzialek) i bede robic co tydzien przez jakis czas zeby sprawdzic czy jest roznica.
Zrobilam tez przy okazji serie w bikini. Kto wie, moze ja nie przytylam tylko gdzie indziej tez SPUCHLAM? bnggfgbfb
(wiem, wiem, ale jest mimo wszystko w tej absurdalnej diagnozie ziarnko nadziei)


Andrzejej: nie o takie cofanie czasu mi chodzi:)
To taka zwykla sztuczka: w momencie kiedy przyjdzie mi walczyc z glodem wszelkimi mozliwymi sposobami, moim oredziem bedzie takze powiedziec sobie: ale ja juz to zrobilam. Juz dzisiejszego wieczoru poleglam, napilam sie, i obudzilam z kacem proszac by cofnac czas. I ten czas zostal cofniety, wiec ten wieczor przezywam powtornie. Wiec to zrobie inaczej.
Takie moje zaklinanie rzeczywistosci.
A na dokladne rozliczanie sie z przeszloscia pewnie i przyjdzie czas. Takie pierwsze to juz mam za soba. Czy zaluje straconego czasu, zdrowia i neuronow? Oczywiscie, ze tak. Czy mi gorzkie zale pomoga cos z tego odzyskac? Nie. No wiec wiecej czasu na nie poswiecac nie chce, bo mam przed soba jeszcze wiele pustych kartek do zapisania. A energie tez, mam wrazenie, lepiej skierowac tam, gdzie jej bede potrzebowac. Bo sobie zadnych zludzen nie robie: Mr Hyde slodko sobie spi, a jak sie obudzi bedzie w nastroju na impreze. A kiedy zrozumie ze imprezy nie bedzie, to bedzie bardzo, bardzo zly.
"Ja odplacam."
Ostatnio zmieniany: 2017/12/06 13:17 przez Hana.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Wera33

Cofnąć czas 2017/12/06 13:05 #20

  • Hana
  • Hana Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 27
Bea napisał:
Hana
jak to dobrze, że tu jesteś.
Ja jestem współ, a może była współ? Nie wiem sama, czy moje współ to nie jest adres społeczny na całe życie.
Niemniej cieszy mnie każdy alkoholik gotowy do zmian. Więc cieszę się, że jesteś.

Witaj Bea :)

A moze to "wspol" to taki adres tymczasowy jest, a kiedy juz sie wszystkie stare schematy rozpracuje i zastapi nowymi to mozna isc "na swoje"? :)
"Ja odplacam."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Bea

Cofnąć czas 2017/12/06 13:13 #21

  • Hana
  • Hana Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 27
Hano :-H dno jest indywidualną granicą, inną dla każdego uzależnionego.
Twoim dnem być może przecież Twoje przekonanie o bezsensie codziennego sięgania po alkohol, które uniemożliwia Ci spełnianie marzeń i samorealizację. Ważne jest, że zauważyłaś to - co "zabiera" Ci alkohol. Ważna jest Twoja niezgoda na to i chęć zmiany.
Ja zazdroszczę tym, którzy ockną się bez bardzo przykrych konsekwencji.
To mądrzy ludzie, nie takie uparte osły jak ja. :lol:
Ciesz się Hano, że nie zdążyłaś nawywijać. I bądź uważna, bo przez to możesz mieć tendencje do "niedocenienia" podstępności tej choroby.
Nie potraktuj sobie zbyt lekko swoich skromnych "dokonań", bo jak to mawiamy w AA - wszystko jeszcze może być przed Tobą. Twoje uzależnienie rządzi sie takimi samymi prawami aniodiabel jak każdego innego alkoholika. Różni nas tylko moment - czy w ogóle i kiedy nastąpi w nas przełom w świadomości. %%- :-BD

Mysle ze masz racje. Mam wrazenie ze minimalizowanie to prawdziwy krol moich mechanizmow. Nie taki samozwanczy cwaniak, ale taki co na swoja pozycje mozolnie pracowal przez cale lata.
Samo to na sile szukanie dna to zwykla sztuczka chorego umyslu na ktora po prostu dalam sie nabrac.

A upartosc jak widze Panu sluzy ^^)
"Ja odplacam."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cofnąć czas 2017/12/06 13:17 #22

  • Marta74
  • Marta74 Avatar
  • Online
  • Moderator
  • Posty: 1338
  • Otrzymane podziękowania: 986
Ja nie traktowalabym zjedzenia czekolady z alkoholem, jak złamania abstynencji, ale na przyszłość dobrze jest sprawdzać, co dany produkt zawiera, znaczy ja tak robię, nie jest to obowiązkowe, ale myślę, że rozsądne :-)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Hana

Cofnąć czas 2017/12/06 14:04 #23

  • Danny Torrance
  • Danny Torrance Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 114
  • Otrzymane podziękowania: 107
:czesc:
Czekoladkę z alko też zjadłem kilka tygodni temu, nic mi nie było ale lepiej unikać.
Co do wyglądu zewnętrznego, zmienia się na plus w trzeźwości. U mnie zniknęła całkowicie oponka i pomimo prawie 40 dych wyglądam najlepiej w historii :grin:
Wichry są w mojej garści; ode mnie zależy pęd nawałnic
Ostatnio zmieniany: 2017/12/06 14:04 przez Danny Torrance.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Hana

Cofnąć czas 2017/12/06 14:45 #24

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 560
  • Otrzymane podziękowania: 1161
Tsu :czesc: Hana
Pisz, pisz...
:grin:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cofnąć czas 2017/12/06 15:55 #25

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 10251
  • Otrzymane podziękowania: 12871
Witaj :czesc:
Hana 1,5 roku czytania bez rejestracji na forum, no, no, ja pół roku wytrzymałam, chciałam odzewu pisanego z drugiej strony monitora ^^)
Jestem Monika alkoholiczka.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cofnąć czas 2017/12/06 17:47 #26

  • Paola
  • Paola Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 92
  • Otrzymane podziękowania: 99
:czesc: pozdrawiam Paola, alkoholiczka:-)
”Nikt nie może się cofnąć w czasie i napisać nowego początku, ale każdy może zacząć od dzisiaj i dopisać nowe zakończenie„
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cofnąć czas 2017/12/06 19:09 #27

  • williwilli55
  • williwilli55 Avatar
  • Online
  • Gaduła
  • Posty: 195
  • Otrzymane podziękowania: 287
:czesc:
Darek alkocholik
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cofnąć czas 2017/12/06 19:41 #28

  • Manski
  • Manski Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 14
  • Otrzymane podziękowania: 3
:czesc:
Marcin alkoholik - nie piję od 4 dni. 3maj się
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cofnąć czas 2017/12/06 20:18 #29

  • Eloyze
  • Eloyze Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Trzeźwieję
  • Posty: 1824
  • Otrzymane podziękowania: 3902
Dobry wieczór Hana.Będę Ci kibicować.Nie myśl o dnie bo ono może być nieprzewidywalne,niszczące i wreszcie niebezpieczne. Konsekwencji upadku nie da się przewidzieć.Zadbaj o swój dzisiejszy dzień,z przeszłością zdążysz się jeszcze rozliczyć więc niczego nie przyspieszaj.Czytasz nas od dawna więc cóz tu wiele pisać.Rozkręcisz wątek to i odzew będzie.Na pewno się przyda.Pozdrawiam.Tereska @};-
Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty twojego życia. Nic bardziej prawdziwego.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Paola

Cofnąć czas 2017/12/07 07:22 #30

  • Hana
  • Hana Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 27
Wczoraj chyba za duzo czasu przed ekranem albo Mr Hyde zaczyna na mnie testowac jakies nowe sztuczki. Kilka razy katem oka widzialam cos lecacego, jakby owad lub cma. Dwa razy slyszalam muzyke w mieszkaniu, raz tak wyraznie ze az poszlam sprawdzac laptopa. Nic.
Na przegladarce otworzylam prawie 20 nowych watkow forum, nie wiem, naraz je chcialam czytac czy jak? Jakas dyspersja zaczyna mnie ogarniac. Oprocz samego kupienia tej melisy to ja chyba jeszcze nalezy pic.
Nie moglam zasnac, w nocy non stop sie budzilam, prawie nie spalam; pobudka w zimnej mokrej poscieli. To sie troche wody z organizmu pozbylam.
Nie lubie byc niewyspana, trzeba gwardie postawic na bacznosc bo to bedzie zly dzien.

Stop. Cofnij.
Dzien bedzie fajny, dokladnie taki jak go sobie zaplanuje, i nie dam sie sabotowac.
Posciel sie pierze a ja lece odmrozic sobie cztery litery. Obym na tym koniu nie zasnela! :shock:
"Ja odplacam."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): siwy, Wera33

Cofnąć czas 2017/12/08 12:05 #31

  • Hana
  • Hana Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 27
Witajcie,

w tym pierwszym przebijajacym sie przez sniegowe chmury promieniu slonca od 2 dni (szarych, burych i mokrych).

Moni74 napisał:
Witaj :czesc:
Hana 1,5 roku czytania bez rejestracji na forum, no, no, ja pół roku wytrzymałam, chciałam odzewu pisanego z drugiej strony monitora ^^)

Moni, w pierwszym odruchu chcialam Ci szybko odpowiedziec cos w stylu, ze ja nie tyle wolno mysle co zwoje mam za dlugie i dlatego tyle to trwalo :)
Ale ilekroc wracalam do tego posta w myslach, tym bardziej wydawalo mi sie to trywializowaniem czegos, co przeciez wazne jest, bo to o jakies poltora roku mojego zycia chodzi, i to po ciemnej stronie mocy. Skusilam sie wiec na mala wycieczke w czasie, na tyle na ile pamiec i zaslona dymna Mr Hyde'a mi pozwala.
(Uwaga, duzo w tym poscie alkoholu, moze nie wszyscy maja ochote czytac).

Nie pamietam kiedy i w jakij sytuacji wpadlam na forum: czy to byl na jakims kacu-gigancie, czy przy takim sobie bezkacowym popijaniu w tygodniu? Czy szukalam lustra, porownania, czy ludzi ktorzy odstawili alkohol na dobre? Nie znalam forum ani nikogo tu, nie umialam sie po nim poruszac i sila rzeczy czytalam tylko «ostatnie tematy», zwykle nowe, ktore maja wiele odpowiedzi/powitan. Czesto w pierwszych watkach nowych osob duzo jest strachu, paniki wrecz, czasem mysli samobojcze; po prostu wiele dramatu. Ani moje owczesne samopoczucie (ani pozniejsze), ani osobowosc, nie pozwalaly mi sie zidentyfikowac czy odnalezc wsrod tych emocji. Mr Hyde wiec wygrywal i moglam wracac do «normalnosci».
Ale co kilka tygodni (bo na poczatku rzeczywiscie rzadko) wracalam i szukalam takich watkow, gdzie napisane jest wiecej. Gdzie sa i inne emocje, i jakies ich wyrazne tlo. Zeby zobaczyc cos wiecej niz «Nie pije 5-ty/ 8-my dzien, drugi tydzien». No bo tak sie zastanawialam: no dobra, ale «nie pije» i co dalej? Jak juz ktos nie pije miesiac, 6, 2 lata: to co on tu robi? Co pisze? Takiego bloga sobie prowadzi? Ale czemu tutaj?
«Udalo» mi sie mysle zdepersonalizowac problem. Z jednej strony bylam ja, po drugiej stronie ekranu: serial/dokument o alkoholizmie (pamietam ze m.in.za watek Alerk sie zabralam, a tam bylo duuuuzo czytania). I kiedy inni walczyli z choroba, ja popijalam wino, a Mr Hyde zacieral raczki bo mnie ponownie omotal.
W styczniu jakos przeszlam na sposob odzywiania ktory eliminowal spozywanie akoholi (jakby zdrowe odzywianie samo w sobie nie zawieralo tego punktu) i kilka tygodni (4? 6?) zylam «w ascezie» poki nie doczytalam, ze mocne, nieslodkie alkohole przechodza. Wprawdzie nie co-kilka-dni, ale kto by sie rozmienial na drobne, prawda?
W marcu wyjechalam do znajomego na kilka dni i zrobilo sie imprezowo. Zadnych szalenstw, wielkiego picia czy chodzenia spac po polnocy, po prostu codziennie czy to wino na pol czy 2 piwa. Jadlo sie tez wszystko, wiec dieta poszla w odstawke i po powrocie do niej nie wrocilam (zreszta na wiosne bylo w planach). Mr Hyde znow zacieral raczki.
A teraz najlepszy moment, i tu mozna sie smiac, i smiac, i smiac!
Miedzy kwietniem a sierpniem miala do mnie przyjechac znajoma, z ktora nie widzialam sie ponad 10lat. Mialam jej pokazac gdzie mieszkam, okolice, i oczywicie zapoznac z lokalna kuchnia i alkoholem. Do pierwszego zaplanowanego przyjazdu w kwietniu nie bylo sensu przestawac pic, by potem spedzac wieczory z kieliszkiem wina. Kiedy przyjazd nie doszedl do skutku i byl przewidziany na jakis majowy week-end, tez tego sensu nie bylo. Rowniez wtedy, gdy pokazala sie mozliwosc w lipcu, a potem sierpniu...
A przeciez tak by wlasnie zrobil normalny czlowiek. Poczekal.

I to mnie dzis chyba najbardziej zdumiewa, bo nie moge powiedziec, ze bylam nieswiadoma. Za to wlazilam w kazda pulapke jak dziecko w kaluze.
W sierpniu wyjazd do Pl. Zwykle dosc spokojny, tym razem «urozmaicony» o kilka dni w gorach. Po goralsku, z polska wodka smakowa.
Wracalam z 3-ma litrami wodki w walizce «na prezenty», do wyboru do koloru, duze i male butelki. Nie wiem kogo chcialam oszukac, bo z kazdym rokiem coraz wiecej tych prezenow robilam sobie.
Unicestwianie ich zajelo mi raptem 5 tygodni, przy czym 2 razy wyjechalam na 5 dni. Na wyjazdach o dziwo potrafie wypic jedno piwo jak cywilizowany czlowiek. Za to z kazdym powrotem, kiedy bylam w domu o 1h w nocy (a zwykle o tej porze od dawna juz spie), kierunek byl jeden: laptop, forum, drink. Raz tak siedzialam przez ¾ butelki zoladkowej.
Od polowy pazdziernika do polowy listopada tak sie bujalam miedzy upiciem sie (kilka razy), a kubkiem grzanca czy jednym piwem.
W polowie listopada przestalam, na raptem 10 dni (do listopada jeszcze wroce pozniej).


Kiedy czytam to, co napisalam, kiedy non stop wracam i wracam do tych akapitow czy realnych momentow, jedna reakcja tylko mnie okresla: stupor.
Co do wyborow, usprawiedliwien, forteli, racjonalizacji, bagatelizowania, przekierowywania; czasu, kontekstu, ilosci alkoholu.
W nic z tego, co sie stalo, nie potrafie w rzeczowy sposob uwierzyc, ani na nic znalezc wytlumaczenia.
Nigdy tez tak wyraznie i z bliska nie widzialam, w jak potezna i niepojeta siec dalam sie uwiklac.
"Ja odplacam."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cofnąć czas 2017/12/08 14:47 #32

  • Kojak
  • Kojak Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 634
  • Otrzymane podziękowania: 580
:czesc: Mówisz że zwoje masz długie...widać po długości posta :grin:
Nieważne ile się nie pije, ważne by nie zacząć znowu...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cofnąć czas 2017/12/08 21:06 #33

  • Norbi
  • Norbi Avatar
  • Wylogowany
  • Autor Portalu
  • Alkoholik
  • Posty: 6604
  • Otrzymane podziękowania: 3283
Kitkux masz bana na 48 godzin do tego czasu prosze usunąć Reklame w Podpisie,gdy to nie nastąpi usune Cie z Portalu. zolta-kartka
Potępianie siebie za popełnione błędy jest równie złe jak potępianie innych za ich błędy.W rzeczywistości nawet siebie nie potrafimy ocenić prawidłowo.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cofnąć czas 2017/12/09 07:47 #34

  • Hana
  • Hana Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 21
  • Otrzymane podziękowania: 27
Dzien dobry!

Dluga sobota sie zapowiada, za oknem juz prawie jasno.
Wczoraj mi piatkowo przemknela mysl o winie wieczorem, pogrzebalam troche w yt i obejrzalam film "Rain in my heart" (dokument o alko). Myslalam, ze juz nic nic bardziej wstrzasajacego niz "Alcohol - Drugged High On Alcohol" nie mozna nakrecic, ale jak widac przed nami wciaz nieodkryte. Byc moze dlatego, ze wystepuja w nim az 4 postacie wiec liczba problemow i komplikacji zdrowotnych sie zwielokrotnia. Tam, gdzie nie zrozumialam, wystarczyly obrazy. Fizyczny stan zdrowia i zaawansowanie choroby u tych osob sa po prostu przerazajace. W pewnych momentach to mnie az rozbolala watroba :shock: (wiem, ze watroba nie boli, tylko psychosomatycznie jakos...).
Wiem, ze nie wszyscy lubia takie drastyczne pokazywanie rzeczywistosci wiec wole ostrzec. Mnie tez to przeraza czy wprawa w zdumienie, ale jest mi potrzebne zeby "zejsc z mojej chmurki" kiedy mozg zacznie platac mi porzadne figle. Ta ohydna i potworna wizja, jak kolorowy obrazek na kopercie z biletem lotniczym w jedna strone, to w tej chwili jedna z moich mocniejszych kart.

A teraz zakupy. Kiedy moge, postaram sie robic je rano. Wieczorem zlo nie spi.
Milego dnia!


Danny Torrance napisał:
:czesc:
Czekoladkę z alko też zjadłem kilka tygodni temu, nic mi nie było ale lepiej unikać.
Co do wyglądu zewnętrznego, zmienia się na plus w trzeźwości. U mnie zniknęła całkowicie oponka i pomimo prawie 40 dych wyglądam najlepiej w historii :grin:

Witaj Danny,
niewiem co to oponka: ostatnio doszlam do wniosku ze od ramion po kolana przypominam pusta rolke papieru toaletowego :-? No coz, i tak mogloby byc gorzej w zaleznosci od stopnia zuzycia papieru ^^)
W ramach postepujacego uzaleznienia od forum postanowilam nalozyc karne min.2' plank po pierwszej godzinie czytania oraz kazdej nastepnej w przypadku kontynuowania. Albo sie oduzaleznie, albo odrolcze :grin:


Kojak napisał:
:czesc: Mówisz że zwoje masz długie...widać po długości posta :grin:

Witaj Kojak,
Prosze mi sie tu nie skarzyc, i tak trafiles na jeden z krotszych ^^)
"Ja odplacam."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Cofnąć czas 2017/12/09 08:20 #35

  • Danny Torrance
  • Danny Torrance Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 114
  • Otrzymane podziękowania: 107
Oponka to tłuszcz na brzuchu. Fałdy na bokach a z przodu balon. Kiedyś, przed piciem, jadłem zatrważające ilości wszystkiego, czym niemiłosiernie denerwowałem wszystkich bo jeść tyle i nie tyć?
Teraz to powróciło . Jem i nie tyje! :grin:
Wichry są w mojej garści; ode mnie zależy pęd nawałnic
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
  • Strona:
  • 1
  • 2