Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami i sugestiami jakie posiadaliśmy w trakcie naszego pijanego życia jak i na drodze naszego trzeźwienia. Mówimy o sobie, nie o innych.

TEMAT: Perypetie Marcela

Perypetie Marcela 2017/12/04 19:47 #1

  • Marcel
  • Marcel Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 5
  • Otrzymane podziękowania: 3
Witam na pokładzie! :-H

Jako Marcel, lat 33.
Zasiadając do pisania chciałbym zacząć od postanowienia, że będę z nałogiem swoim walczył - o siebie, o swoje zdrowie i o spełnione życie. Bo choć całą informację pasowałoby poprzedzić nakreśleniem, od jak dawna piję i w jakich ilościach - nie chciałem od tego dramatu zaczynać powitalny post. W końcu na określenie swej osoby mamy trochę więcej niż stanowienie sobą kolejnego nałogowca, ale paradoksalnie właśnie przez nałóg z czasem coraz mniej do zaprezentowania jakiegoś indywiduum, coraz więcej obrazu typowego alkoholika, nikogo szczególnego. Pora się przyznać: piję codziennie wieczorami 3 mocne piwa i mam problem z rezygnacją. Próby wstrzymania się kończyły się: pierwsza olbrzymią frustracją z myślą – oj, na takie coś to nie byłem gotowy, jednak nie dam dziś rady sobie odmówić; przy drugiej próbie uzbroiłem się już w cierpliwość, że będzie to psychicznie bolało, to znów jakoś uciekałem od tematu myślami i obawiam się, że powodowany nałogiem. Mam za sobą spotkania AA, w jakich okresie nie zdołałem się powstrzymać. Zdaję sobie sprawę, co może być następnego – odwyk pod zamknięciem, niesamowity wstyd w rodzinie. Na horyzoncie życia pojawiła się tymczasem szansa, bym za owej sprawą odmienił swe niespełnione życie, jednak chciałbym zachować to dla siebie. W obliczu tej szansy nie potrzebuję już pić; mam cel, dążenie i nie chcę kontynuować picia. Stałem się szczęśliwy, tylko czy wolny? Póki co, witam na odpowiednim dla siebie forum i stawiam na walkę z nałogiem – tak dla siebie, jak i swoich bliskich.

Pozdrawiam!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Antea, andrzejt

Perypetie Marcela 2017/12/04 19:50 #2

  • Anka 1
  • Anka 1 Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 135
  • Otrzymane podziękowania: 118
Witaj Anka alkocholiczka
Ania
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Perypetie Marcela 2017/12/04 19:51 #3

  • Marta74
  • Marta74 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1954
  • Otrzymane podziękowania: 1513
Witaj,jestem Marta alkoholiczka.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Perypetie Marcela 2017/12/04 19:53 #4

  • MISIA
  • MISIA Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 4978
  • Otrzymane podziękowania: 3686
:czesc: jestem Misia :P .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Perypetie Marcela 2017/12/04 19:57 #5

  • jurek
  • jurek Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3320
  • Otrzymane podziękowania: 4598
Witaj Marcelu na forum :czesc:
Jestem alkoholikiem,który już przestał walczyć.Poddając się,uznając swoją bezsilność wobec alkoholu-wygrałem trzeźwe życie.Stawanie w ringu z alkoholem zawsze kończyło się porażką.
Jurek alkoholik.
Pomagając sobie pomagasz innym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak, Czarownica44

Perypetie Marcela 2017/12/04 20:00 #6

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 14871
  • Otrzymane podziękowania: 20598
Witaj Marcel :czesc:
Walka, jakakolwiek by nie była, męczy. Traci sie na nią nie potrzebnie swoją energię. Może więc zamienić to na :-? dbałość o swoje zdrowienie? Tak codziennie, sukcesywnie, małymi kroczkami...
I o wstydzie jeszcze rzeknę..... Odwyk to wstyd, przed bliskimi, itp...
Czym jest więc wobec Ciebie pijane zachowanie wobec innych. Czy tego sie nie wstydzisz?
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Marta74, Marcel

Perypetie Marcela 2017/12/04 20:36 #7

  • Marcel
  • Marcel Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 5
  • Otrzymane podziękowania: 3
Dziękuję za miłe przyjęcie Anko 1, Marto74, MISIO, Jurku i Szeklo :)

Jurek napisał:
Jestem alkoholikiem,który już przestał walczyć.Poddając się,uznając swoją bezsilność wobec alkoholu-wygrałem trzeźwe życie.Stawanie w ringu z alkoholem zawsze kończyło się porażką.

Dobrze wiedzieć.

Szekla napisał:
Walka, jakakolwiek by nie była, męczy. Traci sie na nią nie potrzebnie swoją energię. Może więc zamienić to na :-? dbałość o swoje zdrowienie? Tak codziennie, sukcesywnie, małymi kroczkami...

Na tego rodzaju sugestie liczyłem! :) Wielkie dzięki.

Szekla napisał:
I o wstydzie jeszcze rzeknę..... Odwyk to wstyd, przed bliskimi, itp...
Czym jest więc wobec Ciebie pijane zachowanie wobec innych. Czy tego sie nie wstydzisz?

Dla mnie zdecydowanie gorszym jest łażenie po monopolowych i knajpach niż wybranie się na odwyk. Niestety doświadczyłem już, kim się stałem w oczach ludzi w swej okolicy, jacy się dowiedzieli, gdzie chodzę, że na AA. Nie byłem dla nich natomiast naganny, łażąc po knajpach; bo czemuż by miał sobie nie pójść facet na piwo?
Ostatnio zmieniany: 2017/12/04 20:37 przez Marcel. Powód: literówka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Perypetie Marcela 2017/12/04 21:23 #8

  • magnat
  • magnat Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 153
  • Otrzymane podziękowania: 145
Witaj tez jestem alkoholikiem powiem ci tak nie przejmuje sieco inni powiedza ludzie gadali,gadaja,i beda gadać zrob to dla siebie naprawde warto mi dzisiaj alkohol do niczego nie jest potrzebny madrych wyborow zycze
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Perypetie Marcela 2017/12/04 21:29 #9

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3065
  • Otrzymane podziękowania: 4392
Cześć. Jestem Krzysztof alkoholik.
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Perypetie Marcela 2017/12/04 21:31 #10

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6630
  • Otrzymane podziękowania: 9164
Marcel napisał:
W obliczu tej szansy nie potrzebuję już pić;
mam cel, dążenie i nie chcę kontynuować picia.
Stałem się szczęśliwy, tylko czy wolny?
Marcelu :-H tak naprawdę, to kiedyś ustalisz sam priorytety - sam na własnych błędach i ich konsekwencjach, lub korzystając z doświadczeń innych.
Twoje kontakty z AA raczej powierzchowne, bo tam twierdzą to co powiedziane zostało wcześniej - NIE WALCZĘ, z pokorą uznaję wyższość alkoholu nade mną, co skutkuje tym, że po alkohol nie sięgam.
Nawet NIE CHCĘ KONTYNUOWAĆ PICIA brzmi jakby nieprzekonywująco.
Czy nie prościej rzec - CHCĘ NIE PIĆ.
No, i ja nie piję dla siebie, bo dla kogoś nie pić jest wręcz niebezpieczne.
Uzależnia moje niepicie od relacji z kimś. Twoja trzeźwość powinna się oprzeć na Twoich dobrych relacjach z samym sobą. Zdrowieć w tej chorobie znaczy tyle, co być w dobrych stosunkach z Bogiem - cokolwiek bym myślał o jego istnieniu, ze sobą i z drugim człowiekiem.
Witaj na trzeźwym kursie :AR!
Marcelu, ster w Twoich rękach. Pogoda w rękach Opatrzności. :-BD
A z tą wolnością - to spokojnie, bo początek to trudne do określenia odczucia i bardzo zmienne. Alkoholik ma podstawowy problem:
wolność od alkoholu. I nie tylko dla ciała, ale wolność dla umysłu.
To dopiero praca - uwolnić swój umysł od myśli o alkoholu.
Ja się uczę tegoż właśnie. :lol:
Ostatnio zmieniany: 2017/12/04 21:39 przez andrzejej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Antea, Ivi, magnat, jerzak, Marcel, andrzejt, novi

Perypetie Marcela 2017/12/04 21:50 #11

  • magnat
  • magnat Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 153
  • Otrzymane podziękowania: 145
Tak to jest zeby przestac pic dla siebie bo ja kazik alkoholik gdybym przestac miał la swoich bliskich to bym juz dawno zapil i byl tam gdzie bylem czyli na dnie warto naprawde warto być trzeźwym spokojnej nocy życzę
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Perypetie Marcela 2017/12/04 22:20 #12

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Online
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7326
  • Otrzymane podziękowania: 11925
Dzieki trzezwosci osiagnelam w ciagu tych szesciu lat wiecej, niz w calym swoim zyciu. Na pewno warto.
Mam na imie Ula i jestem alkoholiczka. Witaj na forum @};-
Istnieją słowa, które nie mówią nic i cisza, która mówi wszystko.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejt

Perypetie Marcela 2017/12/04 23:46 #13

  • Wera33
  • Wera33 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2056
  • Otrzymane podziękowania: 4764
Witaj Marcelu na forum :czesc:
Obróć twarz ku słońcu a cienie zostawisz za sobą.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Perypetie Marcela 2017/12/05 08:06 #14

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 14871
  • Otrzymane podziękowania: 20598
Marcel napisał:
Dla mnie zdecydowanie gorszym jest łażenie po monopolowych i knajpach niż wybranie się na odwyk. Niestety doświadczyłem już, kim się stałem w oczach ludzi w swej okolicy, jacy się dowiedzieli, gdzie chodzę, że na AA. Nie byłem dla nich natomiast naganny, łażąc po knajpach; bo czemuż by miał sobie nie pójść facet na piwo?
Nic sie nie dzieje bez przyczyny i tu....właśnie na grupie, temat nie omawiany ale za to wisi tablica a na niej....system iluzji i zaprzeczeń...
czemuż by miał sobie nie pójść facet na piwo?
co to za chłop co nie pije
kto nie pije ten kabluje....

Można by wymieniać w nieskończoność.
Nie o Twoim zakłamaniu mówię bo czytam, że już wiesz, doświadczyłeś, że jesteś Alkoholikiem. Widzę jednak, że miotasz się z tym co powiedzą inni. A tak naprawdę to ważne jest to, co Ty czujesz / będziesz czuł, będąc sam ze sobą.
Dlatego myślę, że fajnie być postrzeganym w społeczeństwie z szacunkiem i sympatią, najpierw jednak należy polubić siebie.
Nikt za Ciebie życia nie przeżyje, nikt za Ciebie nie umrze.
Nikt za Ciebie nie pije, nikt za Ciebie nie będzie trzeźwiał.
To są Marcel Twoje wybory. Spraw tak abyś polubił siebie a reszcie świata pogadamy później :grin:
To tak przy porannej kawie. Zapraszam na ~O)
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jerzak, Marcel, andrzejt, Kas1968

Perypetie Marcela 2017/12/05 08:41 #15

  • jerzak
  • jerzak Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2439
  • Otrzymane podziękowania: 5661
Jestem alkoholikiem mam na imię Jerzy. Witaj tu. %%- .
Bezsilność wobec alkoholu jest siłą.
Energią tą trzeba w pełni wykorzystać na trzeźwienie
Abstynencje łatwo jest zachować. Nie piję i już.
Daj myślom lot wysoki,
daj czynom miarę granic.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejt

Perypetie Marcela 2017/12/05 11:50 #16

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Online
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 11873
  • Otrzymane podziękowania: 14740
Witaj Marcelu :czesc:
Nie uzależniam swojego życia, postępowania od innych ludzi i ich opinii, to jest moje życie i ja je przeżywam, nikt za mnie, mi ma pasować, mi być dobrze i automatyczne bliskie mi osoby inaczej mnie odbierają, cieszą się waz ze mną, zmieniłam i zmieniam. Idę moją drogą, która mi służy.
Jestem Monika alkoholiczka.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą...nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Marcel, andrzejt

Perypetie Marcela 2017/12/05 11:58 #17

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2956
  • Otrzymane podziękowania: 4518
Cześć Marcel :czesc:
Najtrudniejsza część zdrowienia jest wtedy kiedy nie jesteś pewien czy chcesz wyzdrowieć.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Perypetie Marcela 2017/12/05 12:40 #18

  • Tolek Banan
  • Tolek Banan Avatar
+ za nazwę wątku :czesc:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Perypetie Marcela 2017/12/06 07:42 #19

  • Danny Torrance
  • Danny Torrance Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 189
  • Otrzymane podziękowania: 171
Sie masz Marcel.
Nie potrzebujesz faceta od pogody
By wiedzieć, w którą stronę wieje wiatr
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Perypetie Marcela 2018/08/05 23:01 #20

  • Marcel
  • Marcel Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 5
  • Otrzymane podziękowania: 3
I wracam tu po przerwie.

Myślę o udaniu się na odwyk. Ale na co dzień zmagam się nie tylko z pokusą wypicia, tę nawet nie mam tak dużą... Najbardziej przeszkadza mi cowieczorne pragnienie (w przenośni) "wyskoku z domu", chęć zaszalenia. I jak się z tego uwolnię? Co w tym dopomoże odwyk? Najgorsze jest to, że się przyzwyczaiłem imprezować. Osoby tutaj zapewne pijały w samotności, jakoś w nudnym pokoju - czegoś, od czego łatwiej uciec w coś atrakcyjniejszego; oczywiście ucieczka od substancji do łatwych ani lekkich nie należy. Ja tymczasem poznałem uroki wieczornych spotkań, a co gorsza przyzwyczaiłem się do owych wieczorów - poza domem. Narobiłem sobie po drodze kłopotów ze zdrowiem i finansami; widzę jak mnie picie na dno prowadzi, ale lęk (bo to nie tylko pokusa) cowieczorny, takie kurdę osaczenie psychiczne, to jest silniejsze. Co w takiej sytuacji??? :(

Za poprzednie komentarze bardzo dziękuję (nie odpisywałem, bo uznałem, że jak piję, to nic nie ma sensu).
Ostatnio zmieniany: 2018/08/05 23:05 przez Marcel.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejt

Perypetie Marcela 2018/08/05 23:34 #21

  • Wera33
  • Wera33 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2056
  • Otrzymane podziękowania: 4764
Witaj Marcel ponownie :czesc: kiedy postanowiłam, że rzucam picie bo prowadzi mnie to na dno wiedziałam, że nie będzie ani łatwo ani, że nie będzie półśrodków. A takim półśrodkiem w moim przypadku było właśnie towarzystwo. Nie ważne, że najczęściej lubiłam pić samemu by nie musieć mieć hamulców. Często jednak przebywałam w towarzystwie pijących i pijanych. Odkąd nie piję odciełam się od takiego towarzystwa na ile mogłam, ale również zrezygnowałam z wielu różnych innych rzeczy, które "lubiłam". Nie piję już 17 miesięcy, ile to już razy marzyłam by wyjść wieczorem na miasto ze znajomymi i posiedzieć sobie w ogródku piwnym, niekoniecznie pijąc. Raczej teskniłam za atmosferą tamtych nocy. Ja dziś wiem, że moim priorytetem jest być trzeźwą, dlatego szukam sobie w zamian czegoś innego. Czegoś co nie zabierze mi godności, pieniędzy, i nie dołoży wstydu i obrzydzenia do samej siebie. Np tyle ile mogę spotykam się z trzezwymi alkoholikami. Staram się robić to, co sprawia mi przyjemność tylko że z trzezwymi ludźmi. Niestety albo stety ale z niektórych rzeczy trzeba zrezygnować i szukać zamienników. Dziś to co robię i ludzi których mam wokół siebie nie zamienilabym na nic ani nikogo innego. Nie można mieć ciastko i zjeść ciastko.
Obróć twarz ku słońcu a cienie zostawisz za sobą.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Maksym, andrzejt

Perypetie Marcela 2018/08/06 05:51 #22

  • ynst
  • ynst Avatar
Cześć, ja ma mam imię Marceli i jestem alkoholikiem :-)
Marcel napisał:
Na horyzoncie życia pojawiła się tymczasem szansa, bym za owej sprawą odmienił swe niespełnione życie, jednak chciałbym zachować to dla siebie. W obliczu tej szansy nie potrzebuję już pić; mam cel, dążenie i nie chcę kontynuować picia.

Ta szansa to jakby lek przeciwbólowy. Owszem pomoże na jakiś czas, dłuższy lub krótszy. Ale najlepiej usunąć przyczynę która powoduje, że ból się pojawia wtedy masz pewność, że on nie wróci. Też miałem takie "szansy" i byłem święcie przekonany, że alkohol nie jest mi już do niczego potrzebny bo mam " ...". Po czasie urok "..." bladł i znikał a alkohol czekał jak wierny pies u progu. Był zawsze kiedy go potrzebowałem, dopiero po latach ktoś mi powiedział, że alkohol to nie jest mój problem. Moim problemem jest to co zapijam.
Ostatnio zmieniany: 2018/08/06 06:02 przez ynst.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Perypetie Marcela 2018/08/06 07:24 #23

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 14871
  • Otrzymane podziękowania: 20598
Cześć Marcel :czesc:
Nieważne kto jak pijał, czy w samotności, czy imprezował, czy taplał się w kałuży, przymarzał na mrozie... Ty jesteś ważny i Twoje decyzje.
Teraz myślisz o odwyku. a ja Ci powiem, że im dłużej będziesz o nim myślał, tym szybciej wymyślisz butelkę, czy imprezę jak to nazwałeś.
W tej chorobie liczą się czyny nie żadne myślicielstwa. Zatem działaj.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tomoe, andrzejt, Kalii

Perypetie Marcela 2018/08/06 07:32 #24

  • naen
  • naen Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • ..przebij się przez mur swych słabości...
  • Posty: 203
  • Otrzymane podziękowania: 225
Witaj Marcel
Chyba już sam widzisz,że alkohol zaczyna Cię gubić.. A wierz mi będzie jeszcze gorzej " ten pociąg się rozkręca" i nie wysiądziesz na upragnioną stację.
Zacznij od walki w swojej głowie..przeanalizuj co możesz stracić i co już tracisz..młodość i zdrowie..
Jesteśmy prawie równolatkami, więc też się z tym zmagałam.
Nie siegaj już po alko..tyko bądź tu z Nami..pisz kiedy będziesz miał"kryzys" i walcz! %%- na szczęście. POZDRAWIAM
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejt

Perypetie Marcela 2018/08/06 07:38 #25

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6630
  • Otrzymane podziękowania: 9164
Marcel napisał:
Próby wstrzymania się kończyły się: pierwsza olbrzymią frustracją z myślą ... na takie coś to nie byłem gotowy, jednak nie dam dziś rady sobie odmówić[/i];
przy drugiej próbie uzbroiłem się już w cierpliwość, że będzie to psychicznie bolało, to znów jakoś uciekałem od tematu myślami i obawiam się, że powodowany nałogiem.
Mam za sobą spotkania AA, w jakich okresie nie zdołałem się powstrzymać.

Zdaję sobie sprawę, co może być następnego – odwyk pod zamknięciem, niesamowity wstyd w rodzinie. Na horyzoncie życia pojawiła się tymczasem szansa, bym za owej sprawą odmienił swe niespełnione życie, jednak chciałbym zachować to dla siebie.
W obliczu tej szansy nie potrzebuję już pić; mam cel, dążenie i nie chcę kontynuować picia. Stałem się szczęśliwy, tylko czy wolny?
Marcel, napisałeś 8 miesięcy temu ten post i ja w nim zauważam faceta, któremu zaczyna przeszkadzać styl jego picia więc próbuje wstrzymać się od picia - niestety bezskutecznie. Na mitingu był może z raz czy dwa i stwierdził, że to nie dla niego. Odwyk - to obciach w rodzinie, więc pozostają samotna wewnętrzna walka i odkładanie w czasie tego, co i tak nieuchronne - terapia, mitingi.
Myślę, że jeszcze nie byłeś wtedy jeszcze gotowy i jak widzisz nie tędy droga w alkoholiźmie, że zaprzestaniesz pić, bo pojawiła się na horyzoncie szansa na odmianę niespełnionego życia. Nie jesteś w stanie z tej szansy skorzystać, bo plany pokrzyżuje Ci niebawem alkohol. Alkohol daje Ci złudzenie, w które pod jego wpływem wierzysz, a bez niego zaczynasz wątpić czy dasz radę, więc znów fajnie jest wejść - po siłę i wiarę.
Alkoholik, to dla oserwatora z zewnątrz dziwaczna, niezrozumiała osoba, która z uporem maniaka i naiwnością szuka w alkoholu czegoś, czego tam nie ma. Marcelem jesteś na trzeźwo. Zobacz ile bólu sprawia Ci dzisiaj trzeźwy Marcel? Musisz ten ból zalać, mieć na chwilę inne zdanie o sobie, lepsze. I tak tkwisz w oszustwie co raz silniej. Tu, na Ziemi, w realu, w domu, w pracy, w rodzinie, zdasz egzamin z życia - tylko trzeźwy. Z pijanym nikt poza pijanymi nie chce gadać. W zasadzie w takim matrixie można żyć swobodnie tylko w domu wariatów. Kluczem jest zabrać się za tego Marcela, którego zaakceptuje świat - trzeźwego. :-BD
Więc się chłopie nie czaruj jaki to jesteś gościu wspaniały po pierwszej wytęsknionej dawce alkoholu gdy oszukańcze ciepło rozlewa się po mózgu. Za niedługo czar pryśnie i trzeba znowu sobie zatkać ryło następnym kielichem czy łykiem. I jak się z tym nic nie zrobi, to tak będzie do usranej śmierci.
A to post obecny.Marcel napisał:
Najbardziej przeszkadza mi cowieczorne pragnienie "wyskoku z domu", chęć zaszalenia.
Najgorsze jest to, że się przyzwyczaiłem imprezować.
... poznałem uroki wieczornych spotkań, a co gorsza przyzwyczaiłem się do owych wieczorów - poza domem.
Narobiłem sobie po drodze kłopotów ze zdrowiem i finansami;
widzę jak mnie picie na dno prowadzi, ale lęk (bo to nie tylko pokusa) cowieczorny, takie kurdę osaczenie psychiczne, to jest silniejsze. Co w takiej sytuacji???
Widzisz, w życiu przychodzi taki czas, że trzeba się powoli ogarnąć i za nie zabrać. Sprawiasz wrażenie faceta, który chce koniecznie sobie ten młodzieńczy wiek przedłużyć. Twoja dusza jest chora, bo ciało się starzeje i ma 33 lata, a Ty umysłem chcesz nadal tkwić w innej "epoce" - młodzieńczej beztroski, nieodpowiadania za nic, w krainie kumpli, śmichów chichów i rozmów o doopie Maryni. Ja to znam, ja tego nie wymyśliłem pod Ciebie - ja taki sam byłem. Niedojrzały emocjonalnie, nieodpowiedzialny. Przez picie uciekła mmi jedna "epoka" w życiu - czas odpowiedzialnego za rodzinę faceta. Epoka przejścia z młodzieńczości w dorosłe odpowiedzialne życie. Wolałem ją spędzać w "próżni", gdy nie radziłem sobie ze sobą.
Ty nie przyzwyczaiłeś się do imprez, ty pokochałeś tę próżnię jaka panuje pod wpływem alkoholu. Tam przez pewne chwile nie ma nic co martwi. Nie da się być cały czas tam zawieszonym w takim błogim stanie. Ja wiem i Ty wiesz, że pojawiają się kłopoty.
A to, co Cię wieczorem w domu nachodzi - to nie osaczenie psychiczne.
To nazywa się - OBSESJA PICIA.
O tym parciu na szkło wiesz nie tylko Ty. Widzi to również Twoje otoczenie i nie jest Ci wstyd???
Odwyk, czy terapia zamknięta, to nie obciach - to koło ratunkowe dla Ciebie rzucone przez Los. Skorzystaj z niego. :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): naen, aedi, andrzejt

Perypetie Marcela 2018/08/06 07:49 #26

  • andrzejt
  • andrzejt Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 93
  • Otrzymane podziękowania: 198
Cześć Marcel.
Naprawdę fajnie, że wróciłeś.
Niestety nic/nikt nie da Ci takiej motywacji w rzuceniu alkoholu która będzie w stanie przezwyciężyć ten nałóg jeśli sam nie będziesz na 1000% zadeklarowany i gotowy na wyrzeczenia.
Mam wrażenie, że jeszcze nie jesteś na tym etapie. Może warto byś przemyślał swoje życie. Mając 34 lata to jeszcze wszystko przed tobą. Tyle tylko, że od ostatniego opamiętania minęło 8-9 straconych miesięcy.
Być może następne przyjdzie za 3-4 lata. wtedy już będziesz koło 40tki.
A następne?
Ja nie piję dopiero pół roku i to naprawdę fantastyczne pół roku.
Jeśli tak spojrzałbyś na alkohol z dystansu 15 lat wstecz? naprawdę wtedy dałbyś się za niego zabić?
Naprawdę wtedy byłby on dla Ciebie tak istotny żeby nie móc go rzucić w oka mgnieniu jeśli tylko by zagrażał twojemu przyszłemu pełnemu planów życiu?
Ja staram się traktować alkohol/imprezy/całą alkoholową otoczkę, jak mocną alergie na czekoladę.
No pewnie, że wszyscy lubią czekoladę. Niektórzy nawet bardzo. Ale nikt ze stwierdzoną alergią i zdrowymi zmysłami nie będzie ryzykował.
Po prostu można wylądować przez to w szpitalu koniec kropka. Nie mogę nie jem.
I teraz tak, czy życie z alergią na czekoladę jest naprawdę tak dużo uboższym życiem ?
Muszę po prostu omijać pijalki Wedla i tyle :P
Rzecz jasna powyższe porównanie z przymrużeniem oka :)

Zastanów się, bo naprawdę następne zatrzymanie się w życiu i zastanowienie czy nie tracisz życia przez alkohol, może nie nadejść za 9 miesięcy ale za 9 lat.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): naen, Koziol72, Kalii

Perypetie Marcela 2018/09/24 10:57 #27

  • Marcel
  • Marcel Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 5
  • Otrzymane podziękowania: 3
Na początku bardzo przepraszam, że milczę w wątku, ech - najwyraźniej uciekłem od skonfrontowania się z problemem; głupio mi tylko wobec Osób, które mi tu pomagają i nie chcę już więcej pozostawić Waszych postów bez odzewu. To - nawiasem - jedna z moich wad do koniecznej zmiany, problem który, jak wiele innych, przesłania mi nałóg i jego iluzja, że jest spoko (gdy tak naprawdę mam już z tym kłopoty). Tak więc, porobiło się na tyle źle, że jestem już gotów na odwyk, ewentualnie wspólnota AA i zablokowanie sobie dojścia do alkoholu, aby mi nigdzie nie sprzedawali po interwencji rodziny. Chcę już postawić wszystko na szalę trzeźwości, jednak czemu napisałem o drugiej opcji z AA i interwencją rodziny w punktach monopolowych: otóż, nie uciekam teraz od odwyku, bo bardzo możliwe, że przeprowadzę tak jedną opcję (z odwykiem), jak i drugą (z popaleniem w życiu mostów do alko), ale mniej będę się bał iść na odwyk, jak się zorientuję, jak to mniej więcej będzie:

Czy będę tam miał miejsce i chwilę na prywatność (nie chodzi mi o sztuczki ku wypiciu, broń Boże)? Czy muszę tam zostać poddany detoksowi i czy ten detoks będzie drastyczny, pod kroplówką? Jak takie kwestie, jak wizyta księdza, fryzjera - czy jest się pod zamknięciem i są takowe wizyty, czy pacjenci sami udają się do kościoła lub fryzjera na miasto? I czy jest różnie, w jednym ośrodku tak, w drugim tak, czy jednakowo?

Tym razem, odpowiem na ewentualny odzew z Waszej strony, gdyż wszystko ma być już na szali trzeźwości; niestety nie jest, gdyż nadal w sporej mierze wieczorami zachciewa się tej substancji i postanowienie o trzeźwości zmienia jakby druga część osobowości. Niech mnie Bóg broni przed moimi nałogami!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Perypetie Marcela 2018/09/24 11:25 #28

  • Kalii
  • Kalii Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 148
  • Otrzymane podziękowania: 182
:czesc: witaj, zrobiłeś pierwszy krok
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Perypetie Marcela 2018/09/24 11:38 #29

  • lukasz1123
  • lukasz1123 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 341
  • Otrzymane podziękowania: 560
Cześć, z tej strony Łukasz, alkoholik.
Co ci to da, że mama, czy tata, czy ktokolwiek z rodziny zabroni w pobliskim sklepie sprzedawać ci alkohol? A co będzie, jak pojedziesz tam, gdzie nie ma zakazu od twojej rodziny? Przecież to głupota. Nie chcenie picia musi wyjść od samego zainteresowanego, czyli ciebie. Mi nikt nie zabrania kupowania wódki, czy piwa, czy czegokolwiek. Ba, nawet nikt mi nie zakazuje pić. Ja sam z siebie nie piję, bo nie chcę, bo mam dość rzygania, telepania i co najważniejsze, chcę żyć, bo wiem, że wódka prędzej, czy później doprowadzi mnie zdechnięcia. Do zdechnięcia, bo z godną śmiercią nie ma to nic wspólnego.
Zadajesz dziwne pytania o kościół, fryzejra itp. Dla kogoś, kto chce rzucić picie tak na poważnie, to nie ma znaczenia. Znam zachowania osób, którym było bez znaczenia gdzie pojadą, byleby przestać pić, bo byli na takim etapie, że życia nie wyobrażali sobie z piciem, jak i bez niego.
Ja zdecydowałem się nie pić, ponieważ, mimo, że nie udało mi się jeszcze stracić za dużo, oprócz pieniędzy i normalnych emocji, widziałem dla siebie jedno wyjście: mianowicie sznur. Trzeźwieję razem ze wspólnotą i narazie idzie mi jakotako, czyli nie piję. Jest to proces długi, taki sam, jak wchodzenie do tego bagna.
Nie obraź się, ale z twojego tekstu można wyczuć, że jeszcze nie przyszedł twój czas, na podjęcię jednej z najważniejszych decyzji w pijanym życiu. Ja oczywiście życzę ci jak najlepiej, bo wiem do czego wóda potrafi doprowadzić.
pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Angora, Marcel

Perypetie Marcela 2018/09/24 12:10 #30

  • tomi
  • tomi Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 12
  • Otrzymane podziękowania: 5
Witaj . Nie kombinuj i nie myśl za dużo , weź się w garść , powiedz sobie od dzisiaj nie piję , bo nie jest mi to do niczego potrzebne i staraj się tego trzymać . Unikaj sytuacji i ludzi przez których możesz poczuć chęć do alkoholu . Pierwsze dni mogą być ciężkie ale potem jest łatwiej .Najważniejsze to miej świadomość , że pijąc niszczysz sobie zdrowie , życie i jak nie przestaniesz to będzie tylko gorzej .
Nie piję , bo tak chcę i dobrze mi z tym...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Perypetie Marcela 2018/09/24 13:57 #31

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 14871
  • Otrzymane podziękowania: 20598
Marcel
Gdziekolwiek uciekniesz tam zabierzesz ze sobą swoją chorą głowę, przed sobą nie uciekniesz.
To Twoja głowa ma nie chcieć pić a nie alkohol ma zniknąć z półek!!! On był, jest i będzie.
Każdy nakaz/zakaz dla Ciebie to złość, gniew, powód do awantury i kolejnego chlania.
Jak żyć bez alkoholu obok alkoholu nauczy Cię terapia, wesprze AA. I nie ma ewentualnie, być może, bo to oznacza brak zdecydowania. Jest albo pije albo nie chcę pić.
To jest Twoje życie i chcesz być szczęśliwym człowiekiem to nieważne jaki Ośrodek, czy jest w nim telewizor, odkurzacz czy pralka. Czy podają obiady na porcelanowych talerzach czy w metalowych miskach.
Najpierw leczenie a po nim powoli kryształowe żyrandole
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Marcel, Aksamitka

Perypetie Marcela 2018/10/01 18:09 #32

  • Marcel
  • Marcel Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 5
  • Otrzymane podziękowania: 3
Wszystko to prawda. Jednak cóż złego jest w chęci zorientowania się, jak to mniej więcej będzie? W zasadzie to zapomniałem o najważniejszym - miałem spytać o kwestie leków, które przyjmuję. Muszę to wiedzieć, jak z tą kwestią - czy mogę mieć przy sobie jakieś tabletki? Zażywam zwłaszcza na układ moczowy i tu naprawdę nie ma żartów, gdy ominę (np. przez zapomnienie o zażyciu). Bardzo będę wdzięczny za ewentualną odpowiedź, o którą proszę.

Za szczególnie mądre uważam od początku posty Szekli, nawiasem.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Perypetie Marcela 2018/10/01 19:00 #33

  • Marta74
  • Marta74 Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1954
  • Otrzymane podziękowania: 1513
W ośrodku, w którym byłam, należało zgłosić te leki, ktore się zażywa, oddać je pielęgniarce z zaznaczeniem kiedy i w jakich dawkach ma się ja brać. I później, to juz tak jak w szpitalu, pielęgniarka wydzielala tablety.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Marcel

Perypetie Marcela 2018/10/02 23:29 #34

  • zebra
  • zebra Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 93
  • Otrzymane podziękowania: 203
Cześć, Marcel.
Na odwyku nie byłam, więc nie potrafię odpowiedziec na Twoje pytania. Natomiast zastanawiam się, co właściwie dadzą Ci te odpowiedzi (mam na myśli tego fryzjera i księdza)? Czy jeśli okaże się, że przez tych kilka tygodni nie będzie tego fryzjera, to nie zdecydujesz się na odwyk? Wybacz, nie chcę być niegrzeczna, ale takie rzeczy by mi do głowy nie przyszły, kiedy rozwazalam możliwości leczenia. I podejrzewam, że wcale nie o tę fryzurę chodzi, a o coś znacznie ważniejszego. O co? To już sam powinieneś ze sobą ustalić. Szczerze ze sobą pogadać - czego właściwie chcę?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.