Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami i sugestiami jakie posiadaliśmy w trakcie naszego pijanego życia jak i na drodze naszego trzeźwienia. Mówimy o sobie, nie o innych.

TEMAT: Wąska Droga

Wąska Droga 2019/01/17 07:42 #561

  • piotrek94
  • piotrek94 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 410
  • Otrzymane podziękowania: 655
Dobrze, że z nami jesteś :)
Miło się czyta Twoje posty
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2019/01/17 07:58 #562

  • Aksamitka
  • Aksamitka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1427
  • Otrzymane podziękowania: 2713
Madry post, jak zawsze.
My ludzie kochamy powtarzalnosc, w ten sposob sie uczymy i to mamy zakodowane.
Ja sie ciesze gdy tworze dobre nawyki, dopiero je zaszczepiam i daleko mi od poczucia bezpieczenstwa, czy spokoju dnia codziennego, jeszcze cos targa, pojawia sie lek.
Nigdy nie bedziemy doskonali, bo i z perfekcjonizmem mozna przesadzic. Dobrze jest jak jest.
Trzymam kciuki za dzis %%-
Uwaga jest energia, na co ja skierujesz urosnie, od czego odwrocisz zniknie.
Ostatnio zmieniany: 2019/01/17 07:59 przez Aksamitka.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2019/01/17 08:51 #563

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15451
  • Otrzymane podziękowania: 22188
"Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć:". Te i jeszcze wiele słów Desideraty myślę, że pomogą Ci odpowiedzieć na Twoje pytanie.....

Tsubasano napisał:
Czy to zdrowe patrzenie, czy chory perfekcjonizm?
Bardziej skłaniam się do braku wewnętrznej zgody niż do perfekcjonizmu. Wyciąganie pieniędzy kojarzy mi się z nieuczciwością. Podstawą Trzeźwienia jest uczciwość. Myślę więc Tsu, że wszystko jest OKI :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2019/01/17 09:02 #564

  • Aksamitka
  • Aksamitka Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1427
  • Otrzymane podziękowania: 2713
Wyciaganie pieniedzy to uzywanie manipulacji, wiemy dobrze ze to jest nieuczciwe, bo wprowadza sie kogos w blad, czy manipuluje uczuciami.
Ale nic zlego nie ma wtym, ze ktos kto ma pieniadze inwestuje w cos, chcac je rozmnozyc, lub wspiera wartosciowa idee, majac z tego poczucie czynienia dobra. To nie jest wyciaganie pieniedzy, ale propozycja ktora obu stronom moze dac korzysci. To jest moim zdaniem uczciwe.
Uwaga jest energia, na co ja skierujesz urosnie, od czego odwrocisz zniknie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2019/01/17 09:33 #565

  • AgaMars
  • AgaMars Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1251
  • Otrzymane podziękowania: 3433
Tsubasano napisał:
Wczoraj pomyślałem, że nie chce mi się ściemniać. Szefowie nastawieni są, tak mi się przynajmniej wydaje, na udawanie, na propagandę sukcesu i na pozyskanie dalszych środków. A ja uważam, że nie jestem gotowy. Mam głęboką niechęć do prowizorki, którą przedstawia się jako solidną konstrukcję. Takie miałem zadanie - przedstawić tej osobie pewien projekt i zdobyć środki na jego realizację. A ja czuję, że to jest totalna prowizora obliczona na wyciągnięcie pieniędzy.

Czy to zdrowe patrzenie, czy chory perfekcjonizm?

Jesli projekt naprawde jest niedopracowany to jest to zdrowe patrzenie, a jesli jest w miare dopracowany to moze byc perfekcjonizm. Tego sie tak na odleglosc nie da ocenic. Czy masz kogos, kto bylby w stanie obiektywnie to ocenic, skoro nie jestes jeszcze w stanie zaufac swoim odczucom? Tzn to, czy projekt jest czy nie jest dopracowany.
Pozdrawiam i powodzenia :ymhug:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2019/01/17 11:02 #566

  • Antea
  • Antea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2182
  • Otrzymane podziękowania: 2299
Z perspektywy czasu gdy trzeźwieję tamci ludzie i praca jaką wykonywałam mi odpowiadali bo miałam nałożony na głowę zasłonę w postaci filtru z alkoholu. Teraz sumienie mi "wyrzuca"
Odkrywam kim staje się w objęciach BOGA.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2019/01/17 11:17 #567

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 6954
  • Otrzymane podziękowania: 11600
Ja mysle, ze powinno sie postawic sprawe jasno, bez zadnego "farbowania trawy na zielono" i pozwolic tym co maja pieniadze decydowac. No ale Ty juz pewnie wiesz najlepiej co i jak.
@};-
Istnieją słowa, które nie mówią nic i cisza, która mówi wszystko.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2019/01/17 21:32 #568

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2139
  • Otrzymane podziękowania: 6577
Bardzo się cieszę, że zdecydowałem się napisać tu rano o tym wszystkim. Mam za sobą naprawdę udany dzień. Osoba, która jest przedstawicielem dużej fundacji okazała się bardzo przyjazną, kompetentną a jednocześnie skromną kobietą. Rozmawiałem zupełnie szczerze. Nie wiem jak to wypadnie finansowo, to nie jest takie ważne, cieszę się, że mam pokój serca.
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, Antea, AgaMars, Namika, Aksamitka, anikaa

Wąska Droga 2019/01/27 20:59 #569

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2139
  • Otrzymane podziękowania: 6577
Toruń. Ostatnie miejsce, w którym piłem. Ten sam dom, w którym mieszkałem półtorej roku temu.
Jestem tutaj, bo miałem spotkanie - wykład. Było fajnie, przyszło sporo ludzi, także sporo znajomych. Mówią "idziemy tam gdzie zawsze?". Wiedzą, że już nie piję, ale może tak dla towarzystwa bym się przeszedł. Mówię "jadę o piątej rano, jestem zmęczony, wracam". OK. Wracam. Wchodzę do tego domu. Z sąsiednich drzwi charakterystyczne odgłosy, charakterystyczny zapach. Niedziela wieczór to była zawsze impreza. Brzęk szkła, powietrze siwe od fajek.
"I co? - myśl przychodzi - Nie zajdziesz chociaż żeby się przywitać? Nie powiesz <<cześć>>?". Poczucie winy od razu. Przecież trzy lata tutaj, razem, tyle wieczorów, tyle spraw... Nie zapukać chociaż?
I nagle myśl inna: "A gdzie oni byli dzisiaj? Wiedzieli, że przyjeżdżam, wiedzieli o spotkaniu. Żaden nie przyszedł, żaden się nie odezwał. Czemu to ja mam mieć wyrzuty sumienia, że nie przychodzę się przywitać? Czemu w tej hierarchii to ja ustawiłem się jako frajer, który musi zabiegać o innych, musi ciągle pamiętać, przyłazić, witać się, przypominać o swoim istnieniu?".
Nie, nie zapukałem. Nie zaszedłem. Ja mam już inne życie, chłopaki. Ja żyję już czym innym. Ja żyję.
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Ostatnio zmieniany: 2019/01/27 21:15 przez Tsubasano.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, ursa, Eloyze, Antea, kris66, aedi, Krzysztof Z., Zakapior, Namika, Roxana ten użytkownik otrzymał 3 podziękowań od innych

Wąska Droga 2019/01/27 22:15 #570

  • Eloyze
  • Eloyze Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Trzeźwieję
  • Posty: 1999
  • Otrzymane podziękowania: 4711
Święte słowa.Mój syn wrócił po 6-letnim pobycie w Anglii do kraju.6 lat temu.Wybudował dom i lubił, gdy miał wolną chwilę odwiedzić naszą rodzinną miejscowość.I co za każdym razem od przyjaciół,kuzynostwa słyszał? "Kiedy można do Ciebie wpaść"? Krótko milczał bo jest dość otwarty i zapytałwreszcie tego i owego - a który z Was zaprosił mnie gdy wróciłem do kraju i gnieździłem się 5 lat w wynajmowanym mieszkaniu podczas gdy Wy byliście juz urzadzeni? I koniec tematu.Owszem jeździ bo w końcu Go tam ciągnie ale "kumple" gdzies poznikali.Ma za to tych ze studiów,z Anglii więc nie jest samotny.Ale żal pozostał...Tak Tsunaboso,zapytał jak Ty....
Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty twojego życia. Nic bardziej prawdziwego.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano, Krzysztof Z., Namika

Wąska Droga 2019/01/28 06:31 #571

  • Namika
  • Namika Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1640
  • Otrzymane podziękowania: 3628
oklaskiii
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2019/04/22 17:10 #572

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2139
  • Otrzymane podziękowania: 6577
Życzenia odnawiania Życia w życiu dla wszystkich zaglądających tutaj!

Po pierwsze, z kolejnych Świąt wychodzę trzeźwy i zadowolony. Spokój, spacery, rozmowy z bliskimi, nade wszystko przeżycie na nowo bliskości Zmartwychwstałego.
Po drugie, mam w sobie dużo wdzięczności za przeżycie pod wieloma względami może najtrudniejszego półrocza w życiu. Przejęcie firmy, która okazała się tykającą bombą, przeżycie wybuchu (bankructwo, sprzedawanie majątku, zwolnienie pracowników, przeniesienie magazynu i biura), wychodzenie na zero, bez długów na dzisiaj. Wszystko bez palenia i picia. Wszystko w poczuciu, że robię ile mogę, ile umiem, choć umiem za mało. Lata temu pękałem w takich wypadkach, teraz się trzymam.
Po trzecie, perspektywa przeprowadzki do Gdyni, w piękne miejsce, w którym mieszkałem kilka lat temu i które dobrze wspominam. Szanse odbudowy całej działalności we współpracy z ludźmi, którzy chcą ze mną współpracować. Perspektywa trudnej pracy, do podjęcia której czuję się gotowy.

W tym czasie popełniłem też wiele błędów. Przede wszystkim brakowało mi często odwagi do podejmowania szybkich decyzji i działań. Widzę, że tego nie umiem zmienić tak szybko, jakbym chciał. Moja praca bywa paraliżowana przez poczucie zagubienia, brak pewności siebie, swoich kompetencji... Pojawiają się wtedy ucieczki - marnowanie czasu, rozproszenie, fantazje, które nie mają nic wspólnego ze zdrowym odpoczynkiem. Ciągle też nie udało mi się wypracować zadowalających form życia towarzyskiego - odkąd nie piję nawet w testach psychologicznych wychodzi mi, że jestem introwertykiem, chociaż wcześniej miałem sporą przewagę ekstrawertyzmu. Mam nadzieję, że to powoli będzie się zmieniało i w przyszłości będę umiał lepiej odnaleźć się w grupach ludzi. Jestem świadomy moich niedoskonałości.

Ale ogólnie bardzo na plus. Czuję się dobrze ze sobą, z Bogiem, z moim życiem. Zmartwychwstająco.
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, ursa, Antea, jerzak, Tomoe, Waldek, AgaMars, Ice, Zakapior, andrzejt ten użytkownik otrzymał 2 podziękowań od innych

Wąska Droga 2019/04/22 20:22 #573

  • Antea
  • Antea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2182
  • Otrzymane podziękowania: 2299
%%-
Pamiętam jak sprzedawałam dom ,rok czasu żyłam " na bombie" czy dostanie kupiec kredyt czy nie dostanie myślałam że mnie szlak trafi .Gdy piłam byłam ekstra teraz introwertyk przeżywający w sobie,według mojego terapeuty introwertyczna natura jest sprzyja przemyśleniu ,przetrawieniu a potem w spokojnym działaniu a więc na plus. zwyciesteoe
Odkrywam kim staje się w objęciach BOGA.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2019/05/12 15:30 #574

  • AgaMars
  • AgaMars Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1251
  • Otrzymane podziękowania: 3433
Tsubasano napisał:
W tym czasie popełniłem też wiele błędów. Przede wszystkim brakowało mi często odwagi do podejmowania szybkich decyzji i działań.

Dlaczego chcialbys podejmowac szybkie decyzje i dzialania? Czy jest to w twojej pracy konieczne? Pytam, bo ja wlasnie ucze sie podejmowania decyzji spokojnie i swiadomie. Ja niestety mam tendencje w druga strone. Robie zanim pomysle.

Tsubasano napisał:
Ciągle też nie udało mi się wypracować zadowalających form życia towarzyskiego - odkąd nie piję nawet w testach psychologicznych wychodzi mi, że jestem introwertykiem, chociaż wcześniej miałem sporą przewagę ekstrawertyzmu. Mam nadzieję, że to powoli będzie się zmieniało i w przyszłości będę umiał lepiej odnaleźć się w grupach ludzi. Jestem świadomy moich niedoskonałości.

Czytam wlasnie ciekawa ksiazke Susan Cain "Ciszej prosze... Sila introwersji w swiecie, ktory nie moze przestac gadac". Czytam, bo sama jestem introwertykiem, tylko ze wg mojego terapa introwertykiem socjalnym i potrafie dobrze odnajdywac sie w grupach ludzi, ale nie wytrzymuje wsrod nich zbyt dlugo. Ludzie mecza mnie. Tzn duza grupa ludzi na raz. Wole kontakty jeden na jeden. Kurcze napisalam to i zaczelam sie zastanawiac, czy moj projekt mnie nie przerosnie w tej kwestii? Hmmm...
Pozdrawiam :ymhug:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano, Carla746

Wąska Droga 2019/05/12 20:46 #575

  • naen
  • naen Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • ..przebij się przez mur swych słabości...
  • Posty: 197
  • Otrzymane podziękowania: 250
Tsu..kolego...nie rób tych testów.nie są Tobie potrzebne..ja coś widzę,że zaś rozbiłeś się na atomy...
Bądź sobą, nic nikomu nie muszisz udowadniać.
Jeśli chodzi o ludzi są na prawdę różni co o tym wiesz bardzo dobrze.
Za dużo myślisz..daj umysłowi odpocząć....wtedy I Ty odpoczniesz . Pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2019/05/14 21:27 #576

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2139
  • Otrzymane podziękowania: 6577
AgaMars napisał:
Ja wlasnie ucze sie podejmowania decyzji spokojnie i swiadomie. Ja niestety mam tendencje w druga strone. Robie zanim pomysle.

To ja mam w drugą drugą. Jak już pomyślę i wiem, co mam robić to wtedy... myślę jeszcze raz :lol:
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Ostatnio zmieniany: 2019/05/14 21:27 przez Tsubasano.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): AgaMars

Wąska Droga 2019/05/18 06:55 #577

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2139
  • Otrzymane podziękowania: 6577
Wróciłem z Bieszczad z głową pełną dobrych wrażeń nie tylko z ostatnich kilku dni z Wami, ale też z całego mojego bycia na "Niepijemy". Zdaję sobie sprawę z tego, jak bardzo mi pomogliście i pomagacie nie tylko w tym, żebym nie wracał do alkoholu, ale w poukładaniu wielu spraw w życiu.

I pewnie teraz, po tych wszystkich miłych doświadczeniach mam po prostu chęć napisania tu o czymkolwiek, ale jest temat, o którym długo, też w związku z forum, myślę a ostatnio jedna z Was uświadomiła mi jego znaczenie.

URAZY DO RODZICÓW.

Kilkanaście lat temu, przed rozpoczęciem mojej pierwszej terapii odwiedzałem rodziców mniej więcej raz - dwa razy w roku i spędzałem tam po około trzech - czterech dni. Zwykle planowałem posiedzieć z tydzień, ale po paru dniach czułem, jakby coś co mnie chroni, co powoduje, że czuję się jak dorosły a nie jak bezbronne dziecko, taki mój pancerz rozpuszcza się i kruszy. Wpadałem wtedy w jakiś marazm, poczucie braku energii, poczucie, że niczego nie mogę zaplanować, zrobić.. Miałem kogoś odwiedzić, ale mi się nie chce, miałem iść na spacer, ale mi się nie chce, miałem poczytać, pomóc robić obiad, iść do lasu, zapisać się do dentysty, miałem nie dyskutować bez sensu z Tatą, miałem nie pić w dzień... Cokolwiek miałem robić, wszystko tonęło w jakiejś niemocy, którą znałem dobrze z czasów liceum, kiedy jeszcze mieszkałem w domu.

Uciekałem więc. A w głowie układała mi się historia o tym, jak to wychowując się w domu z totalnie obojętnym ojcem i totalnie przejmującą się wszystkim matką nie mogłem wykształcić się w podstawowej ludzkiej kompetencji, którą jest działanie celowe. Działanie celowe, czyli umiejętność realistycznego formułowania swoich pragnień, celów, zamiarów i umiejętność ich realizacji. "Chcę dobrze grać na pianinie" - ćwiczę i gram, "chcę być silny i sprawny" - ćwiczę i buduję formę, "nie chcę marnować czasu na gry komputerowe" - nie gram, itd. Oczywiście, mogę sobie wymarzyć gruszki na wierzbie: "chcę, żeby wszyscy mnie lubili", "chcę, żeby pożądały mnie najładniejsze koleżanki", "chcę wygrać olimpiadę"... Ale teraz nie chodzi mi o jakieś wygórowane ambicje i fantazje. Chodzi o zwykłe sprawy, które mi nie wychodziły.

Jeszcze zanim zacząłem terapię uzależnienia (zaczynałem od gier komputerowych, później też pornografii) miałem kontakt z psychologiem i tam właśnie ukułem sobie tą teorię: ojciec niczego mnie nie nauczył, bo było mu wszystko jedno a matka wszystko robiła za mnie. Dlatego teraz jestem pierdołą, której nic nie wychodzi. Przez lata utwierdziłem się w takim ich postrzeganiu. Przez lata czułem, jak wizyty w domu i kontakty z rodzicami są dla mnie "powrotem do źródeł pierdołowatości". Jedynym pomysłem co z tym zrobić było wieloletnie ograniczanie kontaktu do minimum. To nie była jakaś wrogość, awantury czy nieodzywanie się. Raczej taki "kulturalny dystans".

Kiedyś, było to po kilku latach w terapii, w czasie, kiedy chodziłem regularnie na mityngi, przed Bożym Narodzeniem, mój sponsor, Bob, zapytał, po co ja właściwie wybieram się do domu rodzinnego. "Na Święta" - odpowiedziałem. "Ale po co?". No, i tu nie miałem żadnej dobrej odpowiedzi. Odpowiedzi miałem dużo, ale żadnej dobrej. Bob zapytał, czy nie chciałbym tego przemyśleć i pogadać z nim następnego dnia. Nazajutrz przyszedłem do niego z krótką, ale całkiem dobrze przemyślaną listą rzeczy, które są celem mojego wyjazdu do domu. Przyjrzeliśmy się tej liście, pogadaliśmy, co mogłoby mi pomóc, żebym rzeczywiście się tym zajął a nie rozpuszczał się jak zawsze w niemocy.

Pojechałem, posiedziałem w domu tydzień i wróciłem szczęśliwy. Nie tylko udało mi się pozostać sobą, nie dać się wchłonąć atmosferze, która zawsze mnie dobijała, ale zauważyłem kilka zachowań moich rodziców, które wcale nie pasowały do mojego wyobrażenia na ich temat. Zobaczyłem na przykład, że mój Tata ma przez lata rozwinął wiedzę na temat zdrowego żywienia a także interesuje się od dawna pieszymi wędrówkami (niby o tym wiedziałem, ale jakby nigdy nie brałem tego na poważnie).

Od tamtego czasu metoda, którą zaproponował mi Bob bardzo się sprawdziła - wiem, że w kontakcie z rodzicami powinienem mieć sformułowane i najlepiej przegadane z kimś moje własne cele, bo inaczej grozi mi cofanie się do mentalnego stanu pierdołowatego nastolatka, który spędza czas głównie grając w gry komputerowe. Jeżeli jednak wyraźnie dookreślę sobie, o co mi chodzi, moje kontakty z rodzicami są nie tylko "poprawne". Jest w nich dużo prawdziwej miłości, wzajemnego zainteresowania, śmiechu, wolności, szacunku... Na pewno nie czuję, przynajmniej na dzisiaj, żebym mógł z nimi na co dzień mieszkać. Nie jestem chyba na to gotów, chociaż gdyby była taka potrzeba, np. w zw. z ich stanem zdrowia, to nie powiedziałbym "nie". Widzę jak dużo się zmieniło odkąd pracuję nad naszymi relacjami i staram się pozbyć dawnych uraz do nich. To dla mnie ważne relacje.
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Ostatnio zmieniany: 2019/05/18 07:00 przez Tsubasano.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, ursa, andrzejej, kalka, naen, Waldek, AgaMars, Zakapior, steppenwolf, andrzejt ten użytkownik otrzymał 6 podziękowań od innych

Wąska Droga 2019/05/18 19:38 #578

  • steppenwolf
  • steppenwolf Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 431
  • Otrzymane podziękowania: 1781
Dzięki za ten wpis, Tsu. Przejrzałem się w nim jak w lustrze. Mam bardzo zbliżone odczucia, kiedy bywam u rodziców. Zatapiam się w atmosferze marazmu, gdzieś ucieka energia. Dodatkowo dołują mnie relacje między nimi.
Mam ochotę im wykrzyczeć, żeby coś ze sobą zrobili. Ale nie potrafię.
Na terapii rozbieram na czynniki pierwsze moje relacje z rodzicami, zarówno te z dzieciństwa i wczesnej młodości, jak i te obecne. To jest bardzo skomplikowana układanka, ale dopasowywanie kolejnych kawałków daje odpowiedzi na kolejne pytania dotyczące tego, kim jestem, jaki jestem.
To ciekawe, że u wielu, bardzo się od siebie różniących osób, znajduję takie podobieństwa.
Ciekawe też, a przy tym bardzo pomocne, że ktoś coś pisze, z reguły z myślą o sobie a ktoś zupełnie inny może z tego czerpać.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano, anikaa, olka2019

Wąska Droga 2019/06/07 16:51 #579

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2139
  • Otrzymane podziękowania: 6577
Razem z moim wymeldowaniem z towarzystw różnych pijących następuje wymeldowanie się z jałowych sporów. Przestaję komentować w internecie, przy stole, na kawie... Widzę, jak mocno moja głowa wkręcona jest nie tyle w niezgadzanie się z jakimiś poglądami (co nie jest chore, jeżeli ma się własne poglądy), co w niezgodę na wypowiedzi innych ludzi. Teraz, starając się to odstawić widzę, jak głęboko w tym siedziałem.

Spory rodzinne, kto jak powinien się zachować, spory polityczne, religijne, kto kłamie, kto nie kłamie tylko się myli, kto się myli, ale przynajmniej jest szczery, kto jest szczery, ale jest psychopatą... Przestaję to komentować.

Widzę też wyraźniej manipulatorów. Jeden z modeli manipulacji opiera się właśnie na "żywieniu się" swoją racją. Osoba wygłasza pewne kontrowersyjne sądy, prowokuje innych do wypowiedzi a później stopniowo miele oponentów i najada się poczuciem wyższości (nawet jeśli ci nie przyznają jej racji, osoba taka nigdy nie uznaje się za pokonaną). Wydaje mi się, że często wciągałem się w takie debaty, oponowałem, tłumaczyłem, perorowałem i czułem, jak mi to wysysa energię. Obecnie czuję czasem taki impuls, żeby wkręcić się w taką dyskusję, ale kapituluję - podobnie jak kapituluję przed piciem alkoholu. Wyczuwam manipulatora i schodzę z drogi. Nie gram w jego grę.

Wdawanie się w spory widzę jako jeden ze sposobów rozpraszania się a rozpraszanie się - nie robienie tego, co w danym momencie jest najważniejsze - to moja główna wada charakteru. Skupienie na najistotniejszych sprawach - nie ociąganie się z obowiązkami, terminowe wywiązywanie się ze zobowiązań, nie popadanie w marazm i lenistwo, skupienie na tym co mam - to widzę teraz jako najistotniejsze wyzwanie dla mojego trzeźwienia.
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Ostatnio zmieniany: 2019/06/07 16:51 przez Tsubasano.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, ursa, szekla, andrzejej, chris661211, jerzak, Havana, Tomoe, AgaMars, Zakapior ten użytkownik otrzymał 7 podziękowań od innych

Wąska Droga 2019/06/07 18:28 #580

  • lilo150
  • lilo150 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • niczego nie oczekuj do nikogo nie przywiązuj
  • Posty: 403
  • Otrzymane podziękowania: 701
Wiem coś o tym, dziękuję za ten post.
Piotr alkoholik
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano, Havana

Wąska Droga 2019/06/07 18:50 #581

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15451
  • Otrzymane podziękowania: 22188
Kiedyś wpadłam w dyskusję na Forum o psach. Do dziś pamiętam swoje zacietrzewienie i to ile czasu poświęciłam by udowodnić swoją rację. Pamiętam, że bardzo mnie to zmęczyło i w sumie to dobrze, że o tym pamiętam :lol:
Czasem mnie korci by się wkręcić ale tak po prostu zwycięża....nie chce mi się.
Rozwinięcie dyskusji zobowiązuje do dalszego w niej uczestnictwa. Wolę jednak swój ogródek :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, Tsubasano, lilo150

Wąska Droga 2019/06/08 05:29 #582

  • Antea
  • Antea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2182
  • Otrzymane podziękowania: 2299
Mój kolega z AA tak to komentuje ,zaczynam czytać desiderate czytam do głupcy... i wszystko mi przechodzi bnggfgbfb w sumie u mnie też działa
Odkrywam kim staje się w objęciach BOGA.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2019/06/08 06:21 #583

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 6954
  • Otrzymane podziękowania: 11600
Ja tez juz coraz czesciej tak mam. Szkoda czasu, szkoda zycia.
Ku obuzeniu mojej sponsorki, nie wiem nawet kto jest premierem Polski, bo po co mi potrzebna taka informacja? I choc przyznalam jej racje, ze to z mojej strony taka ignorancja i przynajmniej rano powinnam ogladac te wiadomosci ze swiata, to jednak nadal tego nie robie i zyje mi sie calkiem dobrze.
Daje sie wciagnac czasem tutaj na forum, mam silna potrzebe postawienia kropki nad i (jakby ktos mnie o to prosil) ale to raczej taki odruch ex-moderatorski ^^)
Pozdrawiam @};-
Istnieją słowa, które nie mówią nic i cisza, która mówi wszystko.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano, Havana

Wąska Droga 2019/06/09 06:30 #584

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2139
  • Otrzymane podziękowania: 6577
Tak na medytacji wczoraj siedziałem bez ruchu i trudno było mi się skupić. Myśli biegły, łaziły, rozłaziły się. A po oknie łaziła mucha. Też nie mogła się uspokoić. Niespokojne bydlę. I tak pomyślałem o pustce...
Doświadczenie pustki
Jestem jak mucha na szybie. Nie mogę się uspokoić, skupić. Czy coś konkretnego robię czy chcę coś przemyśleć, gdy pojawia się jakiś bezruch, cisza, nic się nie dzieje i nie zapowiada się, że coś się wydarzy, zaczynam się rozpraszać, wiercić, źle mi jest, nudno, myślę, jak sobie ulżyć, żeby coś się działo. Jakieś atrakcje, przygody, jakieś coś a nie jakieś nic. Boję się bezruchu jakby to miała być śmierć. Boję się też pozostawać w takim działaniu, w takim trudzie, który nie przynosi mi przyjemności ani komfortu. Jest oddawaniem kawałków swojego życia dla innych. Wiele z takich czynności ma podłączony mechanizm nagrody: koleżanki mówią czasem o poczuciu satysfakcji z macierzyństwa, sam mam fajne pobudzenie przy podejmowaniu męskich wyzwań... Ale ogromna część działania na rzecz innych, na rzecz świata, czy to z poczucia obowiązku czy ze świadomości czyichś potrzeb to przechodzenie przez dopaminową pustynię. Na co dzień nie ma w tym nic pociągającego. Czyste poczucie trudu, powinności, obowiązku i też ryzyka, że jeżeli się zawiedzie to inni na tym jakoś ucierpią. To jest spora i ważna część mojego życia. I w tym często zawalam właśnie przez to, że doświadczając pustki a nie pobudzenia rozpraszam się, ociągam się, unikam. Dobrze zaczynam, ale słabo kończę.

Ale i inne rzeczy... Odmówienie sobie cukru, odmówienie sobie alkoholu, odmówienie sobie papierosów... Wszystko to wiąże się z doświadczeniem pustki. Jednych coś takiego napełnia poczuciem niewygody i lęku a innych wręcz panicznym przerażeniem przekładającym mi się na fizyczny ból głowy czy brzucha. To zasadniczo coś innego niż ból wynikający z nie zaspokojenia zwykłych i powszechnych potrzeb takich jak oddychanie, jedzenie, spanie czy utrzymanie odpowiedniej temperatury. Nie jest to ból taki jak przy jakimkolwiek uszkodzeniu ciała a jednak to cierpienie jest bardzo realne i może prowadzić do utraty zdrowia i życia. Każdy, kto zaprzestawał picia zna chyba to poczucie pustki i lęk, że to już nigdy nie minie.

Podobny lęk przed doświadczeniem pustki stoi za unikaniem sytuacji, w których mógłbym stracić pozycję w hierarchii społecznej czy w relacji z kimś. To lęk przed byciem nikim w oczach innych ludzi. Lęk bycia niezauważonym, zlekceważonym, niedocenionym. Lęk przed podaniem na zgodę ręki komuś, kto może to odczytać jako nasze przyznanie się do winy. Lęk nie pójścia na imprezę, na której "przecież będą wszyscy". Takim doświadczeniom towarzyszy gorzkie nieraz, pełne złości albo po prostu nijakie poczucie pustki. To ogromny lęk, o którego potędze bardzo rzadko słyszę a czuję, jak bardzo ten lęk prowadzi do paraliżu, jak hamuje działania, zabiera energię, powoduje, że siedzę w miejscu i mam ochotę puścić sobie następny filmik w internecie a nie robić najlepsze rzeczy, które mógłbym robić. Właśnie lęk przed niepowodzeniem, kompromitacją powoduje, widzę to nawet u dzieci, blokadę działania, poczucie, że mi się nie chce, wyobrażenie, że to nie jest atrakcyjne. Nie jakiś wielki ból, ale denerwująca pustka jest zwykle przeciwieństwem poczucia, że jakiś sposób życia jest atrakcyjne, że pociąga.

Poczucie, że gdyby taka pustka miała trwać do końca życia, to to jest to samo, jakbym w ogóle nie żył. Takie życie jest jak śmierć za życia. Może stąd tylu samobójców, że lęk przed pustką bywa gorszy niż lęk przed śmiercią. A może to de facto ten sam lęk?

W praktyce widzę, jak ludzie na cztery sposoby reagują (czy też świadomie odpowiadają) na pustkę. Po pierwsze hedonizm. Wszelkie działania, które mogą odpędzić niewygodę, nudę, nieprzyjemność czy cierpienie. Cokolwiek, co jest atrakcyjne, co może zająć uwagę. Z punktu widzenia człowieka myślącego ta droga jest prostym do przejrzenia i żałosnym samooszukiwaniem się.
Druga droga to przemyślenie własnych celów życiowych. Wiedząc do czego ma służyć mój trud i wyrzeczenia, mając przed oczami cel czuję, że moja pustka przestaje być czymś dotkliwym. Staje się znośniejsza. W ciemności pojawia się blask i nawet jeżeli jest to dobro dla innych, to mogę doświadczyć pocieszenia myśląc o takiej perspektywie.
Trzecia droga to wiara w Boga. Pustka ustępuje wtedy świadomości obecności Boga, który mnie kocha. Wśród rozmaitych wariantów tej drogi najlepiej rozumiem chrześcijaństwo. W chrześcijaństwie, dodatkowo, doświadczenie pustki jest uznawane za niemożliwe do całkowitego wyeliminowania, ale włączony jest ono w krzyż Chrystusa. Jej przyjęcie, przyjęcie trudu i cierpienia ze względu na dobro innych, jest uczestnictwem w tej samej metodzie, którą działał Jezus. Osobiste poczucie spełnienia z nadzieją odkłada się tutaj na później.
Czwarta droga to pewnego rodzaju medytacja wschodnia. To droga, na której mam przyjrzeć się samej pustce, sobie i pozbyć się jakiegokolwiek lęku. Tej drogi nie rozumiem dobrze. Z tego co rozumiem, to mogę na niej zobaczyć, że moje i w ogóle ludzkie życie nie jest zasadniczo inne i bardziej wartościowe niż życie jakiejkolwiek innej istoty żywej. Tak jak więdnięcie kwiatu nie jest żadną tragedią tylko normalną koleją rzeczy, dzięki której np. w miejsce kwiatu pojawia się owoc, tak moje życie i ostatecznie śmierć nie są czymś szczególnym i mogę pozbyć się cierpienia zamieniając egoizm na poczucie jedności ze wszystkim. Pustka i śmierć tracą z tej perspektywy walor zła, stają się czymś tak samo dobrym jak bycie, stają się składnikiem bycia. To jednak, takie widzenie wydaje mi się sprzeczne z naturą człowieka. Rozum jest wprawdzie zdolny do przedstawienia sobie własnej egzystencji jako czegoś pozbawionego wartości i znaczenia, ale serce człowieka protestuje przeciw takiemu postrzeganiu siebie i innych ludzi. Serce przedstawia sobie nicość i śmierć osoby, jednostki jako zło a nie jakieś pełne harmonii rozpłynięcie się kropli wody w oceanie. Zresztą, nie mam zamiaru wdawać się w dywagacje na temat religii wschodnich. Nie to mnie interesuje...

Interesuje mnie samo oswojenie pustki. Druga i trzecia droga. Zdolność do przyjęcia pustki i trudu. Czasem długie godziny ciszy, czasem praca, która nie jest atrakcyjna, ale jest potrzebna. Zmiana tego, co może być zmienione i cierpliwość wobec tego, co trzeba znieść. Cierpliwość, która podobno z czasem zmienia się w pogodę ducha.
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Ostatnio zmieniany: 2019/06/09 07:04 przez Tsubasano.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, ursa, AgaMars, Zakapior, RYBSON, Płotka

Wąska Droga 2019/06/10 17:37 #585

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2139
  • Otrzymane podziękowania: 6577
Pojutrze wylatuję na ponad tydzień do Stanów. To plus fakt, że mam kupę rzeczy do zrobienia totalnie mnie rozwala. Nie mogę się za nic wziąć łażę i marnuję czas. Budzę się każdego dnia rano, dobrze zaczynam dzień, ale jakoś koło 11:00 rozjeżdżają mi się wrotki. Mówię o tym na mitingu, modlę się, staram się nie wkurzać na siebie, ale faktem jest, że robota nie ruszona.

Teraz spróbuję popracować półtorej godzinki i potem napiszę, co udało mi się zrobić. Może to zadziała...
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Ostatnio zmieniany: 2019/06/10 17:38 przez Tsubasano.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, AgaMars, Krzysztof Z., Zakapior

Wąska Droga 2019/06/10 19:35 #586

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2139
  • Otrzymane podziękowania: 6577
No to piszę... Kilka telefonów zrobionych i jedno pismo napisane (prośba o honorowy patronat nad jedną imprezą). Szału nie ma, ale lepiej niż nic. Bogu dzięki za to, że trochę jednak zrobiłem.

Dla mnie to jest coś mocno związanego z uzależnieniem - czy uciekam w alkoholowe towarzystwo, czy w samotne gry komputerowe, w pracę non-stop, filmiki w internecie, czy w oglądanie wystaw z butami - zawsze chodzi o to, żeby uciec od swojego życia, od zwykłych spraw i towarzyszącego im zwykłego trudu. Zawsze chodzi o uniknięcie dotknięcia pustki.

"Czy zdanie okrągłe wypowiesz,
czy księgę mądrą napiszesz,
będziesz zawsze mieć w głowie
tę samą pustkę i ciszę..."

- napisał kiedyś Michał Zabłocki a później zaśpiewało to wielu, razem z refrenem -

"Zwieść cię może ciągnący ulicami tłum,
wódka w parku wypita albo zachód słońca..." itd.

I nie widzę innej możliwości wychodzenia z tego "zwiedzenia wódką w parku" albo zwiedzenia czymkolwiek innym bez zaprzyjaźnienia się z pustką i ciszą, ze zwykłą pracą, z życiem. A to jest trudne.
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Ostatnio zmieniany: 2019/06/10 19:37 przez Tsubasano.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, Antea, AgaMars, Krzysztof Z., steppenwolf

Wąska Droga 2019/06/10 20:16 #587

  • steppenwolf
  • steppenwolf Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 431
  • Otrzymane podziękowania: 1781
"...lecz pamiętaj naprawdę nie dzieje się nic i nie zdarzy się nic aż do końca"

Ciekawe, kilka dni temu przez cały dzień chodził mi po głowie ten utwór, chociaż bardzo dawno go nie słyszałem.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano, Tomoe

Wąska Droga 2019/06/10 20:25 #588

  • Tomoe
  • Tomoe Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 4100
  • Otrzymane podziękowania: 6466
Zaufaj tylko warg splotom,
bełkotom niezrozumiałym,
gestom w próżni zawisłym,
niedoskonałym...

Ja tu czytam pochwałę wyższości uczuć nad intelektem. :muza:
Kobiety i koty zawsze robią, co chcą, więc mężczyźni i psy niech się z tym pogodzą. (Robert A. Heinlein)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2019/06/10 20:42 #589

  • Antea
  • Antea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2182
  • Otrzymane podziękowania: 2299
"Kto trwa w miłości Boga ,jest spokojny.
Cierpienie to doświadczenie ,które ma nam pomóc w dojrzewaniu."
-elementarz księdza Twardowskiego kwiaaatek
Odkrywam kim staje się w objęciach BOGA.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano, Masza

Wąska Droga 2019/06/11 08:46 #590

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2139
  • Otrzymane podziękowania: 6577
steppenwolf napisał:
"i nie zdarzy się nic aż do końca"

no ja to właśnie widzę jako "sumę wszystkich strachów", źródło lęku przed niezaspokojeniem, "nieznośną lekkość bytu", czyli właściwie ciężar życia, "istotę błędów", pokusę zeżarcia wszystkich nidojrzałych jabłek zakazanych, od których dostaliśmy wiecznej sraczki.

Gdyby tylko myśli "i nie zdarzy się nic aż do końca", albo nawet nie myśli tylko samej niewygodzie towarzyszącej pustce, człowiek umiał odpowiedzieć: MAM TO GDZIEŚ - BĘDĘ ROBIŁ SWOJE... W tym widzę przestrzeń wolności od alkoholu, chorych zależności, wszelkich uzależnień.

Dzisiaj chcę robić swoje i też zdrowo odpoczywać wiedząc, że poczucie pustki będzie prowokować mnie do rozproszenia się, do zajęcia świadomości rzeczami zbędnymi.

P.S. Pomyślałem, czy to nie jest nawrót, ale chyba nie, na razie przynajmniej nie mam takich myśli, że moja niewygoda życiowa jest spowodowana niepiciem ani że picie byłoby fajne. To jest raczej walka na innym odcinku...
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Ostatnio zmieniany: 2019/06/11 08:56 przez Tsubasano.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa

Wąska Droga 2019/06/12 20:19 #591

  • Antea
  • Antea Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2182
  • Otrzymane podziękowania: 2299
Podobno "im bliżej Boga tym mniej lęku " u mnie to się sprawdziło %%-
Odkrywam kim staje się w objęciach BOGA.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2019/06/15 13:14 #592

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2139
  • Otrzymane podziękowania: 6577
Jestem tu równe dwa lata. Najpierw się zapisałem, później cztery dni czytałem i 19 czerwca przestałem pić.

Trzeźwość jest dla mnie, po pierwsze, darem. Jest prezentem od Boga. Przez wiele lat próbowałem rzucić i nie miałem siły na to, żeby wytrwać w trzeźwości. Mogę pytać: "to dlaczego Bóg dał ten prezent dopiero po dziesięciu latach prób a nie wcześniej?" Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Na pewno wielką rolę odegrało to, że wtedy właśnie zdecydowałem się użyć wszelkich możliwych środków. Mityngi, lektura, forum (wiedziałem już wcześniej, po rzuceniu palenia, że fora internetowe bardzo mi pomagają), wreszcie pełna abstynencja. Ale obok zastosowania wszystkich możliwych środków czuję też niewytłumaczalną i niezasłużoną łaskę, bez której nic by nie mogło działać.

Jestem bardzo wdzięczny ludziom. Dziękuję wszystkim, w szczególny sposób tym, z którymi kontaktowałem się nie tylko przez Forum. Wybaczcie, że nie dam rady wspominać każdego po imieniu (nicku), ale chcę osobno wspomnieć o Ursie, Jurku, Chrisie, Namice, Szekli i Andrzeju. Jestem dłużnikiem Waszym i wielu innych osób stąd. Jestem też, o czym chcę osobno wspomnieć, dłużnikiem tych, z którymi wewnętrznie się nie zgadzam. Obecnie już mniej wchodzę w dyskusje, ale we mnie samym ciągle toczy się uzdrawiający, myślę, dialog na temat tego, co ja sam myślę i dlaczego nie zgadzam się z kimś drugim.

Trzeźwość jest dla mnie jak trening, jak wysiłek, który muszę podejmować każdego dnia na nowo. Moje wpadki w zakresie innych uzależnień pokazują mi, jak łatwo jest wpaść w zgubną rutynę, jak łatwo jest w niepiciu stracić głębszą świadomość tego, o co mi chodzi, jak łatwo zacząć żyć na "autopilocie" i nie zauważyć tego. A wtedy zaczyna się słynny "slippery slope" (dosłowny "śliski skos" brzmi lepiej niż nasza "równia pochyła") i człowiek dopiero w pewnym momencie widzi, że zjeżdża w kierunku nałogu i nie umie się zatrzymać. Pozostawanie świadomym i ciągłe odświeżanie motywacji wymaga ciężkiego, przynajmniej w moim przypadku, treningu.

Teraz jestem w Chicago. Na tarasie przed moim oknem powiewa amerykańska flaga a po balustradzie łazi jasno szara wiewiórka. Wczoraj spędziłem świetny dzień z poznanymi tutaj ludźmi, wszystko zakończyło się bardzo dobrą kolacją, podczas której ani przez moment nie miałem poczucia, że coś tracę nie pijąc. Tyle. Dzięki jeszcze raz.
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Ostatnio zmieniany: 2019/06/15 13:15 przez Tsubasano.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, ursa, andrzejej, jerzak, Tomoe, AgaMars, Krzysztof Z., Zakapior, Namika, novi ten użytkownik otrzymał 2 podziękowań od innych

Wąska Droga 2019/06/15 13:46 #593

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 6954
  • Otrzymane podziękowania: 11600
Dla mnie jedna z nagrod za trzezwienie, jest widziec innych, ktorzy z niewielka moja pomoca (bo niewiele jest to co robie, po prostu dziele sie swoim wlasnym doswiadczeniem) odnajduja siebie i zaczynaja coraz lepiej zyc.
Tak wiec to ja Tobie dziekuje Tsu, za to, ze jestes, ze dajesz przyklad i kawalek siebie. Z reszta wiesz dobrze...
Jak to mowia Anglicy, a pewnie Amerykanie tez: "keep coming back" :lol:
Pozdrawiam @};-
Ps. A swoja droga skoro jestes w Stanach, to moze wybierz sie na miting AA? Ja bym poszla.
Istnieją słowa, które nie mówią nic i cisza, która mówi wszystko.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano, Namika, novi

Wąska Droga 2019/06/15 14:05 #594

  • jerzak
  • jerzak Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2793
  • Otrzymane podziękowania: 5616
Tsubasano:
"Jerzak, szczerze piszę, trochę wzruszony jestem, bo tak od moich dziesięciu miesięcy łapa w łapę idziemy na "Powitaniu dnia" i "Dziś cieszę się". I dzisiaj taki też dla mnie znaczący dzień z Twojej rocznicy się robi. Dzięki że jesteś. Idziem dalej."
2018/05/01 09:41
Dzięki że jesteś. Idziemy dalej.
Daj myślom lot wysoki,
daj czynom miarę granic.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Tsubasano

Wąska Droga 2019/06/17 08:02 #595

  • chris661211
  • chris661211 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3332
  • Otrzymane podziękowania: 4946
Jak ten czas szybko leci! Cieszę się, że moje doświadczenia były przydatne. Ja również wiele dostałem od Ciebie. Sztuka polega na tym, aby pomagając nie szkodzić.
Pozdrawiam serdecznie.
Niezmienne jest tylko to, czego zmienić nie chcemy
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano