Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami i sugestiami jakie posiadaliśmy w trakcie naszego pijanego życia jak i na drodze naszego trzeźwienia. Mówimy o sobie, nie o innych.

TEMAT: Wąska Droga

Wąska Droga 2017/07/10 14:28 #36

  • Kaska86
  • Kaska86 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 913
  • Otrzymane podziękowania: 1833
Anna, oj pisze o sobie :) bnggfgbf bnggfgbfb b

Ja tez zdecydowanie wyluzowalam , ucze sie..:) juz nie dostaje wscieklizny na balagan w pokoju :D
Jak mi sie chce poczytac to ide czytac a nie sprzatac , bo trzeba.
Nawet bliscy znajomi dostali komuniat, ze odwiedzja mnie a nie moj porzadek :D
Aczkolwiek wiadomo,wszystko w granicach rozsadku :)

Syfem, i brudem nie zarastam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ...anna63, Tsubasano, Havana

Wąska Droga 2017/07/11 08:54 #37

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2510
  • Otrzymane podziękowania: 8198
Dzięki, Emilka, dzięki wielkie. Na moim etapie rzucania zdanie sobie sprawy z mechanizmu wydaje mi się bardzo ważne. Już kilka razy rzucając próbowałem dostosować się do stereotypów. Terapeuta mówił - przyjmowałem. Ktoś z AA mówił - przyjmowałem. Ale to przyjmowanie było pozorne, bez przemyślenia, bez głębszego zrozumienia. Jak tylko pojawiały się wątpliwości, to dosyć szybko brały górę. Ruszała fala obsesyjnych myśli, silnej potrzeby napicia się, ruszała panika, że nie wytrzymam jak się nie napiję (niby na czy miało polegać "niewytrzymanie"?!?). Teraz chcę widzieć dokładniej, co się ze mną dzieje. Jakie myśli, jakie przekonania mogą burzyć pragnienie trzeźwości. Bardzo mi pomaga, kiedy czytam, jak inni trzeźwo opisują swoje mechanizmy pijaństwa.
W pewnym momencie zrozumiałem i zaakceptowałem fakt, że jestem intelektualistą, czyli że moja siła, decyzyjność itd. w dużej mierze bierze się z rozumienia. Kiedyś się tego intelektualuzmu wstydziłem, uważałem to za obciach, chciałem być silny, praktyczny, odważny... A tu się okazało, że moje "rozkminianie" przydaje mi się :)
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana

Wąska Droga 2017/07/11 09:06 #38

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2510
  • Otrzymane podziękowania: 8198
#Ania, #Kaśka :) .
U mnie picie dla ulżenia w perfekcjonizmie, picie z powodu ogólnej życiowej spiny pojawiło się, al3 bardzo późno. O wiele bardziej liczyło się wyjście z postrzegania siebie i poczucia bycia postrzeganym jako nieciekawy, maminsynek, pierdoła, bez jaj... (Boże, jak to nawet teraz boli, kiedy piszę te słowa - demony z czasów mojego dzieciństwa i dorastania). Gdzieś w tym tkwi ta nuda, znudzenie samem sobą i swoim życiem oraz poczucie słabości - dolegliwości, które leczyłem alkoholem. O, kurde, ale sobie teraz pocisnąłem, boli strasznie... Będę musiał o tym pomyśleć...
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Ostatnio zmieniany: 2017/07/11 09:09 przez Tsubasano.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana

Wąska Droga 2017/07/11 11:16 #39

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Online
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 16044
  • Otrzymane podziękowania: 23825
Zrozumieć jest rzeczą bardzo ważną. Ważne jest też doznanie, poczucie czegoś, tak w głębi siebie. Nie wiem czy dobrze to określam, to trudne do wypowiedzenia.
W swoim życiu modlitwę o Pogode Ducha mogę podzielić na tą "klepaną" z pamięci a tą, która towarzyszy ZAWSZE. Kiedyś dostrzegłam ten moment, pamiętam gdzie, w jakiej sytuacji i nie zapomnę.

Podobnie jest ze SPOKOJEM. Trzeba go poczuć, zrozumiec skąd się wziął i dlaczego, i jak się z tym czuję. Odpuszczenie uporu, sprzeczek, swoich racji naprawdę koi duszę. Stoikiem zapewne nigdy nie będę ale za to nie puszę się na wszystkich i na wszystko, dając w ten sposób innym prawo do własnych decyzji, własnego życia.
Pozdrawiam :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano, Havana

Wąska Droga. odc 10. Punkt zwrotny. 2017/07/15 18:39 #40

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2510
  • Otrzymane podziękowania: 8198
Kiedy pojawia się obsesja... wszystko jedno czego.
Obsesja napicia się
Obsesja odnowienia toksycznej relacji
Obsesja pornografii lub gier komputerowych
Obsesja nażarcia się
Obsesja zajęcia się naprawianiem innego człowieka
Obsesja palenia, zmęczenia życiem, bycia najgorszym, rozpamiętywania dawnych i niedawnych krzywd
Obsesja jakakolwiek

Jak znaleźć punkt zwrotny?

Kiedy zjeżdżam jak po zaśnieżonym dachu, kiedy wiem, że zjeżdżam w stronę moich przepaści i resztką trzezwych myśli próbuję znaleźć coś, czego można się chwycić... Jak to zrobić? Jaki jest myk, jaki haczyk, jaka sztuczka, żeby się zatrzymać?

Nie wiem jak to zrobiłem. Ale znowu zatrzymałem się bez wpadki. Nawrót fantazji, chęci powrotu do nałogu zatrzymał się. Wcześniej zrobiłem kilka szkolnych błędów, kilka tygodni temu mocno zaniedbałem HALT w obszarze samotności i zmęczenia. Zacząłem dużo pracować na komputerze we własnym pokoju. Pojawiły się pierwsze sygnały, że wewnetrzna blokada chorych, związanych z nałogiem fantazji wysiada. Potem to się czkawką odbiło. Poczułem, że jadę w dół. Zacząłem coraz częściej, coraz mocniej ocierać się o sytuacje, w których łatwo by było o wpadkę. Uciekałem od tego i powracałem, szczególnie kilka dni temu.

Nagle, podczas kolejnej modlitwy, trwając w poczuciu bezsilności pomyślałem tylko "TERAZ. TO JEST PUNKT ZWROTNY". I jakoś złapałem się tej łaski. Na początku jeszcze bardzo niedowierzałem, że to rzeczywiście będzie punkt zwrotny, ale teraz, po kilku dniach widzę, że blokada chorych myśli, fantazji, pragnień znowu działa. Znowu nie chcę się nakręcać, odrzucam pokusy szybko, zdecydowanie, bez dyskusji.

Chciałbym wiedzieć, co takiego się stało, co mam zrobić w przyszłości, żeby nie powtarzać już jeżdżenia dookoła ronda nałogu... Chciałbym, żeby, nawet jeśli popełnię błędy powodujące powrót obsesji, udawało się wybrnąć z tego tak jak teraz...
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Ostatnio zmieniany: 2017/07/15 18:44 przez Tsubasano.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, Havana

Wąska Droga. Odc. 11: Praha 2017/07/22 16:47 #41

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2510
  • Otrzymane podziękowania: 8198
Cieplutki dzień, spacer po Pradze z dużą grupą. Mijamy kolejne barowe ogródki na Starówce. Powrót uczucia niewygody z powodu niepicia.
Zrobiłem się na to bardzo cięty. Uczucie niewygody, jakiejś niecierpliwości, jeszcze nie chęć napicia się, ale myśl, że coś jednak tracę niepijąc. Jak coś takiego pojawia się w mojej głowie, straram się jak najszybciej to rozmontować. Nie akceptuję obecności takich myśli.
Wróciłem wspomnieniem do wczorajszego obiadu. Restauracja hinduska, piekny ogródek, pyszne, tanie jedzenie, zero alkoholu, przyjaciel przy stoliku, pełny relaks. Oczywiście, że byłem w tamtym momencie szczęśliwszy niż gdybym siedział z piwem. Piwo powodowało, że byłem ociężały i leniwy. Albo denerwowałem się byle czym. To moja chora głowa czasem jeszcze podkoloryzowuje picie. Wcale kolorowo nie było. Było monotonnie. Pojawiający się co wieczór niepokój i znieczulanie go. Znieczulanie powodowało, że niepokój z latami rósł i trzeba było coraz wiecej "lekarstwa". Tylko tyle by z tego było, gdybym wypił sobie "jedno piwo" w pięknej Pradze - powrót do jeżdżenia dookoła ronda.

Myślę sobie, czy te moje myśli to tylko ciąg dalszy "miodowego miesiąca"? Może tak, ale to chyba nie są tylko pozytywne emocje wywołane chemią, neuroprzekaźnikami itd. (tak, przestudiowałem wyklad Ursy zwyciesteoe ). Wydaje mi się, że jak Was czytam, jak czytam teraz Woronowicza, to mi się mocno to w głowie układa. To nie są tylko emocje, ale spokojne i jasne przekonanie, że nigdy nie miałem, nie mam i nie miałbym z picia żadnego zysku. Jestem szczęśliwy nie pijąc a jedyny dyskomfort pojawia się wraz ze starymi, fałszywymi wyobrażeniami, obrazami szczęśliwego picia. Nie ma takiego. Szczęście jest tutaj, nie tam.
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Ostatnio zmieniany: 2017/07/22 16:51 przez Tsubasano.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, ursa, szekla, Eloyze, Jan53, Havana

Wąska Droga 2017/07/22 17:36 #42

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7181
  • Otrzymane podziękowania: 12295
Tsu, uwielbiam ten Twoj watek... oj waska to droga, ta najszersza prowadzi do piekla.
Zeby nie zjezdzac po zasniezonym dachu wystarczy na niego nie wchodzic. Rozplanuj swoj dzien tak, zebys nie mial czasu na glupoty. Wiem i ja cos o obsesjach, bo mam ich sporo, nawet teraz... choc juz nie sa dla mnie az takie niebezpieczne, juz nie sprawiaja, ze wlacza sie beben maszyny losujacej w mojej glowie, poza tym wiem, ze cokolwiek nie dotkne, to bede dzialala obsesyjnie, wiec luzuje juz na starcie.
Czyzbys byl szczesliwy w tamtym momencie, siedzac z piwem, realy?? A moze to tylko iluzja chorego umyslu? Ja na przyklad jakos nie potrafie powiazac szczescia z tymi chwilami z poprzedniego zycia, choc wtedy moglo mi sie tak wydawac. Ale dzis wiem co znaczy prawdziwe szczescie, wiec prosze cie, chory mozgu, nie wciskaj mi kitow ^^)
Czasem przechadzajac sie miedzy ogrodkami letnimi, widze tych ludzi, ktorzy w cywilizowany sposob sacza sobie kieliszek, lub maly kufelek i mysle przez ulamek sekundy: "oj milo by bylo moc tak jak oni". Moze i milo, tyle, ze ja nie umie tak jak oni! Ja siedzialabym w tym ogrodku do ostatniego momentu, robiac dramaty, sceny, placze, wyglupy, totalnie pijana... albo spalabym na stoliku. I taka prawda, nie ma sie co czarowac.
Pozdrawiam @};-
"I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja ze swoją miłością niech sobie będę głupi."
Sted
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano, Havana

Wąska Droga 2017/07/22 21:16 #43

  • Grzegorz74
  • Grzegorz74 Avatar
dosyć często wracając myślami do swoich zachowań, do tego co przeżyłem w danym dniu,zadaję sobie pytanie " kto mi to myśli"
Ten facet który nie chce pić, czy ten który bardzo chce się napić.
Ja żadnej magicznej sztuczki nie znam, jedyną bronią jaką znam jest nie popaść w rutynę, zwłaszcza na początku kiedy mechanizmy choroby działały mocno i pozostawienie ich bez kontroli było ogromnym ryzykiem starałem się pilnować zaleceń i przyglądać się swoim zachowaniom. Zupełnie niedawno wpadł mi w rękę dzienniczek głodu alkoholowego, doskonałe narzędzie do poznania siebie. Sprawdź jeśli nie znasz.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Wąska Droga 2017/07/22 21:43 #44

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2510
  • Otrzymane podziękowania: 8198
Grzegorz74 napisał:
Zupełnie niedawno wpadł mi w rękę dzienniczek głodu alkoholowego, doskonałe narzędzie do poznania siebie. Sprawdź jeśli nie znasz.
Bardzo dziękuję, sprawdzę. Czy masz na to jakiś namiar?
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Wąska Droga 2017/07/23 08:16 #45

  • Eloyze
  • Eloyze Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Trzeźwieję
  • Posty: 2051
  • Otrzymane podziękowania: 4955
Wpisz w google "Dzienniczek głodu alkoholowego".Pozdrawiam @};-
Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty twojego życia. Nic bardziej prawdziwego.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2017/07/23 20:43 #46

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2510
  • Otrzymane podziękowania: 8198
Eloyze napisał:
Wpisz w google "Dzienniczek głodu alkoholowego".Pozdrawiam @};-
Tak... Wpisałem już wcześniej... Wyskoczyło 40 miliardów stron z "Dzienniczkiem głodu alkoholowego"... Poczerwieniałem ze wstydu, poczekałem chwileczkę aż spadnie mi ciśnienie i czytać zacząłem na spokojnie ^^)
Dzięki!
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Ostatnio zmieniany: 2017/07/23 20:43 przez Tsubasano.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Wąska Droga 2017/07/23 21:11 #47

  • Grzegorz74
  • Grzegorz74 Avatar
błądzić rzeczą ludzką jest :grin: ważne że znalazłeś i ważne że jesteś otwarty.
Reszta z czasem przyjdzie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Wąska Droga, odc. 12 Wąska Wąska Droga 2017/07/28 10:37 #48

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2510
  • Otrzymane podziękowania: 8198
Mam pakować się i mnie się nie chce. Samolot już się w Szczecinie tankuje, pan pilot już se pilotkę pastuje, panie stewardessy już usta szminkują a ja siedzę na kupie gratów i mi się nie chce pakować. Jest ciepławo w Toruniu, muchy pod żyrandolem latają, zza okna odgłosy wycieczek kolonijnych, zapach gofrów, flecistka starówkowa napitala od pół godziny melodię z Vabanku. Wskazówki na zegarze latają w kółko z zadziwiającą prędkością.

To sobie popiszę.

Jednym ze źródeł moich rozlicznych uzależnień jest ucieczka od trudu, od trudnych prac, trudnych rozmów, trudnej niekiedy samotności. Poczucie lęku przed wyzwaniami takimi jak teraz (wyjazd do Londynu z grupą młodych ludzi, którzy będą uczyli się angielskiego, szukania pracy, radzenia sobie w życiu - kolejny rok to organizuję). Ten lęk zakrywałem grami, alkoholem, czym tam się dało. Żeby nie czuć. A teraz czuję i ciężko się wziąć za pakowanie.

Tytuł mojego wątku, "Wąska Droga" wziął się ze wspomnienia Orlej Perci, trudnego szlaku górskiego, w którym zejście ze ścieżki w wielu wypadkach skończyło się tragicznie. Na "orlej" trzeba iść od punktu do punktu, od znaku do znaku. Ja w życiu znaki mam dosyć wyraźne. Wiem, co mam robić. Mam za sobą czas, kiedy nie widziałem sensu, powołania, etc. W górę, iść swoją drogą, wąską ścieżką, wolą Bożą i nie skręcać. Ani w alkohol, ani w gry komputerowe, ani w za długie czytanie tego forum, ani w pisanie długie, jak się człowiek powinien pakować...

To akurat mam fajne, że wiem co mam robić. O... i już mi się chce trochę bardziej... To pozdrawiam i lecę
:-H
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Ostatnio zmieniany: 2017/07/28 10:38 przez Tsubasano.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Eloyze

Wąska Droga 2017/07/28 11:24 #49

  • Eloyze
  • Eloyze Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Trzeźwieję
  • Posty: 2051
  • Otrzymane podziękowania: 4955
Dobrze to ująłeś Tsu...Ucieczka od trudu,trudnych prac,trudnych rozmów i mnie zapędziła w nałóg.Choć trzeźwieję już 4 lata to niejednokrotnie jeszcze chce mi się od tych trudów uciec i zakryć oczy jak małe dziecko gdy chce się schować.Wczoraj dostałam telefon by pilnie oddzwonić w pewnej trudnej sprawie.Nie zadzwoniłam.Uciekłam z książką pod koc i udawałam,że o tym nie myślę.Wiadomo,że nie miałam spokoju już do nocy a i ta okazała się równie niespokojna.Wcześnie rano wstałam i już wiedziałam,że wykonam telefon.Zła byłam na siebie za wczorajszą ucieczkę od problemu.Zafundowałam sobie niepotrzebnie wiele godzin niepokoju.Z trudem doczekałam do 9-tej godziny i sprawę załatwiłam.W dodatku pomyślnie.Zdecydowanie włączyłam wczoraj pijane myślenie.Słabszy dzień,dekoncentracja i wiele nie trzeba by po staremu pozamiatać sprawę pod dywan.
Pakuj się Tsu,mało kto to lubi i wcale nie trzeba być do tego chorym.Leć po nowe wyzwania i uważaj na siebie i swoją trzeźwość.Pozdrawiam.Tereska @};-
Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty twojego życia. Nic bardziej prawdziwego.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2017/07/28 11:45 #50

  • Jan53
  • Jan53 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 441
  • Otrzymane podziękowania: 1203
Pewnie już tego nie przeczytasz, ale kiedyś (dawno) przechodząc "Orlą" miałem chwilę zwątpienia po okresie zachłyśnięcia się - "jaka ona prościutka i przereklamowana". Wystarczyła jednak sekunda , i nabrałem szacunku do tego szlaku. Z perspektywy czasu widzę u Ciebie taką chwilę. Pilnuj się - z teraz właśnie, piszę to z czystej i nie skrępowanej, podczytywanej w Twoim wątku - życzliwości. Tereska świetnie to wyczuła. :-H
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2017/07/28 12:34 #51

  • Lenka48
  • Lenka48 Avatar
...jest TU SIŁA w tym wątku! Pozdrawiam!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Wąska Droga 2017/07/28 13:34 #52

  • Dana
  • Dana Avatar
TSU to jest TSU.Jego wątki czyta się z zapartym tchem.Bardzo inteligentna i interesująca postać z wieloma ambitnymi pasjami.Tsu z całego cerca życzę Ci powodzenia w życiu !!!!!
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Wąska Droga 2017/07/28 18:10 #53

  • pk77
  • pk77 Avatar
Tsu jak juz uda ci się rozpakować w Londynie to daj znać co tam słychać u ciebie. I moje pytanko działasz czasami w warszawie lub okolicach chętnie zobaczę twoje dzielą Murale jak dobrze pamiętam . Powodzenia
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Wąska Droga 2017/07/29 06:29 #54

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2510
  • Otrzymane podziękowania: 8198
pk77 napisał:
moje pytanko działasz czasami w warszawie lub okolicach chętnie zobaczę twoje dzielą Murale jak dobrze pamiętam
Nie, teraz nie w Warszawie. Ja w ogóle to nie zajmuję jakoś szerzej się muralami. Kiedyś powstał pomysł, że zrobimy. Pomysł powoli gnił przez dwa lata, bo czas wolny poświęcałem na siedzenie w pubach. Teraz razem z abstynencją pojawił się czas rzeczywiście wolny, więc dobre pomysły odżywają i mural jest.

#Jan, zgadzam się z Tobą.
#Lenka, #Dana, dzięki, mam wrażenie, że dzieje się wreszcie coś, na co zbyt długo biernie czekałem.
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): pk77

Wąska Droga 2017/07/29 06:43 #55

  • Alchemia
  • Alchemia Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 761
  • Otrzymane podziękowania: 912
@};- Przyjemnie sie czyta u ciebie TSu -czas czekał na ciebie i w końcu się spotkaliście oklaskiii Tak trzżwiejąc można i należy zacząć TO co "czekało " w podświadomości/Powodzenia życzę @};- Alchemia
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2017/07/29 08:58 #56

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2510
  • Otrzymane podziękowania: 8198
Alchemia napisał:
@}Tak trzeźwiejąc można i należy zacząć TO co "czekało " w podświadomości

A może to jest w ogóle podstawa trzeźwości...
Moje dotychczasowe próby niepicia padały na tym, że skupiałem się na niepiciu. Ono, pewnie, jest dla mnie konieczne, nic nie ruszy do przodu, jeżeli będę pił. A będę pił, jeżeli pozwolę sobie na jakąkolwiek ilość alkoholu lub na tolerowanie w sobie chęci napicia się... lub na tolerowanie niezadowolenia z siebie i swojego życia. Dlatego nie mogę się skupić tylko na niepiciu. Chcę żyć i też chcę brnąc w stronę mojej Ziemi Obiecanej przez pustynię, w głąb której zabrnąłem najpierw nałogowo grając, siedząc w pornografii itd., potem pijąc.
Ale droga wyjścia, moja osobista "Księga Wyjścia", choć, jak się spodziewałem mając doświadczenie wyjścia z dwóch czynnych nałogów, miała być ciężką przeprawą przez piach i kamienie, na razie idzie od oazy do oazy. Jakbym przy poprzednich próbach siedział na środku Sahary, nie pił i biadolił, jak to ciężko. Teraz, tak, chcę nie tylko nie pić...
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Ostatnio zmieniany: 2017/07/29 09:00 przez Tsubasano.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ...anna63, Alchemia

Wąska Droga 2017/07/29 09:13 #57

  • Alchemia
  • Alchemia Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 761
  • Otrzymane podziękowania: 912
@};- Zdecydowanie zgadzam się TSU,że samo nie picie to spory krok do bycia świadomym swojego życia ale jednak za mały ,żeby widzieć to co można zobaczć w całej perspektywie tym co ja nazywam Przebudzeniem-świadomym życiem.Ja na wielkie moje szczęście ,już od początku nie dałam sobie pozwolenia na samo nie picie, bo jak dowiedziałam się /w miarę szybko/że jest nas dwoje Ja i moje pijane-chore Ego plus chory mózg, to wątpliwosci co do zdrowienia -trzezwienia -rozwoju ,były co raz to mniejsze i jest z każdym dniem cudnie/B.Franklin powiedział "Inwestycja w wiedze zawsze, przynosi największe odsetki" Miłego dnia życzę @};- Alchemia alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2017/08/24 17:31 #58

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2510
  • Otrzymane podziękowania: 8198
Z Księgi Przysłów:
Słowa Lemuela, króla Massa, których nauczyła go matka [...]:
Nie dla królów, Lemuelu,
nie dla królów picie wina
ani dla władców pożądanie sycery,
by pijąc, praw nie zapomnieli,
nie zaniedbali prawa ubogich.
Daj sycerę skazańcom,
a wino zgorzkniałym na duchu:
niech piją, niech nędzy zapomną,
na trud już niepomni.

[Prz. 31: 1, 4-7]

No, bardzo to jest... bardzo. W ogóle.
"by pijąc, praw nie zapomnieli, nie zaniedbali prawa ubogich"...
Super. Być po stronie króla dbającego o potrzebujących, nie jak skazaniec i zgorzkniały...
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Ostatnio zmieniany: 2017/08/24 17:34 przez Tsubasano.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla

Wąska Droga 2017/08/24 17:34 #59

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Online
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 16044
  • Otrzymane podziękowania: 23825
A już się stęskniłam za Tobą :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2017/08/24 17:38 #60

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2510
  • Otrzymane podziękowania: 8198
Dobrze się u mnie dzieje. Mniej tutaj piszę, więcej nad książką pracuję i jeszcze sporo znajomych z dawniejszych czasów w Londynie mam do odwiedzenia. I moi studenci, którzy dzielnie sobie radzą.
Niesamowite spotkania wieczorne tym razem na trzeźwo. Tego się bałem dwa miesiące temu - tego, że zniknie klimat nocnych rozmów. On nie zniknął za sprawą trzeźwości. Dzięki niej pojawił się dodatkowo klimat poranków bez kaca
~O) :muza: l-) :lol:
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Ostatnio zmieniany: 2017/08/24 17:41 przez Tsubasano.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, szekla

Wąska Droga 2017/08/25 11:01 #61

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Online
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 16044
  • Otrzymane podziękowania: 23825
Lubię Ciebie czytać bo tak fajnie zbierasz pozytywy z niepicia.
klimat wieczornych rozmów i poranki bez kaca. I nowy dzień, pełen wyzwań, bez alkoholu.
I co z tego, że nie każdy jest landrynkowy. Jest sobie taki fajny, bo naturalny i rzeczywisty.

Spojrzałam sie na siebie, na tych swoich znajomych. Ci dawni już odeszli albo jeszcze piją, a tych niepijących została może garstka.
Spojrzałam się też na tych obecnych i nie widzę nikogo pijącego i to mi się podoba bo czuję sie bezpieczna.
Dopiero co powiedziałam Forumowiczom "do widzenia" a już nie mogę doczekać się kolejnego spotkania.

I tak z minuty na minutę, ziemia toczy, toczy, mój garb uroczy. Toczy sie mój trzeźwy los z tobołkiem wiary, pozytywnego myślenia i optymizmu.

Pozdrawiam cieplutko %%-
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Jurek, Tsubasano

Wąska Droga. Odc. 11: Praha 2017/08/26 04:26 #62

  • Dreamlinerka
  • Dreamlinerka Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 50
  • Otrzymane podziękowania: 56
"Powrót uczucia niewygody z powodu niepicia.
Zrobiłem się na to bardzo cięty. Uczucie niewygody, jakiejś niecierpliwości, jeszcze nie chęć napicia się, ale myśl, że coś jednak tracę niepijąc. Jak coś takiego pojawia się w mojej głowie, straram się jak najszybciej to rozmontować. Nie akceptuję obecności takich myśli".
Witaj Tsu,
Przez przypadek weszłam na Twoją "Wąską drogę", a widziałam, że Ty też zabierałeś głos w moim wątku. Jedno chcę napisać: Twoje wypowiedzi o alkoholizmie zwalają z nóg trafnością. Podziwiam. Z cytatu, który pozwoliłam sobie wkleić bardzo chciałabym potrafić wykonać to "rozmontowanie". Dla mnie teraz to Himalaje, ale może będzie lepiej...
Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki
Ostatnio zmieniany: 2017/08/26 04:27 przez Dreamlinerka.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2017/08/26 08:03 #63

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7181
  • Otrzymane podziękowania: 12295
Czesc Tsu. Ja tez doskonale pamietem te wszystkie "pierwsze razy" bez alkoholu, no i to jak czasem sie ich balam... nie taki diabel straszny. Choc niektore rzeczy (na przyklad taniec) przestalam robic bo bez alkoholu po prostu nie sprawiaja mi w ogole przyjemnosci.
Wszysko niby takie samo, a jednak zupelnie inaczej, prawdziwiej, bez naciagania, bez manipulacji, a jak mi sie nie podoba to po prostu nie wchodze w to. Bo ja dzisiaj nikogo nie musze udawac.
Dobrze jest byc trzezwa.
Pozdrawiam @};-
"I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja ze swoją miłością niech sobie będę głupi."
Sted
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano, Kojak

Wąska Droga 2017/08/28 13:24 #64

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2510
  • Otrzymane podziękowania: 8198
Dreamlinerka napisał:
bardzo chciałabym potrafić wykonać to "rozmontowanie". Dla mnie teraz to Himalaje, ale może będzie lepiej...
Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki
A teraz za oknem (północny Londyn!) leci:
O Victorio, moja Victorio!
Wolności moja Ty Victorio...
Pamiętam... Pierwszy koncert w życiu. Dżem, jeszcze z Riedlem, w Olsztynie... Nie zastanawiałem się wtedy nad tekstem. Myślałem, że to o dziewczynie, o jakiejś Victorii... Albo najsmutniejsza piosenka, "Whisky", z której bezmyślne dzieciaki robią hymn wszystkich ognisk... Obie piosenki o samotności i poczuciu niewoli w uzależnieniu.
Tu jest dla mnie sekret "rozmontowywania" nawrotów. Nie jestem specjalistą, jestem trzeźwy niecałe dwa i pół miesiąca, ale na razie to działa u mnie tak, że jak przyjdą mi miłe wspomnienia związane z piciem albo marzenia o szczęśliwym napiciu się, to mówię sobie, że muszę jakoś wrócić do realistycznego spojrzenia na to. A realistyczne spojrzenie pokazuje mi, że nie zawdzięczam alkoholowi żadnej szczęśliwej chwili. Owszem, zdarzało mi się siedzieć zadowolonym pod wpływem alkoholu tak jak zdarzało mi się być szczęśliwy jak zdjąłem po całym dniu pracy za małe robocze buty (kiedyś pracowałem na budowie i musiałem mieć specjalne buty, kolega mi pożyczył, ale były pół numeru za małe...). Czy byłem szczęśliwy dzięki noszeniu za małych butów? Nie! To buty powodowały dyskomfort, który likwidowałem ściągając je. Czy byłem szczęśliwy dzięki napiciu się alkoholu? Nie! Alkohol znieczulał lęk i poczucie niewygody wśród ludzi. Gdybym w sytuacjach takiej niewygody nie szukał ratunku w alkoholu tylko od dziecka uczył się przełamywać moją nieśmiałość i kompleksy, gdybym trenował sport zamiast grać na kompie, gdybym nauczył się tańczyć zamiast stać pod ścianą, gdybym robił to, co robię teraz dwadzieścia pięć lat temu, to miałbym o wiele więcej pewności siebie, pokoju serca, pogody ducha i nie potrzebowałbym "naprawiać się" alkoholem.
Odrabiam zaległe lekcje. Momentami idzie bardzo ciężko. Czy będę szczęśliwy, kiedy napiję się alkoholu? Nie. Będę miał świadomość, że kolejny raz zdezerterowałem wobec mojego wewnętrznego "dzihadu", alkohol zakryłby na chwilę wstyd, ale nie uczyniłby mnie szczęśliwym.
Kilka razy w tygodniu zdarzają mi się obecnie takie sytuacje, w których mniej więcej takie rozumowanie muszę sobie przeprowadzać tak długo, aż czuję się wewnętrznie do tego przekonany. Na razie tak to działa.
Kiedyś się wstydziłem tego, że jestem intelektualistą. Teraz nauczyłem się wykorzystywać to, że umiem rozkminić, rozgryźć jakiś wewnętrzny mechanizm do tego stopnia, że panuję nad swoim zachowaniem. Oczywiście, alkohol rozwaliłby tę moją zdolność w minutę. Kiedy trzymam się takiego myślenia, to pokusy, żeby się napić i tak przychodzą, ale są dosyć łatwe do zniesienia. Są jak ukąszenia po komarach - wiem, że nie warto drapać i nie mam z tym problemu
:lol:
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Ostatnio zmieniany: 2017/08/28 13:33 przez Tsubasano.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Wera33, Marusza, Alchemia, Kojak, fusytka

Wąska Droga 2017/08/28 13:59 #65

  • Kojak
  • Kojak Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 624
  • Otrzymane podziękowania: 572
Przyłożyłem sobie - mówi - pistolet do łba... i wtedy pierwszy raz w życiu odezwał się do mnie Bóg. Powiedział: "Włodek, w duszę nie trafisz".
Nałogi zabiły we mnie umiejętność smakowania rzeczywistości. Świat nie stracił kolorów, nałogi sprawiły, że stałem się smutnym daltonistą, ktory poza tym od czego jest uzależniony widzi tylko szarość. Tkwiąc w tym rozgladałem się i pytałem "po co?". Włodek stał obok, rozglądał się i mówił "jak tu pięknie"...

Ten tekst jest dla mnie the best
Często go sobie czytam i daje mi kopa :-BD
Nieważne ile się nie pije, ważne by nie zacząć znowu...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2017/08/28 14:52 #66

  • Dark Poet
  • Dark Poet Avatar
Witaj Tsu. Jestem Daro. Alkoholik. Podoba mi się twoje porównanie alkoholu do godzilli albo tasiemca. I taki swoisty jego podział, rozróżnienie. Jestem poetą, może dlatego to porównanie zadziałało na moje zmysły. Według mojego jednak doświadczenia, „mój” alkohol był wprawdzie niby jak ten pasożytniczy tasiemiec, jak u Ciebie. Tyle że zniszczenia pozostawiał jak całe stado godzilli. Cóż, że atakował podstępnie i subtelnie jak u ciebie. Że nie zwalał od razu z nóg, kusił, pokazywał piękną maskę na ohydnej twarzy? Że wysysał i nie zabijał? W końcu jak się zorientowałem, to byłem wydmuszką - z wierzchu jeszcze w miarę ładną, a w środku pustą, wyssaną, zmiażdżoną. Wątroba w strzępach, emocje powykrzywiane jak ręce od reumatyzmu, relacje z innymi poszarpane. Idee oddawałem mu stopniowo ale konsekwentnie jedna po drugiej – jazda po pijaku, zdrady, niepraktykowanie religii, niedbanie o zdrowie i kondycję fizyczną, olewanie ludzi i hobby. Jedno za drugim, jak domino, jak domek z kart… leciało na łeb na szyję. Została fasada. I to chyba jeszcze gorsze od tej godzilli. Ona może wywołałaby szok, piedro…neła mną o dno. Jeśli bym przeżył, to może bym się wcześniej ocknął? A on, tasiemiec drążył dalej, ssał i mówił: zobacz, nie jest tak źle, masz pracę, chodzisz w białej koszuli, masz rodzinę i kasę – jest super. Jeszcze trochę i fasada nie miałaby na czym się trzymać i runęłaby w proch. Nie zostałoby już nic…
A dziada za zasłoną u mnie nie ma. Nie boję się, że będę smutasem niepijącym. Imprez unikam, ale nie za wszelka cenę. Potrafię się bawić na trzeźwo na imprezach bez alkoholu. Na imprezach z alko do pewnego czasu, kiedy towarzystwo zaczyna bełkotać. Czasami muszę być, ale unikam. Co mnie gubiło? Głupie myślenie, że nawet jeśli potrafię się bawić bez alko, to pozbawiam się bez niego jakiejś mitycznej głębi, pełni, spełnienia. A jak jej doświadczałem to przez moment, a dalej była już tylko jazda bez trzymanki, ciąg, leczenie się samemu, czasem detox, dni wyrwane z życiorysu, nadrabianie strat. A ten „moment głębi” był jedynie pieśnią pijanego dziada. Piłem też, kiedy się nagradzałem… ale strachu nie było. Dziad nie stał za firanką, raczej powabna laska szepcząca „chodź, obejmij mnie, zobaczysz jak będzie fajnie, należy ci się”.
Dobrze, że lęki z powodu bycia trzeźwym smutasem minęły u Ciebie, choć niepokojące jest, że tak ekspresowo. Może inteligentny tasiemiec znów coś knuje? Dobrze że tu jesteś. Pozdrawiam Cię.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Wąska Droga. Odc. 13 Rądo 2017/09/18 16:35 #67

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2510
  • Otrzymane podziękowania: 8198
Przyjechałem do domu.
Parę dni temu. Z Tatr.
Było bardzo słabo, w przeciągu dwóch dni byłem w nawrotach wszstkich możliwych. Bez wpadki, bo Opatrzność włożyła mnie w samolot i odesłała do Londynu na dwa dni, żebym sobie wszystko przemyślał (w Londynie pada co chwilę i dobrze się myśli).

Przyjechałem do domu.
Teraz. Wysiadłem z samolotu, pojechałem pociągiem, przeszedłem piechotą, znalazłem klucze po kieszeniach i włala.
To, co chciałbym zrobić, żeby znowu nie wleźć w nawrót to, po pierwsze, porządek w pokoju.
Po tych wyjazdach miałem taki syf, że jak tylko po przyjeździe z gór zacząłem pracować przy kompie, to zamknąłem się na cztery spusty w pokoju, żeby nikt nie widział tego chlewu. Ale ja widziałem i na mnie działało i ja się w tym sosie dusiłem. I dusiłem. I sam zaczałem się w tym rozdrabniać, rozpuszczać i rozcieńczać. Zaplątałem się w przewlające się wartswy piątorzędu brudnych ubrań, zniknąłem pod nawisami tektoniczymi książek na biurku, nasunęła się na mnie morena niesparowanych skarpetek a na to wszystko z góry spadły meteoryty nierozpakowanych reklamówek z wyjazdów w ogóle sprzed wszystkiego. I mi się pomieszało.

Generalnie to całe życie byłem bałaganiarz przestrzenny. O ile z czasem coraz lepiej szło (z czasem), o ile tzw. time management przynosił tzw. profity, to space management leżał i kwiczał. I tak myślę sobie teraz, ile powrotów do domu z fajnych wyjazdów zaczynało się od tego, że siedziałem na takiej kupie kup i patrzyłem bezradnie aż postanawiałem sobie to wszystko jakoś ułatwić i szedłem po ankohol. Albo najpierw kompa odpalałem, gierkę cyk i trochę pograłem a dopiero potem po ankohol.

Od kilku miesięcy, jak ktoś może zauważył, robię porządek z różnymi bałaganami. I nie robię tego jakoś po kolei, ale wszystko na raz. Diety, srety, rzucania wszystkie możliwe... Innego to sam bym ostrzegał, od neofitów wyzywał i kpiną bym jakoś gorączkę studził. Ale co do siebie, to już mi się nie chce. Strasznie dużo lat zmarnowałem na nałogach różnych. Strasznie mało dobrych rzeczy zrobiłem, które kiedyś chciałem. Więc mi się już nie chce tak spokojnie i po kolei naprawiać. Wiem, że i tak cierpliwość będzie niezbędna. Ale na razie, w tym momencie, nie chce mi się spać po podróży, nie chce mi się jeść, nie czuję się samotny ani zły. Więc sprzątam w końcu. A jak skończę to potem siądę i pomyślę, co dalej.
jestem tylko przechodniem
na tle wybranego miasta
mam papierosy i drobne
i dziurę w kieszeni płaszcza
Ostatnio zmieniany: 2017/09/18 16:41 przez Tsubasano.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, andrzejej, Eloyze, Wera33, Alchemia, naen

Wąska Droga 2017/09/18 17:34 #68

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Dobry Duszek
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 7181
  • Otrzymane podziękowania: 12295
Skoro tak czujesz, ze wszystko na raz. Ja tez czesto mysle, ze juz wystarczy, ze juz wystarczajaco duzo czasu stracilam. Ale tak dzialam- wolno i juz chyba tego nie zmienie, nie jestem typem choleryka. I tak pozbywam sie po koleji, zaczynajac od wiekszego zla. W tym momencie jestem na etapie rzucania cukru. Niby juz zostalo niewiele, a wydaje sie jakby coraz gorzej bylo sie tego pozbyc... walcze z tym cukrem od kilku lat i jakos nie za bardzo wychodzi... ech.
No i z balaganem tez sie identyfikuje. Niby na dole ok, kuchnia, lazienka, dzienny, w razie gdyby ktos niespodziewany, to nie ma obciachu. No ale moj pokoj... no coz. Stosy ksiazek, szafka do skrecenia czeka od roku, papiery do posegregowania wsadzilam do duzego plastikowego pudla, zeby sie nie rzucaly w oczy. Jesli moj pokoj mialby byc odzwierciedleniem mojego wnetrza, to z pozoru jest prawie ok :lol: chyba cos w tym jest.
Dlugo nie potrafilam przemoc sie z tym sprzataniem. Kojarzylo mi sie z piciem, zawsze sprzatalam z puszka piwa, albo z kieliszkiem wina... pierwsze proby byly koszmarem. Teraz juz mi latwiej, juz nie musze pic wody, albo herbaty kiedy sprzatam, juz nie mam skojarzen.
No i gratuluje 10 miesiecy, 92 dni i czterech miechow bez smierdziela. Tak trzymaj.
Pozdrawiam @};-
"I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja ze swoją miłością niech sobie będę głupi."
Sted
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2017/09/18 22:42 #69

  • Wera33
  • Wera33 Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2000
  • Otrzymane podziękowania: 5170
Witaj Tsu @};-
Codziennie czytam Twoje postanowienia i powody radości. Naprawdę jest tego sporo. Czytam i się zastanawiam skąd bierzesz tyle energii na to wszystko. A ta Twoja dieta warzywno - owocowa rozbraja mnie najbardziej. Chyba dlatego że sama zbieram się do niej już od dłuższego czasu i :wmur: w każdym razie podziwiam Twój zapał. Ale ostatni wpis lekko niepokoi, uważaj na siebie bo to co robisz jest wspaniałe. Pozdrawiam serdecznie :grin:
Obróć twarz ku słońcu a cienie zostawisz za sobą.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2017/09/19 07:03 #70

  • Gosiaczek
  • Gosiaczek Avatar
Świetnie się czyta, to co piszesz :) Pozdrawiam :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.