Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami i sugestiami jakie posiadaliśmy w trakcie naszego pijanego życia jak i na drodze naszego trzeźwienia. Mówimy o sobie, nie o innych.

TEMAT: Wąska Droga

Wąska Droga 2017/06/19 11:59 #1

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 557
  • Otrzymane podziękowania: 1154
Odc. 1
samsal mówi:"załóż wątek w alkoholizmie". OK. To chyba tutaj...
Dwa ostatnie dni czytałem forum. Czytałem trzeźwy, ale jeszcze nie miałem odwagi powiedzieć: "dobra, od dzisiaj nie piję". Wieczorem wypijałem dwa piwa.
Dzisiaj mówię: "DOBRA, OD DZISIAJ NIE PIJĘ".
Chyba nie uda mi się szybko napisać ważnych rzeczy... Powolutku.
Po pierwsze, założyłem to konto w dniu, kiedy pomyślałem, że od początku roku okradam swoją firmę wydając pieniądze na alkohol. Powoli i systematycznie, nie przyznając się do tego nawet przed sobą, łudząc się, że tylko pożyczam. Około 5000 zł. Nie wiem kiedy i jak to oddam (chciałbym), ale jest dla mnie jasne, że jeżeli piję to nie opcji, żebym kontrolował wydatki.
Alkohol kiedyś miał być pomocą do bycia twórczym. Uruchamiał emocje, usuwał lęk. Z czasem stał się głównym hamulcem kreatywności. Każdy wolny wieczór spędzałem w knajpach gadając z kimkolwiek o czymkolwiek. Nocami marnowałem czas, w którym mógłbym zrobić cokolwiek wartościowego a w dzień byłem zmęczony, coraz bardziej zmęczony. Nie ma szans, żebym twórczo pracował przy takim trybie życia a "wypicie jednego piwka" od lat mi nie wychodzi.
Nie wiem, czy tu się pisze o swojej historii, czy od tego są jakieś inne wątki, więc króciutko, sama końcówka... Pierwszy raz próbowałem nie pić 9 lat temu. Poszedłem do terapeuty. Powiedział, żebym przestał pić i będziemy się spotykać. Przyszło mi to łatwo. Po trzech miesiącach niepicia stwierdziłem, że nie mam żadnych objawów odstawienia, tylko nudzę się wszędzie. Wróciłem do picia. Potem nie piłem przez 2 miesiące, ale złamałem się po awanturze w pracy. Były jeszcze ze 2 próby. Ostatnio, z miesiąc temu nie piłem parę dni, ale sama perspektywa przeżycia imienin znajomego bez alkoholu spowodowała, że poddałem się jeszcze przed ich rozpoczęciem.
Przypomina mi to czas, kiedy rzucałem palenie. Po wielu próbach nieudanego rzucania udało mi się właśnie po zapisaniu się na forum. Jestem też uzależniony od gier komputerowych. Byłem w terapii, nie gram od 10 lat, choć miałem w tym czasie kilka wpadek (ostatnio w listopadzie 2016). Od kilku miesięcy mam swoją grupę wsparcia, jednak to nie dotyczy alkoholu. Dlatego potrzebuję Was i tego forum. Tyle na razie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Felli, elzunia engelmohr, BialaNasturcja

Wąska Droga 2017/06/19 12:10 #2

  • mama2014
  • mama2014 Avatar
Hej wynika z tego co piszesz,że temat alkoholizm jest juz Tobie odrobinę znany- "samo"nic sie nie dzieje potrzebuje nas do działania-więc konieczne jest Tobie działanie wychodzenie z mroku, bo alkohol to: mrok -brak świadomości zycia, depresant , zabiera rozsadek na pierwszym planie ..mozna by jeszcze dlugo wymieniać .na koniec ulubiony moj ostatnio cytat" Najpierw zrób to co konieczne , potem to co mozliwe a potem dostrzeżesz , że dokonałeś niemozliwego " powodzenia Ua
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Wąska Droga 2017/06/19 13:34 #3

  • samsal
  • samsal Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Alkoholik
  • Posty: 653
  • Otrzymane podziękowania: 684
Fajnie że posłuchałeś i założyłeś wątek w tym dziale. W powitalni wolno tylko przywitać się, a jeśli chcesz szeroko pisać swój piciorys to chyba najlepiej w dziale piciorysy. Niekorzystałem z tych form więc możliwe że ktoś mnie poprawi. Opisałeś przy okazji i moją walkę z alkoholem w moim życiu i prawdopodobnie wielu innych. Sam 8 lat nie mogłem zrozumieć że mam niepić, dla siebie, by zyskać spokój i radość wolnego życia. O co w końcu miałem walczyć gdy zupełnie nie wiedziałem co to jest?! Ludzie mówili o tym ale ja swoje, to co mnie się wydawało, że wiem, a iż nawet jestem najlepiej pojmującym uczucia, pragnienia, możliwości. To było pijane myślenie. Trzeźwe zaczęło się gdy pojąłem że wcale się nie różnię od tych którymi wcześniej pogardzałem. Zobaczyłem że każdy przeszedł swoje i całość jest skarbnicą wiedzy. W całości siła. Nauczyłem się mówić językiem tych ludzi, tzn. rozumieć, Wierzyć że z każdego mogę wziąć jakąś perełkę doświadczeń, i reszta sama wyjdzie gdy zacisnę pośladki i wytrzymam ten czas zanim zobaczę co mogę stracić zapijając robala. Tego robala który żre od środka, wywołuje stan niepokoju i łaknienia. Każdego dnia jest łatwiej, ale sam musisz wytrzymać początek. Jest wielu natomiast których doświadczenie możesz zastosować. Chętniej niż przypuszczasz ludzie piszą o sobie, a na mityngach mówią. Wystarczy że napiszesz w czym Ci pomóc.
Każdy ma jakąś twardość w sobie, jeżeli to nie jest serce to inna część ciała jest twarda, ale coś na pewno jest w Tobie twardego.
Ostatnio zmieniany: 2017/06/19 13:35 przez samsal.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Dorota5522, Stokrotka2, pk77, Tsubasano, elzunia engelmohr

Wąska Droga 2017/06/22 21:54 #4

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 557
  • Otrzymane podziękowania: 1154
odc. 2 Alkoholizm pełzający.
Mój alkoholizm to nie jest miażdząca domy godzilla czy choćby boa dusiciel. To pasożyt. Taki tasiemiec, tylko inteligentny. Może dzięki temu utrzymał się tyle lat. Gdyby atakował drapieżnie dawno bym był martwy a on ze mną. Ale nie. Przez 43 lata pozwolił mi żyć i pewnie pozwoliłby znacznie dłużej. Taki gatunek - nie zabija tylko wysysa. Wysysa przede wszystkim energię, dalej, pieniądze. Zajmuje cały czas, który mogłem poświęcić na jakiekolwiek twórcze działanie.
Piszę teraz, w ramach pracy zawodowej, podsumowanie pewnych projektów i widzę, jak dużo dobrych inicjatyw się nie rozwinęło, bo marnowałem czas siedząc bezproduktywnie przy alkoholu. Nie boli mnie wątroba, żale byłej żony czy rozbite "po pijaku" samochody. Nie mam tego typu strat. Boli mnie bezowocność życia, zmarnowane szanse rozwoju i pomocy ludziom, którzy tej pomocy ode mnie oczekiwali. Wegetacja w sferze względnego bezpieczeństwa. Myślę że widziałem to i wypierałem się tego gdzieś z 8 lat.
Dużo czytam o odbijaniu się od dna. Mam wrażenie, że na moim dnie leży z 10 metrów mułu, w który mógłbym się zagłębiać latami bez szans na odbicie. Mówię sobie: "niech świadomość nieuczciwości i okradania własnej firmy będzie dla mnie wystarczającym powodem do zmiany". Bardzo bym tego chciał.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, Ruta, Marusza, elzunia engelmohr, fusytka

Wąska Droga 2017/06/23 13:22 #5

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 557
  • Otrzymane podziękowania: 1154
odc. 3. Dziad za zasłoną.
Kiedyś dawno bałem się, że jak Mama gasi światło w pokoju, to za zasłoną pojawia się dziad z nożem. Wielokrotnie sprawdzaliśmy z Mamą, nie było. Ale i tak przez lata się bałem.
Teraz boję się, że jak nie będę pił, to przyjdzie moment, kiedy zacznę czuć, że jestem smutasem, izoluję się od ludzi, że kiedy piję jestem do niczego, ale nie pijąc jestem nieszczęśliwy. Ten moment jest jak dziad za zasłoną. Nie ma go a lęk pozostaje. Przez te 5 dni niepicia jestem zadowolony, nie izoluję się, chyba, że za izolację uznać opuszczenie grupy upijających się nudziarzy. Jedynym zmartwieniem jest strach przed zmartwieniem, ktore może przyjść... Głupie, ale prawdziwe. Dzisiaj wieczorem mam być na kolacji z mało znanymi mi osobami. Będzie alkohol. Nie będę pił. Ale jest we mnie lęk, że będę się źle czuć. Za trochę ponad miesiąc ślub i wesele mojej siostry. Już teraz przychodzą fale lęku jak sobie poradzę. Właśnie przez taki lęk przerywałem okresy niepicia (od tygonia do dwóch miesiecy) na przestrzeni ostatnich 5 lat. Bez sensu. Dziad za zasłoną. Jedyne co mi przychodzi do głowy to mówić i pisać o tym.
Ostatnio zmieniany: 2017/06/23 13:23 przez Tsubasano.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Marusza, elzunia engelmohr

Wąska Droga 2017/06/23 13:53 #6

  • magnat
  • magnat Avatar
  • Wylogowany
  • Gaduła
  • Posty: 97
  • Otrzymane podziękowania: 64
Nie wiem co ci poradzic ale odkad nie pije staram sie unikac imprez miejsc zwiazsnych z alkoholem i jestem trzezwy od 11 stu miesiecy wiem ze nie ktorych imprez nie omine ale wtedy sie bede martwil zyje narazie tu i teraz pozdrawiam i madrych wyborow zycze
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2017/06/23 14:10 #7

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Online
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 10247
  • Otrzymane podziękowania: 12866
Po co się martwić na przyszłość, obawiać, wybiegać do przodu, takie myślenie nie sprzyja, nie rozumiem tego z tym smutasem, izolacją, ja takich myśli nie miałam. Ja wiedziałam jedno, nie pić i zrobić wszystko, aby się nie napić. Zawsze byłam takim ludzikiem, że na boku, obserwując innych, rozmyślając, nie za bardzo umiałam kontakty nawiązywać i nie chciałam. Mi terapeutka zapowiedziała, że mogę się ponownie napić, bo od ludzi uciekam, wcale mnie nie słuchała, a i ja nie zapiłam, czekałam nawet kiedy to nastąpi, dałam sobie spokój. Dla mnie zagrożeniem byli ludzie, gdzie tego też nie rozumiałam na początku, chodziłam tam gdzie piłam, polewałam, kupowałam alkohol, w końcu odeszłam od starego świata i na nowo układać swoje życie zaczęłam, sama, bez jakichkolwiek znajomych. Moja recepta, bardzo w siebie wierzę, w moje możliwości, w moje wybory i moją wolność. Nie boję się, czasem przerażenie czuję jak wypowiedzi innych alkoholików słyszę, moje słowa i katastrofa nastąpiła u nich, ale to tylko moment i powracam do swojego małego świata. Ja nie pijąc dopiero tak prawdziwie cieszyć się zaczęłam, żartuję, śmieję się, z każdym umiem zagadać, a i poważna jestem, czasem wręcz surowa, mi to bardzo pasuje, a to jest najważniejsze, żyję w zgodzie ze sobą.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą, nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Ruta, Stokrotka2, Tsubasano, fusytka, BialaNasturcja

Wąska Droga 2017/06/23 15:45 #8

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 13940
  • Otrzymane podziękowania: 16044
Z ogromną przyjemnością czytam Cię w wątku "Dziś się cieszę bo...".
Potrafisz wydobyć z siebie tyle powodów do radości, zadowolenia, spełnienia...
Zaglądam tu i czarna dziura.
Z jednej strony boisz się o samopoczucie na imprezie, z drugiej idziesz na nią wiedząc, że osoby pijące źle na Ciebie wpłyną.
Rozumiem, że jesteś świadomy tego, że to spotkanie to Twój doopościsk i odbije Ci sie to wielką czkawką.
Oby na czkawce się tylko skończyło.
Kim Ty właściwie jesteś? Wąska Droga czy Dziś się cieszę bo...?
Pozdrawiam ciepło :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2017/06/23 16:14 #9

  • jurek
  • jurek Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2431
  • Otrzymane podziękowania: 2173
Witaj :) Mam wrażenie,ze masz podobnie do mnie w czasie kiedy startowałem w trzeźwe życie.
Przez wiele lat budowałem wokół siebie mur (ja to nazywam igloo)które , coraz bardziej uciskało i zacząłem coraz mniej widzieć i czuć.Ktoś mądry powiedział mi wtedy:skoro miałes tyle siły zeby zbudować sobie szary domek,to masz też tyle siły żeby zacząć go rozbierać.
Tak też się stało.Pomalutku ,od samej góry,kamyczek po kamyczku ,widziałem coraz więcej światła i życia.Nie takiego jak ja bym chciał go widzieć,ale takiego jakim jest naprawdę.
Próbowałem też trochę szybciej wygrzebywać te kamyczki ,tak od dołu.Nie dało się.Dostałem po łapkach.Tak ten proces trwa do dzisiaj.Pomalutku z wiarą w siebie i w to na co mam wpływ ,rozbiera te kamyczki widząc coraz więcej i więcej.Ta droga to motywacja do zmian.Ja dałem sobie szanse i nie mam zamiaru jej zmarnować ,ponieważ to mnie cieszy.Pełna akceptacja siebie,takim jakim jestem naprawdę a nie takim jakim chciał bym być,pozwala mi na radość z życia takim jakie ono jest.Pozdrawiam serdecznie z szerokiej drogi-mojej drogi.
Pomagając sobie pomagasz innym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa, Stokrotka2, Tsubasano

Wąska Droga 2017/06/23 18:55 #10

  • samsal
  • samsal Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Alkoholik
  • Posty: 653
  • Otrzymane podziękowania: 684
Tsubasano napisał:
odc.Dziad za zasłoną. Jedyne co mi przychodzi do głowy to mówić i pisać o tym.
Jest ten cytat również w naszej literaturze AA ale zacytuję z pamięci. "STRACH zapukał do drzwi, WIARA je otworzyła, A za drzwiami (??!) NIKOGO nie było. Pisz o tym przyjacielu. Najlepsze co możesz to pisać i stwierdzać że nic za tymi pierońskimi drzwiami niema. Dzięki temu co napisałeś ja również sobie przypomniałem takiego, jednego z wielu, moich dziadów z dzieciństwa i miałem okazję dziś rzucić nim o ściany sali mityngowej. Miło mi było pozbyć się dziada. Choć nie piję parę lat to gdzieś we wnętrznościach zawsze się znajdzie jakiś skrzat ukryty i z pewną dozą humoru mogę się pozbywać. To co piszesz może wielu pomóc. Tak trzymaj. Dzięki.
Każdy ma jakąś twardość w sobie, jeżeli to nie jest serce to inna część ciała jest twarda, ale coś na pewno jest w Tobie twardego.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2017/06/23 21:51 #11

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 557
  • Otrzymane podziękowania: 1154
samsal napisał:
A za drzwiami (??!) NIKOGO nie było.
Tak. Cały czas, przez całą tę kolację miałem świadomość, że to dobrze, że się przygotowałem opisując strachy. Nie było żadnego dupościsku. Po wszystkim zrobiliśmy z kolegą dłuższy spacer, pogadaliśmy. Zauważył, że nie piłem. Ważne chyba, że już nie mówię, że robię sobie przerwę. Mówię, że już nie chcę pić, że chciałbym przestać na zawsze. Boję się przed, ale jak już jest akcja, to czuję, że szczerość i uczciwość daje mi siłę. Może to dziwne słowa jak na człowieka latami okradającego instytucję, w której pracował, ale, naprawdę, nie mam zamiaru wracać do tamtego. Oby mi się udało zadośćuczynić... Jeszcze nie wiem jak.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): samsal

Wąska Droga 2017/06/24 06:16 #12

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Online
  • Moderator
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 5392
  • Otrzymane podziękowania: 7171
Bardzo dobrze, ze masz potrzebe pisania o tym, pisz, bo notabene robisz to ogromnie zrecznie i milo sie Ciebie czyta.
Ale czy nie wynika to tak po prostu z potrzeby wygadania sie i potrzeby poukladania mysli w swojej glowie? Jasne, ze to jest dobre miejsce do zrobienia tego, ale nie jedyne. Myslales moze o jakiejs innej formie pomocy? Terapelta, mitingi AA itd? Bo widzisz, z wlasnego doswiadczenia wiem, ze przestac pic jest w miare latwo, ale trwac w trzezwosci, z tym co "pod kopula" wcale nie jest latwo.
Podoba mi sie to w jaki sposob napisales o alkoholizmie. Tak, moj tez jest jak pasozyt, ktory atakowal glownie to, czego nie widac "golym okiem". Dobrze poznac jego mechanizmy, zeby nie dac sie w nie wplatac.
Pozdrawiam i powodzenia @};-
Ważniejsza od osiągnięcia celu jest droga , która do niego prowadzi.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2017/06/24 06:31 #13

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 5124
  • Otrzymane podziękowania: 6562
Tsubasano napisał:
Za trochę ponad miesiąc ślub i wesele mojej siostry.
Już teraz przychodzą fale lęku jak sobie poradzę.
Właśnie przez taki lęk przerywałem okresy niepicia (od tygonia do dwóch miesiecy) na przestrzeni ostatnich 5 lat.
Bez sensu.
Dziad za zasłoną.
Jedyne co mi przychodzi do głowy to mówić i pisać o tym.
Tsu :czesc:
Nie polecam Ci imprezy weselnej z alkoholem z zasady, bo takie są zasady dbania o komfort zdrowienia szczególnie na początku drogi. Bliskość alkoholu jest ogromnym zagrożeniem - od myśli do czynu jest wręcz moment. Czy warto na samym początku tak szarżować?
Co kieruje alkoholikiem, by pójść mimo wszystko? - przecież radość na weselu będzie dozowana alkoholem. Czy potrafię cieszyć się bez alkoholu na samym początku abstynencji, gdy inni obok cieszą się w znany mi sposób?
Czy chcę być z szacunku dla bliskich?
Czy chcę być z tęsknoty za alkoholem?
Czy chcę być, by się sprawdzić?
Czy muszę być?
Strach czy niepokój - warto mu wyjść na przeciw. Otworzyć wbrew obawom drzwi i sprawdzić, że dziada za drzwiami nie ma.
A na takiej imprezie z alkoholem? Gdyby dziada nie było - nie byłoby takich zaleceń, by unikać takich miejsc. Dziad alkoholowy jest cwańszy od trzeźwego aniodiabel Potrafi zaistnieć z opóźnieniem usypiając czujność.
Moja wyobraźnia trzeźwa już jakiś czas nie bardzo widzi alkoholika na początku drogi, odczuwającego radość z zabawy pośród pijących alkohol. Ja nawet dzisiaj nie bawiłbym się świetnie w takiej sytuacji. Jednak coś z tyłu głowy odbiera mi komfort dobrej zabawy, gdy alkohol mi się przygląda. Ja alkoholowi nie chcę nic udowadniać. Ja chcę mu zejść z drogi, dla siebie - dla swojego świętego spokoju, pogody ducha.
Widzisz Tsu, byłem parę razy - sporo czasu już wtedy nie piłem - pojadłem trochę, pogadałem póki jeszcze miało to sens i nie byłem za długo. Czemu idziecie - no, mam im powiedzieć, że rozpoczęło się już aktorstwo, już nie są sobą. Nie, powiem - jesteśmy trochę zmęczeni.
Tak jak się śmieję, że Wspólnota AA zrujnowała moje picie, :lol:
tak z pełną świadomością powiem szczerze, że alkohol dzisiaj samym swym faktem istnienia
ODBIERA MI KOMFORT PICIA - bo jestem alkoholikiem. ^#(^
Pozdrawiam - pogody ducha :-BD
Postscripyum:
Jedyne co mi przychodzi do głowy to mówić i pisać o tym.
Popieram w pełni, bo za tym idą przemyślenia własne, bardzo potrzebne do zrozumienia siebie samego. :-?
Ostatnio zmieniany: 2017/06/24 06:33 przez andrzejej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2017/06/24 19:36 #14

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 13940
  • Otrzymane podziękowania: 16044
Tu Ci napiszę, a co :lol:
Chcę Ci bardzo podziękować za post w "Dziś się cieszę bo...."
Mordka mi sie usmiechnęła bo...nie dość, że uwielbiam dźwięki akordeonu to i też uwielbiam reage.
Dzięki %%- Jak będę w Toruniu stawiam Ci kawę ~O)
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2017/06/24 19:50 #15

  • Grzegorz74
  • Grzegorz74 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1235
  • Otrzymane podziękowania: 1700
Witaj.
Przeczytałem Twój wątek i tak sobie myślę...robisz coś dla swojej trzeźwości w realnym świecie?
Jesteś uzależniony od gier, zastąpiłeś to uzależnienie piciem, teraz chcesz się leczyć wirtualnie?
Widzę w tym pułapkę.
Pozdrawiam
Grzegorz
Nie naprawiaj innych- pracuj nad sobą.
Nie oceniaj innych- każdy ma prawo żyć jak chce.
Nie krytykuj- a dawaj wsparcie.

Pokora, wiara w dobro, zdrowie,
skarby nad skarbami.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2017/06/25 21:23 #16

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 557
  • Otrzymane podziękowania: 1154
Tak. Pracuję nad uzależnieniami z realnymi ludźmi na realnych mityngach. Dzielę się tu cząstką moich doświadczeń. To mi pomaga.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej

Wąska Droga 2017/06/26 09:31 #17

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 557
  • Otrzymane podziękowania: 1154
szekla napisał:
Tu Ci napiszę, a co :lol:
Dzięki %%- Jak będę w Toruniu stawiam Ci kawę ~O)
Będę zaszczycony, choć uprę się pewnie, że to ja stawiam :grin: . Czekam do końca roku, potem jadę do Australii :-H
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla

Wąska Droga 2017/06/26 22:22 #18

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 557
  • Otrzymane podziękowania: 1154
odc. 4. Łaska
Do przed chwilą na rusztowaniu, robimy na ścianie graffiti średnicy około 4 metrów. Serce Jezusa. Nie żaden kicz pobożny, ale dosyć niesamowita, kosmiczna wizja koleżanki, studentki malarstwa. Odprowadziłem ja na taksówkę, wracam. Chce mi się trochę spać a jeszcze chciałem na nasze forum zajrzeć.
I w pewnym momencie dochodzi do mnie, że dzisiaj nie miałem ani chwili, w której musiałbym walczyć z myślami o piciu. Nie odczuwałem żadnych pokus, żadnej obsesji. Wracajac z postoju taksówek przechodziłem koło pubu i nie pomyślałem o tym. Byłem pochłonięty myślą o muralu, kupowaniem farb, załatwianiem rusztowania. Realizuję marzenie z zamierzchłych czasów młodości. Dzięki niepiciu mam w końcu na to czas i energię. Dzisiejszy dzień to łaska.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): andrzejej, Dorota5522, Ruta, ...anna63, Stokrotka2, Mia

Wąska Droga 2017/06/27 22:05 #19

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 557
  • Otrzymane podziękowania: 1154
odc. 5. Coś się zmieniło
Przychodzac tu pisałem, że się boję. Bałem się smutku bez alkoholu, niepowodzenia w rzucaniu, bycia osądzanym przez ludzi na forum.
Dwie pierwsze rzeczy zmieniły się zupełnie. Znikły mi lęki przed niepiciem. Tak jakbym w przeciagu ostatnich kilku dni rzucił nie tylko picie, ale i ochotę na picie. Podobną rzecz przeżyłem kiedyś z papierosami. Po wielu próbach rzucenia doszedłem do momentu, kiedy zacząłem nienawidzić powracającej ochoty na palenie. I po jakimś czasie ta ochota znikła. Teraz podobnie. Nie chcę chcieć się napić. Nie daję miejsca w głowie żadnym pozytywnym myślom czy wspomnieniom związanym z alkoholem. Jak włażą mi na podwórko spuszczam psy. Więc nie włażą.
Nie wiem, czy to może długo trwać. Cieszę się z tego, że czuję abstynencję jako zysk a nie stratę, z tego, że siedząc przy kolacji z kimś, kto zamawia piwo nie czuję zazdrości ale ulgę na myśl, że alkohol mnie już nie interesuje. Chciałbym, żeby już tak zostało.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): samsal, Marusza

Wąska Droga 2017/06/27 22:25 #20

  • Marusza
  • Marusza Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • dziś nie piję
  • Posty: 502
  • Otrzymane podziękowania: 639
Tsubasano napisał:
Znikły mi lęki przed niepiciem. Tak jakbym w przeciagu ostatnich kilku dni rzucił nie tylko picie, ale i ochotę na picie. [...] Nie chcę chcieć się napić. Nie daję miejsca w głowie żadnym pozytywnym myślom czy wspomnieniom związanym z alkoholem. Jak włażą mi na podwórko spuszczam psy. Więc nie włażą.
Nie wiem, czy to może długo trwać. Cieszę się z tego, że czuję abstynencję jako zysk a nie stratę, z tego, że siedząc przy kolacji z kimś, kto zamawia piwo nie czuję zazdrości ale ulgę na myśl, że alkohol mnie już nie interesuje.
Też bym tak chciał. U mnie niestety jest zupełnie na odwrót. Wczorajszy dzień, a właściwie wieczór był koszmarny, a swoją krótką abstynencję od dwóch, trzech dni rozpatruję właśnie wyłącznie w kategoriach strat, nawet tych przyszłych.
Dziś nie piję, dlatego właśnie dziś robię dla siebie coś, za co podziękuję sobie w przyszłości. %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2017/06/28 07:46 #21

  • Dorota5522
  • Dorota5522 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 1017
  • Otrzymane podziękowania: 919
:-H
Tsubasano napisał:
odc. 5. Coś się zmieniło
Teraz podobnie. Nie chcę chcieć się napić. Nie daję miejsca w głowie żadnym pozytywnym myślom czy wspomnieniom związanym z alkoholem. Jak włażą mi na podwórko spuszczam psy. Więc nie włażą.
Nie wiem, czy to może długo trwać. Cieszę się z tego, że czuję abstynencję jako zysk a nie stratę, z tego, że siedząc przy kolacji z kimś, kto zamawia piwo nie czuję zazdrości ale ulgę na myśl, że alkohol mnie już nie interesuje. Chciałbym, żeby już tak zostało.

o tak forum wspiera \:D/
a ten tekst wywołał u mnie niepokój,
ach ta moja podświadomość :-?
miałam tak nie raz, był czas nadziei, optymizmu,jak najdłużej, nigdy nie będę piła, jak łatwo wyrzucić myśli o piciu, jak łatwo siedzieć, wąchać, patrzeć na alko aniodiabel
ale u mnie do czasu odkładałam do podświadomości aż bomba wybuchała ze zdwojoną siłą ^^) upadałam nie raz
na dzień dzisiejszy, myśląc o alko mówię-dziś, 24h nie piję, tak dzień po dniu
unikam wyzwalaczy ^:)^ ( małe pytanko:jakie zalecenia były w terapii gier)
dziś jestem tu, w terapii( terapka, grupa, psychiatra), w aa(mitingi, drugi alkoholik)
i jest mi super, chcę tak trwać, dzień po dniu, z pokorą
dobrych wyborów i pogody ducha życzę
:ymhug:
miej serce i patrzaj w serce
A.Mickiewicz
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ...anna63, Tsubasano

Wąska Droga 2017/06/28 08:06 #22

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 13940
  • Otrzymane podziękowania: 16044
I ja się odniosę bo odezwało mi się wspomnienie jak siedziałam wśród pijących, spokojna, bez slinienia sie i objawów głodu.
Ba, nawet miałam satysfakcję przyglądając się na trzeźwo tym co po każdym kieliszku stawali się "inni", "nie sobą". Nawet oceniałam i wróżyłam kto jakiego będzie miał rano kaca. sprawiało mi to przyjemność.
W dalszej przyszłości dochodziłam już do perfekcji i takie towarzystwo pod pretekstem xxx opuszczałam, cały czas wierząc, że pić mi się nie chce i ciesząć, że alkohol stał mi sie obojętny.
A on wcale nie był mi obojętny. Lądowałam albo na gorąco w monopolu, albo kilka dni później.
Tyle miałam ze swojej pychy, zwyciężyła iluzja i zakłamanie...siebie.
Teraz poskładałam sobie tek życie, że nie bywam tam gdzie piją. Widok śmiesznie zachowującego się pijanego, zamiast śmiech budzi współczucie i zrozumienie. A alkohol jest wszędzie, cieszę się jak go nie widzę.
Pozdrawiam :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Ostatnio zmieniany: 2017/06/28 08:07 przez szekla.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ...anna63, Tsubasano

Wąska Droga 2017/06/28 08:18 #23

  • Minerwa
  • Minerwa Avatar
  • Wylogowany
  • Nowicjusz
  • Posty: 15
  • Otrzymane podziękowania: 10
Tsubasano napisał:

Alkohol kiedyś miał być pomocą do bycia twórczym. Uruchamiał emocje, usuwał lęk.

Kilka lat temu dwóch psychiatrów i jedna terapeutka zdiagnozowały u mnie tzw. fobię społeczną- miałam lęki przed pójściem do sklepu, szkoły, do pracy itd. Cała się trzęsłam.

Dziś po terapii wiem że to niebyła żadna fobia społeczna- tylko objawy odstawienia alkoholu- kiedy jego poziom spadał było ze mną źle.

A na koniec napiszę tylko tyle: po trzech miesiącach niepicia WSZYSTKIE "lęki" znikły już nie boję się iść do sklepu, bo wiem że nie będę się trzęsła. Bo alkoholu już we mnie nie ma.
nawet najgorszy, ale trzeźwy dzień jest lepszy od najlepszego pijanego.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Stokrotka2, Tsubasano

Wąska Droga 2017/06/30 14:22 #24

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 557
  • Otrzymane podziękowania: 1154
odc. 6. Gubię się wobec pretensji.
Wielka kumulacja. Przyszła do mnie dosyć bliska osoba, która ok. roku temu zaczęła mnie unikać z powodu pretensji, które, moim zdaniem, były mocno przesadzone. Słuchałem, przepraszałem (może nawet trochę na wyrost, ale chciałem dać do zrozumienia, że zależy mi na dobrej relacji). Mimo pewnego postępu znowu pretensje. Nie umiem radzić sobie z takimi sytuacjami. Kilka razy wczoraj uświadomiłem to sobie, i pomyślałem, żeby nie wchodzić w złość i urazę, bo to bardzo niebezpieczne dla trzeźwości. Ale, mimo wszystko, jeszcze się z tego nie otrząsnałem.
A rano następna rzecz. Ludzie, którzy wczoraj wieczorem malowali nasz mural kiedy ja miałem tamtą rozmowę nie zauważyli, że idzie deszcz, nie przestali w porę malować i mokra farba spłynęła z deszczem po ścianie. Wypadek, ich nieuwaga, ale ja odpowiadam za realizację, więc znowu potężne pretensje do mnie.
Baaardzo się z tym źle czuję. Mówię modlitwę o pogodę ducha. Rozmawiałem z innymi trzeźwymi uzależnionymi, robię co mogę, żeby pozostać z dala od nawrotu jakichkolwiek uzależnień.
To moja wielka słabość - zupełnie gubię się wobec pretensji.
Ostatnio zmieniany: 2017/06/30 14:24 przez Tsubasano.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Wąska Droga 2017/06/30 14:51 #25

  • Alchemia
  • Alchemia Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 247
  • Otrzymane podziękowania: 273
Cześć Tsu w nauce o trzezwieniu czyta się ,żeby "dać czas czasowi" i wychodzi na to ,ze to pojęcie mozna dostosowac do wielu naszychs
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano

Wąska Droga 2017/06/30 15:09 #26

  • Alchemia
  • Alchemia Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 247
  • Otrzymane podziękowania: 273
sorry musiałam wyjść -;)wtey gdy sie pilo otraczali nas ludzie naszego pokroju -w wiekszości -wiec osoba ,która nagabuje ciebie po raz kolejny to może być ,ktoś kto żyje urazą -więc nigdy nie bedzie zadowlony z twoich przeprosin /psychologia podobnych ludzi nazwya "wampirem emocjonalnym " więc może trzeba poprostu wymazać kogos takiego ze swojego kręgu znajnajomych?pozdrowienia ps.polecam Portal Psychologiczny Charaktery /jeszcze raz sorry za załokę w pisaniu/
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Wąska Droga 2017/06/30 15:27 #27

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 13940
  • Otrzymane podziękowania: 16044
Lepiej mi się żyje jeśli nie noszę w sobie uraz, pretensji. Daje innym prawo do błędów, więc daję sie przeprosić i do tematu nie wracam. W myślach gdzieś mi powód urazy zabuszuje, staram sie jednak nie wypowiadać tego głośno.
Jest jednak coś, co mi włącza stop klatkę, stawia jakiś niewidzialny mur i do tej osoby zachowuję dystans, ostrożność, nawet nie wiem jak to nazwać. Nie chodzi o błahostkę tutaj, przejęzyczenie, czy głupio rzucone słowo. Chodzi o coś...no właśnie :-? kłamstwo, coś co mnie dotknęło, wykorzystanie, manipulacja....chyba tak bym to określiła :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ...anna63, Stokrotka2, Tsubasano

Wąska Droga: alkoholizmu historia ekspresowa 2017/07/03 09:07 #28

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 557
  • Otrzymane podziękowania: 1154
Odc. 7 Moja historia ekspresowo
Czas chyba, żebym to napisał, chociaż krótko. Jeżeli to nie jest właściwy wątek na forum to najwyżej przeniesiecie :)

I. Trzy podstawowe uzależnienia
Żeby opisać mój alkoholizm, muszę umieścić go wśród innych uzależnień. Ale najpierw taki obrazek: jak się porządnie cumuje jachty do nabrzeża czy pomostu, to daje się dwie cumy - z dziobu i z rufy. I jeszcze rzuca się kotwicę. Nawet sztorm nie ruszy, jak to się dobrze zrobi. I ja nie mogłem ruszyć się w życiu przez taką kombinację. Cumą były: 1. gry komputerowe i pornografia, 2. alkohol. Kotwicą było lenistwo, które czasem dla niepoznaki nazywałem depresją. Chociaż każde z tych trzech "przywiązań" próbowałem zerwać, jednak aż do niedawna nigdy nie wpadłem na pomysł, że wszystkie trzy muszą zostać zerwane na raz, żeby wypłynąć na wody nowego życia.
1. Wizualizacje fantazji
Od zawsze byłem dzieckiem niesprawiającym żadnych kłopotów. W smutnym po tragicznych zdarzeniach domu nauczyłem się niewidzialności. Miałem swoje klocki, żołnierzyki, samochodziki i nikomu nie zawracałem głowy. To była zasada mojego dzieciństwa – fantazje i ich wizualizowanie pozwalały mi zniknąć z realnego świata, być niewidzialnym. Później, mimo, że lubiłem żeglować i tworzyć teatr, fantazje i ich wizualizacje zajmowały mi coraz więcej czasu. Mimo tego, że wstąpiłem do zakonu, z biegiem lat coraz bardziej kryłem się w grach komputerowych i pornografii. Przestałem żyć w realu. Nie pracowałem, nie uczyłem się, nie sprzątałem, nie myłem się, upijałem się fantazjami i obrazami. Kryjówka stała się więzieniem. 14 lat temu rozpocząłem terapię i mityngi SA. Terapię skończyłem 10 lat temu, na mityngi obecnie chodzę, choć mój wzorzec (czyli m.in. gry) troche się różni od tego, co jest w SA. W "Powitaniu dnia" piszę więc, że nie zamierzam grać i chcę żyć czystym sercem.
2. Alkohol
Zacząłem pić w wieku 18 lat. Bardzo szybko dotarło do mnie, że nie mam nad tym kontroli. Ale jeszcze wtedy alkohol (i papierosy) dawały mi złudzenie luzu i pewności siebie, uwielbiałem to. Później, rzucając gry, pornografię i papierosy ukryłem sam przed sobą i innymi fakt, że alkohol jest w moim życiu problemem. Alkoholizm powodował, że nawet kiedy byłem daleko od mojego wirtualnego świata nie ogarniałem mojego życia; ciągle miałem zaległości, kłamałem, kombinowałem, wiecznie brakowało mi czasu i pieniędzy. Bardzo długo nie przyznawałem się przed sobą do alkoholizmu, ponieważ kontrolowałem pewne jego aspekty. Łudziłem się, że jednak mam kontrolę. Bałem, że ktoś zobaczy mój problem i przez lata starałem się być bardzo ostrożny. Moje uzależnienie ukrywałem skutecznie. Nie upijałem się publicznie, dużo gadałem o uzależnieniach i znajomych z AA, żeby wyglądało, że się znam i wiem co robię, czasem dopijałem się po cichu w samotności, unikałem picia dzień po dniu z tą samą osobą itd. Z zewnątrz niewiele osób mogło się domyślać mojego problemu. W środku coraz bardziej bałem się sytuacji, kiedy nie będę mógł się napić. Picie stało się praktycznie jedyną formą mojego wypoczynku. Coraz trudniej było kamuflować to wszystko, choć przez lata stałem się mistrzem kamuflażu.
Od przez ostatnie 9 lat podjąłem kilka prób rzucenia picia, głównie przy okazji Czwartego Kroku w SA. Zdaję sobie sprawę z tego, że ten fakt braku wewnętrznej szczerości każe wątpić na ile szczerze zrobiłem ten Czwarty Krok. Myślę, że będę musiał do niego wrócić. Najdłużej w abstynencji wytrzymałem 3 miesiące. Ostatnio tydzień. Zapisując się na to forum pierwszy raz określiłem się nie jako osoba czasem nadużywająca alkoholu, ale jako alkoholik. Teraz nie piję od dwóch tygodni. Palenie rzuciłem 10 lat temu i tak trwam, choć miałem kilka wpadek. W "Powitaniu dnia" piszę więc o abstynencji a o paleniu nie wspominam, bo jest to mniej istotne.
3. Lenistwo (pseudo-depresja)
Uniki, ucieczki, odkładanie na później ważnych spraw, ciągłe spanie, brak energii, niepokój... Kiedyś zastanawiałem się, czy to nie jakaś depresja. Lenistwo towarzyszyło mi od zawsze, wszyscy wokół mnie biadolili, że „taki zdolny a taki leniwy”. Ale to się nasilało zwłaszcza wtedy kiedy porzucałem fantazje lub alkohol. Pięć tygodni temu zrozumiałem, że to przypomina uzależnienie. Postanowiłem wziąć za odpowiedzialność za moją bierność. Zaprzestałem kładzenia się na kanapie od wstania do położenia się spać (chyba, że wcześniej to zaplanuję, bo np. jestem niewyspany po podróży). Postanowiłem planować każdy dzień. W "Powitaniu dnia" piszę więc o tym, że chcę być aktywny, albo że nie chcę się lenić.
II. Zbawienie
Kolega zapytał mnie lata temu: "Tyle studiów skończyłeś, co ty właściwie robisz, że nic w życiu nie zrobiłeś?". Niewiele się od tamtego czasu zmieniło. Dlaczego od lat nie wypływałem ze śmierdzącego portu? Na mojej pierwszej terapii dobra kobieta powiedziała mi: "Jak nie będziesz się leczyć, to twoje uzależnienia zbiją twoją kreatywność". Zająłem się nimi, ale przeoczyłem i zaniedbałem rozwijający się alkoholizm i lenistwo. Od lat robiłem więc tylko to co muszę. Prawie nic z tego, co uważam za ważne i dobre, czego bym głęboko pragnął.
Przełomem był dla mnie początek Adwentu 2016. Zrozumiałem wtedy, że w chrześcijaństwie zbawienie oznacza w tym życiu nadzieję. A nadzieja to odwaga w określeniu celów, gotowość podjęcia wszelkich dopuszczalnych moralnie środków do ich osiągnięcia i trwanie w dążeniu do celu mimo chwilowych porażek. Zrozumiałem, że jeżeli przyjmuję prawdę o Zmartwychwstaniu Jezusa, to otrzymuję i przyjmuję taką właśnie nadzieję. Przyjąłem to i odnowiłem moją pracę nad wszystkimi uzależnieniami stopniowo dochodząc do tego, że abstynencja jest dla mnie niezbędna, że dłużej nie mogę się łudzić i usprawiedliwiać tego uzależnienia.
Ktoś mógłby mi powiedzieć, że chcę zdrowieć z powodu pychy; że chcę zdrowieć, żeby zrobić jakieś nadzwyczajne rzeczy. Nie chciałbym tego. Ale twórczość, prawdziwe życie, wolność w działaniu, także kreatywna współpraca z ludźmi może być przecież zdrową motywacją, nie? Wczoraj, po tygodniu pracy dokończyliśmy projekt, który zalegał mi dwa lata. Mural Najświętszego Serca Pana Jezusa. Umieszczę w Hyde Parku. Dzięki Bogu i Wam za początek tej drogi.
Ostatnio zmieniany: 2017/07/03 09:20 przez Tsubasano.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, Eloyze, kalka, Wera33, ...anna63, Jan53, Mia, Marusza ten użytkownik otrzymał 1 podziękowań od innych

Wąska Droga, odc. prawie 8 2017/07/04 14:54 #29

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 557
  • Otrzymane podziękowania: 1154
Prawie 8, bo mi się nie chce. Jak widzę napis META, to mi się już nie chce biec, jak była sesja, to mi się już nie chciało uczyć, jak coś kończę, to mi się nie chce kończyć. A dzisiaj wieczorem wyjeżdżam na małe wakacje i już mi się bardzo nic nie chce a muszę zostawić porządek w miejscu pracy i wszystkie sprawy domknąć. Mam na to 2 godziny.
"Nie chce mi się" to był zawsze trybik w pijaństwie. Bo dopóki byłem trzeźwy i mówiłem "nie chce mi się", to miałem wyrzuty sumienia. A jak tylko coś łyknąłem i pojawiała się ta myśl "weź się i zrób", to od razu miałem podkładkę i mówiłem "ale że jak weź się i zrób, jak ja tu już łyknięty jestem?". Żelazna pijacka logika.
Więc teraz tak tylko na chwilkę wpadłem, napisałem i troszkę wzmocniony się czuję, i się biorę, i robię. Howgh! :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, Wera33, Marusza

Wąska Droga; odc. 8. Drogi Życia 2017/07/05 11:58 #30

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 557
  • Otrzymane podziękowania: 1154
Wracam z lasu, jak tak chodziłem, to przyszło mi do głowy, że w mojej historii brakuje najważniejszego. Chciałbym napisać, co mi pomagało i pomaga w drodze do realizmu, do Boga, do siebie, do ludzi, do miłości, do wolności, do... wszystkiego najlepszego :). Lista jest moja subiektywna, niczego nie wyczerpuje, na pewno wiele można dodać. Ok.

1. Jeden, A, zdecydowanie po pierwsze. TRZEŹWI LUDZIE. "Samemu udaje się tylko samogwałt". Przez lata próbowałem wyjść sam z moich problemów. Inaczej. Nie mówiłem sobie, że sam. Mówiłem, że z Bogiem, ale to był pic. Bóg od dawna stawiał przede mną oczywiste fakty, które wskazywały na to, że On pomaga ludziom przez ludzi. Spotykałem na swojej mądrych i doświadczonych ludzi, ale nigdy nie zwróciłem się do nich po pomoc. Modliłem się i prosiłem, żeby Bóg zabrał ode mnie moje uzależnienia, ale udawałem, że nie widzę jak wskazuje mi drogę do innych i przez innych. Przedstawiałem sobie to tak, że skoro wierzę, że Bóg rzeczywiście coś może dla mnie zrobić, to muszę liczyć na Niego a nie na żadne terapie i takie... Bardzo logiczna wymówka, żeby nie pożegnać się skutecznie z uzależnieniem, żeby dalej robić wyłącznie to, na co ma się ochotę zachowując jednocześnie poczucie, że przecież to nie moja wina, bo "modlę się a to On nie pomaga".
Jak już byłem na dnie gier i seksoholizmu musiałem podjąć terapię. Nie chciałem na początku. Inni wzięli mnie za łeb i kazali. Uciekałem i wracałem, bo musiałem. Jak tylko troszkę "przetrzeźwiałem" to znowu uciekałem tłumacząc, że przecież zaczęło mi dobrze iść w pracy, nie mogę zmarnować takiej okazji i już nie mam czasu na mityngi. Dopiero po długim czasie zaakceptowałem terapie i grupy wsparcia. Prawie dwa lata trwało zanim zacząłem kolegować się z ludźmi z mityngów. I wtedy niespodziewanie zacząłem łapać dłuższe okresy "trzeźwości". Piszę "trzeźwości", choć wtedy jeszcze nie widziałem u siebie problemu alkoholowego. Po trzech i pół roku, żyjąc już poza Polską, zaprzyjaźniłem się z moim sponsorem, Simonem. Dzięki zupełnej szczerości z nim potrafiłem również dostrzec problem alkoholowy i w tamtym też czasie, choć nie określałem się jako alkoholik, miałem kilkumiesięczne okresy abstynencji od alkoholu. Po powrocie do kraju zaniedbałem na kilka lat takie kontakty, mało chodziłem na mityngi co spowodowało, że mimo, iż nie poszedłem w ciąg gier czy seksu, moja "trzeźwość" była, powiedziałbym, mocno dziurawa...
Kiedy ponad pół roku temu zrozumiałem trochę głębiej co znaczy zbawienie w Bogu, wiedziałem, że muszę też odnaleźć kontakt z ludźmi, z którymi będę mógł iść razem drogą zdrowienia z uzależnień. Bez nich mogę co prawda jakiś czas utrzymać się w abstynencji, ale coraz bardziej mnie to męczy, coraz bardziej wkręcam się w obsesje, zmartwienia, fantazje... Po jakimś czasie zawsze pękam. Tak samo rzecz ma się u mnie z grami, pornografią, alkoholem... Nawet papierosy rzuciłem dopiero jak zapisałem się na forum internetowe i, później w realu, poznałem ludzi z tego forum.
Ludzie, którzy mi pomagają to nie tylko uzależnieni. To generalnie osoby, z którymi łączą mnie więzi duchowe, z którymi mogę rozmawiać szczerze o najważniejszych rzeczach. Są tacy na szczęście moje wielkie.
2. Modlitwa. W początkowym okresie odstawienia każdego dnia gdzieś koło 18 zaczynało mnie trząść. Byłem tak zdenerwowany, że nie mogłem wytrzymać ze sobą. Mogłem się upić, co zresztą czasem robiłem, mogłem iść do kolegi patrzeć jak gra albo wyjść z domu i chodzić ulicami. Trzecia opcja byłą, jak czułem, najlepsza. Chodziłem, prawie biegałem po Warszawie po kilka godzin. Zdarzało się, że dopiero o trzeciej nad ranem byłem w stanie się położyć spać. I chodząc tak któregoś dnia nie wiem jakim cudem znalazłem w kieszeni różaniec. Na początku nawet się nie modliłem, tylko przekładałem koraliki w palcach, ale sama świadomość, że trzymam różaniec już mnie trochę uspokoiła. Później zacząłem się modlić. Z biegiem miesięcy coraz bardziej regularnie, codziennie wychodziłem na spacer z różańcem w kieszeni. To były pierwsze chwile, kiedy poczułem, że lubię siebie. "Lubię siebie z Tobą" - mówiłem powolutku modląc się i idąc przez ogródki działkowe na Mokotowie. Z ciągłej ucieczki od "siebie samego" do lubienia bycia "sobą z Bogiem" przechodzę dzięki modlitwie. Kiedy ją zaniedbuję - oddalam się, ginę w krainie poplątanych myśli, fantazji i frustracji. Wracam - On czeka na mnie i na nowo otwiera mi oczy.
3. Ziemia, powietrze, woda, ogień. Przyroda. Rzadko obecnie mam możliwość żeglowania, które jest dla mnie idealnym wypoczynkiem, ale prawie codziennie mam możliwość spacerowania. Jeżdżę czasem na rowerze, też fajnie, ale wolę chodzić. Uwielbiam ogniska. Mam nawet metodę palenia konspiracyjnego ogniska w środku miasta :). Praca bez odpoczynku wielokrotnie prowadziła mnie do wpadek. Odpoczynek bez przyrody zamieniał się często w lenistwo...
4. Twórczość. Nie wiem, czy każdy tego potrzebuje. Ja na dłuższą metę ginę bez tego. Św. Dominik użył takiego hasła: "Contemplare et contemplata aliis tradere" - "Kontemplować i dzielić się owocami kontemplacji". Patrzeć, słuchać, dotykać, myśleć nad tym i wyrażać dobro, piękno, prawdę, która mnie poruszyła. Czasem grać, czasem pisać, malować, mówić, rozmawiać o tym z ludźmi. Jest w tym jakiś wzajemny przepływ, który daje energię, pozwala budować więzi z takimi, który podobnie mają.
Alkohol zabierał mi to. Radość kontemplacji i tworzenia zamieniałem na majaczenia. Powodował silne stany emocjonalne - wzruszenia, złości, entuzjazm, ale nic nie powstawało. Jakbym piłował w samochodzie silnik bez wrzucenia biegu. Czasem dawał wrażenie, jakby się coś ważnego zrozumiało, ale nie było w tym żadnej prawdy. Czasem rozmowy jakby bardzo szczere, jakby braterskie, ale to nie budowało rzeczywistych więzi. Chwilowe intensywne przeżycia, po których zostawała pustka. Całe lata pustki i zmarnowanych wieczorów. Patrzę na ten mój wątek, na "Wąską Drogę", na zdjęcia muralu w komórce... Ile twórczych rzeczy pojawiło się przez nieco ponad dwa tygodnie odkąd przestałem pić...
5. Uczciwa praca. Mam fajną pracę. Z ludźmi i dla ludzi. Daje mi impuls, żeby rano wstawać, żeby ruszać się nawet jak mi się nie chce, żeby układać się z ludźmi. Zderza mnie z faktami, weryfikuje... Dzięki niej uczę się planować sprawy, układać co po czym, po kolei. Kiedy nie miałem pracy pogrążałem się w lenistwie, w brudzie, w nałogu. Zdobycie pracy wiązało się z poczuciem konieczności ogarnięcia się. Dobrze, że ją mam, szczególnie doceniam to dzisiaj z perspektywy wakacji.

OK. Popisałem sporo. Cieszę się, że mogę się tym podzielić. Dzielenie też jest Drogą Życia :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): jurek, szekla, Wera33, Mia, Marusza

Wąska Droga 2017/07/05 17:43 #31

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 13940
  • Otrzymane podziękowania: 16044
Bardzo lubię Cię czytać. Twoje przemyślenia, radości i fajne zamiłowania.
Zebrałam ich już kilka do kupy....żeglowanie, ogniska, akordeon, natura, tworzenie....
Też nie pożegluję sobie szybko ale może jeszcze kiedyś, choć na trochę...
Ale co tam, czasem usiądę i ćwiczę półsztyki na sutaszu, tworząc bransoletki, oczywiście z mosiążną szeklą :lol:
Teraz bawię się kredkami, za chwilę może haftem, czasem z czegoś starego zrobię cos prawie nowego. Posadzę roślinkę, porozmawiam z nią a ona mi się odwdzięcza. to wszystko takie małe i drobne ale cieszy, bardzo cieszy, motywuje, chce się żyć i nie pić :-BD
Wypoczywaj ciepło :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Stokrotka2, Tsubasano

Wąska Droga. odc. 9: Nudy na pierogi. 2017/07/09 21:04 #32

  • Tsubasano
  • Tsubasano Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 557
  • Otrzymane podziękowania: 1154
Czy gdyby zbadać motywy picia alkoholu u mężczyzn i kobiet, to wyniki by się jakoś różniły? Rozmawiałem o tym niedawno z moją siostrą. Nie bardzo rozumie, że u mnie głównymi powodami nadużywania alkoholu były w dużej mierze nuda i poczucie słabości. Oczywiście, później już samo przyzwyczajenie rządziło, potrzeba powtarzania wieczornych rytuałów. Ale poczucie nudy i słabości od początków mojego picia wiązało się przez lata ze stanem, na który lekiem, opatrunkiem miał być alkohol. Ciekaw jestem, czy to tylko moja siostra (z którą zresztą mam świetną, szczerą relację), czy w ogóle kobiety mają inaczej z piciem.
W każdym razie w tych dniach zmagam się z pytaniem o picie i nudę. właściwe każdego wieczoru pojawia się ten moment jak teraz, kiedy przychodzi taka mniej więcej myśl: "I co? Będziesz tak siedział? Całe życie chcesz tak tylko czytać wieczorem? Już nigdy nie pójdziesz nigdzie? ".
Picie zabijało poczucie nudy i jednocześnie picie przyczyniało się do nudnego życia. Każdy wieczór był w gruncie rzeczy taki sam. Powtarzające się tematy, ludzie, z którymi defacto nic mnie nie łączyło, mijające godziny, wydawane pieniądze, przybijanie piątek na pożegnanie, "do jutra", ociężały powrót do domu, czasem kawalek jakiegoś filmu, czasem od razu zasypianie. Czasem jakieś notatki jeszcze. Boże, jakie to było nudne! A jednak zawiany nie odczuwałem tej nudy. Wydawało mi się, że myślę nad czymś poważnie, że prowadzę ciekawe rozmowy... Próbuję sobie przypomnieć jakieś ciekawe rozmowy z tego roku. I rzeczywiście, są, przypominam sobie. Tylko, że one wszystkie były na trzeźwo. A te w pubie zawsze jakieś takie rozmywające się.
A jednak, uciekając od nudy od lat (aż do zakończenia picia 3 tygodnie temu) nie zrobiłem niczego ciekawego.
Moja trzeźwość to na razie tworzenie przestrzeni, to wyrywanie chwastów, to puste miejsce do zagospodarowania. Jest już mural, jest trochę grania. Z nadzieją patrzę dzisiaj na moją pustkę, moją nudę. Wierzę, że niewidocznie, gdzieś pid ziemią już coś rośnie, wiem, że muszę się nauczyć czekania
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Eloyze, Mia, Marusza

Wąska Droga 2017/07/10 07:05 #33

  • Kaska86
  • Kaska86 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 557
  • Otrzymane podziękowania: 709
Moja terapeutka zaznacza czesto, ze picie kobiet i mezczyzn rozni sie.
Statystycznie oczywiscie.. czesto pija inne trunki, czesto w ukryciu, najczesciej z innych powodow..

Ja nadal nie potrafie sobie odpowiedziec, co nie do tego doprowadzilo.
Swietny, pomagajacy maz, dzieci,brak problemow finansowych...hmmm

Chyba moje dazenie do bycia idealna, do perfkcji, przytloczenie codzinnymi obowiazami.
To wieczorne piwo pozwalalo mi usiasc w ciszy i spokoju,bez myslenia ile jeszcze musze zrobic, co musze zalatwic.. a czasem dawalo mi takiego dodatkowego pozornego kopa, zeby mimo padania na twarz wziac zelazko poprasowac, wstawic pranie, oczywiscie w towarzystwie browara, kiedy wszyscy juz spali...
Nie dawalam sobie prawa do bycia zmeczona, bo przeciez i nie wolno.
Nie dawalam sobie prawa,do odpoczynku, bo przeciez ja musze miec wszystko zrobione.
Nie dawalam sobie prawa, do wlasnego szczescia, bo przeciez musze zadowolic wszystkich.
Nie dawlama sobie prawa do poznania siebie, bo sie balam zderzenia z moim JA. Tego nadal sie boje. Nadal nie akceptuje.. CZAS....
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): szekla, Eloyze, ...anna63, Mia, Tsubasano

Wąska Droga 2017/07/10 07:12 #34

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 13940
  • Otrzymane podziękowania: 16044
Moim motywem picia nie była nuda. Nuda zdarza mi sie bardzo rzadko więc nawet za bardzo nie wiem co to jest. Zawsze potrafiłam sie czymś zająć. Jak mi się nie chciało robić "tego" to znalazłam "co innego".
Bardziej skłonił mnie do tego stres oraz strach, też bezsenność. Tak myślę. :-?
Dlaczego? Żyłam z facetem, czynnym alkoholikiem, a może tylko pijakiem? Długie lata dbałam o bezpieczeństwo, swoje i Córki. Wielka niewiadoma w jakim stanie przyjdzie, jak sie będzie zachowywać, czy grzecznie padnie byle gdzie spać, czy będzie się awanturował i bił, czy też słodko zacznie po pijanemu planować nasze życie, obiecywać złote góry, czy też będzie słuchał na full muzyki.
Ta osoba nigdy nie była zbadana, wielka niewiadoma i te czekanie, może nie tak na jego powrót tylko na to co nas czeka.
To powodowało tez bezsenność. Dodatkowo praca na zmiany, w nietypowym systemie rozwaliła mi całkowicie zegar biologiczny.
Strach bo bałam się panicznie prochów nasennych, uzależnienia od nich.

Alkohol zabijał we mnie te wszystkie uczucia, dawał mi błogi sen tak potrzebny do egzystowania w codzienności. Budziłam sie wyspana, bez kaca i bólu głowy, z dobrym humorem, więc nie widziałam w tym nic złego.
Bańka pękła gdy definitywnie sie rozstałam z oprawcą, po niedługim czasie nastąpił mój pierwszy ciąg, z kacem, z klinem na kaca, z zatruciem, itp.... Po nim kolejne i kolejne, aż stało się to obsesyjne, też nawykiem. Czekanie wieczora i napicie się na dobry sen. Nagradzałam się również w ten sposób za wykonane prace remontowe w domu, nowe meble, oblewałam osiągniętą wreszcie wolność. Kończyło sie to negatywnym skutkiem. Wtedy to docierało do mnie, że mam problem ale zamiast z nim się zmierzyć, ja go topiłam w alkoholu.
Z perspektywy czasu wiem, że uzależniłam się już kiedyś wcześniej, to sie nie dzieje hop siup, to jest też proces. Kiedy? Nie wiem, bo zawsze lubiłam wypić, okazjonalnie, może jakaś wspólna kolacja przy świecach, spotkanie towarzyskie.... Nie był to jeszcze jednak czas, że wtedy musiałam pić. alkohol mógł dla mnie nie istnieć. Inni mogli pić a ja zajmowałam się np. tworzeniem haftu krzyżykowego, dzierganiem czegoś na drutach, rozmawiając przy tym słodko.
Z czasem jednak nawyki wieczornego picia stały sie rytuałem. Szybko sobie wytłumaczyłam, że nieważne czy piję z kimś czy sama. Liczy sie efekt. Nieważne czy z kieliszka czy z butelki. Efekt ważny.
Choroba postępowała bardzo szybko. Z ciągów 3 dniowych raz na 3 miesiące zamieniła się w ciągi 7 dniowe raz na 1 miesiąc.
Nie wiem kiedy sie uzależniłam i chyba już ta wiedza mi nie potrzebna. Dziś ważna jest świadomość uzależnienia, konieczności wprowadzania zmian i nauki życia obok alkoholu i bez alkoholu.

Tyle o moi piciu na razie. Wracając jednak do ciebie to choć tu niewiele ale proponuję posłuchac Ewę Wojdyłło. Ta kobieta, choć miałam niewiele z nią zajęć, dała mi siłę, wiarę a przede wszystkim pozytywne myślenie.
niepijemy.pl/forum/wykopane-w-sieci-link...-kobiety-maja-gorzej
Miłego tygodnia Tobie i wszystkim życzę %%-
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Eloyze, Kaska86, ...anna63, pk77, Mia, Tsubasano, Lenka48

Wąska Droga 2017/07/10 13:36 #35

  • ...anna63
  • ...anna63 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • DZIŚ NIE PIJĘ
  • Posty: 927
  • Otrzymane podziękowania: 775
Kaśka86. Kochana Ty piszesz o mnie? bnggfgbfb
Śmieję sie, a nie powinnam, ale cóż teraz już moge sobie na, to pozwolić - WYLUZOWAŁAM i to baaardzo
Nie muszę być doskonała - nie ma ludzi doskonałych, więc po co stawać na głowie jak i tak trafi się ktoś nieusatysfakcjonowany
Prawda????

PS. robię wszystko żeby "BYĆ SOBĄ'
Nigdy nie jest za późno,
żeby zacząć od nowa,
żeby pójść inną drogą i raz jeszcze spróbować...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Tsubasano