Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami i sugestiami jakie posiadaliśmy w trakcie naszego pijanego życia jak i na drodze naszego trzeźwienia. Mówimy o sobie, nie o innych.

TEMAT: Jak sobie poradzić?

Jak sobie poradzić? 2015/06/02 15:27 #1

  • Rufus Szary
  • Rufus Szary Avatar
Witam wszystkich serdecznie,
Jestem alkoholikiem i podobnie jak wielu użytkowników borykam się z trudnościami
codziennego życia związanego z trzeźwieniem. Piszę bo czeka mnie przeogromna próba mojej trzeźwości.
Proszę o poradę, bądź o spostrzeżenia w mojej sytuacji.
Nie piję ponad 2 lata. Początki były straszne ale później zaczęło się jakoś układać aż do dziś.
Zostałem zaproszony na ślub mojego niegdyś przyjaciela z rodzinnych stron. Niby nic ale przeraża mnie to że spotkam wszystkich swoich znajomych którzy nie stronią od alkoholu. Moja trzeźwość i mój problem jest dla mnie tematem tabu. Nawet z żoną o tym nie rozmawiam. Jak sobie poradzić na takiej imprezie???? Jak wytrwać i jednocześnie wyjść z twarzą by nikogo nie urazić??? Proszę o poradę.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Cel -> Bycie wartościowym człowiekiem bez alkoholu 2015/06/02 15:44 #2

  • Raziel
  • Raziel Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 360
  • Otrzymane podziękowania: 522
:czesc: Rufusie jeśli chcesz nie pić bądź trzeźwieć z nami to zapraszam, załóż swój własny wątek, w którym będziesz mógł dzielić się z nami czym tylko zechcesz.

Dobre pytanie, dobrej porze. Otóż myślę, że mogę Ci coś doradzić, bo sam w ost sobotę byłem w identycznej sytuacji. Miało miejsce wesele mojej chrzestnej córki, a mojej siostry ciotecznej. Jako, że nie pije dopiero dwa miesiące miałem ogromny dylemat. Na początku byłem zdecydowany pójść na to wesele, bo stwierdziłem, że nie będę pił i basta. Ale nie ma tak łatwo. W międzyczasie zanim nastał ów dzień zauważyłem u siebie dziwną reakcję na alkohol. Bez znaczenia czy to zapach alkoholu czystego, czy przetrawionego, czy z prosto z butelki, czy z czyjiś ust działał na mnie jak płachta na byka. Raz się wkurzałem o nie wiadomo co, raz miałem suchego kaca, a obecnie mam tak, że jak poczuje alkohol to albo zaczyna mi się kręcić w głowie albo mi się robi ostro niedobrze. Czyli rozwiązanie było proste. Nie idę na wesele, bo albo zapije, albo będę miał chorobę morską. Powiem Ci, że te objawy dopiero pokazały mi, że wcale nie jestem odporny na obecność alkoholu i za każdym razem jak jest w pobliżu to cierpię później fizycznie. To sprawiło, że w końcu tak na serio zacząłem się dbać o swoją trzeźwość i przykładać do jej pilnowania więcej uwagi. Zacząłem dbać o nią. Wracając do wesela. Pojechałem ale tylko na ślub. Grzecznie, bez podania powodu wcześniej powiadomiłem państwa młodych i kogo powinienem, że na weselu mnie nie będzie. Zadbałem o swój komfort niepicia, który jest dla mnie ważniejszy. Ja na Twoim miejscu, skoro teraz masz obawy, nie narażałbym się.
Swoją drogą nie powinieneś być sam ze swoją chorobą. Spróbuj może udać się na terapię indywidualną, grupę wsparcia lub miting. Zobaczysz, że z tymi ludźmi będzie Ci się żyło o wiele raźniej na trzeźwym szlaku i na takie problemy jak wesele będziesz miał już gotowe recepty. Pozdrawiam i powodzenia życzę :)



Edit: Świetnie. Naklepałem się w te literki jak mały telegrafista, a tu ktoś zakosił poprzedni post :P Dzięki ;)
"Można przejść przez każde piekło, można przeżyć każdą tyranię, można wydostać się z każdego bagna i z każdej udręki, jeśli istnieje choć odrobina pewności czy choćby nadziei, że gdzieś istnieje człowiek, który chodzi tak samo jak ty, oddycha tak samo jak ty; cierpi tak samo...
Ostatnio zmieniany: 2015/06/02 15:46 przez Raziel.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Jak sobie poradzić? 2015/06/02 15:47 #3

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 11975
  • Otrzymane podziękowania: 14875
Witaj Rufus :czesc:
Ja zadałabym sobie pytanie co jest dla mnie najważniejsze, trzeźwienie czy przebywanie wśród pijących, gdzie w sumie być nie chcę, mi taka impreza zagraża i tylko dlatego mam tam pojechać, bo inaczej nie wypada? Chcesz ryzykować, w imię czego?
Jestem Monika alkoholiczka.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą...nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Jak sobie poradzić? 2015/06/02 16:05 #4

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 14982
  • Otrzymane podziękowania: 20823
Witaj :czesc: Chyba dziś ciężko myślę bo nie mogę się połapać w Twoim poście. Mam pewien niedosyt.

Nie pijesz dwa lata. Trzeźwość jest tematem tabu nawet prze żoną. Czy to oznacza, że nic ze sobą nie robisz oprócz tego, że tylko nie pijesz? Żadne mitingi, kluby abstynenta, terapia.....?
Wspominasz o Trzeźwości a żona nic nie wie. Dla mnie oznacza to, że ją oszukujesz więc nie trzeźwiejesz. w kłamstwie Trzeźwieć się nie da!

Poza tym ślub. Co w tym złego, niebezpiecznego? Ślub owszem, wesele .....ja bym nie poszła. Dla mnie byłaby to bomba zegarowa.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Jak sobie poradzić? 2015/06/02 16:11 #5

  • beatrix
  • beatrix Avatar
Witaj Rufusie
Pszesz o dwoch latach w trzezwossci, to ogromnie duzo, wiele pewnie sie wydarzylo przez ten czas# Ja osobiscie bym ci doradzila isc na to wesele, ale niestety musialbys sie przyznac do prawdy, Cos w stylu "Sluchajcie ostatnimi czasy wiele sie u mnie zmienilo, mam problem z alkoholemi wlasnie dlatego nie pije i prosilby aby mnie nikt dzisiaj nie namawial"Przejdziesz ogromna probe prawdy a na koncu sam sie przekonasz na wlasne oczy jak alkohol upadla ludzi, wlasnie na takich imprezach jak wesela
Pozdrawiam Beata alkoholiczka- od 5 lat trzezwa
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Jak sobie poradzić? 2015/06/02 16:16 #6

  • maciejski
  • maciejski Avatar
Witaj.
jestem Maciek alkoholikRufus Szary napisał:
(...)podobnie jak wielu użytkowników borykam się z trudnościami
codziennego życia związanego z trzeźwieniem. (...)
jak trzeżwiejesz? może jeszcze nie doczytałem. sam? w terapii? w AA?
pytam, ponieważ jeśli tak jest, że:Rufus Szary napisał:
(...)Nie piję ponad 2 lata.(...)
to gdzie Twoja wiedza i praktyka? a skoro:Rufus Szary napisał:
(...)Piszę bo czeka mnie przeogromna próba mojej trzeźwości.
Proszę o poradę, bądź o spostrzeżenia w mojej sytuacji.(...)
proszę bardzo: szukasz przyzwolenia? zrzucasz odpowiedzialność? nie znasz zaleceń? jestes tak silny? zapomniałeś że nie ma lwów oswojonych? i że do klatki się nie wchodzi? bo nawet tresera czasem zjedzą..
ryzyko?
takie same dla mnie jak napicie się dzisiaj i myślenie, że to kontroluję.
ani złota kula ani nikt ... Samo to, że piszesz - EGZAMIN. a co? dyplom dają? obowiązek zdania/zdawania?
na koniec.
Łamanie zaleceń dla trzeźwiejących alkoholików prędzej czy póżniej odbije się we mnie pijanym myśleniem i zboczeniem ze szlaku. po troszku po troszku..
bo załóż nawet, że nic Cię nie spotka. że pójdziesz, wrócisz i nawet sen alkoholowy się nie przydaży - a Ty (w co nie wierzę) nie przepuścisz myśli wspomnieniowo/marzeniowej. załóżmy.
następnym krokiem będzie osłabienie czujności i zgoda na grila. następnym zakup alkoholu dla znajomego na impreze, nastepnym już pije razem z towarzystwem...
bo zabrakło czujności.
tak by było u mnie.. dlatego wkleję Ci coś. po dwóch latach trzeźwienia zrozumiesz. po dwóch latach abstynencji - na nic Ci to. ale warto to wykuć na blachę.
----
CZUJNOŚĆ
24 września
Ukazała nam się naga prawda: “Kto raz się stanie alkoholikiem, ten pozostanie nim na zawsze”. Nawet bowiem po najdłuższym okresie abstynencji nic się nie zmienia i nawrót do picia przyniesie te same skutki. Jeśli z całym przekonaniem zaplanujemy zaprzestanie picia, nie może być mowy o żadnych wyjątkach, ani o żadnej podświadomej myśli i nadziei, że kiedyś w przyszłości staniemy się odporni na alkohol.
Anonimowi Alkoholicy, str. 27
Dziś jestem alkoholikiem. I jutro będzie tak samo. Moja choroba mieszka we mnie – teraz i na zawsze. Nigdy nie wolno mi zapomnieć , kim jestem. Alkohol z pewnością mnie zabije, jeśli nie będę umiał na codzień rozpoznać swojego uzależnienia i przyznać się do niego. W tej grze strata nie ogranicza sie jedynie do tymczasowego nawrotu i zachamowania w rozwoju. Mam do czynienia z chorobą, z której nie można się wyleczyć inaczej, jak tylko okazując akceptację i czujność.

---
i już.
pozdrawiam Cię - Maciek
ps.dopiszę, bo nie odniosłem się do pierwszego. jeszcze raz:Rufus Szary napisał:
(...)podobnie jak wielu użytkowników borykam się z trudnościami codziennego życia związanego z trzeźwieniem. (...)
absolutnie po dwóch latach abstynencji i kroczenia szlakiem z łykaniem nauk i terapią i staranuiami w kierunku trzeżwienia - NIE BORYKAM SIĘ DZISIAJ Z CZYMŚ TAKIM jak trudności życia codziennego związanego z trzeźwieniem.
nawet nie wiem co to znaczy.. co masz na myśli. powiedz więcej o swoich trudnościach po dwóch latach.. poproszę.
jeszcze raz pozdrawiam i 24h. Maciek
chyba, że ta decyzja to ta trudność Twojego życia codziennego.
cóż. nie mam takich trudności.
Ostatnio zmieniany: 2015/06/02 16:25 przez maciejski.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Jak sobie poradzić? 2015/06/02 17:06 #7

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 11975
  • Otrzymane podziękowania: 14875
Maćku dla mnie ten Twój post to bomba :YMAPPLAUSE: , nie ta zegarowa, zegarowa to wesele, o czym Emilka już napisała, zgadzam się w 100%.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą...nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): maciejski

Odp: Jak sobie poradzić? 2015/06/02 17:22 #8

  • Mietek61
  • Mietek61 Avatar
Od siebie napiszę tak; Od samego początku ze swojego trzeźwienia nie robiłem tematu "TABU".
Wszyscy w rodzinie wiedzieli, że uczęszczam na mityngiAA, że nie piję, że nie biorę udziału w imprezach gdzie podawany jest alkohol, nawet w małych ilościach.
Wyobraź sobie, że na imieninach u mojego ojca, gdzie przy obiedzie 15 osób z jedną butelką 075l morduje się parę godzin i jeszcze trochę im zostaje na drugi dzień pojawiłem się po ponad trzech latach abstynencji.
dziś, aczkolwiek swoją trzeźwość liczę już w dziesiątkach lat, również takie imprezy omijam. zwłaszcza tam gdzie, nie czuję bezpieczeństwa.
Skoro za alkoholem zamknąłem furtkę, nie będę mu otwierał bramy.
Nie ma dla mnie, że jeden przecież CI Nie zaszkodzi, że no co?ze mną się nie napijesz?
Jeśli nie jesteś pewien swojego bezpieczeństwa, nie poszedł bym.Ponadto nie łudź się, że wśród rodziny, czy też znajomych, nikt nie wie o twoim problemie, zupełnie nie rozumiem dlaczego to ma byćtemat TABU. i tak dookoła wiedzą, nawet otym plotkują, a sam zainteresowany, dowiaduje się ostatni, co w trawie piszczy.
Proponuję Ci mityngi AA, przekonasz się, że usłyszysz tam to samo, co ja i inni powyżej do Ciebie napisali.

Powodzenia
Mietek,alkoholik i nie bywalec alkoholowych imprez.bezalkoholowych; a i owszem :)
Ostatnio zmieniany: 2015/06/02 17:24 przez Mietek61.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Jak sobie poradzić? 2015/06/02 17:36 #9

  • Mietek61
  • Mietek61 Avatar
dopiszę do powyższego
jeśli nawet pójdziesz, nie łudź się że nie znajdą się tacy którzy, będą chcieli spróbować się przekonać o Twojej reakcji na ich ewentualne propozycje. takich pseudo kolegów, nawet przyjaciół wszędzie znajdę na pęczki"sprawdzone" - o czym 12 lipca 1991 r miałem okazję boleśnie sięprzekonać.


pozdrawiam
Ostatnio zmieniany: 2015/06/02 17:39 przez Mietek61.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Jak sobie poradzić? 2015/06/02 19:30 #10

  • hanys
  • hanys Avatar
W zasadzie Mietek już za mnie wszystko napisał...

Od siebie dodam że mam mieszane uczucia czytając że nie pijesz tyle czasu (2 lata)a wiedzy w temacie alkoholizmu praktycznie zero,skoro traktujesz to w ten sposób (tabu) i problem sprawia Ci sytuacja o których zdobywa się wiedzę (przynajmniej teoretyczną) w pierwszych miesiącach niepicia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.