Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami i sugestiami jakie posiadaliśmy w trakcie naszego pijanego życia jak i na drodze naszego trzeźwienia. Mówimy o sobie, nie o innych.

  • Strona:
  • 1
  • 2

TEMAT: Już czas

Już czas 2015/03/03 13:38 #1

  • Mikmiki
  • Mikmiki Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 35
  • Otrzymane podziękowania: 38
Minęło trochę czasu odkąd się przywitałem. Odkąd sam przed sobą przyznałem że jestem alkoholikiem. Właśnie na tym forum, po lekturze kliku zadziwiająco podobnych historii jak moja :D
Czas napisać coś więcej.
Więc nie piję! Pierwsze podejście od 13 stycznia po otrzymaniu zwolnienia z pracy za chlanie. Udało się to odkręcić i dostałem trzecią szansę (nagany już były), ale ten papierek który wtedy dostałem cały czas trzymam.
4 tygodnie nie picia, euforii jak cudownie, pewności siebie i pracy raz w tygodniu z terapeutą.
Pierwsza okazja jaka się trafiła, zostałem sam ze sobą w domu i nie uwierzycie.. ;) Tup tup do sklepu i jedziemy. Fakt parę godzin "walczyłem" ze sobą, kolejne dni piłem już bez żadnej walki. Przestałem jak żona z synem wróciła do domu.
Minęły dwa tygodnie w trzeźwości. Wczoraj byłem po raz pierwszy na mityngu. Z duszą na ramieniu, pełen obaw (prowadzący zapytał mnie na przerwie ile mam lat - 33, nie chwila 35! kurde ile ja mam lat, jak się nazywam?) :lol: Jedno jest pewne wrócę tam.
Za szybko żeby oceniać ale chyba rzeczywiście coś w tym jest. Widać że ludzie serdeczni, czuć jakieś takie zrozumienie. Obca osoba podeszła do mnie i zapytała czy chce jej numer telefonu, że w razie co mogę dzwonić - od razu zobaczyłem siebie dwa tygodnie wcześniej łażącego w te i we wte po mieszkaniu, iść po chlanie nie iść, iść nie iść. Fajnie ,że było sporo młodych osób. Wyobrażałem to sobie jako zebranie starych zniszczonych przez chlanie dziadków, powtarzających jak mantrę, dzisiaj nie piję dzisiaj nie piję :P Nic bardziej mylnego.
Tyle na początek. Zdaję sobie sprawę że ameryki tu odkrywał nie będę ale postaram się na bieżąco opisywać jak mi idzie, co czuję. To chyba też taki mały element trzeźwienia dla mnie.
"Jeśli potrafisz zadać właściwe pytanie - odpowiedź pojawia się samoistnie", Sin-Itiro Tomonaga.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): ursa

Odp: Już czas 2015/03/03 13:52 #2

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15001
  • Otrzymane podziękowania: 21348
Witaj
Jakos własnym oczom nie wierzę. Czytam kilka razy i jedyne co mi przychodzi do głowy to zmiana nicka na MykMyk bo ....Tup tup do sklepu i jedziemy. No i w sumie nic sie nie stało bo wróciła żona z synem. W sumie dobrze, że wróciła bo mogłaby nie wrócić i coś by sie stac mogło.

Jakos nie przekonuje mnie ta nagła wiara w mitingi, w telefon. Bo doskonale wiem, że podczas tupania do sklepu nie skorzystałabym z niego.
Pozdrawiam.
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Już czas 2015/03/03 14:22 #3

  • Mikmiki
  • Mikmiki Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 35
  • Otrzymane podziękowania: 38
szekla podczas tupania nie, ale zanim zacząłem tuptać?
4 tygodnie nie picia to był mój życiowy rekord, nie wiem dlaczego uważasz że dla mnie nic się nie stało? Właśnie bardzo dużo się stało, zaprzepaściłem te 4 tygodnie, siedziałem znowu podpity w robocie ryzykują definitywną utratę pracy. Po tym postanowiłem robić coś więcej niż tylko spotkania z terapeutą raz w tygodniu.
Nikogo tu nie chcę do niczego przekonywać, zresztą po co? Dla mnie samo to że tam poszedłem to był olbrzymi krok. To że ktoś dał mi swój numer gdzie mogę zadzwonić jak poczuję że mnie bierze też dużo dla mnie znaczy. To że idę dzisiaj do terapeuty, chodź by się waliło i paliło tak samo.
Dla Ciebie to może pikuś ja się bardzo cieszę z takich rzeczy.
"Jeśli potrafisz zadać właściwe pytanie - odpowiedź pojawia się samoistnie", Sin-Itiro Tomonaga.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Już czas 2015/03/03 14:38 #4

  • Pavulon
  • Pavulon Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Alkoholik
  • Posty: 1286
  • Otrzymane podziękowania: 2387
No i dobrze że Ciebie to cieszy :)
Nikt nie mówi że to źle. Tylko uważaj, byś się nie skupił na samym tylko numerze, a nie na istocie i sposobach trzeźwienia. Samo posiadanie narzędzia nie gwarantuje sukcesu. Trzeba go umieć, a przede wszystkim chcieć wykorzystać ;)
Adam alkoholik
Piłem... bo nie umiałem żyć.
Nad chmurami niebo jest zawsze piękne, spokojne i czyste :)
Ostatnio zmieniany: 2015/03/03 15:21 przez Pavulon.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Już czas 2015/03/03 15:08 #5

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6423
  • Otrzymane podziękowania: 8884
Mikmiki :czesc:
Jestem alkoholikiem. :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Już czas 2015/03/03 15:23 #6

  • samp00
  • samp00 Avatar
Witaj.
Jestem alkoholikiem i mam na imię Darek.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Już czas 2015/03/06 20:21 #7

  • Mikmiki
  • Mikmiki Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 35
  • Otrzymane podziękowania: 38
Witam witających :D (gdzieś wcięło mój wątek na powitalni, liczbę wiadomości mam 7 ale na profilu pokazuje tylko 3 posty, czyli wszystko poza powitalnią) No nieważne..
Piątek.. Siedzę jeszcze w robocie. Jak co miesiąc o tej porze, z tą różnicą że jestem trzeźwy. Za chwilkę zbieram się do domu-to też różnica, bo zbierałbym się ale na miasto.
Mam jeszcze zrobić zakupy. Nie ma opcji żebym kupił alko. Chociaż myślę o nim niczym pryszczaty nastolatek o seksie. Siedzi cały czas w głowie.
Kupię dla siebie sok pomidorowy. Dużo soku pomidorowego, wodę muszyniankę kupiłem już wczoraj i chyba pojadę dłuższą trasą, żeby się zmęczyć - rower. Jutro zostaję na cały dzień z dzieciakami sam w domu - też często wtedy piłem.
Już czuję że rano będzie mnie bolała głowa. Najpierw ochota na picie a potem rano ból głowy, mimo że nie było ani kropli. I to ból identyczny jak po ostrym chlaniu i paleniu fajek, taki który się potęguje przy każdym ruchu głową (miałem to już ze dwa razy). Do tego poczucie jakiejś takiej beznadziei i rozdrażnienie.
Chyba najlepiej tego nie analizować, przetrzymać. Analizowanie jak na razie to nie jest moja mocna strona. Raz czuję tak za chwilę inaczej.
Miłej nocy. Dzisiaj nie piję i jutro też nie piję.Choćby skały srały
"Jeśli potrafisz zadać właściwe pytanie - odpowiedź pojawia się samoistnie", Sin-Itiro Tomonaga.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Już czas 2015/03/06 20:29 #8

  • hanys
  • hanys Avatar
:-? jutro nie piję.......

ja tam wolę skupić się na dziś.
zdanie-jutro nie piję miałem w swoim podręcznym magazynku kiedyś.tylko ciężko było mi określić które to jutro miało być.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Już czas 2015/03/06 20:35 #9

  • Eloyze
  • Eloyze Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Trzeźwieję
  • Posty: 1969
  • Otrzymane podziękowania: 4594
Nie nastawiaj się od razu,że poranek będzie taki.Przyjdzie dzień, może właśnie jutrzejszy,że obudzisz się rześki i zadowolony z siebie.Wtedy zmienisz myślenie na pozytywne i ten wzór właśnie się będzie powielał w Twojej świadomości.Przybierając pozę cierpiętnika - abstynenta sam siebie nakręcasz negatywnie.Pozdrawiam.Tereska @};-
Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty twojego życia. Nic bardziej prawdziwego.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Już czas 2015/03/06 20:38 #10

  • Mikmiki
  • Mikmiki Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 35
  • Otrzymane podziękowania: 38
:Hanys no jo
To rzeczywiście brzmi w starym stylu..
Ktoś tu fajnie pisał, że wystarczy zamienić od jutra nie piję, na dzisiaj nie piję. Tylko jeden dzień przesunięcia, a jaka diametralna różnica.
Dzisiaj nie piję.
:Eloyze dzięki :). Jak na razie im dalej tym ciężej się robi. Przynajmniej dzisiaj mam takie wrażenie
"Jeśli potrafisz zadać właściwe pytanie - odpowiedź pojawia się samoistnie", Sin-Itiro Tomonaga.
Ostatnio zmieniany: 2015/03/06 20:44 przez Mikmiki.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Już czas 2015/03/06 22:01 #11

  • Croydana
  • Croydana Avatar
Witaj Mikmiki
Jestem Agnieszka niepijąca alkoholiczka i jestem z tego dumna.
Bardzo dobrze, że wybrałeś drogę w Trzeźwośći. Z pewnosćią mityngi, terapia, kontakt z drugim alkoholikiem są w stanie Ci pomóc. Ale to Tylko Ty decydujesz o tym czy pijesz czy nie. To Ty sam robisz rachunek sumienia, to Ty sam decydujesz jak ma wyglądać Twoje dno alkoholowe. Zatem trzymam kciuki za Twoje trzeźwienie
Pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Już czas 2015/03/10 07:27 #12

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6423
  • Otrzymane podziękowania: 8884
Croydana napisał:
, to Ty sam decydujesz jak ma wyglądać Twoje dno alkoholowe.
Pierwsze, co pomyślałem - to dobrze, by było bnggfgbfb
Ale dostrzegłem też inny sens i może o to chodziło.
To Ty decydujesz, kiedy przestać pić i kiedy rozpocząć trzeźwienie ^:)^
Ale najczęściej ta decyzja zapada pod naporem przykrych konsekwencji picia, które są pewnego rodzaju "loterią". :-BD
Ostatnio zmieniany: 2015/03/10 07:28 przez andrzejej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): hanys, Mikmiki

Odp: Już czas 2015/03/19 15:09 #13

  • Mikmiki
  • Mikmiki Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 35
  • Otrzymane podziękowania: 38
Leci piąty tydzień.
Powolutku do przodu.
Byłem u rodziców, po raz pierwszy odkąd nie piję. Zero alkoholu na stole, zero poruszania tematu picia. Nie wiem czy to dobrze czy źle, ja nie czuję potrzeby rozmawiania z nimi o tym. Ważne, że wiedzą. Jak na święta wjedzie piwo to pójdę na rower albo na spacer.
Żona wychodzi na imprezę w sobotę. No i dobrze trudno żeby tylko w domu siedziała. Ale nie powiem żeby mnie to nie nakręcało. Cóż jest jak jest..
Grunt to nie szukać wymówek i nie roztkliwiać się nad sobą.
Ps Dzisiaj nie piję.
Ps.2
Pierwsze, co pomyślałem - to dobrze, by było
Ale dostrzegłem też inny sens i może o to chodziło.
To Ty decydujesz, kiedy przestać pić i kiedy rozpocząć trzeźwienie
Ale najczęściej ta decyzja zapada pod naporem przykrych konsekwencji picia, które są pewnego rodzaju "loterią".
Konsekwencje walą po oczach i choćbym się wił jak węgorz to nie da się ich zbagatelizować. Szkoda, że jak na razie czuję złość nie że piłem, ale że akurat w tym i w tamtym przypadku przegiąłem, co doprowadziło do tych konsekwencji, tego dna.
Myśląc o moim nałogu czuję jakbym widział zarys czubka góry lodowej nie mając pojęcia ile jest pod spodem.
"Jeśli potrafisz zadać właściwe pytanie - odpowiedź pojawia się samoistnie", Sin-Itiro Tomonaga.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): hanys, szekla, Croydana

Odp: Już czas 2015/03/19 16:53 #14

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 6705
  • Otrzymane podziękowania: 10825
Czesc Mikmiki. Ja mam na imie Ula i jestem alkoholiczka. Pozdrawiam @};-
Istnieją słowa, które nie mówią nic i cisza, która mówi wszystko.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Już czas 2015/03/19 17:35 #15

  • dzikarzeka
  • dzikarzeka Avatar
:czesc:

Jestem Kasia alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Już czas 2015/04/10 11:56 #16

  • Mikmiki
  • Mikmiki Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 35
  • Otrzymane podziękowania: 38
Drugi miesiąc abstynencji.
Fajnie, można, święta też na trzeźwo ale za to w pijanym towarzystwie - cóż mój wybór, moje klocki.
Zbierałem się żeby napisać coś mądrego, coś głębokiego, tak samo jak zbieram się na mityngu żeby zabrać głos..
Ale po co? Nic specjalnego nie wymyślę, nie powiem nic co już nie zostało powiedziane. Mogę najwyżej powtarzać za kimś mądre zwroty albo wartościowe przemyślenia.
Chyba dzięki temu że po raz pierwszy w życiu staram się jakoś siebie analizować, dociera do mnie jak bardzo wszędzie i zawsze chciałem być akceptowany i lubiany. Albo w drugą stronę wszystko i wszystkich miałem w dupie.
Fizycznie nie odczuwam potrzeby picia - nawet po świętach.
Psychicznie staram się racjonalizować. Co mi da że wypiję w towarzystwie, symbolicznie z dziadkiem czy braćmi. Przecież wiadomo że to będzie za mało. Zawsze jest za mało. No to po co sobie to fundować.
Dzisiaj się nie napiję.
Jadę na dupiścisku, z nadzieją że z czasem coś zacznie świtać.
"Jeśli potrafisz zadać właściwe pytanie - odpowiedź pojawia się samoistnie", Sin-Itiro Tomonaga.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Dorota5522

Odp: Już czas 2015/04/10 12:55 #17

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 11813
  • Otrzymane podziękowania: 14884
2 miesiące to kawał czasu, gratuluję :YMAPPLAUSE: , każdy dzień bez alkoholu jest dniem zyskanym, dniem, który doceniać się powinno. Tylko po co w towarzystwie pijących, uważałabym, zresztą takie świętowania rodzinne odradzam. Nie od razu można odczuć, po czasie też.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą...nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Mikmiki

Odp: Już czas 2015/04/10 13:36 #18

  • Dorota5522
  • Dorota5522 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 904
  • Otrzymane podziękowania: 896
:-BD
jestem Dorota alkoholiczka
ja piszę co mi ślina na język przyniesie, co mnie gnębi co mnie boli, co mnie raduje, co mi daje szczęście
tu, nie myślę_nie będę zabierać czasu tym co mają ważniejsze sprawy do powiedzenia, tu piszę, wyrzucam z siebie, na mitingu daję czas dla innych a tu mogę wszystko powiedzieć
24h
:-H
miej serce i patrzaj w serce
A.Mickiewicz
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Już czas 2015/04/10 14:16 #19

  • Mikmiki
  • Mikmiki Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 35
  • Otrzymane podziękowania: 38
Dzięki :Moni74
:Dorota5522 Ja tak nie potrafię.
Czytam was dużo, rozmyślam, chodzę cały czas na terapię i do AA.
Tylko nie potrafię zaakceptować swojej choroby. Cały czas staram się żyć jak żyłem, z malutkim "ale" - nie pijąc. Wiem już, że tak się nie da. Ale na święta nie potrafiłem wstać i powiedzieć rodzinie - jestem alkoholikiem (i tak wiedzą że mam problem i mało z roboty przez chlanie nie wyleciałem), nie służy mi widok was pijących, zapach alkoholu itd. Sorry ale nie będę tu z wami jeżeli pijecie. Siedziałem z nimi słuchałem coraz bardziej bełkotliwej mowy, czułem pijaną atmosferę i nie było mi z tym za dobrze. Ale wytrzymałem. Tak samo u dziadków żony - "skoro nie pijesz to chociaż polej" i dyskusje która nalewka lepsza, która z aronią a która za mocna.. Szlag mnie jasny trafiał. Cieszyłem się że palę bo mogłem co chwilę wyjść na powietrze. Takie zgrywanie twardziela na pokaz - ot nie piję bo tak chcę i nic mnie nie rusza.
Nie wiem po co i dla kogo. Jak chlałem to miałem gdzieś co sobie pomyślą. Terapeuta mówi że po prostu zostawiam sobie furtki.
"Jeśli potrafisz zadać właściwe pytanie - odpowiedź pojawia się samoistnie", Sin-Itiro Tomonaga.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Już czas 2015/04/10 14:49 #20

  • Dorota5522
  • Dorota5522 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 904
  • Otrzymane podziękowania: 896
napisałeś
Ale na święta nie potrafiłem wstać i powiedzieć rodzinie - jestem alkoholikiem (i tak wiedzą że mam problem i mało z roboty przez chlanie nie wyleciałem),
u mnie wszyscy wiedzą-mam problem, nie wiem jak u ciebie, ale od 15-tu lat nie chcą alko na stole w święta , dopóki ja jestem
napiszę,
jeżeli oni wiedzą o Twoim problemie, czemu jest alko koło Ciebie????
powiem prawdę to rodzina chroni mnie przed alko, sama pewnie weszłabym jak w masło
Ty trzymasz się sam :-BD
podziwiam
miej serce i patrzaj w serce
A.Mickiewicz
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Mikmiki

Odp: Już czas 2015/04/10 15:20 #21

  • Mikmiki
  • Mikmiki Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 35
  • Otrzymane podziękowania: 38
Trzymam i mam zamiar trzymać. :D
Oni myślą, że samą silną wolą się z tego wychodzi. Zresztą u mnie w rodzinie (po obu stronach)alkohol jest bardzo ważny i mocno obecny - czytaj chlanie przy każdym spotkaniu.
Zawsze tak było i nawet nie oczekuję że z mojego powodu cokolwiek się zmieni.

Tak sobie cichutko marzę, że za jakiś czas, nie wiem za ile. Będę mógł puścić i dalej nie będę pił. Nie bo się boję że przechleję rodzinę, pracę ale dlatego że nie chcę
"Jeśli potrafisz zadać właściwe pytanie - odpowiedź pojawia się samoistnie", Sin-Itiro Tomonaga.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Już czas 2015/04/10 15:32 #22

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15001
  • Otrzymane podziękowania: 21348
W tym sęk, że przebywanie w towarzystwie pijących wywołuje na Tobie bardzo negatywne emocje.
Ucieczka na papierosa nic tu nie da bo to jakbyś uciekał sam przed sobą.
A, że przed sobą nie uciekniesz to wiesz. Zawsze będzie goniło Cię Twoja JA z dodatkiem choroby.

Omów to na terapii, wypowiedz sie na mitingu. Zawsze ktoś doświadczony Ci pomoże. Opowie jak radził sobie w takich sytuacjach.

Trzymam kciuki :)
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Mikmiki

Odp: Już czas 2015/04/10 16:08 #23

  • ursa
  • ursa Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • alkoholiczka (25.08.2011)
  • Posty: 6705
  • Otrzymane podziękowania: 10825
Czesc. Przykre to co piszesz, bo jak wiadomo jeszcze zaden alkoholik nie wygral w pojedynku z alkoholem... a mnie sie wydaje, ze Ty wlasnie sie silujesz...Mikmiki napisał:
Tylko nie potrafię zaakceptować swojej choroby. Cały czas staram się żyć jak żyłem, z malutkim "ale" - nie pijąc. Wiem już, że tak się nie da.
Ano nie da sie. Wiec jesli wiesz to dlaczego tego nie zmienisz?Mikmiki napisał:
Siedziałem z nimi słuchałem coraz bardziej bełkotliwej mowy, czułem pijaną atmosferę i nie było mi z tym za dobrze.
Znowu nie bardzo rozumie: to po co tam siedziales? Ktos Cie do tego zmuszal?Mikmiki napisał:
Takie zgrywanie twardziela na pokaz - ot nie piję bo tak chcę i nic mnie nie rusza.
Nie wiem po co i dla kogo. Jak chlałem to miałem gdzieś co sobie pomyślą.
A tutaj to juz zalecialo wielkim zalem po stracie alkoholu. Nie, Miki, nie miales gdzies co sobie pomysla, tylko znieczulales sie po to, zeby miec gdzies!Mikmiki napisał:
Terapeuta mówi że po prostu zostawiam sobie furtki.
Dla mnie to nie sa furtki Miki- to sa wielkie bramy, ktore w dodatku stoja otworem.
Dwa miesiace trzezwosci... chyba szkoda byloby je stracic. Przypomnij sobie jak to bylo jak chlales, przypomnij sobie jak budziles sie rano i zastanawiales sie co wyprawiales dnia poprzedniego. Przypomnij sobie wstyd i rozpacz.
Jesli chcesz trzezwiec to czas na zmiany, bo nie mozna zyc tak samo bez alkoholu. Z alkoholem nie potrafilismy kierowac wlasnym zyciem, pamietasz? Tego chcesz? Nie wierze.
Powodzenia Miki %%-
Istnieją słowa, które nie mówią nic i cisza, która mówi wszystko.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Mikmiki

Odp: Już czas 2015/04/10 16:42 #24

  • Dorota5522
  • Dorota5522 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 904
  • Otrzymane podziękowania: 896
jak mówią do mnie to siła woli, ja buntuję się, nie, to choroba, sama nie dam rady, tylko Wy rodzinko, róbcie tak jak robicie, bez alko spotkania
trzymam kciuki :-BD
miej serce i patrzaj w serce
A.Mickiewicz
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Już czas 2015/05/11 10:17 #25

  • Mikmiki
  • Mikmiki Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 35
  • Otrzymane podziękowania: 38
Ciężki tydzień za mną.
Od dwóch tygodni jakiś wirus mnie trzymał - ból głowy, bezsenność, katar, zawalone gardło, kaszel. Full serwis. Do tego nawał pracy i problemy ze snem.
No i tydzień temu w poniedziałek zacząłem kombinowanie, myślenie, kręcenie. Coraz bardziej i bardziej. Aż doszedłem do postanowienia, że jak rodzinka zostanie u teściów na noc, to idę w miasto. Jak wrócą do domu no to ja też, trudno. Na szczęście wrócili, więc wściekły i wku*wiony na cały świat grzecznie przyjechałem. Aż mnie nosiło. Dobrze że żona spała bo była by kłótnia jakich dawno nie mieliśmy. W domu bałagan, jedzenia nie ma. Jak to? Hrabia przyszedł a tu nawet nie posprzątane.. Zdawałem sobie sprawę doskonale, że wściekły jestem bo przyjechali i nie mogłem się spokojnie po kryjomu nachlać. Rano dziękowałem niebiosom że wyszło jak wyszło.
W czwartek powtórka schematu. Ale tym razem pamiętałem doskonale to szczęście i ulgę jakie odczuwałem rano, że jednak się nie napiłem. Tym razem nie zrzucając odpowiedzialności za swoje życie na los/szczęście czy jak tam to zwał. Wsadziłem dupę w autobus i przyjechałem tam gdzie wiedziałem że się nie napiję(ale wściekły na cały świat jak osa).
Weekend już super i spokojnie.
Dzisiaj AA - opowiem o tym, z terapeuta już przegadałem (chyba też dzięki temu ten czwartek jednak na trzeźwo minął) może dowiem się czegoś co w przyszłości dodatkowo pomoże w takich sytuacjach. Nie zawsze mogę być wyspany, najedzony i w dobrej formie a jak widać licho nie śpi.
3 miesiąc na sucho mija i lecimy dalej! :)
"Jeśli potrafisz zadać właściwe pytanie - odpowiedź pojawia się samoistnie", Sin-Itiro Tomonaga.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Już czas 2015/05/11 10:26 #26

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 11813
  • Otrzymane podziękowania: 14884
Oj igrasz z ogniem, kiedyś pójść możesz i dalej już wiesz. Czy nie wybrałeś tak na 100 procent trzeźwego życia? Jakie masz priorytety i najważniejsze pytanie...Co dałoby Ci napicie się, pomogłoby, w czym? Czy tak do końca wiesz, że trzeźwym chcesz być?
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą...nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Mikmiki

Odp: Już czas 2015/05/11 11:10 #27

  • Amon
  • Amon Avatar
Słuchaj Moni - dobrze mówi. Czy aby na pewno trzeźwiejesz dla siebie skoro uzależniasz niepicie od czyjejś obecności w domu? Już raz to przerabiałeś (tup tup tup do sklepu) ...

Co do trzymania HALT - wiesz ... niektóre rzeczy można obejść - jako że ja miałem największe problemy z głodem i złością to podpowiem mój sposób: głód - w sklepach dla pakersów są batony proteinowe, to nie żadne snickersy czy inne pitu pitu - weź dwa takie kabany bananowe to Ci za obiad czasami wystarczy ... a nie jest to coś, co może oburzyć ludzi wokół że nagle wyciągasz i jesz. Złość - też niestety odreagowywałem na najbliższych ... najlepiej dopiec komuś kto zawsze wraca ... zamiast sobie. Przyjaciółka zdradziła mi sposób - oddychanie żebrowe ... 5-10 wdechów żebrowo i przechodzi :)

pzdr szymon alkoholik
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Już czas 2015/08/04 20:33 #28

  • Mikmiki
  • Mikmiki Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 35
  • Otrzymane podziękowania: 38
:Amon przydała się Twoja rada. Dzięki :) Kilka razy je kupiłem do tego duża woda mineralna i pomogło.
Nie mogę chodzić na spotkania gdzie inni piją alkohol, a ja na to patrzę. Nieważne u dziadków, u rodziców, na mieście. Gdzieś tam z tyłu głowy mi się to potem odkłada, zbiera, narasta, drąży.
Kupiłem nowy rower- szosówkę, idzie jak marzenie. Jak jadę czuję się wolny i szczęśliwy i nie myślę o piciu o pracy o problemach. Ale ile bym nie jechał i jak szybko, w końcu muszę się zatrzymać. I jestem w tym samym miejscu. Mam wrażenie że ciągle się do czegoś zmuszam. Żeby nie pić, żeby się uśmiechać, żeby gadać. Każdy weekend w sierpniu mamy albo gości albo gdzieś idziemy.. Mam ochotę powiedzieć wszystkim żeby spie*dalali i dali mi święty spokój. Co z tego że wiedzą że nie piję, że nikt mnie nie namawia. Takie spotkania to mordęga. Praca, dom, dzieciaki, rower, książka jakiś film, stały pewny rozkład dnia. To mi daje spokój. Ale z jakiej racji żona i dzieci mają tylko siedzieć w domu. To ja mam problem. Jasne jeżeli postawię sprawę na ostrzu noża to nie będziemy nigdzie wychodzić i z nikim się spotykać albo będą chodzić sami. Ale wtedy też będę się czuł paskudnie.
Spotkania AA i terapeuta mnie drażnią i mam wrażenie że nic nowego nie wnoszą.
Ehh przychodzę tu tylko żeby marudzić.. No ale gdzie mam marudzić jak nie tu. Tutaj tak naprawdę to wszystko się zaczęło (pierwsze myśli - kurcze ja naprawdę TO mam, nie jestem pijakiem, piwoszem, tylko tym.. no ekhm.. ALKOHOLIKIEM)
Powinienem o tym zawsze pamiętać ale podświadomie nie chcę. Jak mija parę spokojnych normalnych dni i nagle ktoś dzwoni - spotkajmy się, albo wyjdźmy i wtedy BUM. Dobry nastrój mija. No tak niby mogę wyjść ale ja jestem alkoholikiem, alkoholikiem który źle znosi wyjścia. Bo kojarzą mi się tylko z jednym.
Najchętniej spakowałbym całą rodzinę i wyjechał gdzieś do lasu. Otworzył pensjonat dla niepijących, małomównych emerytów i tam sobie siedział.
"Jeśli potrafisz zadać właściwe pytanie - odpowiedź pojawia się samoistnie", Sin-Itiro Tomonaga.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Już czas 2015/08/04 21:06 #29

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 11813
  • Otrzymane podziękowania: 14884
Dlaczego małomównych i akurat emerytów :) Drażni Cię AA i terapia, podświadomie nie chcesz pamiętać, że alkoholikiem jesteś. Jak dla mnie to niebezpieczny okres jest u Ciebie, oby to tylko taka przejściowa faza była, nie akceptujesz całościowo faktu bycia alkoholikiem, dlaczego? Masz wrażenie, że zmuszasz się do tego, aby nie pić czyli nie pogodziłeś się tak do końca z życiem wolnym od alkoholu z drugiej strony męczy Cię przebywanie w towarzystwie pijących, czemu się wcale nie dziwię. Jak to jest, jak czujesz Ty? Tylko wrażenie? Nie można ukrócić tych wizyt, ilości zmniejszyć? O sobie jakbyś zapomniał, bo inni, jakbyś poprzez uzależnienie odbierał im coś, a takie postępowanie osobiście za bardzo ryzykowne uważam, może warto porozmawiać i wytłumaczyć.
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą...nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Mikmiki

Odp: Już czas 2015/10/05 15:48 #30

  • Mikmiki
  • Mikmiki Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 35
  • Otrzymane podziękowania: 38
Jestem na etapie "kontrolowanego"picia. Ku*de nie uwierzycie, wcale nie jest kontrolowane. Płynę i to płynę po całości. Gdzieś z tyłu głowy jest nadzieja że obudzę się z tego koszmaru na czas. Ps już nie piszę
"Jeśli potrafisz zadać właściwe pytanie - odpowiedź pojawia się samoistnie", Sin-Itiro Tomonaga.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Już czas 2015/10/05 15:53 #31

  • Alerk
  • Alerk Avatar
Poważnie? nie jest kontrolowane?
Wróć,jak skończysz kontrolować,o ile tak płynąc w szambie nie wylądujesz.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Już czas 2015/10/05 17:54 #32

  • Daniel
  • Daniel Avatar
Nie chce się mądrzyć bo sam jestem słaby ale ratuj się, żebyś się nie ocknął tak jak ja po pół roku. Postępowałem dokładnie tak samo jak ty. Nie ma kontrolowanego picia (ja nawet nie chciałem kontrolować, tylko od razu ogień) jedyne co istnieje to kontrolowane niepicie. Trzymaj się
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Już czas 2015/10/05 21:09 #33

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 11813
  • Otrzymane podziękowania: 14884
Mikmiki nowości nie napisałeś. Może kiedyś przestaniesz, dość miał będziesz, zaakceptujesz oczywistą prawdę...oby za życia.
Akurat w to Ci wierzę, tylko w to, że kontrola stracona, Twój wybór, Ty decydujesz, nie szkoda Ci marnować życia na ten szajs?
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą...nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Już czas 2015/10/07 12:43 #34

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6423
  • Otrzymane podziękowania: 8884
Mikmiki :czesc:
Przypomiałeś mi mój okres własnej filozofii "trzeźwienia", która wykluwała się w moim chorym intelekcie przez prawie 3 lata uczęszczania na mitingi. Chyba poczułem się innym alkoholikiem niż ten o którym mówią różne aowskie mądrości.
Uzbrojony we wszelką wiedzę wyruszyłem obalić mit o niekontrolowanym piciu. Jedno mnie w pewnym momencie zatrzymało - świadomość, że rozkręcenie się z 1-2 piw dziennie do 10-ciu - to chyba już jednak nie kontrola ? Zdrowy rozsądek, a raczej jego resztki zawróciły mnie z tej drogi. Wspólnota odebrała mi komfort picia. Po początkowej euforii z kontroli przyszły refleksje i moja ocena faktów. Dziś nie podważam już żadnych prawd, dziś je szanuję i przestrzegam, bo dojrzały one w bólu trzeźwienia innych, a trochę i w moim.
Pozdr. :-BD
Ostatnio zmieniany: 2015/10/07 12:45 przez andrzejej.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Mikmiki

Odp: Już czas 2015/11/06 19:21 #35

  • Mikmiki
  • Mikmiki Avatar
  • Wylogowany
  • Bywalec
  • Posty: 35
  • Otrzymane podziękowania: 38
Witajcie
8 października zakończyłem 9 dniowy ciąg. Ciąg praktycznie bez jedzenia, z chlaniem od rana do wieczora, który był podsumowaniem mojej dwumiesięcznej próby z piciem tylko przy specjalnych okazjach.
Jeden raz jakieś urodziny ciotki, się udało. Drugi raz, wizyta u brata też, za trzecim razem już rano po kryjomu jedno piwo. Potem sam przy pierwszej okazji flaszka prawie na hejnał - i nawet po tym dalej wmawiałem sobie, że jest ok. "Możesz" znowu pić - w sensie zbajerowałem żonę, mamę (czyli te osoby którym zależało na moim nie piciu i z którymi zdaniem się liczę), że już zrozumiałem w czym problem. Że jak raz na jakiś czas sobie wypiję to mi wręcz pomoże. Że docelowo pewnie i tak w ogóle zrezygnuję z alkoholu, ale teraz takie odmawianie przy spotkaniach mnie tylko nakręca. Boże.. Musze to napisać żebym za jakiś czas mógł to znowu przeczytać i zobaczyć jakie bzdury, jakie fikcje tworzą się w mojej głowie. Alkoholik który sam sobie powtarza - "stary znowu możesz pić, nie spieprz tego"
Chyba na szczęście spieprzyłem to i to w sumie szybko i spektakularnie. Tak sobie myślę może lepiej tak niż miałbym się bujać, czekając na dupościsku na kolejną okazję do napicia. Włażąc coraz głębiej w to bagno. A było wszystko - patrzenie w oczy i kłamanie, chowanie alko po kontach, picie przy dzieciach, urwany film na mieście. Pełen zestaw sprzed terapii i AA
13 października byłem z powrotem na terapii a 2 tygodnie później wróciłem do AA. Oj ciężko było pójść, ciężko było podnieść rękę przy pytaniu "czy jest tu ktoś z abstynencją krótszą niż 30 dni" Podniosłem i bardzo dobrze. Nasłuchałem się, naładowałem. Coś w tym jest, że im bardziej się nie chce pójść, tym szybciej trzeba pobiec.
Zrobiłem sobie za radą terapeuty, taki grafik/plan. Na którym odhaczam - mityngi, terapię, dziennik uczuć, itp. Taka tabelka miesięczna po spojrzeniu na którą widzę czarno na białym - czy realizuje swoje postanowienia czy zaczynam się znowu ślizgać. Na razie wszystko jest jeszcze świeże ale nie mam złudzeń. Ostatnio wystarczyły 4 miesiące żebym zapomniał, albo raczej nie chciał pamiętać.
Dzisiaj nie piję.
Michał alkoholik


edit maciejski:
naprawdę można używać innych wyrazów.
"Jeśli potrafisz zadać właściwe pytanie - odpowiedź pojawia się samoistnie", Sin-Itiro Tomonaga.
Ostatnio zmieniany: 2015/11/06 19:26 przez .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
  • Strona:
  • 1
  • 2