Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami i sugestiami jakie posiadaliśmy w trakcie naszego pijanego życia jak i na drodze naszego trzeźwienia. Mówimy o sobie, nie o innych.

TEMAT: Droga do szczęścia

Droga do szczęścia 2014/08/28 12:46 #1

  • Kristina
  • Kristina Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3230
  • Otrzymane podziękowania: 3036
Tak nazwała mnie córka. Tnz. muszę nią się stać jeżeli chcę ogarnąć wszystkie tematy, które mnie czekają, bo jestem ... na dnie. Nie piję siódmy dzień. Jakoś daję radę, ale co chwilę jaram, oczywiście papierosy. Teraz jestem totalnie przejarana. Nerwy. Co chwila myslę coś innego. Raz, że muszę walczyć o swoje życie, za chwilę, że już mam dość. Ale mam troje dzieci, jak im to zrobić, taką traumę. A z drugiej strony, też jak pomyślę o sobie, że to byłby już koniec, że nigdy bym ich więcej nie zobaczyła.To serce się kraje. Myślałam, że już się uporałam przynajmniej ze wstydem. Ale ciągle coś nowego nowe upokorzenie i nowy wstyd.Jakby tego wszystkiego było mało .obecnie jestem unieruchomiona przez złamanie nogi, oczywiście konsekwencja ostatniego picia. Budzę się z lękiem. Najgorzej jest, gdy mąż mnie straszy.Wszystkim. Szpitalem psychiatrycznym, więzieniem, policją, kuratorkami. Że zabierze mi dzieci, pozbawi praw rodzicielskich. Rozwodzimy się. Niedługo sprawa w sądzie.Także wszystko możliwe. On biznesmen, ja alkoholiczka - jestem bez szans. Jeszcze wymyślił, żebym teraz przepisała mieszkanie na córkę, bo przecież i tak mi je zabierze komornik, którego oczywiście nie mam, ale na pewno będę miała, bo przecież to ja będę płaciła alimenty. Wiem, że wiele to konsekwencje picia. Ale w moim małżeństwie już długo się nie układało. Tylko ja szukałam ulgi w alkoholu, a mąż zbierał papiery. Proza życia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Dorota5522

Droga do szczęścia 2014/08/28 13:21 #2

  • conradus78
  • conradus78 Avatar
Ano proza życia. Na chwilę obecną nie jest możliwe, żebyś odkręciła wszystko. Na razie jedyne, co możesz zrobić to nie pić, a szpital, tzn. terapia zamknięta może faktycznie nie byłaby złym wyjsciem, a być może nawet atutem. A tak z ciekawości, nie pijesz siódmy dzień, bo nie ma nikogo kto by skoczył po coś do picia?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Droga do szczęścia 2014/08/28 13:25 #3

  • maciejski
  • maciejski Avatar
jeszcze się nie rozwodzę. wyprowadzam się z domu w poniedziałek (decyzja żony). mam trójkę dzieci. nie piję.

..
i żyję.

nie użalaj się. smuć, ale nie użalaj.
i nie pij. po prostu nie pij. bo tylko w tym obecnie jest poczucie własnej siły i wartości.

u mnie
pozdrawiam - Maciek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Droga do szczęścia 2014/08/28 13:32 #4

  • Kristina
  • Kristina Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3230
  • Otrzymane podziękowania: 3036
Jak pisałam wcześniej leczę się już siódmy rok. Przeszłam terapię dzienną i dwie terapie stacjonarne.Grupy wsparcia, mitingi, terapia indywidualna. I zapicie i wszystko od nowa. Tylko prawda jest taka, że mąż do pierwszych terapii zmusił mnie sądownie a na trzecią pojechałam, bo już miałam problemy w pracy. Leczyłam się wcześniej, przed przymusem, ale prywatnie u lekarza psychiatry. Liczyłam, że dam radę. A ciągle wracam do picia. Wiem że nie mogę pić,że wszystko się zawaliło. Terapeutka zapytała się mnie co jeszcze muszę stracić, by się otrząsnąć. Wszystko. Musiałam stracić wszystko. Jeszcze zostało mi życie. Walka o życie. Jestem strasznie destrukcyjna. Jak ja palę papierosy ! Jak bym chciała je połknąć. Jestem mistrzem w szybkości spalenia jednego papierosa. Myślę, że ciągle chciałam pić. Nic nie równało się z tą ulgą,dystansem, znieczuleniem.
Teraz nie chce mi się pić, ale schowałam się przed światem. Boże, jak sobie pomyślę jaka byłam ambitna. Studia kończyłam mając troje małych dzieci. W ostatniej pracy chwalona jako bardzo kompetentny pracownik. A dostałam ją po latach "robienia kariery kury domowej" przy mężu biznesmenie. Chciałam napisać, ze wszystko na marne. Daj Boże, żeby tak nie było.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Droga do szczęścia 2014/08/28 13:41 #5

  • Kristina
  • Kristina Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3230
  • Otrzymane podziękowania: 3036
Mieszkam z mężem i dziećmi, a żadne z nich nie dało by mi kropli alkoholu. Tak samo rodzeństwo i rodzice. A znajomych i przyjaciół już prawie nie mam. Praktycznie piłam sama. Także nawet nie miałby kto.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Droga do szczęścia 2014/08/28 13:45 #6

  • maciejski
  • maciejski Avatar
kristina1 napisał:
Mieszkam z mężem i dziećmi, a żadne z nich nie dało by mi kropli alkoholu. Tak samo rodzeństwo i rodzice. A znajomych i przyjaciół już prawie nie mam. Praktycznie piłam sama. Także nawet nie miałby kto.
tego wpisu nie rozumiem. a povco mi ktos do alkoholu?
przesrane jest powietrze jest mam rece dwie napije sie.
prpzeciez nikt nie namawia. nikt za reke nie trzyma. masz dwie terapie i stacjonarke. nie wazne czy na sile czy nie. w kazdym przypadku mowia to samo. nie sluchalas?
idz jeszcze raz.
jesli jeszcz ma sie ochote na jakiekolwiek zycie - to nie ma co sie szczypac jak sie trzeba podrapac.
dorosniesz do decyzji - i idz. rob swoje. dla siebie.
i juz.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Droga do szczęścia 2014/08/28 15:31 #7

  • Kristina
  • Kristina Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3230
  • Otrzymane podziękowania: 3036
conradus78 napisał:
Ano proza życia. Na chwilę obecną nie jest możliwe, żebyś odkręciła wszystko. Na razie jedyne, co możesz zrobić to nie pić, a szpital, tzn. terapia zamknięta może faktycznie nie byłaby złym wyjsciem, a być może nawet atutem. A tak z ciekawości, nie pijesz siódmy dzień, bo nie ma nikogo kto by skoczył po coś do picia?

I apropos wpisu "maciejskigo"

Aha, teraz wiem o co chodzi. Dlaczego teraz nie piję ? Siódmy dzień. Nie wiem. Chcę być szczera. Bo nie chcę pić. Bo każdym piciem się upadlam. Bo nie mam kasy na chlanie. Bo jestem trzeźwa dla dzieci. Bojakbym się napiła to mąż wywaliłby mnie z chaty.Nie wiem, co jest prawdą. Chyba wszystko naraz.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Droga do szczęścia 2014/08/28 20:26 #8

  • hanys
  • hanys Avatar
:czesc:
I Ty się dziwisz ze mąż działa?że sie rozwodzicie,ze stracisz dzieci,małżeństwo,rodzinę?
Ja się dziwię że Twój mąż tyle zwlekał.Ty do tej pory nie "leczysz się 7 lat" ale najzwyczajniej bujasz sie od chlania do niepicia na dupościsku i znów do chlania.I sądzę że będziesz bujać sie tak dalej tak długo aż nie znikną z Twojego umysłu wszystkie te powody dla których teraz nie chcesz pić i zostanie tylko ten jeden-chcę być trzeźwy sam dla siebie..
Po tylu odwykach nie możesz zasłaniać sie niewiedzą w temacie choroby alkoholowej więc jedynym powodem Twojego picia jest to że CHCIAŁAŚ pić i piłaś.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Droga do szczęścia 2014/08/28 21:26 #9

  • 57laku
  • 57laku Avatar
:czesc: Ja Ci nie napiszę co masz teraz robić,to nie moja już bajka.Kiedy w 92 roku przyznałem się że jestem alkoholikiem do dnia dzisiejszego byłem na 3 odwykach.pierwsze dwa potraktowałem jak się sam o tym później przekonałem jako wczasy,złapanie kolejnego oddechu.To co że między zapiciami chodziłem na AA,terapię do psychologa,jak dalej robiłem za Boga,dalej wiedziałem i byłem najważniejszy,i powiem Ci i z tym się z Tobą zgodzę wcale nie chciałem pić.Lecz nic z sobą dalej nie robiłem,ja byłem najważniejszy ja wiedziałem lepiej,ja,ja,ja.A przecież już w 92 roku kiedy to sobie siedziałem na odwyku aż 3 miesiące,tam mi dokładnie dano na tacy pod nos jak i z czym się to je-ale ja bałem się tego nowego życia,tego bez kłamstw,szachrajstwa,i dalej puszczałem sobie "filmy"kim to ja nie jestem i co nie potrafię.Walczyłem z tym wstrętnym alkoholem,ja wielki Z sobie nie dam rady-nie dałem.Przestałem walczyć,poddałem się-i wygrałem,wygrywam.Wygrywam życie,to życie inne prawdziwe gdzie są smutki i radości,gdzie każdy dzień różni się od drugiego.Ale wiem też że ten dzisiejszy jest dla mnie najważniejszy,te 24 godziny bez alkoholu,bez kłamstw,obłudy,gdzie dziś mam swojego Boga z którym jestem na Ty i do którego się zwracam dwa razy za dnia wieczór i rano.Jest mi dziś dobrze,i już nie mam chwil zwątpienia-wygrywam.Piszesz że dziś nie myślisz o alkoholu,powiem że ja też tak mówiłem,tylko zastanawiam się po co to mówiłem w ogóle żeby się przed sobą,a może i innymi wybielić.A może gdybyś miała zdrową nogę to flacha byłaby już na stole.Dla mnie zasłaniasz to zadymiasz papierochami,dymem z nich.Mam nadzieję że się nie obrazisz,a zresztą,to Twoja bajka Twoje życie,może tak jak kiedyś mnie było to potrzebne żeby mną ktoś potrzepał,naubliżał mi na mitingu od kłamców,oszukańczych wybiegów-może to i Tobie jest potrzebne.Pomyśl.Może jeszcze raz poproś -tak poproś błagaj o jeszcze jeden odwyk i podejdź do niego jak do ostatniej szansy,ostatniej-więcej ich nie będzie.Nie użalaj się już nad sobą,jesteś człowiekiem rozumnym jeszcze myślącym.Wóz,albo przewóz.Powodzenia %%- %%- %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Droga do szczęścia 2014/08/29 03:45 #10

  • siwy
  • siwy Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3554
  • Otrzymane podziękowania: 6577
Witaj,
Jak na siedem lat “leczenia" to troche slabo. Widocznie jeszcze nie zakceptowalas podstawowej prawdy, ze jestes chora i alkohol jest nie dla ciebie. Niestety jak pokazuja moje obserwacje sa tacy, ktorzy nigdy nie potrafia sie pogodzic ze swoja choroba i miotaja sie w swoim zyciu od zapicia do zapicia tak naprawde nigdy nie przestajac pic. Coz tak czasami jest to sa ich wybory. Jaka droge TY wybierzesz. Jestes na najlepszej drodze, aby stracic wszystko co kochasz i zapic sie na smierc.
Na szczescie nigdy nie jest za pozno aby przestac pic(tojuz potrafiasz) i zaczac trzezwiec. Moze tak bedzie. Jak potoczy sie twoje zycie, zalezy od Ciebie.
"Nasze życie jest tym, co zeń uczynią nasze myśli"
Dlatego się nimi opiekuję, bo jestem za nie odpowiedzialny, tak jak za swoje życie
Ostatnio zmieniany: 2014/08/29 03:49 przez siwy.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): maciejski, Kristina, bezsilny

Droga do szczęścia 2014/08/29 11:40 #11

  • Kristina
  • Kristina Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3230
  • Otrzymane podziękowania: 3036
Macie rację. Boję się innego życia a powrotu do przeszłości już nie ma. Po każdym odwyku odzyskiwałam to co straciłam. Dzieci, męża, pracę itd. Jednak zbyt dużym kosztem. Nie dawałam rady, bo np. mój mąż jest bardzo wymagający i mojej jednej pracy mu było mało. Miałam mieć dwa etaty i dużo pieniędzy (on jest biznesmenen ) Ja mam dzieci odchowane więc nic nie stało na przeszkodzie żebym pracowała nawet na trzy etaty. Nic nie rozumie z alkoholizmu. Myśli, że to taka choroba, gdzie np. tabletki antydepresyjne rozwiązują temat.Nie rozumie np. programu HALT. To wygodnictwo. Z moim mężem nie ma rozmowy o uczuciach. Sex to wyrażanie uczuć. Najważniejsze są pieniądze. Zresztą o czym tu mówić. Nigdy nie był dla mnie wsparciem. Lał mnie i patrzył jak się wykrwawiam i lecę w dół. O przepraszam poruszył wszystkie instytucje i możliwości prawne w temacie. Chyba, że to wsparcie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Dorota5522, Antea

Droga do szczęścia 2014/08/29 13:08 #12

  • Crumb
  • Crumb Avatar
kristina1 napisał:
Macie rację. Nie rozumie np. programu HALT. To wygodnictwo.

Też tak myślałem o sobie, tzn. o sobie realizującym ten program. A potem stosując zalecenia zauważyłem mniejszy głód i wiem, że to działa. Ty też wiesz, piszę to jako refleksję. Jestem na początku drogi, więc niewiele pomogę. Zastanawiam się trochę tylko, że skoro stare życie z mężem jest nienajlepsze, że sprowadza Cię na drogę alkoholu, to co Cię powstrzymuje od rozpoczęcia nowego życia?
Tyle ja.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Droga do szczęścia 2014/08/29 13:23 #13

  • Kristina
  • Kristina Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3230
  • Otrzymane podziękowania: 3036
Crumb napisał:
kristina1 napisał:
Macie rację. Nie rozumie np. programu HALT. To wygodnictwo.

Też tak myślałem o sobie, tzn. o sobie realizującym ten program. A potem stosując zalecenia zauważyłem mniejszy głód i wiem, że to działa. Ty też wiesz, piszę to jako refleksję. Jestem na początku drogi, więc niewiele pomogę. Zastanawiam się trochę tylko, że skoro stare życie z mężem jest nienajlepsze, że sprowadza Cię na drogę alkoholu, to co Cię powstrzymuje od rozpoczęcia nowego życia?
Tyle ja.

Mąż to przeszłość (o ile był nim kiedykolwiek ). Nie wiem sama. Może ja potrzebuję psychiatry i opiekuna w jednym a nie wymagającego męża.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Droga do szczęścia 2014/08/29 14:17 #14

  • akerl
  • akerl Avatar
Jesteś po terapiach,i dalej nie wiesz,c zemu pijesz,czy nie pijesz dziś.Brak kasy,dla dzieci?
Kiedy zapijałaś nie myślałaś o dzieciach(ja też nie),miałaś gdzieś co zrobi mąż.Piszę w tej formie,bo miałaś świadomość,co może się wydarzyć,kiedy będziesz pić.Dziś masz nóż na gardle,możesz polecieć z mieszkania,stracić dzieci,a Ty nadal nie wiesz czego chcesz.
Ja wiem,nie chcę więcej pić,i zrobię wszystko by tak się stało.I nei zastanawiam się co będzie jak będzie.Przyjmuję,niekoniecznie z pokorą to co mi dają kolejne dni,i staram się być kobietą,matką,trzeźwą na codzień.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Droga do szczęścia 2014/08/30 06:51 #15

  • Kristina
  • Kristina Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3230
  • Otrzymane podziękowania: 3036
Ja ciągle nie potrafię wyjść z roli ofiary. Wiem, że pijąc krzywdziłam. Jednak traktowanie mojej osoby i przemoc wobec mnie były ogromne. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Może dlatego, że wszyscy sobie radzą, tylko nie ja. Wiem, że ich zachowania wynikały z bezradności wobec mojego picia, ale i tak boli. Ja cierpiałam, oczekiwałam zrozumienia i pomocy. Nie wiem. Np. mąż wysłał mnie na izbę nie dlatego, że była awantura, tylko to były jego profesjonalne działania, tak został pouczony. Po tej izbie nie wróciłam do domu. Czułam się tak upokorzona, że piłam przez tydzień. Po tej izbie mąż powiedział spadłaś na samo dno. Ja spadłam ? Czy on mi to dno załatwił profesjonalnym działaniem ?
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Droga do szczęścia 2014/08/30 07:03 #16

  • jurek
  • jurek Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 2784
  • Otrzymane podziękowania: 3183
kristina1 napisał:
Np. mąż wysłał mnie na izbę nie dlatego, że była awantura, tylko to były jego profesjonalne działania, tak został pouczony. Po tej izbie nie wróciłam do domu. Czułam się tak upokorzona, że piłam przez tydzień. Po tej izbie mąż powiedział spadłaś na samo dno. Ja spadłam ? Czy on mi to dno załatwił profesjonalnym działaniem ?

To są konsekwencje Twojego picia.To Ty piłaś i teraz niestety ale ponosisz te konsekwencje.
Pomagając sobie pomagasz innym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): hanys, Kristina, bezsilny, sobasia

Droga do szczęścia 2014/08/30 07:12 #17

  • siwy
  • siwy Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3554
  • Otrzymane podziękowania: 6577
kristina1 napisał:
Czułam się tak upokorzona, że piłam przez tydzień.
Cały czas szukasz powodów, a tym samym usprawiedliwień swojego picia. To nie mąż, ci przez tydzień wlewał alkohol do gardła.
Weź odpowiedzialność za swoje picie i weź odpowiedzialność za swoje trzeźwienie.
Trzymaj się
"Nasze życie jest tym, co zeń uczynią nasze myśli"
Dlatego się nimi opiekuję, bo jestem za nie odpowiedzialny, tak jak za swoje życie
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Pavulon, Kristina, bezsilny, Antea

Droga do szczęścia 2014/08/30 09:28 #18

  • Pavulon
  • Pavulon Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Alkoholik
  • Posty: 1335
  • Otrzymane podziękowania: 2453
Cześć Kristina :czesc:
Jestem alkoholikiem i mam na imię Adam ;)
Z tego co piszesz wnioskuję że Twój mąż jednak się myli ;)
Moje doświadczenia są takie, że alkoholik sam z siebie chce zmienić pijane życie na trzeźwe dopiero kiedy osiągnie swoje dno. Albo umiera ;)
A Ty żyjesz więc wniosek taki że do dna jeszcze nie dotarłaś.
Czyli mąż się pomylił... ;)
Jednakowoż cieszę się że tu jesteś bo to dobre i pomocne miejsce. Mi to forum bardzo pomaga i nie sądzę by miało się to zmienić zwyciesteoe
Piłem... bo nie umiałem żyć.
Nad chmurami niebo jest zawsze piękne, spokojne i czyste :)
Ostatnio zmieniany: 2014/08/30 09:31 przez Pavulon.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kristina

Droga do szczęścia 2014/08/30 09:54 #19

  • Kristina
  • Kristina Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3230
  • Otrzymane podziękowania: 3036
Jestem po uszy w mechanizmach. Mam pretensje, że wszyscy ze mną za ostro. Ale przecież gdyby tak nie robili nie mówili to dalej miałabym komfort picia. Cholera wiem, że wszyscy mają rację, a ja myślałam, że taka mądra jestem :roll: . No, fakt jeszcze żyję i tydzień nie piję. 3aa
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): MirekM

Droga do szczęścia 2014/08/30 20:05 #20

  • siwy
  • siwy Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3554
  • Otrzymane podziękowania: 6577
kristina1 napisał:
No, fakt jeszcze żyję i tydzień nie piję. 3aa
I tego się trzymaj powodzenia w trzeźwym dziś. @};-
"Nasze życie jest tym, co zeń uczynią nasze myśli"
Dlatego się nimi opiekuję, bo jestem za nie odpowiedzialny, tak jak za swoje życie
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Droga do szczęścia 2014/08/30 21:57 #21

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 5920
  • Otrzymane podziękowania: 7871
kristina1 :czesc:
Np. mąż wysłał mnie na izbę ...
Z jego strony, to raczej nie złośliwość, a chęć "potrząśnięcia" Tobą, wynikła z bezsilności wobec Twojego picia.
Gdy piłem wszelkie działania przeciwko mnie, przyjmowałem jako złośliwe i nakręcały mnie do picia.
Taki jest alkoholik, psioczący na cały świat, który go nie rozumie, utrudnia mu życie i odbiera komfort picia.
Kiedyś jednak dokonałem w swym umyśle cudownego odkrycia.
To dno, które wtedy osiągnąłem zawdzięczam alkoholowi i jedno co jeszcze mogę dla siebie zrobić, by żyć, to NIEPIĆ. W końcu kiedyś musi być lepiej, kiedyś i dla mnie zaświeci słońce.
Gratuluję 7 dni bez alkoholu. Weź na poważnie sprawy w swoje ręcę, a powoli, bez względu jak sprawy się Ci potoczą, odzyskasz "człowieczeństwo" i niech Twemu trzeźwieniu przyświeca myśl, że
trzeźwa kristina zrobiła wszystko, by nic już nie spieprzyć piciem. Pokornie przyjmij "wyroki" losu, bez żalu. Podejdź do wyboru trzeźwego życia uczciwie, z gorszych opresji ludzie wychodzili i potrafili odnaleźć się w nowym życiu.
Tego też Ci życzę i :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kristina, sobasia

Droga do szczęścia 2014/08/31 03:24 #22

  • Kristina
  • Kristina Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3230
  • Otrzymane podziękowania: 3036
Boże, a ja tak chciałam, żeby ze mną delikatnie, bo ja tak cierpię. d xccxcxcxc . A w życiu nie ma zmiłuj się, nie ma, że boli.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Droga do szczęścia 2014/08/31 09:07 #23

  • Kristina
  • Kristina Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3230
  • Otrzymane podziękowania: 3036
Jak to jest z tym ponoszeniem konsekwencji. Już nikogo nie prosić o pomoc, bo jak mi pomoże to ja to wykorzystam i znowu będę pić. Zawsze tak było, dzięki komuś się ogarniałam i po jakimś czasie znowu zaczynałam pić. Nie piję 9 dzień, nie chcę pić i wiem, że dziś się nie napiję. Wiem też, że sama nie dam rady, że czeka mnie terapia itd. Ale chodzi mi o prozę życia. Jeżeli spadłam na dno. Nie mam pracy i jeszcze ten nieszczęsny wypadek. Swoje problemy z nogą powinnam skonsultować prywatnie z lekarzem w innym mieście, a nie stać mnie na to. Poprosić kogoś i pożyczyć pieniądze, czy zaryzykować i ponosząc konsekwencje być kaleką do końca życia.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Droga do szczęścia 2014/08/31 09:20 #24

  • Crumb
  • Crumb Avatar
Zakładam, że na to pytanie nikt Ci nie odpowie. Ponoszenie konsekwencji to także poxejmowanie decyzji. Niepożyczysz kasy, to konsekwencją może być kalectwo, pożyczysz, w konsekwencji musisz oddać, nie będziesz się leczyc na alkohol, w konsekwencji nawet możesz umrzeć itd.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Droga do szczęścia 2014/08/31 09:41 #25

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 5920
  • Otrzymane podziękowania: 7871
kristina1 :czesc:
Nie wiem, czy coś zrobiłaś do tej pory z nogą. Jeśli nie, to zadbaj o nią koniecznie.
Ja na picie pożyczałem pieniądze, ale gdy nie byłem w stanie spłacić nawet niewielkiej pożyczki koledze, bo "straciłem płynność finansową", unikam tego jak ognia i staram się żyć na bieżąco tak, jak pozwalają mi na to zarobki.
Pozdr. :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kristina

Droga do szczęścia 2014/08/31 09:57 #26

  • Pavulon
  • Pavulon Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Alkoholik
  • Posty: 1335
  • Otrzymane podziękowania: 2453
Jak to jest z tym ponoszeniem konsekwencji pytasz...
Ano tak:
Kiedy już ogarnąłem u siebie obsesję picia na tyle że umiałem zastanowić się nad czymś innym (miesiąc miodowy) zdarzyła się nieprzyjemna sytuacja. Do rozwiązania jej szybko potrzebowałem pieniędzy których nie miałem. A mogąc wtedy góry przenosić poprosiłem znajomego o porzyczkę. Niestety znajomy nie podzielał mojego entuzjazmu, ponieważ wiedział jak wczesniej gospodarowałem finansami. Otrzymałem odpowiedź bez ogródek że nie ma mowy ponieważ większa szansa jest na to że przechlam i dalej nic nie zrobię ze swoim problemem a w efekcie nie będę mógł oddać bo wie również o problemie z alkoholem u mnie...
A ja myślałem że tylko najbliżsi wiedzą ;)
Trochę to zatrzęsło moim trzeźwym życiem...
To właśnie są konsekwencje pijanych poczynań i tylko odemnie zależało jak sobie z nimi poradzę. Albo zezłościć się na cały niesprawiedliwy świat który nie widzi mojej zmiany i iść znowu w tango, albo przełknąć tą kluchę, zastanowić się nad innym rozwiązaniem i zrobić to co trzeba mimo przeciwności :)
Bo konsekwencje będą na bank. Tym więcej im dłużej byłem pijany. A w tym wypadku na przedawnienie liczyć nie mogę...
Ciężko chodzić z podniesioną głową zamiatając sprawy pod dywan. To nie na tym trzeźwienie polega. Teraz to już wiem i mimo że łatwo nie jest to naprawiam po kolei to co mogę. Pamiętając w pokorze ze wszystkiego na raz nie dam rady naprawić. Pokora jest mi konieczna w momencie kiedy trzeźwy (dla mnie to wyczyn - dla innych norma) naprawiam jedną sprawę a dwie inne mają pretensje że leżą odłogiem...
Ponoszenie konsekwencji u mnie wygląda tak :)
Mam tego farta ze nikogo nie zabiłem ani żadnych konsekwencji prawno zdrowotnych też nie mam.
Mimo to trupy z szafy już się wysypały i teraz moja w tym głowa żeby to posprzątać. A na trzeźwo stanowczo łatwiej to idzie ;) Bo w końcu idzie zwyciesteoe
Piłem... bo nie umiałem żyć.
Nad chmurami niebo jest zawsze piękne, spokojne i czyste :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): hanys, andrzejej, Kristina, Antea, sobasia

Droga do szczęścia 2014/08/31 10:39 #27

  • maciejski
  • maciejski Avatar
kristina1 napisał:
Jak to jest z tym ponoszeniem konsekwencji. (...)
hm... tak to jest, że choćby skały srały - to się nie napiję. a dalej - top już zależy kto w jakie goowno sie wpakował.
umnie: strata żony i miłości i zaufania. konsekwencja: od dzisiaj bede mieszkal gdzie indziej. sam. bo Ona już nie może. i nie pije dwunasty miesiac. tak jak napisałem.:
po dwunastu miesiącach myślałem, że biegnę po drodze trzeźwości, a okazało się, że to dopiero odliczanie do startu...
pozdrawiam - Maciek
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Droga do szczęścia 2014/08/31 11:25 #28

  • Kristina
  • Kristina Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3230
  • Otrzymane podziękowania: 3036
Ja straciłam męża, ale nie miłość. Przez prawie dwadzieścia lat raz ! :o powiedział, że mnie kocha i to jeszcze jako odpowiedź na moje pytanie: Tak, myślę ! :-o , że tak. Myślę, a nie czuję masakra ! A tak to mówił, niczego nie muszę szukać, bo wszystko mam w domu!!! O miał, ale ja nie. Ja oprócz kwestii materialnej nie dostawałam NIC ! No i ulgę znalazłam sobie w alkoholu. Długo bardzo go kochałam, czy nawet byłam od niego uzależniona psychicznie. Każdy jego dorzut druzgotał mnie. Później miłość pomieszała się z nienawiścią. Teraz jest obojętność, trochę nienawiści i trochę wspomnień. Powiedziałam mu, że bardzo doceniam, że co by się nie działo, był przy dzieciach jak skała, ale mam żal, że nie dbał o mnie. Powiedział mi,że sama o siebie nie dbałam. I tak było. Zapomniałam, że trzeba o siebie dbać. Ale troje dzieci, studia, obowiązki... ciągle sama bez wsparcia. Poszłam po najmniejszej linii oporu ... alkohol.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Antea

Droga do szczęścia 2014/08/31 12:10 #29

  • Pavulon
  • Pavulon Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Alkoholik
  • Posty: 1335
  • Otrzymane podziękowania: 2453
A co z tego samobiczowania ma wynikać?
Piłem... bo nie umiałem żyć.
Nad chmurami niebo jest zawsze piękne, spokojne i czyste :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kristina

Droga do szczęścia 2014/08/31 13:43 #30

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Online
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15347
  • Otrzymane podziękowania: 18658
Pavulon napisał:
A co z tego samobiczowania ma wynikać?
no własnie, dobre pytanie :)
Krystyna...to co opisujesz to jest już przeszłość i rozpamiętywanie jej nie ma raczej sensu.
Stanęłaś na krawędzi i warto zastanowić się co zrobić by dlasze życie wyglądało inaczej, jaką drogę obrać.
Co nie co popisaliśmy. Jakieś wnioski? Dalsze zamierzenia?
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Kristina

Droga do szczęścia 2014/08/31 14:18 #31

  • Kristina
  • Kristina Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3230
  • Otrzymane podziękowania: 3036
Wracanie do przeszłości. Ciągle to robię.Dlatego stoję w miejscu. Wiem, muszę z tym walczyć. Może się jeszcze nie pogodziłam, że było tak jak było.Chociaż przez tę cholerną nogę, niewiele mogę zrobić na razie. Może z tego uziemnienia tyle refleksji. Wiem, że jestem trzeźwa.Tego się trzymam. Dziękuję wszystkim,że są i pozdrawiam.! :grin:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Droga do szczęścia 2014/08/31 15:55 #32

  • Kristina
  • Kristina Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3230
  • Otrzymane podziękowania: 3036
Napiszcie mi co jest moralne. Obecnie jestem na zasiłku dla bezrobotnych, także niewiele. Po wypadku mieszkałam u moich rodziców, moja mama i moja siostra się mną opiekowały, kiedy nie mogłam iść nawet do toalety. Moje dzieci przychodziły do mnie, odwiedzały. Męża nie widziałam pół roku, nie interesowałam go w ogóle (ma nową kobietę). Nie wiedziałam co robić, wszyscy mi gadali, masz swoje mieszkanie(współwłasność), powinnaś mieszkać u siebie z dziećmi. Ja się wahałam, bo naprawdę nie chciałam już narażać dzieci ani na ryzyko mego picia ani na konflikty moje z mężem. Jednak za namową najstarszej córki wróciłam. Mąż nawet powiedział jak przyszłam, żebym się nie denerwowała, bo widział, jaka jestem roztrzęsiona. Ale to było fałszywe. Teraz już słyszę, że nie będzie mnie utrzymywał. Czy powinnam zabrać się i iść, czy poczekać na sprawę w sądzie. Ciężko mi to znosić i tego słuchać.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Droga do szczęścia 2014/08/31 16:36 #33

  • Pavulon
  • Pavulon Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Alkoholik
  • Posty: 1335
  • Otrzymane podziękowania: 2453
Ja nie odpowiem na to pytanie. Po pierwsze z powodu niewiedzy.
Z tego co do tej pory napisałaś wynika tylko miszmasz i strzępki informacji.
I strasznie to zagmatwane się robi... A sądzę że cedzisz te informacje świadomie.
Po drugie wg mnie to nie jest miejsce na rozważanie co jest moralne a co nie dla Ciebie bo jak napisałem wyżej nie znam całej sytuacji.
Nawiązując do poprzedniego pytania:
Ja bym się zastanowił czy to nie są konsekwencje właśnie. Bo jak dla mnie to jest właśnie to. I z tym bym sobie próbował poradzić a nie rozważał czy jak waliłem pół życia to co mi się należy od rodziny i czy to moralne.
Ale to ja ;)
Piłem... bo nie umiałem żyć.
Nad chmurami niebo jest zawsze piękne, spokojne i czyste :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): sobasia

Droga do szczęścia 2014/08/31 16:50 #34

  • Kristina
  • Kristina Avatar
  • Online
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3230
  • Otrzymane podziękowania: 3036
Pavulon napisał:
Ja nie odpowiem na to pytanie. Po pierwsze z powodu niewiedzy.
Z tego co do tej pory napisałaś wynika tylko miszmasz i strzępki informacji.
I strasznie to zagmatwane się robi... A sądzę że cedzisz te informacje świadomie.
Po drugie wg mnie to nie jest miejsce na rozważanie co jest moralne a co nie dla Ciebie bo jak napisałem wyżej nie znam całej sytuacji.
Nawiązując do poprzedniego pytania:
Ja bym się zastanowił czy to nie są konsekwencje właśnie. Bo jak dla mnie to jest właśnie to. I z tym bym sobie próbował poradzić a nie rozważał czy jak waliłem pół życia to co mi się należy od rodziny i czy to moralne.
Ale to ja ;)

Nie mam żadnego interesu w cedzeniu informacji. Że zagmatwane to wiem, jak moje życie. Bardziej nie wiem co napisać, co byłoby istotne. O to mi właśnie chodzi, że jak ktoś jak piszesz "walił" pół życia to powinien patrzeć na kwestie moralne i iść w pi.., czy na kwestie prawne, bo jednak drugie pół życia był porządnym człowiekiem i coś mu się należy.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Droga do szczęścia 2014/08/31 16:54 #35

  • Roman Kreft
  • Roman Kreft Avatar
:czesc: kristina 1,ta twoja historia ze zlamana noga mieszkaniem u rodzicow,mi pomagal jeszcze brat,chistorie lubia sie powtarzac,pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.