Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami i sugestiami jakie posiadaliśmy w trakcie naszego pijanego życia jak i na drodze naszego trzeźwienia. Mówimy o sobie, nie o innych.

TEMAT: Dzień dobry

Dzień dobry 2013/11/19 08:28 #1

  • Grzechu
  • Grzechu Avatar
zakładam nowy wątek, żeby odciąć się od tego cierpienia, które było w tamtym i od mojego nastawienia do świata. Oczywiście nie zrobię tego zakładając wątek, ale tu chcę opisywać wychodzenie z tego i męki z tym związanej, a nie męki związanej z tkwieniem w nim.

Piękny dzień za oknem, ja spałem z jakieś osiem godzin. To, co że dziś na proszku. Może jutro też będzie na proszku, a pojutrze już nie. I nie posądzajcie mnie o huraoptymizm, bo pisząc to mam łzy w oczach. Moja była odpisała, że nie odbierała telefonu, bo powiedziała, owszem, że w kontakcie, ale nie że będzie tam dla mnie każdego dnia i wiem, że ma zupełne prawo do tego i niczego nie mogę zmienić i muszę to przyjąć jako informację na dziś. I oczywiście, że trudno mi z tym żyć, z tym jej nowym stosunkiem do mnie, ale skoro sobie zasłużyłem, to muszę.
Dziś na 12 na mityng.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dzień dobry 2013/11/19 09:05 #2

  • 57laku
  • 57laku Avatar
Dziś na miting-Ale masz fajnie.Tak trzymaj.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dzień dobry 2013/11/19 17:59 #3

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 11930
  • Otrzymane podziękowania: 15027
Grzechu mam nadzieję, że napiszesz jak na mityngu było, jak Ci dzień mija %%-
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą...nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dzień dobry 2013/11/19 19:16 #4

  • Grzechu
  • Grzechu Avatar
witam, dziś prawie cały dzień poza domem. Jak dobrze.
Byłem na mityngu. Drugi raz w życiu, pierwszy teraz. One się bardzo różniły. Ten dzisiejszy zrył mi głowę kompletnie. Było wyjątkowo mocno. Ja pewnie jeszcze mało wiem, ale pierwszy przypominał moją dawną grupę jeżeli chodzi o wypowiedzi, ich temperaturę i tematy. Dziś sypały się takie rzeczy i wiele z nich o moich problemach,ja też mam je w sobie. Skala była ogromna, dużo większa, ale skala może być przecież tylko kwestią czasu. Byłem przerażony. Chciałem zabrać głos, ale zaniemówiłem. Zaraz po zakończeniu wybiegłem prawie i rozpłakałem się.
Ale zaraz potem pojechałem do znajomych i tam pojawiły się nawet zalążki dobrego humoru, żartu, zgody na nową sytuację.
Wróciła też myśl o łatwym, niegroźnym piwie kiedyś tam. Szybko ją przegnałem, ale wiem, że będzie wracać. Trochę luzu i to przecież miło i się da, inni to robią i jest fajnie.
Wiem, że ja już nigdy nie mogę. Sytuacja rodzinna też ciągle w głowie, ale póki co przycichła. Pojawia się zgoda na każdą ewentualność, ale czuję pod tym ciągle mocną, ukrytą nadzieję na powrót i myślę, że... nie wiem, czy to dobrze czy źle. Nadzieję taką łatwo można zranić, a to jest niebezpieczne dla emocji. Ale POWOLI - zaczynam to sobie powtarzać. Ojciec zadzwonił, pyta, jak daję radę, jak mi idzie. Cieszy mnie to. Kiedyś mnie tylko drażnił.
Jutro kolejny mityng, porządki w domu, załatwianie innych małych spraw, organizowanie się do życia tu przynajmniej na jakiś czas. Taki plan. Dzięki za wsparcie przez te pierwsze dni.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dzień dobry 2013/11/19 20:20 #5

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 11930
  • Otrzymane podziękowania: 15027
Grzechu napisał:
Wiem, że ja już nigdy nie mogę.
A ja mogę, nikt mi nie zabroni. Ja chcę nie pić. Uczę się żyć obok alkoholu.
Zakaz rodzi we mnie bunt.
Słowa nigdy biorąc pod uwagę mój alkoholizm nie używam, jest zgubne.
Fajnie, że jest lepiej, dbaj o siebie i jak najmniej nakręcania się:)
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą...nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): kris66

Dzień dobry 2013/11/19 20:33 #6

  • Grzechu
  • Grzechu Avatar
muszę się na nowo uczyć traktowania siebie w świecie, w którym alkohol po prostu jest.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dzień dobry 2013/11/20 10:43 #7

  • zuzanek
  • zuzanek Avatar
Witaj Grzechu :czesc:

Twoja sytuacja rodzinna zawsze pozostanie w Twojej głowie, i dobrze, ponieważ z tego co piszesz, to Twoja największa motywacja.
Jednak masz rację, powinna przycichnąć, by nie zagłuszać Tobie skupienia się teraz na sobie, Twoim zdrowieniu i uspokojeniu emocji.
Czy wsparcie bliskich, którego Ci tak brak, jest Tobie faktycznie tu aż tak niezbędne, by rozpocząć nowe, trzeźwe życie?
Gdybyś miał teraz emocjonalną podporę dla Twoich poczynań, kobietę, która wspomagałaby Cię w obecnej sytuacji, czy Twoja czujność z czasem by nie osłabła, mając nieustanne dowody miłości i zrozumienia z jej strony?
Trzeźwienie musi boleć.
Im tam się nic nie dzieje, żyją z dnia na dzień, a Twoja ingerencja w ich życie jest o tyle ważna, jak ważne są Twoje sukcesy, które powinieneś odnosić sam.
Im bardziej Ty sam umocnisz się w Twojej trzeźwości, tym większe szanse, że na powrót staniesz się równoprawnym członkiem Twojej rodziny.
Mając na celu zjednanie się z nimi, nie zapominaj o azymucie Twojej wędrówki, którą powinieneś przemierzyć bez oczekiwania na wsparcie, jakiego oczekujesz od rodziny.
To, co mogłoby Cię wzmocnić, może Cię w efekcie osłabić.
Życzę powodzenia na mittingach i daleko posuniętych refleksji :-H
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dzień dobry 2013/11/20 13:52 #8

  • Grzechu
  • Grzechu Avatar
w zupełności się zgadzam i coraz bardziej sam tak to odczuwam.
kolejny mityng nie był już tak hardcorowy, ale i tak często łzy w oczach. Ale to nie jaj jeden tak mam, z tego, co widziałem. Kiedyś terapia była moim domem - tak myślałem - miła atmosfera, ja coś o sobie, inni - co o tym myślą, a tu ludzie wywalają bez strachu brudy. I ja czuję: "o boże, ja też mam te brudy, często takie same, choć ten co mówi jest stary i bez zębów", ale wstyd mi się aż tak otworzyć. Łatwiej opowiedzieć o romantycznej historii i że chciałoby się wrócić do rodziny, a trudniej o tym, co się rzeczywiście miało w głowie, co się robiło samemu, jaki się miało chytry plan na przyszłość.
Chcę to z czasem przekopać wszystko i zobaczyć tego swojego diabła, którego się brzydzę, a który jest mną przecież.
to dopiero trzeci dzień abstynencji, a ja, jak już otrę łzy to włączam konstruktywne myślenie, o którym wiem, że wciąż jest pijane. I ta wizja, że do starości już nigdy?? - powraca. Ale zbijam ją tym, że starości może nie być, ale może być Jutro i jest Dziś.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dzień dobry 2013/11/20 19:28 #9

  • Grzechu
  • Grzechu Avatar
w końcu doprowadziłem dom do porządku. Z wysiłkiem, ale poszło. Ale szarpią mną nerwy, nie jestem spokojny, zbyt samotny. Czuję samotność, a raczej tęsknotę. Wykonuję wszystko, co potrafię i pamiętam z terapii, żeby się nie dać i nie popaść w myśli, stopuje nakręcające się emocje. Głowa chce wybiegać w przyszłość. Czyli strach. A tu jest tylko Teraz. Takie, jakie jest. Jutro na mityng mogę tylko rano pojechać. Trochę mi to nie pasuję, bo będę w tę i w tę jeździł, ale chyba powinienem. Z resztą nie dziwię się sobie, że nie mam spokoju, w końcu wszystko jest świeże i przede wszystkim inne teraz.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dzień dobry 2013/11/20 19:35 #10

  • MISIA
  • MISIA Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 4041
  • Otrzymane podziękowania: 3038
Bądź dobrej myśli Grzechu,jest tylko dziś :P
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Grzechu

Dzień dobry 2013/11/20 21:40 #11

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 15135
  • Otrzymane podziękowania: 21610
Grzegorz....postaraj się nie być z tym sam. Samotność teraz jest dla Ciebie bardzo złym towarzystwem.
Powiedz o tym jutro przed mitingiem albo w jego przerwie. Powiedz, że jesteś na początku drogi i jakie targają Tobą emocje.
Otwórz się a wierzę, że nie zostaniesz z tym sam %%-
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Havana

Dzień dobry 2013/11/20 22:12 #12

  • Grzechu
  • Grzechu Avatar
wiem, czuję się sam i tęsknię bardzo. Już mi uderzyło do głowy, że "co, ona mi zabroni pić alkohol?" Ale odpowiedziałem sobie, że ona wcale mi nie zabraniała pić, ona nie chciała być z facetem, który nie panuje nad własnym życiem, z niedojrzałym mężczyzną. A to ja wiem, dlaczego tak jest i to ja sobie zabraniam pić. W końcu to się zmieni w "nie chcę" - jak będzie spokojniej, jak zrozumiem naprawdę.
Ostatnio zmieniany: 2013/11/20 22:16 przez Grzechu.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dzień dobry 2013/11/20 22:31 #13

  • Grzechu
  • Grzechu Avatar
sorry, zaczyna mi odbijać na wieczór, zazdrość pomieszana z żalem. Jakbym nie mógł sobie wybaczyć. Idzie takimi falami. Był moment lepszy wczoraj, jest gorszy dziś. I tyle. Akceptacja.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dzień dobry 2013/11/21 06:43 #14

  • Jurek
  • Jurek Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3270
  • Otrzymane podziękowania: 3546
Wcale Tobie nie odbija, to żal po stracie.Takie stany bywają na początku drogi.
Da się to przeżyć.Tylko systematyczna praca daje efekty.
Daj czas czasowi i krocz spokojnie,bez pospiechu na drodze którą wybrałeś
Pozdrawiam Jurek alkoholik,który pogodził się z tym kim jest.
Pomagając sobie pomagasz innym.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dzień dobry 2013/11/21 07:30 #15

  • Grzechu
  • Grzechu Avatar
tak, to żal po stracie alkoholu, żal po stracie rodziny, teraz zauważam, że moje myśli stają się agresywne przeciwko narzeczonej, że może bez tego alkoholu to ja bym, jej wcale tak nie kochał, że bez alkoholu to ten związek chyba nie będzie mi się podobał i nie wiem, co o tym sądzić. Ile może być prawdy w takim myśleniu i skąd się bierze. Przecież nie spróbowałem, wiec nie ma na to żadnych przykładów. Myślę, że to trochę strach przed codziennym, niełatwym życiem się odzywa. Przed trudem odpowiedzialności i trudem pracy, jakakolwiek by nie była. Że nie można tupać nogą i pakować walizek, i uciekać. Ale takie analizy teraz to o d... potłuc. Z rana łatwiej powiedzieć "daj czas czasowi". Wieczorami ten czas wydaje się tak przyśpieszać i jest jak sztorm, uciekam przed nim i chcę szybkich odpowiedzi, bezpieczeństwa. Wczoraj na mityngu to zdanie mnie tak uderzyło: "ale nie moja, lecz twoja wola niech się dzieje". Taką czułem potrzebę, że skoro już wiem, czego chcę, to niech się choć raz coś uda! - a tu proszę: owszem chcieć można, nawet nie pić, nawet kochać, ale i tak to nie ty ostatecznie zdecydujesz. U buch - znowu łzy po policzku. Bożesz, to dopiero czwarty dzień przecież, a ja bym wolał moją wolę, jako bardziej pewną, nad Boską. Ufam sobie, widzę, jakbym siebie nigdy nie zawiódł...:)
Dziś powoli do przodu, bez alkoholu, mimo wszystko jadę na mityng, i mam was tutaj, dziękuję.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dzień dobry 2013/11/21 09:26 #16

  • akerl
  • akerl Avatar
U mnie żal utrzymywał się bardzo długo,nawet teraz czasem mam jakieś objawy.Ale patrzę ile zyskałam nie pijąc,czego nie tracę,choć niekoniecznie wszystko widzę od razu.Wściekam się często,z pokorą nie zawsze mi po drodze.I przyznam Ci się,że tu na forum,często wywalę co mi zalega,i jest mi lżej.Czasem dostanę gumofilcem w tyłek bez pardony,mam chęć zagryść osobę dająca mi informację zwrotną,ale na szczęście dzieli nas ciężkostrawny monitor.Wtedy zaczynam myśleć,czasem po kilku dniach docierają do mnie przekazane informacje.
Ciężkie są pierwsze dni,a i później też nie jest lekko ;)
Najważniejsze jest,że dziś się nie napiję,reszta przyjdzie sama.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dzień dobry 2013/11/21 12:20 #17

  • Grzechu
  • Grzechu Avatar
dziś nie mogę. Próbowałem na mityngu to wywalić, ale nie udało się. Mówiłem coś nerwowo i wciąż to tkwi we mnie. Ta niezgoda. Złość. Pozbywam się jej, jak umiem, ale jest. Wiem, że nikt mi nie pomoże. Tylko Siła Wyższa. I ja sam muszę to przetrwać. I żyć. Każdego kolejnego dnia. Ale dziś bardzo mi jest ciężko. Nie szukam nawet powodów, nie chcę. Po prostu jest mi źle. I nie dziwię się mojej kobiecie, że nie zapyta, jak sobie z tym radzę, że zostawia mnie z tym samego. Albo dla mojego dobra to robi, albo jej to nie obchodzi po prostu. I nic nie poradzę. Zmuszam się teraz, żeby zrobić obiad. Zmuszam się, bo nie mam na to ochoty.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dzień dobry 2013/11/21 13:40 #18

  • glicynia
  • glicynia Avatar
Witaj Grzechu.Poczatki wyjścia z nalogu zawsze są trudne.Gdy ja przstępowałem do ruchu AA zawsze miałem problemy z wypowiadaniem się na forum mityngu AA Przyczyny tkwiły we mnie a to z prostej przyczyny że gdy piłem okłamywałem siebie i otoczenie aby moje ja nie zostało naruszone.Ponadto bałem się krytyki.I podobnie to dotyczyło mojej żony i jej ciąży.Z jednej strony nie pragnąłem nic zmieniać w swoim życiu a z drugiej strony doświadczenia,które otrzymywałem na mityngu były sprzeczne z moją filozofią patrzenia na świat.Jak piłem w żonie widziałem oparcie same pozytywne cechy gdyż często ratowała mnie z moich chorych decyzji.Ponadto dawała mi bezpieczeństwo,które bylo balsamem na mój problem alkoholowy.I też muszę powiedzieć że dzięki mojej żonie jestem dzisiaj osobą niepijącą.Bo gdy była w ciąży postawiła mi warunek albo przestanę pić albo nigdy syna swego nie zobaczę,gdyż wystąpi o rozwód.W lutym 1984 poszedłem do poradni odwykowej lekarz mnie zbadała po czym poinformowała mnie ze z tyłu za budynkiem za kotłownia mieści sie klub Abstyneta Krokus w którym odbywają się spotkania AA.I taki był mój początek mojego trzeźwego życia.I chociaż jeszcze do lipca miałem trzy wpadki alkoholowe,gdyż jak sadzę musiałem doświadczyć tego upokorzenia gdyż wtedy jeszcze
nie byłem lub też sprawdzałem siebie samego czy faktycznie jestem alkoholikiem i od 17 lipca 1984 podjąłem odpowiedzialną prace nad sobą 12kroków,tekssty i literatura AA oraz doświadczenia z mityngów dla mnie włodka alkoholika najbardziej skuteczna pomoc.Pozdrawiam i życzę pogody ducha
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dzień dobry 2013/11/21 14:06 #19

  • Grzechu
  • Grzechu Avatar
glicyna, rozumiem, że jesteś z żoną i synem teraz? Czyli, że się udało? Gratuluję wytrwałości w każdym razie. Życzę sobie takiej samej. Z całego serca sobie życzę. Moja kobieta dawała mi dokładnie to samo: balsam, wysłuchanie smutów, porady. Nie dawała za to pozycji, nie załatwiała pracy u swego boku. I za to się mściłem. A myślałem, że daję tylko miłość i miłość. Zaglądanie do środka będzie bolesne, oj bolesne. I teraz również brakuje mi choć jednego zapytania z jej strony: "Jak się masz?". Ale rozumiem, że nie pyta. Chciałbym tego, ale nie oczekuję. Dni płyną tak powoli, ciszę zagłuszam radiem, samotność forum. Staram się wychodzić z domu. Dziś nie piję. Gdy tylko myśli uciekają w przyszłość, gaszę je. Niekiedy zbyt późno, ale wtedy robię coś, cokolwiek, żeby się od nich odczepić.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dzień dobry 2013/11/21 14:32 #20

  • glicynia
  • glicynia Avatar
Wiesz gdy osiągnąłem dziesięć lat abstynencji alkoholowej żona moja wystapila o rozwód i stwierdziła że wychodziła za mąż za kogoś innego,gdyz przestałem bywać na wspólnych imprezach gdzie był alkohol.ponadto kiedyś tam powiedziała że może bym wrócił do picia gdyż w wielu przypadkach nie rozumie co się,czyli nie potrafiła mnie zaakceptować jako alkoholika niepijącego i chciaz sama piła to alkohol nie był dla niej problemem.Ale Grzechu nie bierz tego do siebie gdyż to jest moje doświadczenie gdyż mam mnóstwo przyjaciół,których zony sie odsunęły gdy pili a disziaj sa szczęśliwymi małżeństwami.Pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dzień dobry 2013/11/21 20:30 #21

  • Grzechu
  • Grzechu Avatar
nie wyrabiam, choć wiem, że dziś wyrobię. Czwarty dzień, taki ciężki. Czy te wszystkie myśli to tylko głód? Modlę się, żeby obudziła się we mnie zgoda na Teraz. Taka zgoda bez pretensji, która daje spokój, żeby można żyć. A potem cieszyć się życiem.
Znajomy mnie wyciągnął do galerii i kina i uciekłem pod koniec, bo zbyt wiele rzeczy kojarzyłem z moją historią osobistą, niczym nie potrafiłem się cieszyć, męczyłem się, w głowie pojawiło się piwo. Wróciłem do domu i jem, piję soki, cole nawet, której raczej wolałbym nie pić, ale ma cukier, i palę niestety dużo, a to chciałbym szybko odstawić. I Żyć ze sobą, nie z kimś w mojej głowie. Dla siebie. Jak ja dawno nie żyłem dla siebie! Teraz to odkryłem. Żyłem dla niej, a dla siebie piłem. Jakie to proste i jak niewiarygodne zarazem.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dzień dobry 2013/11/22 09:15 #22

  • Grzechu
  • Grzechu Avatar
spałem chyba 10 godzin. I ta czystość umysłu zaraz po przebudzeniu, bez żadnej myśli, jakie to piękne uczucie. Teraz powoli napływają, ale mam nadzieję, że będzie dziś lżej.
pozdrawiam wszystkich ciepło.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dzień dobry 2013/11/22 19:58 #23

  • Grzechu
  • Grzechu Avatar
wróciłem z kolejnego mityngu. Chyba jutro dam sobie od tego odpoczynek. Strasznie ciężko odkrywać tyle prawd naraz. Nie wiem, co czuję, trochę wstydu, ale bardziej to jakieś wyjaśnienie, małe oświecenie, rozświetlenie tego diabła w środku, a raczej tego małego chłopczyka. Czyli może nawet i ulga. Czuję strach przed jego wychowaniem. Od podstaw, tym razem inaczej. Nie wiem, jak. Będę się musiał nauczyć. Zrozumiałem dziś sporo na temat podstaw mojego związku z kobietą, jakie one były, na czym stały. Czy tam rzeczywiście była miłość, czy tylko oczekiwanie. Czy moja dobroć nie była tylko "zarabianiem", a brak wypłaty - tej, której oczekiwałem - rodził ból, który zapijałem? Zastanawiam się, czy mógłbym tam wrócić bez picia, do tych samych warunków w których piłem. Nie wiążę tego z realnością lub nie takiej przyszłości, ale z tym, co we mnie siedzi. Przecież tam jednak było tak, a tak i z czymś jednak nie radziłem sobie, na coś się nie godziłem. Czy sama trzeźwość, a raczej abstynencja wystarczyłaby, żeby nie było konfliktów? Jak je wtedy rozwiązywać? Mam wrażenie związanych rąk. To tak na teraz. Rzeczywistość i tak będzie inna, niż sobie ją człowiek wyobraża. Samodzielność to coś, co budzi mój niepokój. I tu jest pies pogrzebany. Sprawy we własnych rękach i samowystarczalność. Niezależność. Nie - uzależnienie od kogoś. Tu widzę duże braki u siebie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dzień dobry 2013/11/22 21:05 #24

  • hanys
  • hanys Avatar
Grzechu napisał:
wróciłem z kolejnego mityngu. Chyba jutro dam sobie od tego odpoczynek. Strasznie ciężko odkrywać tyle prawd naraz...

a ja polecałbym iść za ciosem i nie rezygnować.Może już słyszałeś ale ja wiele razy słyszałem zarówno w środowisku aa jak i wśród terapeutów ża doskonałą opcją w począkowym okresie nie picia jest uczestniczenie w 90 mitingach w 90 dni.Znam wielu aowców z długim stażem którzy twierdzą że ta formuła uratowała im życie.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dzień dobry 2013/11/22 21:32 #25

  • 57laku
  • 57laku Avatar
Grzechu ja jutro mam dość ciężką rozmowę-dam radę.Ale po niej zasuwam na miting-idziemy razem? Będzie raźniej Ty gdzieś tam,ja gdzieś tu a myślami sobie będziemy razem - zapraszam! :grin: ;)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dzień dobry 2013/11/22 22:00 #26

  • Grzechu
  • Grzechu Avatar
zobaczę, mam spotkanie, nie wiem, jak długo potrwa. Z resztą spotkanie z człowiekiem, z który łączy mnie, powiedzmy, interesami, z kobietą (już nie wiem, jak zwać - byłą, czy nie byłą). On pewnie o niczym nie wie, będzie pytał, czy jadę z nim tam, bo on tam będzie jechał za kilka dni. Mieliśmy tam coś robić razem w lutym, będzie pytał, czy aktualne, co ja mam odpowiedzieć? Chyba, że nie wiem, zobaczymy - czyli prawdę.
Jedno za drugim się sypie. A i wcześniej stało na piasku. Siłę w sobie znaleźć, nie opierać się o innych - to sobie mówię teraz. A opierałem się przez prawie całe życie. Może nawet całe.
Sprawdzę te mityngi, ja się wyrobię, to pójdę.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dzień dobry 2013/11/22 22:15 #27

  • 57laku
  • 57laku Avatar
:czesc: Wiesz co ja bym na twoim miejscu nie próbował nic zatajać/tylko prawda nas uleczy/powiedziałbym gościowi całą prawdę.Czy jeśli mu odpowiesz, że nie wiesz-Będzie to prawda?"zwal" już tą budowlę z piachu,postaw dobry fundament-i dopiero wtedy zacznij "budować"..Budować nowe życie-trzeźwe....nie kombinuj idziemy jutro na miting,samemu będzie mi smutno,bądź kolega. :( ;) :grin:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dzień dobry 2013/11/23 08:22 #28

  • Grzechu
  • Grzechu Avatar
spałem krótko, nie mogłem zasnąć, rozwalała mnie myśl, że chyba wczoraj gdzieś tam miał być bal, na którym miałem być z kobietą. Chodzą za mną myśli "z kim poszła?". Rewiduje tę moją przeszłość, zadaję sobie pytanie, czego ja będę chciał, kiedy nie będę pił. Już nie pytam, czego ona będzie chcieć. Ale to też może tylko taka fala. W każdym razie dziś pomodliłem się rano, żebym potrafił być dobry dla samego siebie. Zawsze był ten głupi schemat: "miłość" dla innych, taka już na wyprutych flakach romantyczna, a potem agresywny egoizm, czyli "A ty dlaczego nie jesteś taka jak ja i tak mnie nie kochasz?"
Cały ten post świadczy o jednym tylko - że wstałem z myślami zahaczonymi ciągle gdzieś tam. Nie podoba mi się to.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dzień dobry 2013/11/23 09:37 #29

  • 57laku
  • 57laku Avatar
:czesc: Grzechu,zacytuję Ci cós:"Kto nie kocha i nie czuje się kochany,ten popada w najgroźniejszą chorobę,jaka może dotknąć człowieka.Staje się obojętny na własny los" i dalej:"kochać kogoś to być w taki sposób obecnym w jego życiu,aby móc stać się najpiękniejszą wersją samego siebie"......Nie puszczaj już tych filmów,zmień taśmę snów.Powiem Ci z swoich doświadczeń tyle,od miłości do nienawiści to tylko cienka nić.Można ją przerwać nawet tego nie zauważając,aby to później z powrotem powiązać trzeba wiele czasu i starań.I nie zawsze się to już udaje naprawić.Ja zbudowałem fundament,potem cegła po cegle,i tak buduję. pewnie do końca moich dni.Powodzenia. %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dzień dobry 2013/11/23 09:58 #30

  • Grzechu
  • Grzechu Avatar
ładny cytat, dzięki. Moja obecność w jej życiu to były chwile, kiedy byłem dumny z siebie. Byłem najlepszą wersją siebie, jaką znałem. I nie wiem, czy to alkohol upiększał rzeczywistość, czy na prawdę byłem szczęśliwy. Ale przecież ona też z jakiś powodów się ze mną zaręczyła, więc coś tam we mnie widziała. To jest dopiero strata - siebie dumnego z siebie...:) Ale to dobrze, bo jeżeli nie będę dumny z siebie będąc ze sobą, to po co mi kogoś tym wszystkim zarażać.
Filmy same się puszczają, sam wiesz. Ja mogę je tylko wyłączać tak szybko, jak to możliwe. Nienawiść - pewnie, że blisko miłości. Też forma obrony przed cierpieniem. Nie ma dnia, żeby mi łzy nie kapały. I za czym? Za stratą? Ze wstydu? Ze strachu? Z prawdy, która teraz zacznie się wychylać - prawdy o własnym życiu? Nie wiem. Może zwykłe wzruszenia poszarpanych nerwów. Nie oczekuj ode mnie, że się otrzepię i pójdę dalej, bo za wcześnie na to dla mnie, musi więcej czasu upłynąć. Poza tym ja jeszcze nie wiem, co by to miało znaczyć dla mnie - pójść dalej. Po prostu nie wiem jeszcze, nie ma decyzji, są tylko pomysły... w mojej głowie. Daję czas czasowi i choć próbuję go niekiedy podganiać, to wiem, że tylko tak można się dowiedzieć czegokolwiek o swoich "pomysłach" i o pomysłach Siły Wyższej.
Ale za każde upomnienie i tak z serca dziękuję. Za każde wytknięcie złego kierunku. Nie krępuj się nigdy:)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dzień dobry 2013/11/23 10:31 #31

  • hanys
  • hanys Avatar
a ja i Tobie Tu napiszę co mnie bardzo pomogło na poczatku drogi a i teraz dalej pomaga:

PROGRAM 24 GODZIN:

Właśnie dzisiaj chcę spróbować przeżyć ten jeden dzień dobrze i nie od razu załatwić w nim problemy całego mojego życia.
Spróbuję przeżyć go tak, jak nie miałbym jeszcze odwagi żyć przez resztę mojego życia.

Właśnie dzisiaj chcę być szczęśliwy. Zakładam, że prawdą jest: "Najczęściej ludzie są na tyle szczęśliwi, na ile postanowią nimi być".

Właśnie dzisiaj chcę dostosować się do tego co jest, a nie próbować dostosowywać wszystko do moich własnych życzeń.
Chcę sprostać mojemu losowi, jakikolwiek on będzie.

Właśnie dzisiaj spróbuję ćwiczyć mój umysł. Chcę poznawać rzeczy godne poznania. Chcę nauczyć się czegoś użytecznego.
Chcę czytać coś wymagającego wysiłku, myślenia, skupienia.

Właśnie dzisiaj chcę ćwiczyć moją wolę na trzy sposoby: zrobię coś dobrego i nie wypomnę tego, nie pochwalę się tym
– dokonam co najmniej 2 rzeczy, na które zwykle nie mam ochoty nie okażę nikomu, że uczucia moje zostały zranione

Właśnie dzisiaj chcę mieć plan postępowania: mogę nie trzymać się go ściśle, lecz spróbuję uchronić się
od pochopności i niezdecydowania.

Właśnie dzisiaj znajdę spokojną chwilę dla siebie i spróbuję się odprężyć. Spojrzę wtedy na moje życie z lepszej perspektywy.

Właśnie dzisiaj chcę pozbyć się obaw i cieszyć się tym, co piękne. Ufam, że dając z siebie dużo światu, dużo przez to zyskuję.

Właśnie dzisiaj chcę być zgodny z otoczeniem, chcę dobrze wyglądać, być odpowiednio ubrany, mówić spokojnym tonem, być uprzejmy, nie krytykować nikogo, nie wyszukiwać „dziury w całym” i nie zmieniać nikogo z wyjątkiem siebie
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dzień dobry 2013/11/23 10:40 #32

  • 57laku
  • 57laku Avatar
Czy zły kierunek?.Nie mnie to oceniać Grzegorz,staram się tylko,hm-nawet nie podpowiadać.Może dawać swoje doświadczenia,co Ty z tym zrobisz to wiesz tylko Ty.Możesz przejść obok tego obojętnie,możesz się zastanowić.Sam wiem po sobie że lepiej komuś doradzać niż samemu-niejednokrotnie walnąć się :wmur: Czas- tak -trzeba czasu żeby się otrząsnąć.Dobre pytanie :czy naprawdę byłem szczęśliwy?Dziś jest najważniejsze,wczoraj się już nie wróci,jutro kto to wie co będzie jutro?...Uciekam do wieczorka.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dzień dobry 2013/11/23 19:51 #33

  • Grzechu
  • Grzechu Avatar
czytam dziewczyny ze współuzależnienia, wiem laku, że ty też w to wszedłeś swego czasu. To otwiera oczy! I to jak!Jednak alkoholik chyba połowy tego nie robi świadomie, skoro traktuje siebie w miarę normalnie, czyli nie jak chorego, ewentualnie, że życie go przerasta niekiedy, to skąd ma odnieść wrażenie, że po prostu krzywdzi wszystkich dookoła. Sam jest skrzywdzony! Boże, co to znaczy stanąć na nogi i żyć odpowiedzialnie, skoro się tyle lat żyło na czyjś rachunek? Wciągało się ludzi w uczuciowe gry. Z resztą samemu przy tym kochając. Nie poszedłem dziś na mityng, choć kumpel i tak przez cały dzień się nie pojawił. No trudno, ale nie marnuję czasu. Czytam.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dzień dobry 2013/11/23 21:18 #34

  • 57laku
  • 57laku Avatar
Dobry wieczór i dobry dzień.Tak skwituję to co się dzieje i działo dziś.Ulga,trochę łez trochę śmiechu, jeżeli uda się mi i nie tylko mi to jakoś poukładać i doprowadzić do końca to myślę że,nasza rodzinka wreszcie będzie "działać".Wyciągnęliśmy dziś nieco starych "drzazg"tych ropiejących.Moja siła Wyższa pokierowała tak rozmową że odbyło się bez wzajemnych oskarżeń.Przygotowałem się na nią,nie zaprzeczam,ale warto było-naprawdę warto!.No to na razie tyle,jestem "troszkę" zmęczony,poszedłem jeszcze na miting,i dobrze że tak postanowiłem,zrobiło mi się jeszcze lżej.Fajnie że nie tłumaczysz że"nie poszedłem na miting bo" zaczynasz moim zdaniem robić postępy,nie próbujesz się tłumaczyć dlaczego,nie okłamujesz że byłeś.Tak trzymaj chłopie.Co do AL-anonek to jeśli poczytałeś moje wcześniejsze posty to wiesz jaki mam stosunek do nich.Jak nie czytałeś to powiem tyle-Kocham je wszystkie czy sobie tego życzą czy nie-Bywam na warsztatach Al-anon,tam otworzyły mi się ślepia,tam dostałem odpowiedz dlaczego nie mogę utrzymać trzeźwości,/nie mylić z niepiciem/Tam na tych warsztatach będąc pierwszy raz zaliczyłem NOKAUT.Tam wypowiedzą swoją pewna młoda osóbka "znokautowała" mnie.Jakże dziś jestem jej wdzięczny za to. ^:)^ :ymhug:.....Rozpisałem się znów ---dobrej nocy !!!! :-BD %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Dzień dobry 2013/11/23 22:59 #35

  • Grzechu
  • Grzechu Avatar
dziękuję,
ah, ja przed chwilą rozmawiałem z kobietą. Jak bardzo ją rozumiem! Ona tę rzeczywistość, która teraz powoli dopiero dociera do mnie, ma od samego początku, od mojego wyjazdu. Czuję, że wiem, czego potrzeba, co ona musiałaby zobaczyć, żeby znowu mi zaufać, przynajmniej zacząć dopuszczać tę myśl do siebie. Po prostu silnego faceta z innym nastawieniem do życia. Zupełnie innym! Który przyjmie na klatę konsekwencje i nie zawiedzie już. Który będzie działał, a nie biadolił. Wstyd się przyznać... Modlę się, żeby Bóg mi pomógł odnaleźć siebie, który patrzy do przodu z podniesioną głową, a jeżeli nigdy taki nie byłem, to żeby nauczył. Praca, praca, praca.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.