Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie
Dzielimy się tutaj swoimi doświadczeniami i sugestiami jakie posiadaliśmy w trakcie naszego pijanego życia jak i na drodze naszego trzeźwienia. Mówimy o sobie, nie o innych.

TEMAT: Droga życia.Czy można wygrać życie?

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/08 23:11 #281

  • dana73
  • dana73 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 402
  • Otrzymane podziękowania: 598
Zygmuś,a ja nie wyobrażam sobie bez Ciebie tego forum.Jesteś dla mnie jak tatuś którego tak naprawdę nigdy nie miałam . Dużo się od Ciebie uczę zresztą Ty wiesz o tym ;) :ymhug: %%- %%- %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/08 23:16 #282

  • 57laku
  • 57laku Avatar
:YMDAYDREAM: Za długo dziś spałem,i znów leżę i z słuchawkami na uszach wpatruję się w zdjęcia-zdjęcia które sam kiedyś zrobiłem mojej żonie a dziś dumnie stoją na moim biurku,ileż to już lat 35-37 kiedy je zrobiłem,takie biało czarne,jak ten czas szybko leci,dziś siwe włosy troszkę zmarszczek,tylko "środek" taki sam,może nawet wartościowszy -jestem szczęściarzem,jednak jestem.Tak na dobranoc kochani-panowie-znamy swoje żony?.kurcze ja stary a odkrywam właściwie co dzień coś nowego...............................................................................
"[Znasz już dobrze jej suknie,spódnice bluzki.Znasz jej codzienne miny,jakie robi przed lustrem czesząc swoje włosy,i kiedy maluje się jak wychodzi do miasta.Znasz jej powiedzonka i wiesz, co myśli o swoich koleżankach,i to wszystko cię coraz więcej denerwuje.Aż kiedyś dowiesz się że ktoś się nią zainteresował,albo nawet zakochał się w niej.-Zakochał? A w czym? W jej rozdeptanych pantoflach,w jej zmarszczkach,w naderwanym ramiączku? Przecież Ty znasz ją najlepiej.
Nie, nie znasz jej! Na pewno byłeś bliższy prawdy,gdy zauważyłeś ją po raz pierwszy..]" Spokojnej nocy panowie.-Panie też.Dobranoc
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/09 07:38 #283

  • Dorota5522
  • Dorota5522 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Posty: 906
  • Otrzymane podziękowania: 901
:czesc: Zyga
co tak smutno piszesz, gdzie się podział optymizm, tego Ci życzę jak również ZDROWIA,
@};- kwiaaatek :-* KWIATKI DLA ANI A DLA CIEBIE CMOK
3aa
miej serce i patrzaj w serce
A.Mickiewicz
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): 57laku

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/09 09:47 #284

  • aga84
  • aga84 Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • Posty: 350
  • Otrzymane podziękowania: 485
Życzę szybkiego powrotu do zdrowia
pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): 57laku

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/09 18:46 #285

  • Czeslaw
  • Czeslaw Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Jeśli mówisz prawdę, nie musisz niczego pamiętać.
  • Posty: 3297
  • Otrzymane podziękowania: 5005
Moja modlitwa do Matki Boskiej Gietrzwałdzkiej kiedyś prosiłem potem żądałem teraz dziękuje

MODLITWA

Matko Niebieskiego Pana,Lekarko dusz i ciał ludzkich, Pani Gietrzwałdzka,Ty która wsławiłaś to miejsce Swoją obecnością,racz wejrzeć na mnie łaskawym wzrokiem i uproś u Swego Syna Jezusa Chrystusa tak bardzo potrzebne mi łaski...
Przyjdź ,litościwa i miłosierna Pani Niebios z pomocą moim prośbom i postanowieniom.
Amen.
Witaj Zygmuś to dla Ciebie.
Ps.
Byłem w sobotę na rocznicowym VII powstania grupy ''Żródełko''
Pozdrawiam .
Co Nas nie zabije to Nas Wzmocni.

This message has attachments images.
Please log in or register to see it.

Wojtek
"Chociażbym chodził ciemną doliną
zła się nie ulęknę
Bo Ty jesteś ze mną."
Ostatnio zmieniany: 2014/11/09 18:48 przez Czeslaw.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): 57laku

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/10 06:40 #286

  • Madzik
  • Madzik Avatar
  • Wylogowany
  • Super Gaduła
  • współuzależniona
  • Posty: 395
  • Otrzymane podziękowania: 510
%%- %%- %%- Zdrówka ! kwiaaatek
Żeby zmieniło się nasze życie, musimy najpierw zmienić samych siebie
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): 57laku

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/10 09:53 #287

  • Melisa
  • Melisa Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 1659
  • Otrzymane podziękowania: 1293
Zdrowia kwiaaatek
''Powiedzenie mówi, że nasze życie składa się w 10 procentach z tego co nas spotyka i w 90 procentach z tego, jak na to reagujemy''
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): 57laku

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/10 13:26 #288

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6501
  • Otrzymane podziękowania: 8949
Mości Zygmuncie, wracajcie chyżo do zdrowia @};-
Pozdrawiam :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): 57laku

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/10 22:33 #289

  • 57laku
  • 57laku Avatar
@};- "Wtedy gdy pada deszcz bez końca i dzień wstaje zapłakany,tonący w wodzie,błocie-muszę uwierzyć,że wreszcie kiedyś deszcz ustanie.Wtedy gdy trwa niepogoda,jest wietrzno,ponuro,chociaż od rana do wieczora widzę świat w ponurych kolorach,i choć mój wzrok natrafia na ten sam szary sufit chmur-muszę uwierzyć że kiedyś wyjdzie słońce.
Wtedy gdy wszystko oblepia mgła i mogę tylko widzieć na odległość paru kroków-muszę uwierzyć że ona kiedyś opadnie lub podniesie się i zobaczę wtedy dalekie perspektywy.
Wtedy gdy tkwię w ciemności,minuty wloką się beznadziejnie i zdaje mi się,że noc nigdy się nie skończy-muszę uwierzyć,że wstaje dzień.
I tak będzie,i doczekam się, i znowu będę chodził w słońcu,cieple i znów będę widział kolory,otworzy mi się znów świat w całej wspaniałości-jeśli uwierzę"
Ot tak dziś na dobranoc.
Dziękuję. @};- @};- @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/11 22:54 #290

  • 57laku
  • 57laku Avatar
Siedzę sobie i podczytuję,nie ogarniam już niestety wszystkiego.Perełka "podsypia" po dzisiejszym udanym ciepłym dniu.Ja jeszcze czytam,i czytam Romka jak walczy z swą pokorą jak nie może się pogodzić że nie każdy musi mieć takie samo zdanie jak on.Pozdrawiam Romanie,tyle Ci napiszę że gdybym nie zaufał lekarzom to pewnie bym już tu dziś nie pisał,gdyby 1 lub 2 razy w roku mnie nie "cieli" to moja "pompa" by już dawno się "zatarła".Całe szczęście że jesteś zdrowy,i ja osobiście się z tego cieszę.W temacie "Wytrwam" czytam też o ludziach którzy po latach nie picia "zabrali" się za przerabianie kroków./osobiście ja już nie przerabiam ich ja nimi żyję i nie lubię tego nazewnictwa-"przerabianie"kroków-ale to przecież tylko moje./Hanys opisuje fanatyka,tak go mogę nazwać,co z trzeźwieniem nic nie ma wspólnego.I wiem ile tacy zadufani Aowcy mogą zrobić krzywdy samemu ruchowi AA.Pojechałem kiedyś na miting do pewnego miasteczka,usadowiłem się pomiędzy "tubylcami" i w pewnej chwili wchodzi człowiek w moim wieku/jak się okazało "stary"aowiec założyciel tejże grupy-z boku zaś usłyszałem "ja pie..le,a miało go nie być" i wstali trzej członkowie grupy,wyszli.Po pierwszej części mitingu nie dziwiłem się już ich reakcją.Wypowiedziałem się,szczerze swoje odczucia,uczucia,swoje doświadczenia w temacie,ojciec założyciel fucał,mruczał,gestykulował,nawet prowadzącemu pokazywał zegarek/wypowiedz moja była nie dłuższa niż 4 min/sam zaś w pierwszej części dał pokaz 30 min wypowiedzi-i nie będę już krytykował,że nie na temat i że kroki pomylił,z przykazaniami kościelnymi.Po mitingu jeszcze próbował mnie nawracać-skwitowałem to tylko miting się już skończył.I bardzo dziwiłem się jak paru członków z tejże grupy"odprowadzało" mnie do mego samochodu klepiąc po ramieniu,i mówili -"no wreszcie ktoś mu utarł nosa".A ja tego naprawdę nie chciałem,serio-dzieliłem się tylko swym doświadczeniem nie wiedzą.Bać się,kogo,czego mieć swoje zdanie-wypowiedzieć je.Nie pozwolić się dać zwariować,i przypomina mi się tekst z wielkiej księgi-["każda grupa jest nie powtarzalna jak odcisk kciuka,i podejście do niesienia posłania trzeźwości różni się tylko z grupy na grupę i z regionu na region.Lecz naucz się że zgiełk pragnień i ambicji w twoim wnętrzu musi zostać wyciszony,gdyż mogłoby to zaszkodzić grupie-Twojej grupie"]I dziś dlatego wiem że warto bez krytyki,bez złości tej drugiej osobie powiedzieć chola,zastanów się,coś się dzieje nie tak,przeginasz-może to kiedyś ją uratuje,może się oglądnie że naprawdę wlecze za sobą wielki długi ogon.Kiedyś zwrócono i mi uwagę,i dzięki temu że chciałem tą "krytykę"/pomoc/ przyjąć jestem dziś tu z Wami.Pozdrawiam i dobranoc,życząc dobrego jutrzejszego dnia-trzeźwego. @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/12 15:05 #291

  • Czeslaw
  • Czeslaw Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Jeśli mówisz prawdę, nie musisz niczego pamiętać.
  • Posty: 3297
  • Otrzymane podziękowania: 5005
Witaj Zygmuś , jedno zdanie czytane uważnie daje drogę jak żyć ,jak postępować ,jak godzić się z tym czego zmienić nie mogę
Jak mieć pogodę ducha ,jak mówić sercem ,jak zmieniać siebie nie innych ,jak nazywać rzeczy po imieniu ,jak szanować
Siebie .
Dziękuje .
Ps.
Napisałeś :
Ja nimi żyje.

I to mi wzupełności wystarczy ,aby dalej niepopełniać tych samych błędów.
Życie jest takie kruche że szkoda czasu na gdybanie.
Pozdrawiam i niech Cię nie opuszcza Pogoda Ducha .
Wojtek
"Chociażbym chodził ciemną doliną
zła się nie ulęknę
Bo Ty jesteś ze mną."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): 57laku, Lona

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/12 17:41 #292

  • Lona
  • Lona Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Nie chcemy żyć przeszłością ale musimy się z nią z
  • Posty: 2304
  • Otrzymane podziękowania: 3350
@};- %%- Dużo zdrowia dla ciebie Laku kwiaaatek
Mogę mieć tylko to,co Bóg chciałby ,żebym otrzymała .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): 57laku

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/12 21:44 #293

  • 57laku
  • 57laku Avatar
Witajcie.Powracam do tematu"Wytrwam".Jędrek absolutnie nie odbieram Twojego postu jako krytyki,wręcz przeciwnie.Jestem pełen uznania dla ludzi którzy nie przeszli detoksów,terapii stacjonarnych i trzeźwieją,nie piją latami i okazuje się że trzeźwieją i też są na programie.Może jeszcze coś o sobie.Kiedy poszedłem na "odwyk" rok 1992 trafiłem na terapeutę alkoholika który opowiadał nam jak to kiedy jeszcze pił pobił żonę,i choć była w ciąży zrzucił ją ze schodów,poroniła-jakże ja go wtedy nienawidziłem.Terapia wtedy opierała się na 3 pierwszych krokach i wpajał nam że są to kroki najważniejsze a cała reszta jest mniej ważna.Pamiętam też kiedy trafiłem na mój pierwszy miting,a był to miting rocznicowy i siedział tam starszy "pan"żuł gumę i podpierał się ręką o brodę i mówił że nie pije już 5 lat i jest szczęśliwym alkoholikiem,a tak w ogóle to oprócz lepiku to pił wszystko,a na jego twarzy malowało się cierpienie a nie szczęście-włosy mi się jeżyły i pytałem się siebie co ja tu robię ja tak nie chcę.I pamiętam też miting na którym przyszedł"nowy i usiadł sobie na wolnym miejscu i podszedł do niego "stary" aowiec i powiedział a właściwie wrzasną -"ty wypie...laj z tego miejsca ja tu już siedzę 4 lata" nigdy więcej "młodego" nie zobaczyłem na żadnym mitingu.Pamiętam też jak sam siedziałem nie pijąc już chyba 5 lat oceniałem "nowych" kto zapije a kto przetrwa choć 1 rok.Ile lat jeszcze słyszałem słowa kierownika ośrodka który mówił że zdarza się że 1 na 1000 nie jest alkoholikiem i ja już wiedziałem że to jestem ja.?Ile lat upłynąć musiało bym wreszcie usłyszał siebie-jestem alkoholikiem i mam na imię Zygmunt.15-16 lat żyłem jeszcze w zakłamaniu,pycha wyłaziła ze mnie każdą dziurką,każdym potowym porem.Pokora -jak ja umiałem o niej opowiadać,opowiadałem jak się zmyśla bajki dla dzieci przed snem.Żyłem kłamstwem zakłamany,pyszny z brakiem pokory.I dziś kłaniam się nisko tym którzy chcieli coś zrobić ze swym życiem i robili.Dziś piszę o mojej żonie Perełka,tak zasługuje na to by nie tylko mówić,to jest prawdziwa perła,i powiem szczerze że gdyby nie ona,gdybym w pewnym czasie nie trafił na warsztaty al anon gdzie usłyszałem młodą dziewczynę opowiadającą o swoim ojcu/a ja myślałem,że mówi o mnie i zna mnie na wylot/ to pewnie by mnie tu już dziś nie było lub gdzieś bym się poniewierał po dworcach.Jakże dziś mi się przykro robi i ryczeć się chce jak czytam,słyszę że ktoś trzeźwieje i w dalszym ciągu poniewiera nie tylko słownie,żonę matkę dzieci,gdzie uważa się za pępek świata.I uważam dziś że każdy alkoholik który znajdzie się na terapii powinien mieć za zadanie odbyć 90 mitingów nie tylko AA lecz także Al anon.Tak to prawda piszę i mówię że nie piję a trzeźwieję od 7 lat,co z tego że tak na prawdę staż nie picia mam większy,Nie chcę takiego stażu,nie mam się czymś chwalić.I dziś wiem że osiągnąłem
jakiś "sukces",ale wiem też że za moim "sukcesem" stoi moja kochana zmęczona Perełka-żona.I jedynie dziś mogę dziękować mojemu Bogu za nią.Dziś wiem że najpierw musiałem siebie polubić,pokochać/bez egoizmu/by pokochać ludzi.Mówiłem zawsze że ją kocham,czy piłem czy nie,ale tak na prawdę nie wiedziałem co znaczy kochać.Kroki,tradycje żyć nimi,nie obok nich to jest dziś dla mnie ważne-bardzo ważne.I pamiętam dzień kiedy to ze spuszczonym łbem poprosiłem o sponsorowanie-miałem szczęście że trafiłem na człowieka który kochał ludzi,kiedy przyszedłem do niego do domu i widziałem ten błysk w oczach jego żony i jak na powitanie całuję ją w rękę,i kiedy przedstawiał pierwszy raz mówił -"to jest moja kochana żona"-tez tak mi się zamarzyło-też tak chciałem.I pewnie o tym pisałem że jak zaczynałem 4 krok napisałem że alkohol pojawił się w moim życiu jak miałem 19 lat pamiętam że mój "sponsor"/nie lubię tego nazewnictwa-więc napisze/CDN
Ostatnio zmieniany: 2014/11/12 21:47 przez 57laku.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/12 22:10 #294

  • 57laku
  • 57laku Avatar
Przepraszam ale zaciął mi się laptop już kończę.
mój przyjaciel się uśmiechnął i spytał "a gdzieś ty już poleciał" jakże to przecież wcześniej nie piłem.Zły lecz po paru dniach napisałem od nowa -"pamiętam jak miałem z 4 lata to w przedszkolu zabrałem koledze lizaka z kieszeni"-zabrałeś?."no nie ukradłem" i tak się zaczęła moja prawdziwa praca na krokach.Spotykam tego kolegę do dziś i pamiętam jego minę jak pewnego dnia na ulicy przepraszałem go za złodziejstwo z przed nastu lat.On nie pamiętał ja jednak tak-tyle lat to we mnie siedziało,nie zapomniałem ale uwolniłem się od tego.I tak krok po kroczku,do dziś uwalniam się od Zygmunta tamtego,"chorego"pysznego,zakłamanego,chciwego bez pokory.Kroki ,tradycje,żyć nimi,żyć do końca i nie zapominać że ten czy tamten jest też człowiekiem.Jakże dziś chodzę po ulicach już z głową podniesioną,podniesioną lecz nie w chmurach.Kończę na dziś,i mówię do poczytania do niedzieli wieczora,no może jeszcze jutro rano wpadnę napisać i pochwalić się że "dziś nie piję".Jadę jutro z moją terapeutką do Kamesznicy/koło Węgierskiej Górki/na warsztaty,i daję tam w ośrodku swoje doświadczenie,mam nadzieję że ktoś będzie chciał mnie tam "posłuchać" Dobranoc. Przepraszam że nieco przynudziłem. %-( @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/13 07:56 #295

  • Lona
  • Lona Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Nie chcemy żyć przeszłością ale musimy się z nią z
  • Posty: 2304
  • Otrzymane podziękowania: 3350
Dziękuje @};-
Mogę mieć tylko to,co Bóg chciałby ,żebym otrzymała .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): 57laku

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/13 13:33 #296

  • Czeslaw
  • Czeslaw Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Jeśli mówisz prawdę, nie musisz niczego pamiętać.
  • Posty: 3297
  • Otrzymane podziękowania: 5005
Też bym chciał tam być i posłuchać Ciebie w realu, ale trochę zadaleko ,Tak że jeśli już być nie mogę więc Pisz o Swoich doświadczeniach jak najwięcej i nie Zanudzasz ,tylko trochę za mało jak dla mnie .
Jest takie powiedzenie gdzieś już tu czytałem ale powtórzę :
Pokaż mi swój dom , a powiem Ci jak trzeżwiejesz .
Ps.
Dzięki Ci za Twoje doświadczenia i czekam na więcej ,może kiedyś w realu ?.
Pozdrawiam .
Wojtek
"Chociażbym chodził ciemną doliną
zła się nie ulęknę
Bo Ty jesteś ze mną."
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): 57laku

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/17 23:12 #297

  • 57laku
  • 57laku Avatar
@};- Witam Was.Jestem,wczoraj wróciłem.Nie piłem i nie piję.Milczę i "trawię",i pewnie jeszcze to troszkę potrwa.Dobrze jest być wśród swoich,posłuchać i być słuchanym.Terapia 4 dniowa,moja terapka ja i inni,tacy sami jak ja tyle tylko że jedni mieli parę miesięcy a inni parę lat nie picia,może i trzeźwienia,co nas dzieliło od siebie?.chmmm tylko jeden kieliszek,tylko jedno piwsko.Zaskoczony troszkę,a nawet nie troszkę tematem jaki był na tym obozie-i znów do "przetrawienia",przemyślenia wprowadzenia w swoje życie-warto było tam być.Doświadczenia swoje,bez ubarwiania,bez dodawania,"poszły" i nawet chciano słuchać,i nawet kiedy skończyłem słyszałem tą ciszę,po raz pierwszy słyszałem ciszę.Ktoś się zapyta jak można słyszeć ciszę,gwarantuję Wam że można,jestem zmęczony nawet jeszcze dziś,teraz.Odpocznę do piątku,i dalej w drogę w moją /naszą,jadę z Perełką/drogę.Znów wyjazd,tam gdzie są tacy jak ja,jak moja żona.Tam są nasi przyjaciele,i wiem że nie wszyscy mnie lubią,ale przecież jedziemy na jednym wozie,i już nie boli,już nie myślę o nich inaczej jak przyjaciele.Kiedyś słyszałem taki powiedzenie"jak mówisz o tych którzy chodzą na mitingi,moi przyjaciele-pewnie za mało na nie chodzisz".I przyklaskiwałem temu powiedzeniu,dziś jakoś jest inaczej,inaczej na to patrzę.Miałem nie jechać,miałem odpocząć,ale tak na prawdę od czego.W sobotę zmarł nasz/mój i Perełki/bardzo dobry znajomy,jeszcze w tamtym tygodniu pytał mojej żony o moje zdrowie,a jutro o 14 będziemy się z nim żegnać,poszedł spać w piątek,umawiał się jeszcze na sobotę na rowery,a rano nie potrafiła go już obudzić żona,zmarł nagle,nie chorując nie narzekając.Wojtku,jak tylko Twój i mój Bóg zechce to się spotkamy w realu,a prawdopodobnie to ten sam Bóg-będzie więc łatwiej.Pozdrawiam Was wszystkich i przesyłam "miśka" takiego aowskiego z przed lat,czyli szczerego. @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/20 00:04 #298

  • 57laku
  • 57laku Avatar
@};- Kłaniam się Wam nisko.Podczytuję dzisiejsze wpisy,nad niektórymi się zatrzymuję dłużej nad innymi mniej.Jestem tu z Wami prawie jeśli się nie mylę około 2 lat.Dobrze że jest takie forum,nie raz się uśmiecham,nieraz w oku łza się zakręci,nieraz jestem podenerwowany-i sam się siebie pytam dla czego,z czego to wynika.Pewnie też z swej słabości,niepewności.I nieraz całkiem się wściekam,tak wściekam się na siebie bo to czy tamto widzę inaczej,i źle mi z tym,i sam sobie zadaję pytanie dlaczego nie piszę /nie odpisuję/ prawdy jak ja to widzę,dlaczego nieraz się "ślinię","poklepuję" choć palce świerzbią by napisać coś innego.Nie urazić,Pogłaskać,nie "zasadzić" złego słowa,nie obrazić-dlaczego??.Dlaczego?.Ponieważ nikt nie dał mi takiego prawa,bym to mógł robić,ponieważ dziś wiem że ludzie różnią się od ludzi.Nie mam prawa-żadnego oceniania,jedyne co mogą dziś zrobić to dać słowo,napisać swoje doświadczenie.I choć niejednokrotnie wymyka mi się to z pod kontroli,to próbuję,walczę dalej ze swą pychą,wszechwiedzą,doradztwem.Cieszę się szczerze że to wreszcie widzę,i coraz lepiej mi z tym.-
"Jesteś słabym człowiekiem,a słaby człowiek jest agresywny.Wszystkich podejrzewa że chcą go zniszczyć to jego splot urazów,kompleksów,pretensji,uprzedzeń.A do takiego człowieka nie ma się jak dostać.Nawet nie można go pogłaskać.Cokolwiek byś do takiego człowieka powiedział,jak kolwiek byś się wobec niego zachował,wszystko to odczyta jak atak na siebie.I zacieśnia się do obrony przed zniszczeniem.Nie bój się.Nikt nie jest w stanie nas zniszczyć,jeśli tylko sami nie będziemy tego chcieli""Dobrej nocy.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/20 09:55 #299

  • Czeslaw
  • Czeslaw Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Jeśli mówisz prawdę, nie musisz niczego pamiętać.
  • Posty: 3297
  • Otrzymane podziękowania: 5005
Witaj Zygmuś .
Jeśli mówią żyć w prawdzie, to czy mówić półsłówkami jest prawdą ?.

Też nie raz się zastanawiam dlaczego ? Oszukiwać się nawzajem lub unikać tematu związanego z naszą chorobą tu na forum ,
Czyż lepiej jest się poklepywać ,współczuć ,narzekać na los żonę ,męża ,dzieci ,sąsadkę,sąsiada szefa w pracy na swoje
Zas.... życie .
Robić spektakularne tvn uwaga jak ktoś zapije !!!! , lub milczeć tam gdzie jest cierpienie ból .
Ps.
Tak ja wiem że nikt mi nie dał prawa decydować ,krytykować i oceniać .
Ale tu jesteśmy wszyscy równi bez względu na status ,łączy nas jedno : chorba Alko.
I nie są to żarty, bo niejednokrotnie chodzi o czyjeś życie ,a z drugiej strony jesteśmy dorośli odpowiadamy za siebie i swoje
Zachowanie ,czyny .
Logując się tu na forum szukałem osób takich jak ja, nie oczekiwałem pochwał ani pogardy ani też współczucia .
Dlaczego miałbym się obrażać lub oczekiwać cudu .
Celem moim z początku było tylko nie napić się, ktoś niedawno napisał :
Niepić to nie problem , ale nie wrócić do picia .
Ps.
To i tu na forum łatwo zobaczyć ile jest osób zalogowanych a ile faktycznie zostało ,reszta wróciła do dawnego życia
No nieliczni odeszli którzy niepiją , ale to tylko malutki procent.
Ps.
Tak że kończąc czyż mamy głaskać się i poklepywać w smutku czy radości .
Wolę gorzką prawdę od zakłamanej ,udawanej szczerości.
Mam zmieniać siebie ,co nie znaczy, że mam się bać świata i ludzi.( kiedyś byłem dobry wspaniały nie chcąc ranić drugich ,raniłem
Siebie .)
Pisząc to , nie jest moim zamiarem nikomu ubliżać ,czy kogoś ranić ,piszę o swoich doświadczeniach ,przeżyciach i odczuciach.
Tak Zygmuś Nikt nie jest w stanie mnie zniszczyć ( moją siłę wewnętrzną ) Mogę to zrobić tylko ja sam .
Tylko że dzisiaj znalazłem silniejszego i potęrzniejszego od siebie ,już nie walczę ja żyje.
Pogody Ducha.
Ps.
Dzięki Twoim doświadczeniom ja staje się silniejszy i spokojniejszy .
Wojtek
"Chociażbym chodził ciemną doliną
zła się nie ulęknę
Bo Ty jesteś ze mną."
Ostatnio zmieniany: 2014/11/20 10:01 przez Czeslaw.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): 57laku, dana73, Pavulon, Madzik

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/20 10:02 #300

  • krzychu62
  • krzychu62 Avatar
  • Wylogowany
  • Stały Użytkownik
  • Świat to...Ty.
  • Posty: 1311
  • Otrzymane podziękowania: 1571
Już nie walczę...ja żyję proste ale trafne stwierdzenie.Też tak robię.Wracając do tematu"poklepywania"mówiąc grubiańsko...czasami lepiej jest komuś wejść w drogę ..niż w d....
Świat...to ja i TY.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Czeslaw, 57laku

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/20 20:49 #301

  • 57laku
  • 57laku Avatar
Godzinkę temu,jeszcze do słuchawki mówiłem,"przepraszam nie przyjadę na te warsztaty,nie dam rady,1 że jeszcze nie za bardzo mi wolno jeździć/prowadzić/a 2 to że troszkę liczę się z kasą".A jednak chwilę temu zadzwoniłem-"przyjadę jednak,oki dam spikerkę,i pobędę z Wami do niedzieli".Jestem nieco zszokowany,dlaczego?.Moją rozmowę podsłyszał mój najstarszy syn,który właśnie rozmawiał z moją Perełką /a swoją mamą/.Tato ja cię zawiozę i po ciebie przyjadę,nie ma sprawy,kasa jest i o to się akurat nie masz co martwić.Powiem poczułem się trochę nieswojo,on-mój najstarszy?.No i oczywiście,"a nie szkoda kasy,już dzwoniłem że nie,przecież sam nie masz czasu itd itp."Wiesz zadzwoń że będziesz,a o mój czas się nie martw".Musiałem mieć bardzo głupią minę,bo usłyszałem tylko-"no co może ja też mądrzeję,oj staruszku/często mnie tak nazywa/czas na nas,najwyższy czas."Powiem szczerze że jestem jeszcze w szoku,i nie do końca dowierzam co się podziało.Może jednak warto nie raz poprosić,a nie czekać,warto zapytać a nie być dumny jak paw,oczywiście nie poprosiłem,nie zapytałem-i pewnie jutro i do niedzieli bym sobie miał za złe że musiałem odmówić,że nie pojechałem,i pewnie gdyby nie usłyszał tej rozmowy mojej przez telefon o niczym by nie wiedział.Coraz częściej jestem przez niego zaskakiwany,a przecież nie tak znów dawno jeszcze "darliśmy koty".Wiem że bardzo dużo krzywdy/nie chciałem tego/dostał ode mnie,nieraz i poniżenia,wyśmiania,złości.Przecież w głębi zawsze go kochałem,i wiem że jak działa mu się jakaś krzywda poszedłbym w ogień za nim.Lecz długo bardzo długo tego nie potrafiłem mu okazać,i do dziś nie potrafiłem poprosić o choćby głupstwo,czas to zmienić.Czas "wydorośleć".Pamiętam jak dziś nasza rozmowę sprzed lat,jak pytałem go jak mu wynagrodzić krzywdy mu wyrządzone kiedy piłem-powiedział mi tylko oddaj mi lata młodości,dzieciństwa-i z rozwartą gębą mnie zatkał,jakże to jest przecież nie możliwe-odpowiedział mi tylko"to pozwól mi żyć swoim życiem,pozwól mi popełniać błędy".Koniec kropka.Dziś mam następną lekcje od mojego syna,tego najstarszego,warto nieraz poprosić,nie czekać i nie unosić się honorem,ale, czy to w tym wypadku tylko honor,może to jeszcze jednak pycha.Moja pycha.Chcę zamknąć ten mój wątek,tak do końca i noszę się z tym powiem Wam już od jakiegoś czasu,pewnie to i zrobię.Jeszcze tylko chcę Wam opisać o mnie o nas tak na zakończenie od początku,od samego początku.Zbieram się w sobie,i zrobię to tak czuję że muszę,muszę zamknąć pewien okres.I proszę o to mojego Boga by dał mi siłę.Pozdrawiam Was i do poczytania znów w niedzielę,jeszcze wpadnę jutro pochwalić się że dziś nie piję. @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/20 21:20 #302

  • szekla
  • szekla Avatar
  • Wylogowany
  • Współtwórca Portalu
  • Posty: 14687
  • Otrzymane podziękowania: 20273
Warto jest Zyga poprosic o pomoc. Tych bliskich, tych ktorych skrzywdziliśmy. Wdac im szanse na tą pomoc i na to by poczuli się potrzebni. Warto wiedziec czy Nam pomogą.
Ja Basie poproszę. Nie wiem na kiedy. Na lipiec, na czerwiec, na maj? Kolejnośc miesięcy to z piosenki ;) :grin:
Słowo raz wypuszczone nigdy nie powróci.

Emilka Alkoholiczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): 57laku

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/26 22:43 #303

  • 57laku
  • 57laku Avatar
Czytam sobie te nasze forum,i nieraz jakże chciało by się komuś pomóc,podpowiedzieć,co i jak ma zrobić by było lżej,lepiej.Czytam Izę/Reznikow/ i jest mi smutno,nie wiem jak,nawet nie wiem w jaki sposób podpowiedzieć.Sam mam córę w jej wieku,też pierwszy rok na studiach,i dziś się boję o nią,dziś kiedy się widzimy przekazuje mi jak tam jej leci,kogo poznała ,jak daje sobie radę,już jakieś kolokwium,1 i 2 i 3 pozaliczała,co dzień dzwonię do niej by ją usłyszeć,powiedzieć Kocham cię córuś.Też miała chłopaka 3 lata,tylko to ona powiedziała dość,chciała przyjaciela,jak ona mi to powiedziała-"Tato ja potrzebuję chłopaka,chłopaka z którym mogę wyjść do kina na imprezę,do kawiarni a nie takiego zazdrośnika jak on,bo jak ktoś się popatrzy na mnie to już wojna".Iza pisze że fajnie jej na studiach,i jednak smucę się że jeśli dalej nie "ruszy" z miejsca to za chwilę będzie musiała znów wrócić do domu.Dziwne dla mnie to uczucie,niemocy,smutku,co można więcej poradzić co zrobić??. Brak mi podpowiedzi,jedynie tyle że musi zadbać tylko i wyłącznie o siebie,że ten chłopak nie był jej wart, i czy tylko tyle?-nie wiem,a dla mnie nie jest to obojętne,chyba się starzeję że już nie potrafię jakoś obojętnie bez,jakiegoś wewnętrznej zgody przeczytać i zapomnieć.Świata i ludzi nie zmienię,sam próbuję się zmieniać lecz to dla mnie trudne,pokochałem ludzi,tych młodych i tych którzy już mają fałdy i bruzdy na twarzach.Lecz boję się cokolwiek im doradzać,i kiedy nie mam doświadczenia,kiedy nie przeżyłem tego sam,dziś już się bardzo boję doradzać.Zamilczeć,-milczeć i przejść obojętnie??.Dzisiejsze nocne "rozmowy" z moim Bogiem-=-Pomodlić się za Izę i jej podobnym młodym ludziom.Jeżeli możecie,potraficie zróbcie to ze mną.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/28 22:50 #304

  • 57laku
  • 57laku Avatar
Witajcie.Siedzę sobie,przy herbacie z malinami bo mnie coś znów "rozbiera",Perełka prosiła by Wam /znanym i nieznanym przekazać pozdrowienia/.Bidula już drzemie,a miała jeszcze się przygotować do szkoły bo choć jutro sobota to jutro ma wykłady w szkole/uczy dodatkowo w jak się to pięknie nazywa"Wyższej Szkole Ekonomicznej"/Nie będę jej budził niech śpi,przykryłem kocykiem,dołożyłem do "kominka".Pozbierałem papierzyska bo rano były by rozwalone na podłodze.Czytam Was,podczytuję i po dzisiejszym mitingu mam jakąś pustkę,i nie wiem co ze mną.To chyba jakaś nostalgia i żal za tamtymi "starymi" mitingami.I coraz w naszej okolicy mniej mitingów gdzie czyta się "desideratę",coraz mniej mitingów gdzie są smutki radości,coraz więcej mitingów otwartych i tylko otwartych gdzie nie wiadomo kto kim jest,gdzie się już nikt prawie nie przedstawia,nie wiadomo kim kto jest czy ta pani jest z gazety,czy tylko jest słuchaczką,a może jednak osobą współuzależnioną.Nie mam pojęcia do czego zmierzamy do czego się posuniemy.Wiele dziś jest we mnie niezgody by na siłę komuś przypisywać "sponsorów".Bo np przychodzi nowy i już na siłę ma sponsora,a sponsor też ma sponsora tyle że oboje chodzą do wspólnoty około np pół roku-nowy wystraszony bo żona chce odejść bo dzieci już nie wierzą a słyszy od swego nowego "sponsora"-"ja tam już jestem po rozwodzie i wcale mi dobrze z tym"Słysząc takie słowa staję się przerażony,do czego zmierzamy,jaki jest właściwy cel.Mitingi otwarte podawanie wielkiej księgi i czytanie po 3-5 stron i widzę te znudzone twarze,i później wypowiedzi na temat przeczytanych stron-cisza,prowadzący coś tam chce przekazać.Cisza -koniec mitingu.Każdy chyłkiem wsiada do samochodów rozchodzi się na autobusy,szybko szybko,nie ma czasu nawet powiedzieć komuś do zobaczenia,do zaś.I coraz bardziej dochodzą i dźwięczą mi w uszach/choć to tylko czytałem/ słowa doktora Boba który mówi do Billa/założyciele wspólnoty AA/"wiesz Bill dlaczego to wszystko działa,dlatego że jest to utrzymane w prostocie-nie zepsujmy tego".Nie zepsujmy tego-nie pozwólmy.I coraz bardziej się zgadzam z moim starym przyjacielem ze wspólnoty/28 lat trzeźwienia/Zyga Polak wszystko potrafi-nawet AA rozwalić.Jeszcze nie tak dawno się nie chciałem z tym zgodzić,dziś teraz zaczynam wierzyć że to prawda i że tak może się stać.Nie ma u nas już tzw "niebieskich" książeczek -bo to nie Aowskie,nie ma już czytania desideraty-bo to nie Aowskie,nie są zadawane pytania czy chcesz przestać pić i czy alkohol jest twoim problemem w twoim życiu-bo to nie Aowskie i jakim prawem je zadawać.Na wielu grupach dziś zauważam że bardziej doradzamy niż dajemy swe doświadczenia.I dziś zauważam jak się muli już bardzo grupę AA na przykład od klubu abstynenta,i coraz częściej słyszę ludzi mówiących,a przecież wszystko jedno jak każdy wie o co chodzi,jak zwał tak zwał.I przeraża mnie dziś obojętność,"a mi to jest wszystko obojętne".Nie spieprzmy tego nie wolno nam,mówmy nie,nie przechodźmy obojętnie kiedy AA mylimy z terapią,klubem.
""Uważaj na człowieka który zaczyna mówić:"wszystko mi jest obojętne",a nic mnie to nie obchodzi,mi na tym nie zależy.Uważaj na siebie gdy zaczynasz mówić: wszystko mi jest obojętne.Nic mnie to nie obchodzi.Nie zależy mi na tym.Gdy widzisz że wszystkie miejsca są zajęte,wszystkie drogi pobarykadowane,że nie ma tam dla ciebie przyszłości.
Wtedy nie zostawaj sam ,wyruszaj do ludzi,sam nie podejmuj żadnych decyzji.Idź w świat,między ludzi-bo przecież nie widzisz że życie z ciebie uchodzi.Idź do ludzi,mów,każdy ma swoją prawdę""
Pozdrawiam Wszystkich.Dobranoc.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/28 23:27 #305

  • andrzejej
  • andrzejej Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Myślę, więc jestem.
  • Posty: 6501
  • Otrzymane podziękowania: 8949
Zyga :czesc:
Dziwi mnie to wszystko, co piszesz, u mnie takich zagrożeń nie widzę. Jest paru dinozaurów pilnujących zasad. Śpij spokojnie brachu, prostota Wspólnoty powinna się uporać także z tym problemem, ale tam gdzie można trzeba jej pomóc. Przypominać o starych zasadach, gdzie widzi się "dziwactwa". A gdzież podziali sie starsi stażem? To oni powinni przekazywać powoli pałeczkę.
Zasiedli spokojnie w fotelach, bo już znaleźli przepis na życie? Myślę, że ci, chcący naprawdę trzeźwieć, poszukają "lepszych" grup.
Śpij spokojnie brachu, może gdzieś jest nie tak jak powinno, ale czas to zweryfikuje.
My dbajmy, by tam gdzie funkcjonujemy w swoich grupach nie było "dziadostwa".
Pozdr. :-BD
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): MirekM, Lona, Miecia, Madzik

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/29 09:44 #306

  • Czeslaw
  • Czeslaw Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Jeśli mówisz prawdę, nie musisz niczego pamiętać.
  • Posty: 3297
  • Otrzymane podziękowania: 5005
Boże, użycz mi pogody ducha
Abym godził się z tym
Czego nie mogę zmienić
Odwagi
Abym zmieniał to
Co mogę zmienić
I mądrości
Abym odróżniał jedno od drugiego
Pozwól mi co dzień
Żyć tylko jednym dniem
I czerpać radość chwili, która trwa
I w trudnych doświadczeniach losu
Ujrzeć drogę wiodącą do spokoju
I przyjąć – jak Ty to czyniłeś -
Ten grzeszny świat takim
Jakim on naprawdę jest
A nie takim, jak ja chciałbym go widzieć
I ufać, że jeśli posłusznie poddam się Twojej woli
To wszystko będzie jak należy
Tak, bym w życiu osiągnął umiarkowane szczęście

U Twego boku, na wieki posiadł szczęśliwość nieskończoną.......

Dawno temu byłem na podobnym forum byłem bardzo naładowany zmienianiem świata i ludzi ,zapominając a właściwie jeszcze
Nie wiedząc że tak naprawdę to mam zmieniać siebie ,wtedy Jerzy napisał mi takie proste zdanie, którego długo nie mogłem
Zrozumieć
:
Wojtuś a co ty chcesz zmieniać !!!.

Ps.
Ta prosta modlitwa daje odpowiedż na wszystko:
Wojtek
"Chociażbym chodził ciemną doliną
zła się nie ulęknę
Bo Ty jesteś ze mną."
Ostatnio zmieniany: 2014/11/29 09:47 przez Czeslaw.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): 57laku, dana73, andrzejej

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/29 10:47 #307

  • Roman Kreft
  • Roman Kreft Avatar
:czesc: Zyga,ja uwazam ze brak sponsorow to jest problem,na mitingi chadzam tam gdzie mi odpowiada,niechodze na miting przy kosciele otwarty ,z ksiedzem egzorcysta,kroki i praca na nich to podstawa trzezwienia,wprowadzanie ich w zycie,jedni sie rozwdza,inni trwaja w swych malzenstwach,mam rozum i robie to czego pragne,nie to co ludzie mi mowia,nikt zamnie mojego zycia nieprzezyje,pozdrawiam,uwielbiam Dezyderate, @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/29 11:16 #308

  • Moni74
  • Moni74 Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • e*g*a*l*
  • Posty: 11786
  • Otrzymane podziękowania: 14660
Zygmuncie z wielkim zainteresowaniem przeczytałam Twój post. Wiesz, że od niedawna znowu na mitingi chodzę i to dzięki jednemu Twojemu zdaniu ^:)^ . To co wcześniej mnie nie przekonało, teraz szanuję i doceniam. Wszystko jest, te dwa pytania, czytania z książeczek, fragment z księgi AA, smutki i radości, na końcu mitingu zawsze czytana jest Dezyderata, może i ja się odważę i przeczytam. I też mnie wkurza to mylenie pojęć, wcale nie zwał jak zwał, trzeba umieć oddzielać i chcieć zrozumieć różnicę, zainteresować się. Pozdrawiam Was serdecznie,zdrówka życzę i buziaki ślę :ymblushing: %%-
Nie próbuj przeskakiwać schodów, kto ma długą drogę przed sobą...nie biegnie - Paula Modersohn-Becker (,,,) nie nauki...czujesz, że to nie tak - Przyjaciel %%-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): 57laku, andrzejej, Roman Kreft

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/29 13:09 #309

  • hanys
  • hanys Avatar
Ziga,jak ja dobrze wiem o czym mówisz....po Twoim poście widzę że "to" zatacza coraz większe kręgi.Z tego co pamiętam u nas zaczęło się od jednej grupy gdzieś pod koniec 2012 lub na początku 2013 roku (gdzies o tym pisałem) od grupki 4 "reformatorów" na jednej grupie a teraz z 9 grup w miescie została chyba tylko 1 najstarsza która nic nie zmieniła.Na reszcie jak dla mnie to porażka,świecy brak,dezyderaty brak,24H brak,tego brak,tamtego brak,modlitwy o PD na koniec brak bo to "nie Aowskie",wszystkie mitingi otwarte żeby "przyciągać" wszystkich zainteresowanych a nie tylko alkoholikow.
A kuźwa przez kilkanaście (kilkadziesiąt) lat tamto wszystko było Aowskie???!!
Doszło do tego że nie liczy się nic tylko sponsor i kroki.Mało chodzę na mitingi ale zdążyłem usłyszeć że jestem dalej pijany bo trzeźwieją tylko ci co mają sponsora i piszą kroki.Zauważam też że młodszych wiekiem wprost odrzuca od wspólnoty i jeśli chcą nie pić to wybierają inne formy samopomocy nie związane z ruchem AA.Trudno w mojej okolicy spotkać na mitingu kogoś w okolicach 30-40 lat. A w ośrodkach czy na zjazdach ich nie brakuje.Znajomy z kilkumiesięcznym stażem dosadnie stwierdził po kilku miesiącach mitingowania że oni tam są poje****i bo gdyby chciał spełnić wszystkie warunki narzucane mu w związku ze sponsorowaniem (sponsora polecili mu wybrac w ciągu jednego miesiąca czyli po 4 mitingach!!) to albo wywalili by go z roboty albo sam musiałby się zwolnić bo jak policzył gdzie i kiedy musiałby być to 26 dni urlopu by szybko zabrakło.Sam widzę że gdybym chciał być "na topie" iw temacie to musiałbym byc albo na emeryturze albo "wolnym strzelcem" lub jakimś szefem który sam decyduje kiedy i w jakich godzinach pracuje.Do tego najlepiej jakbym mieszkał w mieście a nie na wsi.
Na własne uszy słyszałem na jednej z grup że "sumienie grupy" zabroniło urządzania mitingów rocznicowych członków AA argumentując tym że w Wielkiej Księdze,w 12 krokach i 12 tradycjach nic nie ma na ten temat i nie jest to związane z pracą na krokach.Ręce opadają....
Myślę że najgorsze jest w tym że wszyscy widzą że ludzie odwracają się od wspólnoty,że widzą że jest mniej ludzi na mitingach,że młodzi lizną tematu i uciekają a Ci co są dalej na mitingach (krokowcy) jeszcze się z tego cieszą twierdząc że jest lepiej bo jest więcej czasu na omawianie pracy na krokach.Gdy liczba ludzi na mitingu na "mojej" grupie zmieniła się ze stanu 20,25 osób na 6,8 usłyszałem że teraz to jest to,że teraz dopiero można pracować i nie marnować czasu na pierdoły....
Naprawdę mogę się zgodzić z tym że polak jest w stanie spier*** wszystko,w tym ruch AA.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/29 14:15 #310

  • Miecia
  • Miecia Avatar
  • Wylogowany
  • Przyjaciel Forum
  • Posty: 3742
  • Otrzymane podziękowania: 5468
Ja od początku chodzę na jedną i tę samą grupę Al-Anon. Mam to szczęście, ze trafiłam do najstarszej grupy w Polsce i nic w niej się nie zmienia od 35 lat. Są w nim osoby, które tę grupę zakładały i nie dopuszczą do jakichkolwiek zmian niezgodnych z programem. Nasz grupa jest bardzo liczna, średnio na spotkanie przychodzi ok 30 osób. Spotkanie rozpoczyna się od Modlitwy o Pogodę ducha, potem prowadzący odczytuje preambułę i zasady zachowania się na mitingu. Jeśli nie ma nikogo nowego to uczestniczy czytają poszczególne legaty. Następnie prowadzący odczytuje odpowiedni fragment z książki " 12 Stopni i 12 Tradycji dla Al-Anon" i krótkim zagajeniem zaprasza uczestników do dzielenia się swoimi przemyśleniami i doświadczeniem na temat przerabianego stopnia, tradycji lub koncepcji. Koncepcje najczęściej omawia się łącznie z hasłami. Spotkanie kończy wspólne odmówienie naszej deklaracji i życzenie spotkania za tydzień.
"Głównym sygnalizatorem uzależnienia jest fakt, że twoja miłość
i zaufanie do rzeczy uzależniającej cię są większe niż do czegokolwiek innego"
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): 57laku, Jadwiga, Roman Kreft

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/29 19:19 #311

  • Roman Kreft
  • Roman Kreft Avatar
Ja tez uwazam ze niema czegos takiego jak mitingi rocznicowe,jak mam ochote to robie sobie rocznice w inny dzien,nie zamiast mitingu,bylem na rocznicach na prywatnych posesjach gril,zyczenia,muzyka,bylo super,wesolo,zyczenia ,prezenty,fajnie,pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/29 19:25 #312

  • 57laku
  • 57laku Avatar
Podziękowania dla wszystkich którzy zechcieli się wypowiedzieć.I dla mnie nie ważne czy mnie te odpowiedzi satysfakcjonują,czy nie-nie o to mi chodziło.Powiem-napiszę że jak bardzo podobało mi się na początku "parcie" na sponsorów,parcie na "przerabianie" kroków ta teraz bardzo się zastanawiam czy nie popełniamy błędów.Dziś wracam do rozumowania -"na wszystko przyjdzie czas",i pewnie nie tak jak ja to robiłem że czekałem 15 lat,bo moje zadufane ja mnie przerosło.I proszę nie powielajcie tego mojego błędu.Dziś jeżdżę na mitingi i słucham co mówią inni,jak trzeźwieją,czy też tylko nie piją-ale nie mnie to przecież oceniać.Nauczyłem się mówić o sobie i o swych odczuciach i uczuciach.I nie potrafię i nie chcę już siedzieć cicho jak kiedyś i dość głośno mówię nie,nie spierzmy tego.A co się "dziś" dzieje,czajnik szklanki,i nowe pomieszczenie i ojciec założyciel,ganiający dziś po terapiach po szpitalach po psychologach od uzależnień i nawoływanie chodźcie na tą grupę,ta jest dobra a tamta zła,tam często są np zapicia a na "mojej" ich nie ma.Kochani ja się na to nie piszę i zawsze będę do końca,mojego końca "krzyczał"-dlaczego,dlaczego chcemy to spieprzyć.Tyle może tylko,a może nawet za dużo na dziś.Znów mnie dopada jakaś grypa,z nosa się leje,"dusi" mnie jak psa-nie ubliżając psu.A czuję się jakby mnie walec przejechał-wszystko boli.I jeszcze napiszę że nie wszyscy muszą się zgadzać z tym co piszę,nie wszyscy-i tak Was lubię,i naprawdę bez wyjątku.Idę leżeć lapka pod pachę,arbatkę z malinkami,2 łyżeczki cukru,i kawałek ciasta,Perełka zrobiła "murzynka"/dużo bakalii tak lubię,kocham ją za to,oczywiście między innymi za to :grin: /Pozdrawiam Was-wszystkich. @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/29 19:51 #313

  • Roman Kreft
  • Roman Kreft Avatar
:czesc: Zyga,wracaj szybciutko do zdrowia,pozdrawiam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/11/29 20:13 #314

  • hanys
  • hanys Avatar
57laku napisał:
....ganiający dziś po terapiach po szpitalach po psychologach od uzależnień i nawoływanie chodźcie na tą grupę,

hmmm,czy my czasem Zygmunt nie gadamy z tymi samymi osobami???raz zadałem na takiej "sponsorskiej" ciasnej grupie pytanie jak się ma to "kiszenie" się na mitingu we własnym,małym gronie krokowców z niesieniem posłania w ramach 12 kroku to otrzymałem odpowiedz która doskonale pasuje do tego cytatu....

Na szczęście mam paru przyjaciół mających powyżej 25 lat w trzeźwości i wspólnocie którzy patrzą trochę inaczej,szerzej?głębiej? zwał jak zwał.Oni mówią mi-odpuśc,nie szarp się,nie jest twoim zadaniem zmienianie kogokolwiek,wielokrotnie byli już tacy którzy przepowiadali i zakładali nowe lepsze AA a w końcu z czasem i tak wszystko wracało do pierwotnego stanu.I choc te teraźniejsze rewolucje mi się nie podobają i uważam że mam prawo o tym mówic to słowa tych weteranów dają mi nadzieję że to co teraz się dzieje to tylko przemijająca "moda".
A moje zdanie w kwestii podjęcia pracy ze sponsorem chyba znasz,nie jestem na nie i myślę że nadejdzie taki czas że podejmę się tego ale to będzie decyzja tylko moja a nie pod naciskiem grupy czy konkretnego człowieka.A kiedy?Kiedy będę na to gotowy,nie wcześniej.

Kuruj się tam chłopie szybko :grin: :grin:
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Odp: Droga życia.Czy można wygrać życie? 2014/12/01 22:12 #315

  • 57laku
  • 57laku Avatar
A ja tak dziś tylko na dobranoc dla siebie i dla Was:
"Spróbuj coś zrobić w życiu.Skoncentruj całe siły na tej sprawie,uporządkuj jej rytm swoich prywatnych zajęć i odpoczynków.Może ci się uda i nie załamiesz się patrząc,jak twoi znajomi robią pieniądze.Ryzyka nie ma przecież żadnego.Tylko najwyżej przy śmierci wyrzut sumienia,żeś się nie zaangażował całkowicie.
Spróbuj coś zrobić w życiu niezależnie od tego ile masz lat.Ryzyka nie ma żadnego.Najwyżej przy śmierci wyrzut sumienia,że zacząłeś tak późno.A jeśli to teraz czytasz,cieszysz się,że jesteś jednym z tych,którym dano znaleźć perłę,którym dano znaleźć skarb--To życzę ci,żebyś wytrwał aż do śmierci""
Dobranoc,a i jeszcze jedno -Dobrego i spokojnego dnia jutrzejszego Wam szczerze życzę @};-
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.